Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, February 19, 2011

Ale jazda!!

Juz kilka razy pisalam, ze bardzo lubie komunikacje miejska Nowego Yorku, a chyba wiem co mowie, bo korzystam od 26 lat. Owszem jak wszedzie zdarzaja sie czasem problemy, ale zawsze jest tez rozwiazanie. Jak cos sie dzieje z pociagiem to podstawiaja autobusy, przejazd trwa wtedy dluzej, moze troche mniej komfotowo, ale zawsze czlowiek dojedzie na miejsce. Slowem mozna tu zyc bez samochodu i nie miec problemu z dojazdami do pracy, a to bardzo wazne w tak ogromnym miescie.
Mieszkamy dosc daleko od stacji subway'a wiec przewaznie biore autobus zeby dojechac do pociagu, szczegolnie zima, bo nawet jak nie ma sniegu, to ciezko sie idzie, jak czlowiek jest ubrany jak cebula:)
Podoba mi sie zwyczaj mowienia kierowcy "dzien dobry" jak wchodze do autobusu, czasem jak jest to juz znany mi kierowca, to jest jeszcze dodatkowe "jak sie masz" czy tez zyczenia milego dnia.
Jak wracamy do domu i czesto wysiadamy przednimi drzwiami to zawsze mowimy "dobranoc" a kierowca odpowiada czesto dodajac "milego wieczoru, weekendu" itp.
Ktos powie, ze to puste nic nie znaczace zwroty grzecznosciowe, moze i tak, ale ja uwazam, ze to bardzo mile, bo swiadczy o wdziecznosci, ze ktos wykonuje prace ulatwiajaca nam zycie.
Bardzo sie wiec ucieszylam gdy znalazlam nizej zamieszczony klip. Niestety jest to tylko nagranie audio i kilka zdjec z autobusu, ale przedstawiajace kogos kto naprawde kocha swoja prace.



Dla tych, ktorzy nie znaja angielskiego zaraz wyjasnie o co chodzi.
W amerykanskich autobusach placi sie przy wejsciu i mozna to zrobic karta przejazdu, albo wrzucajac do specjalnej maszynki odpowiednia ilosc drobnych monet. Przejazd kosztuje $2.50 wiec tych monet troche jest:) Ale dzieki takiemu systemowi nie ma biletow, kasownikow, kontrolerow, po prostu nie masz pieniedzy czy karty nie wchodzisz. Sprawa rozwiazana.
Czasem trafia sie jednak, ze maszynka do placenia jest zepsuta, wtedy kierowca zatyka otwor do wrzucania pieniedzy kawalkiem zlozonego papieru i pasazerowie jada na gape:)
Sama nie raz korzystalam z darmowego przejazdu w takiej sytuacji i tak bylo wlasnie w przedstawionym wyzej filmie. Ale tutaj kierowca wykazal sie dodatkowo duza kreatywnoscia i zabawial pasazerow  drobnymi zagadkami np. prosil o wymienienie 10 czesci ciala, ktorych nazwy skladaja sie z 3 liter, na co pasazerowie odpowiadali wyliczajac po kolei.
Pozniej zapytal czy jest w autobusie ktos, kto wlasnie tego dnia ma urodziny. Gdzies z konca autobusu odezwal sie kobiecy glos, ze owszem dzis sa jej urodziny. Kierowca poprosil o imie pasazerki i razem z pozostalymi pasazerami odspiewali jej gromkie "Happy Birthday".
Uwielbiam takie sytuacje i uwielbiam takich ludzi, ktorzy lubia swoja prace i potrafia ja wykonywac z przyjemnoscia nie tylko dla siebie ale i innych.
Tacy ludzie sprawiaja, ze zycie jest piekniejsze:)

21 comments:

  1. W naszych ,,wsiowych'' autobusach każdy wchodzący wita się z kierowcą, a wysiadając mówi ,,do widzenia!''. Gdy moje dziecię młodsze wyemigrowało do miasta, napotkało bardzo zdziwiona minę pana autobusiarza... To samo jest w sklepach. Miastowe panienki nie łaskawe odburknąć ,,dzień dobry''!
    W naszych autobusach nawet swatanie się praktykuje!I czasem skuteczne.

    ReplyDelete
  2. Zgago--> Znaczy sie ten Nowy York to zupelnie jak Twoja wies!!!! I bardzo dobrze, ja jestem znana z tego, ze gadam ze wszystkim co zywe:)))

    ReplyDelete
  3. Ja tez uwielbiam te powszechne usmiechy i 'hi' nieznajomych na ulicy, w autobusach nie doswiadczylam, bo nie jezdze ale wiem, ze jest tak samo! Ludzie sa pogodniejsi:)

    ReplyDelete
  4. Moniko--> Sa pogodniejsi, bo usmiech jest zarazliwy. Juz nie raz doswiadczylam, ze nawet jak mam jakies powazne klopoty, to jak widze, ze ktos sie usmiecha, to jest mi lzej, jakos radosniej na duszy:)

    ReplyDelete
  5. ale extra! chciałabym w NY trafić na takiego kierowcę ;) historia idealna na bloga!!!

    ja bardzo lubię kierowców autobusów. i mam milion różnych opowieści. szczególnie zapamiętam jednego. kiedyś, bardzo późno wieczorem, zimą, po zajęciach w szkole, wsiadłam do autobusu nad samym jeziorem w dwotnwon, który tam zaczynał swoją trasę.

    oprócz mnie tylko kierowca byłw środku. to ja słuchawki na uszy i czekam z tą muzyczką, aż nadejdzie czas odjazdu. aż tu nagle czuję, że ktoś obok stanął - gapiłam się przez szybę z odwróconą głową.

    obok mnie stanął kierowca i potrząsając paczką cukierów powiedział, żebym się poczęstowała :)

    uwielbiam kierowców autobusów! na razie w Chicago :) ale kiedyś przetestuję tych nowojorskich na 100 procent! :)

    ReplyDelete
  6. Starsi ludzie chyba przeszli tz:kindeszube i umieją do obcych ludzi czy to w autobusie czy w pociągu powiedzieć -Dzień dobry,dobranoc,do widzenia,proszę i dziękuję,zagadać miłym słowem.Młodzi albo nie nabyli tej umiejętności,albo uważają że to jest nie cool.A ja zawsze gadam z wszystkimi,powiem miłe słówko i szybciej czas leci i można różnych ludzi poznać.Zdarzają się też chamowaci kierowcy,jak mój sąsiad,ale to jest wyjątek.

    ReplyDelete
  7. BOMBA! Już sama idea mówienia kierowcy dzień dobry i do widzenia podoba mi się szalenie, ja często mam taki odruch...na wsiach w autobusach wita się z kierowcą i żegna, a w Krakowie uznawane jest to za dziwactwo...
    Dlatego jestem naprawdę zachwycona tą amerykańską komunikacją- w każdym aspekcie! Kolejny plus dla NY, kolejny powód by dążyć do USA zobaczenia!

    ReplyDelete
  8. Z tego co widzę, musiałabym mieszkać w Nowym Jorku albo na wsi :)) Też zagaduję wszędzie gdzie się tylko da :D. Na szczęście mieszkam w dzielnicy miasta, w której się żyje prawie jak na wsi, więc jest miło. Gorzej z młodymi sąsiadami co się wprowadzają do bloku i nie mają na tyle dobrego wychowania by się uśmiechnąć czy powiedzieć dzień dobry. Ledwie coś odburkną gdy się witam przechodząc obok. O zagadaniu nie ma mowy. Na szczęście są starzy sąsiedzi, którzy znają mnie od urodzenia, panie w sklepach, które wiedzą co zwykle kupuję, z którymi można zamienić słówko itd. Filmik zamieszczony przez Ciebie bardzo mi poprawił humorek :). A wiesz, że ostatnio mi się śniło że się przeprowadzałam do USA? tylko nie pamiętam do jakiego miasta hihi... może sen proroczy? ;P

    ReplyDelete
  9. Ja również uwielbiam uprzejmych kierowców, którzy nie odwracają wzroku w drugą stronę widząc truchtającą staruszkę...:)
    Trafiają się tacy. Może to rzadkość, ale są, I dzięki im za to.

    Ten z filmiku - po prostu sama przyjemność z takim gościem jechać i przegapić swój przystanek:).

    ReplyDelete
  10. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  11. ja w moim wielkim Lbnie niezwykle rzadko spotykam miłych kierowców. W zasadzie chyba tylko 2 razy spotkałam kierowcę, który był miły i z którym normalnie rozmawiałam w czasie jazdy (kurs nocnym autobusem). Reszta jest albo obojętna albo niesympatyczna.
    A tego Twojego Pana uwielbiam :D

    A "dzień dobry" i "do widzenia" to mówię gdy jadę busem lub autobusem dalekobieżnym.

    ReplyDelete
  12. Ooooooooooo....
    To był jęk zazdrości.....

    ReplyDelete
  13. Właśnie przeczytałam Twoje pisanie Marcinowi. No cóż.... jednogłośnie (jak zawsze) stwierdziliśmy, że takie rzeczy mogą zdarzyć się tylko W Ameryce. No niestety nie wyobrażam sobie w kraju ludzi zakompleksionych i niedowartościowanych czyt. Polsce aby takie zjawisko wystąpiło. I absolutnie nie jestem uprzedzona!!!!!! do rodaków. No niestety Polska to kraj SMUTASÓW! Jeśli jesteś miła albo uśmiechasz się to najczęściej biorą cie za debila,dziwaka albo idiotę. Co gorsza, jeśli okazujesz komuś dobre serce, wyciągasz pomocną dłoń to rodak wykorzysta to uważając cię za naiwniaka i głupca. A co mówi Dalajlama..? Można być dobrym ale nie głupim i nie wolno dawać się wykorzystywać. "gekon"

    ReplyDelete
  14. U nas tak samo, do tego nikt sie nie tloczy przy wsiadaniu czy wysiadaniu.
    Nawet 1 osoba ustawia sie w porzadnej, dobrze zorganizowanej kolejce;)

    ReplyDelete
  15. Ha - i u nas nad wyraz częsta rzecz :)))
    Świat pięknieje od takich gestów :)

    ReplyDelete
  16. I miedzy innymi dlatego uwielbiam ten Kraj. Amerykanie to bardzo sympatyczni, otwarci i zawsze sluzacy pomoca ludzie. Ich poczucie humoru jest niepowtarzalne:)

    ReplyDelete
  17. Witaj.
    Strasznie mi się podoba twoja instrukcja w punktach - ta u góry.
    W związku z tym mam prośbę: czy mogę u siebie zamieścić kopię? Oczywiście z dopiskiem, ze jest twojego autorstwa, jeżeli sobie życzysz. Albo czy mogę to nieco zmienić, jeżeli nie życzysz sobie żeby używać twoich tekstów na innych blogach ?

    Brak mi weny żeby wymyślić coś samej :(

    Szkoda, ze u nas w autobusach nie jest tak wesoło. Jakby kierowca wpuszczał za darmo pasażerów to by musiał z własnej kieszeni wyłożyć na ich przejazd. Zarząd komunikacji miejskiej powinien obowiązkowo przeczytać twój wpis !!
    Pozdrawiam
    Linkuje mnie Ola, zapraszam do siebie. Też czasem rzucę "mięsem" znaczy przeklinam...
    Figa

    ReplyDelete
  18. No cóż,ja niestety odnoszę wrażenie,że w moim mieście większość kierowców autobusów jeździ w nich za karę.
    Za punkt honoru stawiają sobie zatrzasnąć komuś drzwi przed nosem albo ochrzanić,że blokuje odjazd bo chce kupić bilet.
    A jakbym któremuś powiedziała "dzień dobry" przy wsiadaniu to pewnie uznałby mnie za wariatkę ;)

    ReplyDelete
  19. Ok, Stardust mam coś dla ciebie. Raz jechałam autobusem w Polsce (nie dawno)i kierowca miał na sobie kostium jako klaun i jeszcze do tego ogromny (and I mean huge) okulary. Nie wiem dlaczego bo nie wyjaśniał ale to dla mnie było "nie po polsku", nie?

    Maybe he lost a bet?

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...