Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, February 24, 2011

Cyferki mnie kiedys zabija

Nienawidze ksiegowosci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Cos mi sie wydawa, ze musialam byc jakas nedzna ksiegowa, albo nawet niewolnica skazana na ksiegowanie w poprzednim zyciu, bo tak bardzo nie cierpie tej roboty, ze wolalabym rowy kopac, albo po parku ze szpikulcem lazic i nabijac na niego smieci.
A tu przychodzi nieodwolalnie taki czas w roku, ze trzeba te wszystkie pierdolone cyferki uporzadkowac.
Oczywiscie madry (czytaj: zorganizowany) czlowiek robilby to na biezaco chociaz raz w miesiacu.
Ale chyba nikt nie podejrzewa mnie o bycie madrym (zorganizowanym) czlowiekiem, wiec ja wrzucam przez caly rok papiery do pudla i potem jak przychodzi ten czas, czyli czas rozliczen podatkowych to mam takiego wkurwa, ze kiedys wybuchne:))
Wczoraj mialam luzy z klientkami i w sumie juz ok 14 skonczylam prace. I dotarlo do mnie, ze ksiegowy zaczal mi juz dreptac po pietach, bo termin tuz, wiec postanowilam sie za to pudlo zabrac. Juz bylo wczesniej posegregowane, wiec niby latwiej.
No i ogolnie powinno byc latwo, bo przeciez nie robie tego na papierze tylko komputerowo za pomoca Quick Books wiec pomyslalam sobie, ze z palcem w dupie potrwa to 2 godziny.
A ze mialo potrwac tylko 2 godziny to sie najpierw wybralam na spacer po miescie, posiedzialam w parku, no dotlenic umysl chcialam. Troche mi sie zeszlo na tym dotlenianiu i jak wrocilam to juz byla 16ta;/
Najwyzsza pora na aligatora.
Owtorzylam komputer, kliknelam w program QB i dupa!!!!
Najpierw trzeba bylo zaladowac jakis update, zaladowalam, dalej dupa!!!
Teraz program wymaga ponownej rejestracji i trzeba zadzwonic do chujwikogo.
Zadzwonilam, bo ja nie mysle....
Dopiero jak panienka na drugim koncu druta zaczela zadawac pytania z serii "niewygodnych" dotarlo do mnie, ze przeciez powinnam nie do niej, ale do ksiegowego mojego zadzwonic, bo to jego program nie moj i ja nie posiadam danych, poza numerami licencji i produktu.
Rozlaczylam sie z panienka i wykrecilam numer ksiegowego, blagajac wszystkie sily nadprzyrodzone o pomoc, zeby go zastac, bo on sie lubi szwedac po swiecie.
Byl!!! Jednak opatrznosc ma litosc nade mna.
Wyjasnilam o co biega, podal mi numer kodu, ktory on posiadal, nie dziala!!!
Rozlaczylismy sie, zeby on mogl zadzwonic po nowy numer do panienki.
Po kilku minutach zadzwonil do mnie z nowym kodem.
Byla juz 16:20.
Z zaplanowanych 2 godzin roboty zrobilo sie nie wiedziec kiedy 4 i pol godziny i tak dochodzila 21 jak zadzwonilam do Wspanialego, ze jestem zjebana jak dziwka na rozdrozu i jak wroce do domu to chce tylko wpasc w lozko.
Jak zapowiedzialam tak zrobilam, ledwie weszlam do chalupy, wypilam goraca herbate i tak mi sie blogo zrobilo, ze nie wiem jak doczolgalam sie do lazienki. Jak dotarlam do lozka to jeszcze mi pol metra brakowalo do poduszki jak juz spalam.
Jestem wykonczona tymi cyferkami, a to jeszcze nie koniec... teraz trzeba to wszystko uporzadkowac, podopinac pod opowiednie kartoteki, foldery, chujemujedzikieweze...
Nie mam czasu na nic innego, zywcem nie wiem co sie dzieje na blogach, co kto, komu, po co i na co?
Oczywiscie nie omieszkalam wpasc do Bosego Antka odebrac nagrode i zamiescic ja u siebie:)))
Oooo po takie przyjemnosci to nawet z trumny wstane:)))))
Nawet odpowiedzialam na reszte komentarzy pod poprzednia notka, ale to juz jest kres mojej dzialalnosci na dzis...
Jeszcze kliknelam tu i tam, zeby zerknac, bo na czytanie to nawet nie mam sily, ze o komentowaniu nie wspomne..
I teraz mnie ogarnelo przerazenie, bo jak ja sie nie poprawie z tym ksiegowaniem przed smiercia to ani cos mi sie wydaje, ze znow bede ksiegowa w przyszlym wcieleniu.
Obawiam sie, ze tam na gorze maja takie zwichniete poczucie humoru... ;/

43 comments:

  1. heheheh witam w klubie... najzabawniejsze jest to, że gdyby poświęcić 10 minut raz w tygodniu to byłaby igraszka a nie wkurw ;)

    ReplyDelete
  2. To najwyzej w nastepnych naszym wcieleniu sie podmienimy;) Bo w tym obecnym pracuje w ksiegowosci i bardzo lubie numerki, moge to robic w nastepnym tez!!!! chetnie bym pomogla z tym pudlem ale troche daleko.....A tak na serio, to ja niby ksiegowa ale tez z tych niezorganizowanych i wszystko_na_ostatnia_chwile:)))))

    ReplyDelete
  3. Aleś mi humor poprawiła:). Uwielbiam Twoje pisanie:)
    Ja tam w tej kwestii do zorganizowanych należę, bo wymaga tego ode mnie Urząd Skarbowy... pewnie gdybym nie musiała, to bym wściku dostawała jak i Ty... Odnośnie poprzedniego życia - musiałam być myszą, bo kotów nie lubie:))))

    ReplyDelete
  4. W poprzednim życiu to nie wiem kim byłam, ale w tym jestem między innymi księgową :)) Robię w tych cyferkach całe życie a i tak wiele spraw zostawiam na ostatnią chwilę. Tyle tylko, że mam już taka wprawę, że piorunem sie uwijam. Księgowość jest fajna :))

    ReplyDelete
  5. ja tam nie wiem kim bylam w poprzednim zyciu i za bardzo nie dociekam,ale tez kuzwa tej papirowej roboty nie lubie a wlasnie lezy przde mna strta czekow do wprowadzenia;potem jeszcze godziny pracy moich pracownic musze wprowadzic do posranego systemu co sie wiesza co 5 sekund a szybki jst tak,ze czasem zanim mi przeskoczy z jdnej osoby na druga to ja fajka zdaze zjarac;nic to to tylko raz w miesiacu mam tak przesrane;w tym szczegolnie bo krotki i nie mam siedmiu dni na zrobienie tego a jeden jedyny;na jutro wsio musi byc wprowadzone aby mi na poniedzialek wyplaty naliczyli;odnosnie ksiegowych to moj tez ma z mna przesrane,bo jak trzeba rozliczenie kwartalne VAT-u zrobic(u nas raz na kwartal)i termin jest do 20 to ja mu zawsze papierami 19 o biurko walne;a ile sie naklne przy tym to tylko ja wiem;za kazdym razem jak musze te pieprzone faktury porzadkowac ,segregowac itp,to przysegam sobie ze od dzis to ja juz bede wszystko od razu odkladac do jakies teczki a dwa dni pozniej siadam cos tam oplacic i co znow wszsytko laduje razem czyli faktury domowe,faktury firmy PM na jednej stercie zwanej"oplacone";dobrze ze choc swoich firmowych nie przynosze do domu bo wtedy to juz bym chyba krecka dostala
    Star,ja wiem zes ty zmeczona ale jak deczko odpocznisz to zajrzyj prosze do komentow pod poprzednim wpisem,bo mnie sie drugi raz pisac tego samego nie chce

    ReplyDelete
  6. cos mi literka "e" nawala w klawiaturze,wiec prosze wybaczyc jej braki

    ReplyDelete
  7. A są tacy którzy muszą z tego żyć! :)

    ReplyDelete
  8. ja, jako absolutna humanistka powiem Ci, że także nienawidzę liczb :) wrrrrrrr... czasem w pracy robię za kasjerkę. zawsze coś popieprzę ;)

    ReplyDelete
  9. Ja mam na niechęć do cyferszajsów wytłumaczenie: DYSKALUKULIA :))))
    Taki żart, bo z matmy ostatnim kiepem nie byłam, ale biurokracji matematycznej nie znoszę!
    :)

    ReplyDelete
  10. Wy se Stardust nie wpadajcie w panikie na widok cyferek , a co sobie policycie , to bedzie Wase przecie , nie? ;)

    sołtys

    ReplyDelete
  11. "...jestem zjebana jak dziwka na rozdrożu..." Co za poezja!!!!!! Choć sama nie stosuję tego typu stwierdzeń, co więcej nie klnę wcale (no chyba że jestem wkurwiona) jeszcze więcej,nie przepadam za ludźmi którzy klną, to Ciebie Stardust kocham całym sercem za to!!!! A jak będę w odpowiednim miejscu to dam z siebie wszystko i poproszę kogo trzeba abyś w tym kolejnym wcieleniu nie została tą całą księgową. Może yyyyy.... masz ochotę na mrówkę? Ściskam ciepło "gekon"

    ReplyDelete
  12. Zycie plata czasami figle! Ilez to ludziskow wybieralo zawod wedlug kryteriow : zadnej matematyki i rachunkowosci, zadnej techniki i fizyki..... a tu dupa blada!!! Wszystko to nas dogonilo.
    Przegapilam wczorajszy post - malusia jest slodziusia!!!
    Usciski

    ReplyDelete
  13. Rozłożyłam Tarota. I muszę Cię zmartwić. Nie tylko będziesz księgową, ale nawet Główną Księgową! Nie ma już dla Ciebie ratunku!!!!;-)

    ReplyDelete
  14. ja niestety nie wiem o czym piszesz... mimo, że skończyłam tak zwane liceum ekonomiczne, znaczy jakies podstawy tego miałam, ale to były zmarnowane 4 lata mojego zycia, chociaz może nie do końca, ale nie mam pojęcia co to rachunkowość koniec i kropka, a hasło PIT wywołuje we mnie odruch wymiotny, na szczęście dotykam go tylko w momencie podpisywania:)

    ReplyDelete
  15. ja tam nawet lubię księgowość, pod warunkiem, że nie muszę tego robić;)

    ReplyDelete
  16. Patrząc po komentarzach to nikt nie lubi ksiegowości,a co druga to ksiegowa;)ja też:)

    ReplyDelete
  17. Na pewno nigdy nie byłam księgową w uprzednich wcieleniach! Cyferki to czarna magia...

    ReplyDelete
  18. ty mnie zabijesz ale siedze tak w blogach zamiast pracowac(cholerny ichny serwer tylko do godz 23 dostepny-niech ich szlag)i ty zobacz co wyszperalam;wejdz no se tutaj na ten blog http://hobbyata.blogspot.com/ i zobacz do czego moze byc starej babie potrzebne mini bawidelko;ot i chuj przepadlam;jak sie wyspie i robote skoncze to jade szukac duzych drewnianych korali i chyba konfiskata mienia nastapi,czyli znowu dziecku sprzeta ukradne

    ReplyDelete
  19. Nie cierpię rachunków, rozliczeń, PITów i wszystkiego, co zawiera cyferki. Całe szczęście, że choć rozmiary kobiecych piersi podają w literkach, bo też musiałbym ich nie lubić :)

    ReplyDelete
  20. Eulalio--> Masz racje, 10 minut tygodniowo zdecydowanie zalatwiloby sprawe, ale komu sie chce???

    ReplyDelete
  21. Moniko--> Trzymam Cie za slowo na "przyszlosc" czyli przyszle wcielenie:)))))

    ReplyDelete
  22. Ida--> Gdyby nie tuejszy Urzad Skarbowy to tez bym olala, bo do olewania to ja mam wyjatkowy talent:)) A mysza to ja tez chyba bylam, bo ja sie kotow BOJE;)) Dla mnie kot to TYGRYS:))))

    ReplyDelete
  23. Madame--> Mnie tez to chyba szybko idzie skoro caly rok odwalilam w ciagu 4.5 godzin, co nie zmienia faktu, ze nie lubie:)) Ja mam ogolny wstret do papierow:))

    ReplyDelete
  24. Mamuska--> Nie wiem czy byloby mnie na to stac;)) Ja mam tylko siebie, wiec jak sobie place, to cala reszta jest na automatycznym payroll i podatek od wyplaty jest potracany automatycznie. Reszte zalatwia ksiegowy, czyli wysyla raport do urzedu. Ja robie kwartalny podatek od sprzedazy i uslug, no i ten cholerny roczny przygotowuje a calosc robi ksiegow. Trudno zeby sie grzebal w moich papierach, a przeciez nie ma tego bukwiile:)))

    ReplyDelete
  25. Aga_xy--> Wiem, ale moze Ty akurat lubisz. Sa przeciez ludzie, ktorzy lubia:)))

    ReplyDelete
  26. Pomylone gary--> Ja tez jestem jakis tluk ekonomiczny:))

    ReplyDelete
  27. Malutka--> Jak dobrze, ze mozna to tak ladnie nazwac;))

    ReplyDelete
  28. Soltysie--> A jusci prowde prawicie:))

    ReplyDelete
  29. Gekon--> Ja mam kolezanke (taka na zywo), ktora nie klnie i nie toleruje:) Kiedys zapytalam ja jak to sie dzieje, ze przyjaznimy sie juz od tylu lat i ja klne jak szewc, a ona jest taka przeciwniczka. Odpowiedziala: "bo tobie to jakos tak z tym wyjatkowo do twarzy"
    Tego sie trzymam:))))))))))

    ReplyDelete
  30. Ina--> To jest zlosliwosc losu, bo masz racje zeby czlowiek nie wiem jak od tego uciekal, to i tak musi liczyc. Nawet na palcach do 10ciu ale musi:)))))

    ReplyDelete
  31. Zolwico--> Od dzis nie lubie Tarota:))))))))))

    ReplyDelete
  32. Beata--> PIT to u mnie nic nie wywoluje bo ja nie wiem co to jest:)) Domyslam sie, ale tak naprawde to nie wiem:)))

    ReplyDelete
  33. Nivejko--> Jak nie musze robic to tez moge lubic:))

    ReplyDelete
  34. Martaanna--> Masz racje, jakos tak wyglada:))

    ReplyDelete
  35. Zgago--> No magia i zdecydowanie czarna:))

    ReplyDelete
  36. Mamuska73--> Ja czytam blog Aty i widzialam juz te naszyjniki, sa fantastyczne. Nawet kombinowalam czy takiego nie zamowic u Aty:))) tylko jeszcze nie wiem jaki kolor, bo one wszystkie sa sliczne!!!!!!!!!!!!!!!! i to na bawidelku robione? No masz babo!!!
    Teraz mi tylko nastepnego bawidelka brakuje, szczotka w dupe i bede po drodze zamiatac:))))

    ReplyDelete
  37. Volus--> Ktos nad Toba czuwa wyraznie:)))))))))))

    ReplyDelete
  38. Jak mam cosik obliczyć to dziękuję Mocą wyższym za wynalezienie kalkulatora,dla mnie liczby to czarna magia,a 2x2 nie zawsze wychodzi mi 4,więc sprawdzam na kalkulatorze.Na maturze z matmy miałam 4 i do tej pory nie wiem jakim cudem(chyba egzaminatorzy mieli akuratnie dzień dobroci nad zwierzętami)PIT-y podrzucam mądrzejszym od siebie i na rok mam spokój.Czasami zastanawiam się jak to jest,matmy nie cierpię ale jak mam kasę w portfelu to wiem dobrze co i jak i na co mam wydać,a przecież liczenie pieniędzorów to też matematyka. Ot! ironia losu!

    ReplyDelete
  39. Chyba mam to samo co ty z tymi cyferkami, za cholerę się nie lubimy, chociaż matematyka jest mi bliska, jednak to wszystkie stosy papierów, zupełnie mi nie leżą. Więc to odkładanie rozumiem. Mało tego działam podobnie, więc myślę, że jest nas więcej >D

    ReplyDelete
  40. Pola--> Ja rozumiem podrzucanie PITow, bo sama tez tego nie robie, ale trzeba chociaz przygotowac papiery:)) A w moim przypadku, to akurat przychody i rozchody biznesu, zesz w morde jeza, jak by sie czlowiek nie ustawil to i tak dupa z tylu:))

    ReplyDelete
  41. Margo--> To jakis chorobliwy wstret do papierow, ja nawet poczty unikam:))))))))

    ReplyDelete
  42. Gratuluję nagrody, tym bardziej, ze bardzo okazale się prezentuje, istny tzw. full wypas, więc warto było ją podjąć.;)))
    O księgowości mam mniej niż blade pojęcie, tudzież chyba wrodzoną do niej niechęć, więc rozumiem i też WSZELKIE URZĘDOWE PAPIERY mnie wkurzają , czyli żółwik - tak?

    ReplyDelete
  43. Kwoko--> Mnie sie tez ta nagroda bardzo podoba:)) Zolwik - jest swietnym okresleniem:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...