Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, March 29, 2011

Wiadomosc

Byla godzina 8:50 wlasnie wyszlam z lazienki po porannym prysznicu jak moja komorka zaanonsowala "masz nowa wiadomosc".
Przycisnelam klawisz poczty i zaczelam odsluchiwanie:

"Dzien dobry Stardust! to ja - Dana, mam nadzieje, ze u Ciebie wszystko w porzadku.. O Boze!!! Wlasnie zerknelam na zegar, jest dopiero 8:40 teraz rozumiem dlaczego nie odebralas. To pewnie dla Ciebie jeszcze za wczesnie, a ja sie zdziwilam, bo w zasadzie to zawsze odbierasz telefon. No coz zostawie wiec wiadomosc. Wiesz, bo ja dzis musze przyjechac do NYC (Dana mieszka w Westchester - przypisek moj) bo mam mase spraw do zalatwienia, wiec licze na to, ze rowniez uda mi sie wpasc do Ciebie na regulacje brwi. Moja babcia przyleciala z Florydy, zeby w moim nowym domu obchodzic swoje 94 urodziny, ale babcia upadla i ma problem z biodrem. Na szczescie jest w porzadku, ale musielismy zmienic plan i zamiast u mnie w domu, to spotkamy sie na lunch w restauracji, bo babcia nie moze chodzic chwilowo po schodach. Oprocz tego musze sie spotkac z moim adwokatem, musze leciec do Lord and Taylor i wymienic buty, ktore kupilam w ubieglym tygodniu, ale niestety kolor nie pasuje do garsonki, w ktorej planuje wystapic z okazji odznaczenia mojego meza, a to juz uroczystosc w przyszlym tygodniu. Mam nadzieje, ze beda mieli takie same lub bardzo podobne w lekko innym odcieniu granatu. Bo same buty sa BOMBA!!!
No i wiesz Stardust musze to wszystko pozalatwiac i zdazyc z powrotem na moja kochana wies, zeby odebrac syna ze szkoly. Czy TY dasz wiare (???) moje DZIECKO ma juz 5 lat!!!! Niesamowite.
Ale ja musze wyjechac z domu o 9tej wiec BARDZO Cie PROSZE oddzwon mi natychmiast jak dostaniesz te wiadomosc, bo ja juz nie moge na siebie patrzec.
Moje brwi tesknia za Twoja reka. Kocham Cie Dana i czekam na Twoj telefon".

Nareszcie skonczyla!!! Zerknelam na zegarek byla 8:58. Ja pierdole 7 minut wiadomosc telefoniczna i nawet nie podala o ktorej godzinie ewentualnie chcialaby przyjsc.
Oddzwon natychmiast!!
Gdybys cipo nie gadala o niczym przez 7 minut, ale zostawila konkretna wiadomosc w ciagu 30 sekund to mialabym szanse zastac Cie jeszcze w domu.
Zadzwonilam na komorke, oczywiscie juz nie odebrala, zostawilam wiadomosc:
-- Dana, zadzwon jeszcze raz i podaj godzine, o ktorej chesz przyjsc.
Zajelo mi to 7 sekund.
Do godziny 10tej kiedy wchodzilam z domu jeszcze nie zadzwonila. Za to jak przyjechalam do pracy to juz mialam 3 wiadomosci i jeden esesman.
Spokojnie najpierw poszlam do sklepu kupic mleko do kawy, w koncu kazdy ma prawo miec swoje priorytety. Jak juz zrobilam kawe to odpisalam, zeby wreszcie podala godzine, o ktorej chce przyjsc, bo w tamtych wiadomosciach to mowila i pisala, ze wlasnie jest w okolicy i moze "teraz juz natychmiast"
Widocznie niektorym sie wydaje, ze sa moimi jedynymi klientkami i ja tutaj spie i czekam. Trudno, rzeczywistosc bywa brutalna.
Odpisala - chce przyjsc o 14tej.
Miala szczescie, o 14tej bylam wolna, wiec napisalam, ze owszem moze przyjsc.
Punktualnie o 14tej zadzwonila do drzwi, bo w calym swoim zwariowaniu Dana jest bardzo punktualna.
-- Jestes na mnie wsciekla o te wszystkie wiadomosci? - zapytala od drzwi.
-- Absolutnie nie. Kazdy kreuje swoj wlasny stres. Ty chcesz zyc w stresie, wiec go sobie kreujesz, ja omijam z daleka. - odpowiedzialam spokojnie i zgodnie z prawda.
-- Jak to "ja sobie kreuje?" zobacz ile roznych rzeczy sie dzieje i ja musze z tym walczyc.
-- Twoj wybor. Pamietaj, ze stres to nie to co sie dzieje, ale to jak na to reagujesz. Ja mam zupelnie bezstresowe zycie.
20 minut pozniej juz poszla.

A najwazniejsze, ze dzis jadac do pracy zobaczylam, ze zaczynaja rozkwitac magnolie.
Jest wiosna i swiat jest piekny!!!
Nic nie jest w stanie mi tego zaklocic:)))

50 comments:

  1. "Spokojnie najpierw poszlam do sklepu kupic mleko do kawy, w koncu kazdy ma prawo miec swoje priorytety" - tak jest, Satrdust! :-)

    ReplyDelete
  2. Masz cierpliwosc, udusilabym babsko. Mam taka kolezanke, gada szybciej niz karabin maszynowy i gada non stop.Czasami jest to nie do zniesienia.
    U nas jeszcze ziab, o kwitnacych magnoliach poki co mozemy pomarzyc:)

    ReplyDelete
  3. No, nie! Jakim prawem już u Ciebie magnolie? U nas pewno za 2-3 tygodnie, bo zimno jak w psiarni!

    ReplyDelete
  4. Priorytety rzecz święta:)) A swoją drogą masz dużo racji z tym, że każdy jest panem swojego stresu. Zazdroszczę Ci tej już wiosennej pogody, u nas coraz cieplej , ale do kwiatów jeszcze daleko. Pozdrawiam i miłego dnia życzę:))

    ReplyDelete
  5. Klientka jeszcze pewnie mlodasza ... i nie znalazła jeszcze szaltra na opierdalacz Ogólny :)))))

    ReplyDelete
  6. Hahahaha :)))) Dana jest mocna - kocham ten typ - moje buty, moje garsonki, moje dzieci, moje babcie i co tam jeszcze w ramach przynęty a potem - łup - mało nie zaszczyt, że tak zajęta osoba ma czas coś od Ciebie chcieć. Jak to się nazywa fachowo to nie wiem, ale potocznie pępkiem świata. Jak się taki człowiek musi męczyć, o kurczę.
    Załatwiłaś ją na medal :)))

    ReplyDelete
  7. A wszystko przez to,że niektórym wydaje się,że są niemal pępkiem świata i w związku z tym ich sprawy są najważniejsze.I oczywiście są przekonani, że wszyscy ten pogląd również podzielają.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  8. te magnolie....ech!
    Zgaga pisze, że u nich jeszcze krokusów niet a u nas przekwitają;)
    No, to jednego Tobie zazdroszczę - właśnie magnolii kwitnących:)

    ReplyDelete
  9. I ja .....o magnoliach! Czekam na nie, zagladam, podgladam, i to chyba jeszcze dlugo zamin pokaza swoja cala krase. Podziel sie z bliznimi.... i zrob kilka zdjec. Ja obiecuje, ze "oddam" ... wiec bedziemy sie mogly cieszyc dluzej tymi cudownymi krzakami.
    Usciki

    ReplyDelete
  10. Ano, coś w tym jest, bezsprzecznie. Każdy ma taki stres, na jaki sobie zasłużył. Ja stopniowo uczę się kontroli nad swoim życiem, również pod względem filtrowania tego na co mam wpływ od tego, na co wpływu nie mam. I okazuje się, że prawie wszystko, co dotyczy mnie, zależy tylko od mojej postawy.
    :)
    Pozdrawiam, wzdychając do magnolii...

    ReplyDelete
  11. Dana misi być niesamowicie zajęta kobietą, ekscytuje się czynnościami, których ja prawie nie zauważam:)

    ReplyDelete
  12. podobnie rzecz się ma z telefonami. Dzwoni kobieta i przez pierwsze 10 minut gada o tym, że musi sobie przypomnieć po co dzwoni. Krew mnie zalewa w takich przypadkach. Potem opowiada o tym co widzi dookoła... czas leci... a ona ciągle kilometr od sedna spawy.
    Mam odruch, który przerywa takie wywody. Jestem konkretną małpą ;-))
    Jana

    ReplyDelete
  13. Bee--> Wiesz na tyle gadania, to ktos by myslal, ze jej bardzo zalezy na tym zeby jak najszybciej przyjsc, ale skoro nie oddzwonila w ciagu godziny, to moja kawa tez wazna:)))

    ReplyDelete
  14. Ataner--> Tez bym udusila, gdyby byla pod reka:))) Przez telefon sie nie da, wiec sobie daje na wstrzymanie. Ona nie gada jak karabin maszynowy, ona gada z przerwami, zastanawia sie co dalej powiedziec, wiesz zupelnie tak jakby prowadzila normalna rozmowe a nie zostawiala wiadomosc:))) A ja z kolei zamiast sie wsciekac, to slucham tak jak by mi ktos ksiazke przez sluchawki czytal:)))

    ReplyDelete
  15. och.. zrób wykład mojemu na temat stresu, mnie nie chce słuchać ;)

    ReplyDelete
  16. Zgago--> Wy jestescie bardziej na polnoc niz my i to chyba glownie w tym rzecz:))

    ReplyDelete
  17. Kiciu--> Bylam kiedys krolowa zestresowanych:)) Wreszcie dotarlo do mnie, ze 98% rzeczy, ktorymi sie stresuje to moje wlasne wymysly. No kurde wojna z cieniami albo wyobraznia. Teraz mam taka olewke na wszystko co nie dotyczy bezposrednio mnie i czego nie moge zmienic, ze sie sama sobie czasem dziwie:)) Zycie bezstresowe jest piekne:)))

    ReplyDelete
  18. Diesel--> Mloda to pojecie bardzo wzgledne:))) Taka blisko 40tki, mezatka z jednym dzieckiem i niepracujaca. Ale wariatka pierwszej wody:))

    ReplyDelete
  19. Laki--> Dokladnie TAK:))) Tyle, ze wlasnie najbardziej to ona sie meczy sama ze soba, bo wszyscy inni wczesniej czy pozniej olewaja. Ja ja znam juz prawie 10 lat i sie zdazylam uodpornic:)) Ona nawet o tym wie:))

    ReplyDelete
  20. Anabell--> Sa nawet tacy co traktuja takie typy jak pepek swiata:) U mnie pepkiem swiata jest kazdy kto lezy na lozku zabiegowym i tylko tak dlugo jak na nim lezy:)))
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  21. Ade--> Magnolii mam tutaj pod dostatkiem to fakt. Krokusow mniej, ale te juz czesciowo przekwitly, bo jest tez jakas pozniejsza odmiana i ta dopiero kwitnie.

    ReplyDelete
  22. Ina--> Zrobie zdjecia, ale chyba dopiero w weekend, bo narazie to mam taki zapieprz w pracy, ze lece biegiem na autobus i wracam jak juz ciemno:)

    ReplyDelete
  23. Akwarelio--> Dokladnie tak:)) Jestes na bardzo dobrej drodze:)) Jak sie tylko zastanowimy, to wiekszosc rzeczy, ktore nas "stresuja" lezy poza granicami naszych wplywow, dzialan i mozliwosci naprawy. Malo tego najczesciej tez stresujemy sie tym co powinno stresowac innych. W sumie jeden i drugi stres jest wymyslony, do tego dodac stres pt. "co by bylo gdyby" albo "co bedzie?" i okazuje sie ze to wszystko bujda na resorach:)))

    ReplyDelete
  24. Aga_xy--> To klasyczny typ, ktory jest zapracowany nic nie robiac:))) Baba nie pracuje, ale kiedys mi opowiadala, ze porzadkowala szafe w nocy. Nawet nie pytalam dlaczego, bo i tak wiem, ze powiedzialaby, ze nie ma czasu:)))

    ReplyDelete
  25. Jana--> W rozmowie na zywo, to sobie radze doskonale i tez jestem malpa, bo wymagam, zeby moj czas szanowano. Moje klientki wiedza, ze jak dzwonia to lepiej zeby wiedzialy konkretnie kiedy chca przyjsc. Najlepiej miec takich wersji kilka pod reka, bo jak sie ktoras zastanawia i duma, to ja przerywam i prosze, zeby zadzwonila jeszcze raz jak juz bedzie znala konkrety. Natomiast takich wiadomosci jak ta przedstawiona w notce, slucham spokojnie, bo wlaczam telefon na glosniki i leci to jak za dawnych czasow dobranocka w tv. :))

    ReplyDelete
  26. Eulalio--> Jak ktos nie chce sluchac, to raczej nikogo nie poslucha, niestety. Musze przyznac, ze mnie "wyleczyl" z wydumanych stresow glownie Wspanialy. Za kazdym razem jak sie nakrecalam to mowil "ale ty jakies bajki opowiadasz, czy wiesz na pewno, ze to prawda?" albo jak kombinowalam co zrobic i jak zrobic w przyszlosci, to pytal "a co zrobisz, jak taka potrzeba decyzji nigdy nie nadejdzie?" I powoli zaczelam sie przygladac wlasnym myslom, az dostrzeglam, ze to kupa nic nie wartych wymyslow:)))

    ReplyDelete
  27. cierpliwość jest cechą filozofów ;))

    ReplyDelete
  28. Rozkwitaja dopiero? Dziwne, wydawalo mi sie, ze u Ciebie cieplej zawsze niz u nas - ale moze wiosna nieco pozniej sie zaczyna?
    U nasz w pelni kwitnienia juz - pieknie!

    ReplyDelete
  29. Czarownico--> Tez mysle, ze by sie wydawalo, ale jest inaczej:) U Was prawie nie ma zimy, snieg jest zjawiskiem bardzo rzadkim, a tutaj jednak zima jest i ostatnia byla dosc sroga jak na te warunki.

    ReplyDelete
  30. Zawsze się wkurzam na moja mamę, bo każdą opowieść, nawet o najdrobniejszym zdarzeniu typu: upadek widelca na podłogę musi zaczynać od stworzenia świata, Czujesz to? Muszę wysłuchać kilkadziesiąt miliardów lat historii, by dowiedzieć się, iż spadł widelec, a właściwie to był nóż.

    ReplyDelete
  31. O matko jak ja nie trawie takich typow:) 10 minut pieprzenia o niczym (a kogo obchodzi, ze ona musi buty wymienic?????) zanim powie o co chodzi a i tak nie do konca.....Damusia, co to nie pracuje, ma czasu na tony a nie potrafi uszanowac Twojego! Udusilabym;)))))

    ReplyDelete
  32. stardust: Twój wspaniały ma podobne podejecie do mnie, a mój Pan Mąż nie chce wyrosnąć niestety z samonakręcania :)... ale może to kwestia czasu.. podobno do wszystkiego trzeba dorosnąć

    ReplyDelete
  33. Magnolie, jak ja już tęsknię za magnoliami, w ogóle tęsknię za wiosną. A zdjęcia kwiecia będą ? A z tym stresem Star do święta prawda.

    ReplyDelete
  34. Volus--> Taka juz nasza kobieca uroda:))) Ja tez ponoc nie potrafie krotko:))) Ale jak mam do przekazania konretna wiadomosc, to sie jednak streszczam;)

    ReplyDelete
  35. Moniko--> Byl czas, ze mnie to wkurwialo, teraz olewam, tak latwiej:))

    ReplyDelete
  36. Eulalio--> To prawda z tym dorastaniem:))) Ja juz do wielu rzeczy doroslam i wiele nawet przeroslam:D

    ReplyDelete
  37. Scarbossa--> Jak tylko ustrzele fotke tych rozwijajacych sie paczkow to ja zaraz walne na strone glowna:) Ja zawsze czekam na magnolie i zaluje, ze one tak krotko kwitna.

    ReplyDelete
  38. Jak miło:) To pozycz trochę tego luźnego luzu słowiczku mój ty! Bo ja z zewnątrz to jestem cool ale wewnątrz się spopielam na najbardziej popielaty popiół. Tak. Do tego doszło, że łżę sama przed sobą.

    ReplyDelete
  39. Cóż, wszyscy jesteśmy autorami większości swoich własnych stresów.

    ReplyDelete
  40. Już chciałam poprosić o zdjęcia, ale doczytałam w postach, że będą. Super, czekamy, czekamy :D

    Święte słowa, Stardust, "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz", nic dodać, nic ująć. I szkoda, że ma się czasem mało szacunku dla cudzego czasu....

    ReplyDelete
  41. Pieprzniczko--> Medytacje, polecam medytacje, doskonale wyciszaja. Najlepsza, najkrotsza medytacja, to sprawdzic czy oddychasz. Jak mysli gonia jak zwariowane, zatrzymaj sie na chwile wlasnie zeby sprawdzic oddech, skup sie nad nim i mysli odejda. Ja tak robie:))

    ReplyDelete
  42. Scenki--> Dokladnie:)) I nie jest prawda, ze stresuje nas to co sie dzieje wokol, ale stresuje nas nasza reakcja, a nad tym mozemy zapanowac:)

    ReplyDelete
  43. Anulla--> Ludzie nie szanuja czasu, tak wlasnego jak i cudzego i na to nie mam wplywu. Natomiast od czasu kiedy nauczylam sie szanowac moj czas, to nikt nie moze mi w tym przeszkodzic i takie sytuacje jak ta opisana w notce zupelnie mnie nie ruszaja:))

    ReplyDelete
  44. Oczywiście, podziwiam Twą asertywność i opanowanie. ;))) Jak i pozostali czekam na Twoje zdjęcia magnolii, bo u NASZ latoś chyba nieprędko je zobaczymy :((

    ReplyDelete
  45. Nivejko--> Ja tez wole, ale nauczylam sie nie wsciekac, jak ktos inny robi tak jak on woli:)))

    ReplyDelete
  46. Zielone buty--> W sumie to jest zabawne ile mozna nagadac i przy okazji zupelnie zapomniec po co sie dzwoni:)))

    ReplyDelete
  47. Kwoko--> Zycie czlowieka troche uczy:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...