Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 9, 2011

Na zdrowie:)

Tradycyjnie jak ktos kichnie to mowimy "na zdrowie" tak przynajmniej jest w Polsce, w Stanach mowimy "bless you" co w sumie mozna podciagnac pod bardzo podobne wyrazenie.
Natomiast jak ktos zaczyna powaznie kichac i prychac to wysylamy go do lekarza po antybiotyk.
Moim zdaniem cos tu nie jest tak jak powinno byc.
Uwazam, ze organizm ludzki ma dosc bogaty system samoobrony i powinien sie doskonale bronic przed przeziebieniem bez pomocy lekow, a zwlaszcza antybiotykow, ktore rujnuja tenze system samoobrony.
Nie pamietam jak bylo w moim dziecinstwie i nie wiem czy bylam oraz ile razy leczona antybiotykami, ale podejrzewam, ze niewiele, bo ciagle w wieku (sedziwym? hahahhaha) moj organizm broni sie calkiem dobrze bez pomocy medykamentow.
Wiem natomiast, ze moj Potomek na swoje 35 lat zycia mial przepisany antybiotyk tylko dwa razy, a bral raz, bo za drugim razem dostal uczulenia i trzeba bylo zrezygnowac. Glownie byl leczony metodami domowymi, syrop z cebuli byl jego ulubionym.
Pamietam jak jako kilkuletni brzdac kiedy tylko zobaczyl, ze wypelnilam sloik siekana cebula przesypywana cukrem, siadal i wpatrywal sie z uwielbieniem czekajac az zaczna sie tworzyc pierwsze krople syropu. Jak tylko zobaczyl, ze syropowa ciecz zaczyna oddzielac sie od cebuli wolal "juz gotowe" i lecial do mnie z lyzka zeby mu dac syropu. Mnie to akurat smierdzialo, on lubil i dobrze, bo dzieki temu nie mialam problemu z podawaniem "lekarstwa" siadal grzecznie i otwieral buzie na kolejne porcje.
Podobnie bylo z bankami, jak tylko syrop nie mogl opanowac kaszlu, to w ruch szly banki. Moja mama stawiala je bardzo dobrze co ulatwialo zycie.
Szkoda tylko, ze ja sie nigdy nie nauczylam stawiac baniek. Na szczescie teraz sa banki, do ktorych nie trzeba byc mistrzem polykania ognia:)) I tym razem juz na 100% nabede banki, zeby miec w domu, bo ze sie kiedys przydadza to juz nie mam watpliwosci. Fakt, ze ich jeszcze nie mam to tylko moje lenistwo, bo juz wielokrotnie sobie obiecywalam, ze trzeba kupic, tylko zawsze konczylo sie na obietnicach.
Tak czy inaczej, jestem przeciwniczka napychania sie chemia bez konkretnego celu.
Wiadomo, ze czesto brane antybiotyki po jakims czasie przestaja dzialac, bo organizm juz sie na ich dzialanie udopornil, wiec ja tam sobie wole zatrzymac branie antybiotykow na naprawde powazne potrzeby.
I tak przed kazda operacja musze wziac 2 tabletki antybiotyku tak "na wszelki wypadek" zeby zapobiec infekcji, wiec wsciekam sie ale biore.
Czosnek jest naturalnym antybiotykiem, tyle ze nie szkodzi na nic innego, a leki jak pomagaja na jedno to oslabiaja drugie. Jakos mi nie pasuje taka kalkulacja, przerobilam to juz wielokrotnie na zapaleniu ucha, ktore dawniej miewalam dosc czesto i zawsze leczylam domowymi sposobami.
Ci co czytaja wiedza, ze ostatni raz mialam zapalenie ucha w Sylwestra ubieglego roku i pozbylam sie go w ciagu 24 godzin, antybiotyk musialabym brac przez kilka dni, prawdopodobnie tydzien.
Nie zastrzegam sie, ze nigdy nie wezme, ale dopoki mam na tyle silny organizm, ze potrafi sie bronic sam przy pomocy srodkow domowych, to nie widze potrzeby oslabiania go lekami.
Przy okazji dziekuje wszystkim komentujacym pod ostatnimi dwoma notkami za powiekszenie mojego arsenalu broni ;) przez Wasze porady, kazda z nich jest bezcenna.
Jak narazie przeziebienia uwazam, za sprawdzian samoobrony organizmu.
Chorujmy na zdrowie!!

40 comments:

  1. Masz rację Stardust, ludzie od wieków leczyli sie sami, ale nie wszyscy to przeżywali... ocalały takie silne jednostki jak Ty:)

    ReplyDelete
  2. jedyne lekarstwo - czosnek i seks z miłości :-D

    ReplyDelete
  3. Kochana !!,i tak trzymaj:)))
    Tez jestem zwolenniczka metod naturalnych,odkad tutaj mieszkam (odpukuje w niemalowane:))jeszcze nie chorowalam na jakies grypy,czy inne ciulstwa zwiazane z przeziebieniami.Kilka razy smarkalam,ale samo wlazlo-samo wylazlo:)
    Podawanie antybiotyku profilaktycznie (moim zdaniem)jest w brew zdrowemu rozsadkowi,przeciez to jest lek i ma usowac konkretne bakterie(ze nie wspomne o tym jak degraduje nam polowe organizmu,tak przy okazji)
    Osobiscie spotkalam sie z taka "profilaktyka",moj dentysta po czyszczeniu kanalowym kazal mi jesc antybiotyk,ja jednak nie pofadygowalam sie zeby zrealizowac recepte.
    Wszystko sie pieknie zagoilo i ZYJE:)))

    ReplyDelete
  4. Beata--> Z calym szacunkiem dla wspolczesnej medycyny, teraz tez tylko niektorzy przezywaja:)))

    ReplyDelete
  5. Aurora--> Czosnek i seks, moze byc, pod warunkiem, ze przed seksem czosnek zazywalo sie rowniez wspolnie:))) A ze seks sluzy zdrowiu, glownie psychicznemu to nie tajemnica;))

    ReplyDelete
  6. MAGA--> Niestety przyznaje, ze biore te dwie tabletki antybiotyku przed operacjami. No ale do cholery to jest raz na kilka lat, jakos mam pietra przed infekcja w tym przypadku:))

    ReplyDelete
  7. Za dużo łykamy tych antybiotyków. Staram się unikać, zarówno u siebie jak i u dzieci. Niemniej... one są wszędzie, we wszystkim:(

    ReplyDelete
  8. Nivejko--> Swiete slowa, antybiotyki sa w jedzeniu, glownie w miesie, przynajmniej tutaj. Wszystko karmione antybiotykami i hormonami, byle szybko i w miare zdrowo roslo do zabicia. Na jasna cholere jeszcze lykac je samemu jak nie ma potrzeby. Nie wiem jak jest w Polsce, bo trudno zebym wiedziala, ale tutaj jeszcze 20 lat temu jak tylko umowilas wizyte u lekarza to na 100% wychodzilas z gabinetu z recepta na antybiotyk. I nie wazne, czy to byl katar, czy zapalenie pluc, albo odciski na malym palcu u stop, antybiotyk byl na wszystko. Od kilku lat powoli sie to na szczescie zmienia.

    ReplyDelete
  9. Nasza ,,mądra'' społeczność lokalna wyrzuciła właśnie panią pediatrę. Za co? Za nieserwowanie antybiotyków przy byle posmarkiwaniu... Ech!...

    ReplyDelete
  10. Zgago--> A madra spolecznosc nie pomyslala, ze na wirusowe przeziebienia antybiotyki nie dzialaja? Wlasnie o to chodzi, ze ludziom sie wydaje, ze jak lekarz nie przepisze bomby atomowej to lekarz nie pracuje.
    Dobrze, ze nie jestem lekarzem, bo takim madrym to przepisywalabym trutke na szczury:)))

    ReplyDelete
  11. Podpisuję się pod każdym twoim słowem.
    Zawsze naturalne receptury stosuje jako pierwsza, staram sie leków unikac jak ognia. Antybiotyków jak dotąd na sobie i bliskich nie musiałam stosować i jestem przeszczęśliwa:)

    ReplyDelete
  12. Nie pamiętam, kiedy brałam antybiotyk - chyba jakoś w dzieciństwie :-)

    ReplyDelete
  13. Moja synowa wychowała się w RPA bez brania antybiotyku, a nasza wnusia, która już niedługo kończy 4 lata, miała podany tylko raz na zdiagnozowaną anginę (która jak wiadomo jest infekcja bakteryjną) a wszelkie przeziębienia leczymy domowymi sposobami i ewentualnie czymś na spędzenie gorączki. Antybiotyk to ostateczność i widzę, że pediatrzy się do tego stosują, gorzej u dorosłych, choć ja osobiście antybiotyk brałam z 8 lat temu.

    ReplyDelete
  14. Oooo! Jako dzieciak też opijałam się syropkiem z cebuli :D I lubiłam! Też nie lubię antybiotyków i w ogóle chodzenia do lekarzy, więc przy minimalnym kontakcie z białymi kitlami prawdopodobieństwo przepisania antybiotyku maleje :D. Dopóki nie dzieje się nic straszniście poważnego leczę się sama w domu sprawdzonymi metodami. Wszystkim zdrówka życzę!

    ReplyDelete
  15. pamiętam, jak ojciec robił syrop z cebuli - nie cierpiałam go, bo byłam dzieckiem, które nie lubiło słodyczy... a dziś zdarza mi się kupować syrop homeopatyczny - który smakuje jak ten ojcowy :)

    ReplyDelete
  16. zeszłej jesieni powiedziałm 5 letniej córce znajomych że dlatego tak często choruje bo za ładnie pachnie i wtedy choroby do niej przychodzą i że musi zacząć jeść czosnek i cebulę bo one tego nie lubią i wtedy będzie zdrowa i będziemy mogły szaleć na rowerze potem na sankach no i ta mała istota zaczeła jeść czosnek (fakt ze tylko konserwowy ) i ku zdziwieniu jej rodziców nie chorowała
    a syrop z cebuli jest coollll

    zmorka

    ReplyDelete
  17. Chwilowo antybiotyki traktuje się jak cukierki... Za moment, jak będzie trzeba, to nic już nie będzie działać.
    Ja wierzę w moc cytryny i miodu gryczanego, najlepiej w herbacie ;)
    Pozdrawiammmmm :)

    ReplyDelete
  18. Magda--> Ja pamietam czasy (kuzwa, ja za duzo pamietam:)))) kiedy sie chorowalo, kiedy czlowiek chory bral wolne i lezal w lozku az wydobrzeje. Te czasy minely, czlowiek jest niewolnikiem korporacji, wiec musi zapierdalac i to zapierdalac szybko, nie ma czasu na chorowanie. Stad sie wziely wszystkie leki, ktore lecza szybko. Tak naprawde to one nie lecza, tylko maskuja objawy choroby. Korporacje w dalszym ciagu zarabiaja:))) Na mojej metodzie czosnkowej nie da sie zarobic:))))

    ReplyDelete
  19. Eumeni--> I tak trzymaj najdluzej jak sie da:))

    ReplyDelete
  20. Kiciu--> Chwala synowej za madre wychowanie dziecka:)) Wlasnie o to chodzi, zeby antybiotyk byl ostatecznoscia a nie pierwsza potrzeba:)

    ReplyDelete
  21. Antares--> Ty jestes generacja mojego syna, czyli cebulowa:))) A wiesz, ze dopoki sama nie zaczelam brac, to tez mi sie wydawalo, ze to niedobre, teraz mi nawet smakuje:)))

    ReplyDelete
  22. Chwilka--> Leki homeopatyczne tez lubie, wolniej dzialaja ale w wiekszosci nie maja zadnych skutkow ubocznych.

    ReplyDelete
  23. Zmorko--> Zdrowe odzywianie to profilaktyka i dlatego mala przestala chorowac. My ze Wspanialym uwielbiamy czosnek, wiec nie ma problemu, bo jemy razem i nikomu to nie przeszkadza.

    ReplyDelete
  24. Granato--> Wlasnie o to chodzi, ze jak naprawde trzeba to juz nic nie dziala:)) Ja kupuje raw miod, czyli taki nieprzetwarzany, nieoczyszczany. Cytryny tez pozeramy w duzych ilosciach, tak naprawde to daje sok z cytryny czy tez otrarta skorke do prawie wszystkich dan:)) Podnosi wartosci smakowe:)

    ReplyDelete
  25. jesli chodzi o przeziebienia to raczej tez nic nie biore czekam az samo przyjdzie opijajac sie goracymi plynami, ale cienki ze mnie lekarz domowy, nigdy nie umialam pomoc sobie ani dzieciom w stanach choroby, ale moje dzieci nigdy nie chorowaly na nic innego jak na angine no wiec trzeba bylo jednak po antybiotyk siegnac, ale masz racje teraz to wyglada to tak ze lekarze bez sensu przepisuja na wszystko antybiotyki, wyglada to tak jakby sami nie wiedzieli co przepisac, konowaly ;) ;) ;)

    ReplyDelete
  26. Cytrynkę do mięs... Mmmm i jeszcze czosneczku ;)
    Aż się głodna zrobiłam.

    ReplyDelete
  27. BN--> W przypadku anginy to nie ma dyskusji, antybiotyk musi byc:) Ale takie wiosenne przeziebienia to mozna spokojnie opanowac samemu domowymi metodami. Najgorsze, ze to akurat okres kiedy wszystko zaczyna kwitnac i dochodza alergie.

    ReplyDelete
  28. Granato--> Tak, tak cytryna i czosnek to podstawa:)))

    ReplyDelete
  29. Gdy byłem dzieckiem, wciąż miałem stawiane bańki. Można powiedzieć, że byłem na bańce ;) Dziś to zapomniana metoda, a w sumie skuteczna. A: na zdrowie, żivjeli czy Lahaim zdecydowanie lepiej brzmi do kieliszka :)

    ReplyDelete
  30. Witam!

    Dziekuje za dostarczenie mi rozrywki - dzieki Twojemu blogowi czas w pracy mi szybciej biegl przez kilka tygodni. Szkoda tylko ze dobrnelam do konca, teraz tylko czytanie na bierzaco zostaje:)Musze znalezc sobie innego bloga do czytania pomiedzy rozwiazywaniem roznych dziwnych problemow wygenerowanych przez Walijczykow lub ich komputery ;)
    Czytalo mi sie bardzo przyjemnie, choc nie ze wszystkimi Twoimi pogladami, szczegolnie politycznymi, moge sie zgodzic. Ale to nudne by bylo, jakbysmy sie wszyscy we wszystkim zgadzali, prawda? Na pewno zyskalas nowa wierna czytelniczke.

    Pozdrawiam ze Szkocji
    Monika

    ReplyDelete
  31. Volus--> Banki sa skuteczne i sie ciesze, ze juz niedlugo bede je miala. Nawet Wspanialy, ktory na poczatku patrzyl na mnie dziwnie, bo oni tutaj baniek nie znali, to jak mu powiedzialam i pokazalam informacje na ten temat juz zaczyna patrzec na to inaczej. Tylko narazie pyta jak sie bedziemu uczyc je stawiac? powiedzialam mu ze mozna sie uczyc na wlasnej nodze, najlepiej na udzie. Poglaskal sie tylko po udzie wstepnie i nic nie powiedzial. Obawiam sie, ze nauka odbedzie sie na moim udzie:)))))

    ReplyDelete
  32. Moniko ze Szkocji--> Witam serdecznie:))

    ReplyDelete
  33. Star, wirusa cos mnie sprzedala wirtualnie ;) wylezalam przez 2 dni. Po prostu.

    Bol gardla w nocy pt/sob mialam taki, ze modlilam sie, zeby to byla angi
    na i zeby wziac antybiotyk rano, ale nic z tego. Nie bralam cytryny/czosnku/cebuli ani zadnej rzeczy, ktora jego jest.
    Jak przestawalam wytrzymywac - jadlam lody.

    Dzis poszlam do pracy, bo tylko pol dnia mialam, potem zrobilam zakupy, a potem pojechalam powiedziec dentyscie, ze w paszczu owszem moze mi zajrzec, ale robic to raczej nic nie damy rady dzis - zgodzil sie.
    Wyczerpalo mnie to wiec sobie leze i czytam:)

    ReplyDelete
  34. Czarownico--> Sorry za te wirtualna przesylke:)) Ja mysle, ze to gardlo to moze tez byc troche sprawa alergiczna, wszystko dookola kwitnie, a to nie ulatwia sprawy. Wazne, ze sie dalo wylezec i wyleniuchowac:)))

    ReplyDelete
  35. brawo Stardust, ja tez sie staram obywac bez antybiotykow. zamiast sponsorowac przemysl farmaceutyczny, stawiam na miejscowych rolnikow :)))

    ReplyDelete
  36. b.--> Ja tez nie sponsoruje, mimo, ze ten akurat przemysl sponsoruje mnie, bo daje prace Wspanialemu:)))

    ReplyDelete
  37. Ja rowniez uwazam, ze domowe sposoby na wyleczenie przeziebienia sa najlepsze. Stosuje sie do tych metod od wielu lat i poki co jeszcze zyjemy i mamy sie dobrze.
    Na zdrowie! Wznosze kielich z syropem z cebuli, bo cos mnie w gardle smyra:)

    ReplyDelete
  38. Ataner--> Wlasnie tego smyrania w gardle nie moge sie pozbyc. Wspanialy zakupil lody i bedziemy jesc przed snem. Czarownica wie co mowi, w koncu jest lekarzem:))
    Tylko Wspanialy sie dopytuje jaki lekarz przepisal mi lody na gardlo:))) Powiedzialam, ze moja rodzinna lekarka z Anglii, to zalapal:))

    ReplyDelete
  39. Kuracja lodami nie jest mi obca. Kiedy mieszkalismy w Polsce i moj syn byl chory, nie pamietam dokladnie ale to chyba byla angina, miedzy innymi zalecila jedzenie lodow. Nie musze dodoawac, ze pani doktor zostala ukochanym lekarzem mojego syna.

    ReplyDelete
  40. no widzisz Stardust, ciesz się, że masz taki silny organizm. Ja niestety nawet na tyci katar MUSZĘ antybiotyk, bo inaczej będzie źle. Dlatego każdemu komu wystarczy czosnek i cebula zazdroszczę mocno.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...