Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, April 5, 2011

Zaraza

Przyszla zupelnie bez zaproszenia, ani nawet zapowiedzi. Ot wsunela sie szybciorem obok Wspanialego, bo ten zawsze stoi za dlugo w otwartych drzwiach, wiec skorzystala z okazji. A bylo to we wtorek tydzien temu. Zasiedlismy do obiadu i jak tylko Wspanialy gebe otworzyl i cos powiedzial, to ja nawet nie sluchalam co mowi tylko wydalam wyrok:
-- Jestes chory.
-- Jak to jestem chory? - zapytal durnowato. Nie dosc, ze chory to jeszcze strusia rznie.
-- No chory chyba wiesz co to znaczy?
-- Nie jestem.
-- Nie strugaj wariata, przeciez slysze. Czy moze chcesz mi wmowic, ze mutacje przechodzisz?
Skonczylismy obiad i zapytalam czy chce zebym zrobila mu dawke mojego "lekarstwa"
-- Nie, nie bede tego bral, bo to straszne, wole goraca herbate z miodem i cytryna. Nic mi nie jest.
Nie bede sie klocic z doroslym chlopem, nie chce niech nie zre.
Ale wieczorem jak zobaczylam, ze sie beztrosko ulokowal w lozku to sie zagotowalam.
-- Ty powinienes spac w goscinnym, bo ja nie moge sobie pozwolic na to zeby jakies swinstwo od Ciebie zlapac.
-- W goscinnym?? Niedoczekanie Twoje, ja tu nie jestem z wizyta, ja tu mieszkam i spie z moja zona.
Polknelam 4000 vitaminy C i poszlam spac, co sie bede klocic o byle gowno. I tak przegram, bo mi zaraz wyciagnie akt malzenstwa i swoje racje udowodni.
Rano wstal zupelnie chory z bolem gardla, katarem, temperatura i chujwiczym jeszcze.
Na szczescie ja jestem kobieta pracujaca, wiec sie szybko ewakuowalam do pracy, a chory niech sobie radzi wlasnymi silami.
W domowej apteczce wyjatkowo byl syrop na dzien i drugi na noc, takie lekarstwo na wszelkiego rodzaju przeziebienia. Przed wyjsciem tylko zrobilam sniadanie i szybko dalam w dluga. Dzien minal w miare szybko i chory zadzwonil tylko raz z konkretnym zapytaniem czy moglabym ugotowac mu rosol.
No w zasadzie moge, przeciez rosol nie wymaga zadnej pracy poza wrzuceniem skladnikow do gara i pilnowaniem, zeby sie gotowal powoli ledwie mrugajac.
Natomiast ta prosba o rosol Wspanialy potwierdzil, ze faktycznie jest chory, bo on nigdy nic nie chce, nigdy nie ma zadnych oczekiwan, ani zachcianek, ale jak jest chory to wlasnie chce rosol. Wieczorem po powrocie z pracy zabralam sie wiec za gotowanie rosolu. Poswiecilam sie i zrobilam naprawde super esencjonalny dobry rosol.
Myslalam, ze nastepnego dnia skoro jest w domu, to bedzie ten rosol popijal, bo chyba na zdrowy rozsadek po to sobie go zazyczyl.
Alez skad, czekal na mnie i zjadl wieczorem na obiad miseczke, tak samo jak ja.
-- A co jadles przez caly dzien? - zapytalam.
-- Nic.
-- Jak to kurwa nic?
-- Nie mam apetytu i nie jestem glodny.
-- Ja pierdole, czlowieku przeciez jak bierzesz lekarstwo to trzeba cos jesc, bo zrujnujesz zoladek!
-- Ale ja nie moge.
-- To moze ja sobie wezme wolne i bede Cie karmic.
-- Mnie jest nic nie potrzeba, ja tylko duzo spie.
No tak kurwa duzo spi, bo cala noc tak cherla, ze cudem boskim jeszcze szyby z okien nie wypadly. Ja spac nie moge i codziennie rano jestem zdziwiona, ze jeszcze nie ma na podlodze kawalkow pluc.
Zaczelam szperac w necie za jakimis domowymi sposobami na kaszel.
Znalazlam, powiedzialam co to jest i zapytalam czy chce zebym mu zrobila.
-- Nie, bo to nie jest taki kaszel.
Ja pierdole, nie ma nic gorszego niz chory naukowiec. Kaszel jest kaszel, a ten mi robi godzinny wyklad, ze ten jego kaszel to nie taki kaszel.
Zwatpilam zupelnie, ale teraz juz zaczelam sie solidnie brac za wlasna profilaktyke.
Przepuscilam przez praske kilka zabkow czosnku, wymieszalam to z sokiem z cytryny, dodalam miodu i wymieszalam. Patrzyl na te moje poczynania kuchenne jakos tak katem oka.
-- Ja to bede brala teraz co noc, bo jak nie chcesz spac w goscinnym, to ja musze zaczac cos brac, zebym sie od Ciebie nie zarazila. Chcesz to sie chetnie podziele?
-- Ja nie chce, biore przeciez te syropy na dzien i na noc... a Ty sie ode mnie nie zarazisz, bo ja sie trzymam od Ciebie z daleka.
-- Ladne mi z daleka, spimy w jednym lozku..
Oczywiscie nie wzial tego czosnkowego lekarstwa.
Pozniej zrobilam kolejna miksture na kaszel.
-- Wez chociaz to na kaszel.
-- Przeciez mowilem Ci ze ja mam inny kaszel...
-- Wiesz co? Rece mi przy Tobie opadaja do wod gruntowych.
-- Ale przeciez niepotrzebnie sie martwisz, mnie nic nie jest...
-- Nic Ci nie jest, tylko ja cale noce nie spie przez Twoj kaszel. Wiesz, tak naprawde to jestes za chory zeby normalnie zyc i za zdrowy zeby umrzec.
-- Ale Ty niepotrzebnie panikujesz, dam sobie rade, nie jestem dzieckiem.
-- Wlasnie to jest najgorsze, ze nie jestes dzieckiem, bo juz dawno przelozylabym Cie przez kolano.
-- Naprawde?! Obiecujesz?! czy tylko sobie zarty robisz, a mnie nadzieje - zarechotal glupkowato.
I tak dzis mija tydzien jak on cherla, ja nie spie, wieczorem wpierdalam po 3 lyzki stolowe mikstury czosnkowej i juz mi nawet zaczyna smakowac.
Mozna to chyba nawet serwowac jako zupe.
A Wspanialy ani w lewo, ani w prawo.
Tyle tylko, ze temperatury juz nie ma i od wczoraj poszedl normalnie do pracy, w dzien nie kaszle, ale w nocy koncertuje tak, ze czekam kiedy sasiedzi z gory zadzwonia na policje. Nie ma nic gorszego niz uparty chlop plus zaraza.

45 comments:

  1. w polsce wyslała bym cie po kodeinę.. pomaga na suchy kaszel...

    regularnie na to cierpie, meczy noca bo od rozgrzania się wzmaga...

    pewnie ma zaplenie krtani i scieka mu ropa po tylnej sciance, najlepiej niech idzie do lekarza...

    jak macie tam cos ala syrop pini na łagodzenie kaszlu to na noc też jest ok...

    ReplyDelete
  2. Eulalio--> Kodeiny to my oboje nie bierzemy:) Wspanialego wyslac do lekarza? Obawiam sie, ze to jest niemozliwe dopoki zyje:)))
    To jest przypadek beznadziejny.

    ReplyDelete
  3. Jeżeli posiadasz "Where the Wild Things Are - Live in Minneapolis" (S.V. and his band) , to możesz aplikować zarówno w dzień , jak i przed snem. Pomaga na kaszel, katar, zapalenie zatok, zapalenie krtani, alergię, nadczynność tarczycy,wirusowe zapalenie oskrzeli , przewlekłą obturacyjną chorobę płuc oraz astmę ;)

    Czester

    ReplyDelete
  4. Wiesz, na noc to najlepszy Vicks NyQuil, takie zielone swinstwo w plynie. Naprawde spisz po tym jak niemowle i zaden kaszel Cie nie budzi. Tylko pytanie czy Wspanialy jest chetny nowe lekarstwo probowac? Chore chlopy to gorsze jak dzieci, slowo daje! Wszyscy tak maja:) Niby sie nie skarza i nic nie potrzebuja ale ile latania wokolo! Mnie cos w zeszly wtorek na kursie zaczynal brac kaszel ale na noc sie nalykalam cold medykamentow i jakos, odpukac, przeszlo!!! Taka pora Stardust, ni pies, ni wydra jesli chodzi o pogode:) Oby juz ta wiosna na dobre przyszla!

    ReplyDelete
  5. Skąd ja to znam?? - nie mi niejest, tabletek brał nie będę, płukał gardla solą z wodą nie będę... O lekarzu nie wspominając!!:)

    ReplyDelete
  6. Ale wlasciwie po co Wspanialy mialby do lekarza isc, skoro juz zdrowieje?
    Kaszle w nocy, bo na lezaco mu sie wydzieliny gromadzi wiecej. A skoro mu sie gromadzi, to zadnej kodeiny, wydzieline trzeba wykaszlec i tyle. BTW kodeina to wyjatkowe g... uzaleznia, zoladek rozwala i te sprawy.

    Nie lubi lekow albo syropu z cebuli (idealny bylby), to niech se inhalacje z pary wodnej zrobi (inhalacje, nie parowke czyli bez recznika na lbie), dobre 2 godziny przed snem, to sie troche oczysci i nie powinien az tak chrychac w nocy.

    ReplyDelete
  7. Faktycznie - najgorsze to chory chłop w domu! Żaden nie chce brać leków, a potem zaraża wszystkich wokoło.
    Nie daj się zarazić! :))
    Pozdrowienia serdeczne!

    ReplyDelete
  8. Drosetux- naturalnie i na suchy kaszel. tylko czy u Was to dostępne. No i największy błąd to nie wyleżeć cholerstwa!

    ReplyDelete
  9. Moniko--> Cala zime udalo nam sie przezyc bez choroby ani nawet przeziebienia, a tu masz:)))

    ReplyDelete
  10. Kachna--> My oboje jestesmy przeciwnikami tabletek (Wspanialy chyba glownie dlatego, ze za duzo wie) a ja bo mi religia zabrania:)))) NO ale do licha ciezkiego, ja biore w miejsce tabletek inne rzeczy. A ten osiol nic.

    ReplyDelete
  11. Oooo... Mój chłop to normalnie też uparty jak koza, ale w tej kwestii to u nas odwrotnie (hmmm... u nas w wielu kwestiach jest odwrotnie...) - on się leczy nawet profilaktycznie, jak tylko zaistnieje ryzyko choróbska, a ja zwykle nie jem połowy przepisanych przez lekarza leków:-) A domowych mikstur nie cierpię:-) Więc Żółw mnie zmusza, a ja rozsiewam zarazki:-))) Zdrowia Wam życzę!

    ReplyDelete
  12. Czarownico--> Ty wiesz, ze ja tez nie lubie sie naprzykrzac lekarzom:))) Wspanialego jak znam ponad 9 lat tak jeszcze nigdy nie byl u zadnego lekarza, poza moim chiropraktykiem.
    Kodeiny to ja nawet po operacji nie bralam, bo wiem, ze to swinstwo. Ale wlasnie syrop z cebuli, to sa moje metody. Inhalacje robil, nawet czajnik elektryczny zepsul nimi wiec sprobuje go jeszcze na nie namowic.
    A przyczyne kaszlu wyjasnil dokladnie jak Ty:)))

    ReplyDelete
  13. Iw--> Narazie sie nie daje:))) Wpierdzielam ten czosnek jak malpa kit i jakos mnie nic nie bierze:)))

    ReplyDelete
  14. Ha ha niezle sie urzadzil cwaniaczek - on choruje a Ty sie leczysz smierdzacymi miksturami ;)

    ReplyDelete
  15. Aga_xy--> U nas lekow bez recepty to jest od zasrania i jeszcze troche, ale w tym wypadku oboje uwazamy, ze to ostatecznosc. A wiekszosc lekow i tu i tam jest ta sama, tylko dla zmylenia publiki wystepuje pod zmieniona nazwa:)))) Wspanialy pracuje w farmie, wiec on zna i te i tamte, dlatego nie bierzemy zadnych:)))

    ReplyDelete
  16. Zolwico--> Ja wole domowe mikstury, ba wolalabym nawet gowno zjesc niz polknac tabletke:))) Nie cierpie tabletek, bo 98% z nich jak na jedno pomoze to na 7 innych szkodzi:)

    ReplyDelete
  17. LillaMy--> Ja sie do tej mikstury juz przyzwyczailam, kto wie czy nie zaserwuje na obiad wielkanocny:))))

    ReplyDelete
  18. Piwo grzane z żółtkiem i do łózka wygrzać się. Można razem. A jak nie przejdzie, to na drugi dzień kielicha z pieprzem. I po sprawie :)

    ReplyDelete
  19. Volus--> Ja sie zawsze grzancem z rumu lecze, ale ja Polka jestem. Czujesz blusa? :))

    ReplyDelete
  20. Chory chłop to epopeja! Lubi chorować zazwyczaj. Bezlekowo, byle dłużej...

    ReplyDelete
  21. Zgago--> Ale mojemu to sie nawet nie oplaca, bo ja nie naleze do tych co to trzymaja za raczke, glaskaja po glowce i wycieraja pot z czola. Ja spitalam do pracy i mam wszystko gdzies:))

    ReplyDelete
  22. Uparte stworzenie z tego Wspaniałego. Zdrowia mu życzę. I Tobie Star, a zwłaszcza sił. :)

    ReplyDelete
  23. Uuu, zaczyna się wiosenny sezon zarazowy? Zdróweczka, Stardust, Wam obojgu. A Tobie w dwójnasób, bo - zgadzam się - nie ma nic gorszego niż chory i uparty chłop w domu.

    ReplyDelete
  24. Taaa wspanialemu w nocy kolderka podpierdolic, on sie przeziembi a potem lamentowac ze "Zon" chory i sapc nie daje...
    A z tym czosnkiem syropiatym to nie przesadzka troche? Przecierz wspanialy nie Dracula :D:D

    ReplyDelete
  25. BŁAGAM! Sparz jak herbatę majeranek!!!!!!!!!!!!!!!"gekon"

    ReplyDelete
  26. Chory facet to jedna z gorszych rzeczy, jakie mogą nam się przytrafić... brrrrrr.......

    ReplyDelete
  27. Zdrowia Wspaniałemu życzę.... Duuuuuużo:)

    ReplyDelete
  28. Ja nie jem wielu rzeczy bo za dużo o nich wiem, ale leczyć się jakoś trzeba mimo wszystko!!:)

    ReplyDelete
  29. znaczy się skaza na Wspaniałym jest, ale nie byłby chłopem, gdyby tej akurat nie miał:)
    Też uznaję domowe mikstury, czosnek, cytryna, imbir, grzane piwo z jajem! i goździkami , termofor w nogi i wygrzać choróbsko.
    Niech chłop zdrowieje, a Ciebie, żeby ominęło.
    A choróbska to właśnie z wiosną najbardziej szaleją, zimę tez przeżyłam, a teraz zatoki mnie męczą:(

    ReplyDelete
  30. Akemi--> Uparty jak mul:))) Ale juz ma sie lepiej, ostatniej nocy nawet spalam przyzwoicie:)

    ReplyDelete
  31. Laki--> To jest chyba najgorszy okres na chorobska;/ A ja akurat tak nie moge sobie pozwolic na chorowanie. Wrrrrrrr

    ReplyDelete
  32. Diesel--> Kolderke w nocy to akurat on mnie podpierdala:))) Ja nawet podejrzewam, ze on ma velcro na plecach i ta kolderka sie przyczepia:) Zreszta mnie jest cale zycie goraco, to ja mu chetnie te kolderke oddaje i spie pod samym przescieradlem.
    A z drugiej strony, kto wie czy on nie Dracula? A nuz sie gdzies przyssie jak bede spala? :)))) czosnek nie zaszkodzi;P

    ReplyDelete
  33. Gekon--> Wlasnie zaparzylam majeranek, narazie sobie, bo Wspanialy w pracy, ale wyprobuje na sobie najpierw:)))

    ReplyDelete
  34. Anulla--> No niestety to jest jakas plaga;)

    ReplyDelete
  35. Nivejko--> A duuuuzoooo mu potrzeba, bo mnie to troche wystarczy, tylko cierpliwosci ja potrzebuje duuuuzooooo:)))

    ReplyDelete
  36. Kachna--> Ja wychodze z zalozenia, ze z jedzeniem jest troche inaczej. Jak zjem to wczesniej czy pozniej wysram:))) A wiekszosc lekow zanim uprzejmie opusci organizm to sieje niezle spustoszenie:))

    ReplyDelete
  37. Mada--> Ja tez preferuje domowe sposoby i produkty na mikstury sa zawsze w domu, pod reka:))

    ReplyDelete
  38. Volus--> No ulzylo mi:)) Ja jak tylko czuje, ze cos mi lazi po kosciach to robie herbate pol na pol z rumem, wciskam cala cytryne, jeszcze raz podgrzewam i wypijam gorace juz w lozku. I tak napierdykana jak odrzutowiec zasypiam, nastepnego dnia wstaje jak skowronek:)))

    ReplyDelete
  39. rosołek jest dobry na wszystko!:)
    A tak przy okazji, wykorzystałam Twój przepis na rosół z pieczonego kuraka - matkokochana! moja rodzina pieje z zachwytu a wielki 5 litrowy gar zupy znika na jeden obiad!
    Dzięki Star:))))

    ReplyDelete
  40. Znam ten bol, mam w domu dwoch takich munndrych.
    Wszystko wiedza najlepiej, a Ty slusznie robisz stosujac czosnkowa profilaktyke.
    Rumowa tez jest swietna, ale na dluzsza mete to wiesz jak moze sie skonczyc:)

    ReplyDelete
  41. Ade--> Ciesze sie, ze Wam posmakowal taki rosol:)

    ReplyDelete
  42. Ataner--> Nic mi nie grozi, bo ta profilaktyka rumowa jest tak wstretna, ze sama sie musze zmuszac do picia. Serio juz ten czosnek jest lepszy:))
    Ja juz jestem kochana w tym wieku, ze moje nalewki stoja po 5-6 lat i beda staly jeszcze nastepne 3-4 lata:))))

    ReplyDelete
  43. Kurcze, u mnie w szkole co i rusz ktos się na zwolnienie wybiera, bo jakieś farfocle w powietrzu latają i zarażają.

    Na przednówku tak bywa, nawet na innych kontynentach.

    ReplyDelete
  44. BAntku--> Masz racje, ze to wszystko wina farfocli:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...