Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, May 30, 2011

Sezon letni zostal otwarty

Pogoda nas jak zwykle nie zawiodla na Memorial Weekend. Pisze jak zwykle, bo naprawde to nie pamietam zeby kiedys w ten swiateczny weekend byla brzydka pogoda. Tym razem tez po chlodnym i deszczowym miesiacu koncowka wyglada slicznie.
Dla tych co kochaja goraco to jest niebo, ja troche mniej jestem zachwycona tym goracem, bo jakos moj organizm sobie slabo radzi z nadmiernie wysokimi temperaturami. A przeciez to dopiero poczatek i moze byc duzo gorzej.
Juz w sobote rano wstalam z bolem glowy, powinnam napisac, ze mam "sezonowe migreny" jak to kiedys nazwala jakas lekarka, ale ja tam prosta baba jestem, wiec wiem tylko ze mnie leb napierdalal do wiwatu.
Jest to jedyna okazja kiedy biore jakis Tylenol, czy tam inne swinstwo, nawet nie jestem przekonana czy wiem jak sie to nazywa, bo od koralikow jest Wspanialy w domu.
Wstalam wiec powloczac sztywny odwlok do kuchni, gdzie juz urzedowal Wspanialy.
-- Kochanie czy mozesz mi zrbic kawe? I podaj szklanke wody i dwie tabletki wiesz te od bolow wszelakich - powiedzialam siadajac sztywno, zeby tylko nie ruszac glowa.
Przy takich bolach kazdy maly ruch glowa jeszcze je poteguje i mam wrazenie, ze mi ostatnie szare komorki wypadna uchem.
-- Uuuu widze, ze znow masz wielkopanska chorobe - powiedzial Wspanialy podajac mi wode i tabletke.
-- Skarbie daj mi od razu dwie tabletki
-- Nie, bo to jest naduzywanie, jedna powinna pomoc - upieral sie przy swoim.
Nawet mowienie sprawia mi problem w takich chwilach, ale musialam sie zmobilizowac:
-- Powinna, ale nigdy nie pomaga i jak biore jedna, to pol godziny pozniej musze poprawic dwoma, wiec co lepsze?
-- Masz, ale ja uwazam, ze to nie wina tabletki tylko Twojego braku cierpliwosci.
Nie sprzeczalam sie, jak zwal tak zwal, wazne, ze mi podal druga tabletke i nie bede sie musiala sama po nia schylac. I tak po dwoch tabletkach musze odsiedziec bez zadnego ruchu ok 30-40 minut i powoli jakos mija. Mam tak juz od lat, wszelkie wahania cisnienia atmosferycznego koncza sie bolem glowy. Najgorzej jest wlasnie latem kiedy oprocz wysokiej temperatury jest tez wysoka wilgotnosc.
Narazie nie bylo zle, wiec ciagle spalismy przy otwartych oknach i nie bylo potrzeby wlaczac klimatyzatora. Ale juz sie skonczylo, chalupa zamknieta jak puszka sardynek i klima pracuje.
Lato w pelni.
Szczerze powiedziawszy to nie przepadam za tymi swiatecznymi weekendami, ruszyc sie nigdzie nie mozna, bo wszedzie tlumy ludzi, korki na autostradach, wszyscy gdzies jada, albo wracaja, a tak naprawde to im sie wydaje, ze jada, bo w takich korkach wiecej sie stoi niz jedzie.
Przyjelismy wiec moj poranny bol glowy jako sygnal do odpoczynku i tak sobota minela nam na absolutnym nicnierobieniu. Dopiero jak czlowiek ma taki dzien, to wie jak bardzo sa one potrzebne.
W niedziele wybralismy sie do pobliskiego sklepu w celu wymiany telefonow komorkowych.
Skonczylo sie na tym, ze nie wymienilismy. Szlag mnie trafia jak powoli staraja sie wszystkich uzlaeznic od "madrych" telefonow. Ja uzywam telefon do rozmowy, czasem do tekstowania, ale nie cierpie tego jak zarazy. Szlag mnie trafia, ale czasem jak musze, to musze. Absolutnie natomiast nie potrzebuje telefonu z polaczeniem internetowym, wcale nie musze byc zalezna od kawalka bawitka, ktore robi wszystko. Dostep do internetu mam w domu i w pracy, uwazam, ze to wystarcza, wcale nie jestem zainteresowana czy w tym czasie jak ide ulica to akurat ktos do mnie napisal email. Jesli napisal, to pewnie zobacze jak wroce do domu, czy tez dojade do pracy. Nie musze tez sprawdzac co sie dzieje na swiecie w czasie kiedy jestem na spacerze w parku, to jest czas przeznaczony dla parku a nie wiadomosci ze swiata.
To co sie dzieje na swiecie, jesli ma mnie dotyczyc to i tak mnie nie ominie.
A tymczasem za kazdym razem jak wymieniam telefon to mi probuja wmowic "cos lepszego", bo "ten model to daje mozliwosc... " a ja zawsze z powazna mina pytam "a czy gotuje i prasuje?"
Po czym zawiedziona odpowiadam, ze "gdyby gotowal, prasowal i wyprowadzal psa na spacer to nawet zdecydowalabym sie na zakup psa".
Wczoraj do wyboru bylo 2 modele telefonow takich zupelnie normalnych, ktore sluza tylko do tego do czego telefon sluzyl od poczatku istnienia, czyli do rozmow, 4 modele takich ktore sluza do rozmow i maja pelna klawiature do tekstow, ale za to az 8 modeli telefonow ktore wymagaja polaczenia z internetem.
No to sie wypielismy i wrocilismy do domu.
Telefon, ktory mam dziala calkiem dobrze, a nie musze brac czegos, co mi sie nie podoba tylko dlatego, zeby wymienic. Wspanialy od razu zapowiedzial, ze on zupelnie rezygnuje z wymiany.
Troche mnie to zdziwilo, bo w zasadzie co dwa lata korzystamy z tych wymian, ktore nam sie w sumie naleza za darmo, lub niewielka doplata.
-- Te nowe cacka sa tak bylejak zrobione, ze nawet dwa lata nie wytrzymaja, a ja mam solidny telefon.
To prawda, kazdy nowy model jest mniej solidny od poprzedniego.
Po drodze wstaplismy do monopolowego, ktory prowadzi zaprzyjazniony Rosjanin, Vadim.
Ja jak zwykle rozmawialam z Vadimem na temat moich najnowszych nalewek. Ostatnio zrobilam pomaranczowke metoda skraplania i nalewke z fiolkow, z przepisu blogowiczki Iny.
-- Gadasz, gadasz a gdzie te nalewki? Nie przynioslas nic dla kolegi? - zawstydzil mnie Vadim, bo tak naprawde to zawsze przynosze mu mala buteleczke do sprobowania.
-- Wiesz, bo ja nawet nie myslalam, ze tu dotrzemy, jakos tak weszlismy po drodze, ale przy najblizszej okazji.
Jak tak gawedzilismy to nagle pojawil sie Wspanialy z bateria dwoch butelek spirytusu, bacardi i mixem do pinacolady.
-- Pinacolada? - zapytalam z niedowierzaniem, bo myslalam, ze ten bacardi to jak zwykle na mojito, ktorego ostatnio pijemy dosc sporo, bo mamy cale poletko swiezej miety.
-- No, pomyslalem sobie, ze sprobujemy jeszcze raz - odpowiedzial.
Vadim popatrzyl na nas zdezorietowany, wiec opowiedzilismy mu w telegraficznym skrocie nasza przygode sprzed lat kiedy to pinacolada nas rozlozyla na czynniki pierwsze.
-- I tak sobie mysle, ze z bacardim mi chyba nie po drodze, owszem mojito moze byc, ale na slodko bacardi mi nie robi dobrze - zakonczylam opowiesc.
Vadim pokladal sie ze smiechu, a Wspanialy dodal:
-- A ja mysle, ze powinnismy to przetestowac, bo moze to nie wina bacardiego, ale ilosci?
Wredny malpiszon, pewnie, ze wina ilosci.
I tak spedzilismy wieczor na tarasie w swietle dorozkarskich lamp naftowych przy talerzu serow, owocow i pinacolady. Tym razem poszlo dobrze, czyli wszystko zalezy od ilosci:)
Dzis Wspanialy wzial sie za obrabianie ogrodka, bo jeszcze nic w nim nie bylo robione i ze zdziwieniem odkrylismy, ze mamy kilka samosiewek poziomek.
Ciekawa jestem czy beda owocowac.
A w ogrodku tym razem postanowilismy pojsc na minimum, dwa krzaki pomidorow, zadnych ogorkow, papryk, baklazanow i innych pierolek. Kilka wiszacych doniczek kwiatow i na tym koniec.
Doswiadczenia ostatniego roku, kiedy to wszystkie prawie rosliny dostaly jakiejs choroby i zmarly smiercia naturalna, spowodowaly, ze mamy niechec do ogrodnictwa.
To pewnie minie, ale w tym roku bedzie absolutne minimum.
I tak to.
Lato w pelni.

29 comments:

  1. Mnie tez tak glowa potrafi lasowac, ze ruszyc sie nie moge, odwracam sie calym cialem i nie ruszam oczami:) I tez tylko Tylenol x 2 mi pomaga. A z mieta bedziesz pewnie miec to samo co w konwaliami, rozsieje sie to Tobie po calym ogrodki a i do sasiadow za plotem pojdzie. Tak slyszalam ale nie doswiadczylam, ktos mojemu staremu powiedzial aby w donicy trzymac i nie siac do gruntu. Bede bardzo ciekawa na koniec sezonu jak ta mieta sie spisala. Daj znac Star. Tez sobie po obiadku strzele mojito;))))) Upal sie u nas zrobil, jutro ma byc jeszcze gorzej i bardzo wilgotno. Lato!!!!

    ReplyDelete
  2. Rany, ja też zawsze szukam telefonu, który służyłby tylko do dzwonienia i pisania wiadomości. I coraz trudniej taki znaleźć...

    ReplyDelete
  3. Moniko--> To cierpimy na te sama chorobe:)) Mieta zostala wysiana lata temu przez wlascicieli i owszem rozprzestrznia sie w mgnieniu oka, ale Wspanialy czuwa:))) Kazdego roku na wiosne wyrywa ile sie da, a i tak mamy pod dostatkiem. Mojito moglaby pic z nasza mieta cala okolica.
    star

    ReplyDelete
  4. Bee--> Ciezko znalezc i wybor coraz mniejszy, bo tym sposobem narzucaja telefonowy internet, a wiadomo, ze to drozej kosztuje. Ja wiem jak sie czlowiek uzaleznia od tych gadzetow. Kiedys mialam internet tylko w domu i wystarczalo, teraz w domu i w pracy i uwazam, ze to juz za duzo. A jakbym jeszcze miala w telefonie, to chyba przestalabym zyc w realu:))) Wkurwia mnie tekstowanie, bo to takie bezosobowe, ja chce slyszec zywego czlowieka:))) Chyba jestem nie dzisiejsza:))
    stardust

    ReplyDelete
  5. Boze, ja tez umieram tutaj w DC. Upal i wilgoc - zero energii, niech juz wrzesien bedzie. I mam to samo podejscie do telefonu - ale ja kupilam pre=paid i wolna jestem od planow, i innych bajerow. Trackfone dla mnie rules!

    ReplyDelete
  6. Robin--> Brzmisz znajomo:)) Ja tez z lata najbardziej lubie maj i wrzesien:)) Przez 3 miesiace (czerwiec, lipiec i sierpien) czuje sie jakbym zyla w kotle z grochowka:)) A telefon, to ja uzywam do pracy i troche nie bardzo moge sobie pozwolic na wersje pre-paid, bo ja jestem zapominalska. Ale jak juz przestane pracowac, to na pewno to zrobie.
    stardust

    ReplyDelete
  7. "[...] bo od koralikow jest Wspanialy w domu.[...] Zabawnie ujęte! U nas tak samo, mąż zajmuje się apteczką i jakby co, to jego się radzę co brać na paluszek i główkę.

    Z tymi telefonami miałam tak samo, woziłam się przez 7 miesięcy, bo tylko g*** oferowali i to w małym wyborze, a ja chciałam zwykły. Bardzo mnie ta sytuacja wrabiania klienta w data plan irytywała, bo ja chciałam konkretny telefon ale bez data planu, a mogłam go tylko kupić z planem. Takie karmienie klienta na siłę czymś, czego nie potrzebuje. Pewnie nadal bym się woziła, gdyby w zeszłym roku mój mąż nie zażyczył sobie na gwiazdkę smartphona. A ja kurde taka jestem, że nie lubię jak on ma coś lepszego niż ja i vice versa, jest pewna doza współzawodnictwa między nami, więc tym sposobem oboje wylądowaliśmy ze smartphonami na gwiazdkę. Wpadłam jak śliwka kompot, bo teraz jestem jedną z tych idiotek co to idzie w parku aleją i czyta blogi. No ale są też pozytywy, bo jak podróżuje, to przynajmniej jestem na bieżąco zarówno z e-mailem, jak i ulubionymi blogami. No i zgadzam się, że jakość różnorakich produktów z roku na rok się pogarsza.

    U nas też gorąco, ale jeszcze da się znieść, choć na pograniczu.

    A tak w ogóle to Ty i Wspaniały macie naprawdę dobre pomysły na relaks, nic tylko przykład z Was brać. Uff, alem się rozpisała...

    ReplyDelete
  8. Aneta--> My oboje jestesmy przeciwnikami koralikow i poki co to nam sie udaje:) Jak pomysle ile ludzie w naszym wieku lykaja to mi sie slabo robi:)
    A telefonu sie bronie rekami i nogami, bo ja wiem jak szybko potrafie sie uzaleznic;) Na wyjazdy zabieram moj notebook i tez mi wystarcza, chociaz na ostatni wyjazdowy weekend wzielam i nawet do niego nie zajrzalam. To znak, ze czlowiek potrzebuje odskoczni od reszty swiata.
    stardust

    ReplyDelete
  9. ja bym się chciała od "koralików" uniezależnić, ale mnie wiecznie boli głowa i nie da rady :(

    a propos pogody Stardust, to w Szikagowie weekend był w połowie beznadziejny. w sobotę zimno i deszcz, w niedzielę ciemno, zimn o i deszcz. dziś za to dało czadu i było słońce i 90F... lato przyszło więc i do nas!

    :)

    ReplyDelete
  10. ech..upaly maja 90F:)))... a ja dzis po sniegu chodzilam i w grubej kurtce bylam:(

    ReplyDelete
  11. mam podobnie z upalami. tylko zamiast bolow glowy po prostu mi slabo. umeczylam sie strasznie jak mieszkalismy na cyprze. a teraz w niemczech, zima o niczym innym nie marze jak upal ;) nie dogodzisz ;)
    mojito - to jest mysl! wlasnie kupilam doniczke miety i nie wiedzialam na co ja przeznaczyc :) dzieki :)

    ReplyDelete
  12. Evek--> Jak masz wieczne bole glowy to niestety sie nie da odstawic koralikow, ale moze tez powinnas te glowe przebadac dokladniej.
    Temperature mielismy przez weekend tak oscylujaca ok. 80F i chcialabym zeby tak zostalo:))
    star

    ReplyDelete
  13. Aniu_2000--> Szczerze mowiac nie bardzo mam pojecie o pogodzie w Oregonie. To tak daleko, ze do mnie nie dociera:)) Wiem tylko, ze cos tam jest pokrecone, ale serio, to wszedzie jest pokrecone:))
    star

    ReplyDelete
  14. aniah--> I dlatego wlasnie pogoda jest cudnym tematem do narzekania:)) Kazdy wolalby to czego nie ma, ale nikt nie moze naprawic:)))
    star

    ReplyDelete
  15. pomidory posadzone, glowa nie boli, pogoda iscie letnia, ale tylko przez pare dni. potem znow sie ochlodzi, i dobrze. a poza tym po staremu.
    b.

    ReplyDelete
  16. Kochana ,na temat migreny to ja juz moge doktorat pisac ,z racji doswiadczenia i wedrowek po lekarzach,ta kurwa jest mi wierna juz od ponad 35-ciu lat i nie pomagaja mi zadne tam tabletki,musze miec specjalne swinstwo na recepte.
    Wiem co to znaczy bardzo Ci wspolczuje.
    Migrene wywoluje wiele czynnikow,i to juz zalezy od organizmu.Ja ta qrwe odziedziczylam w spadku:))

    ReplyDelete
  17. B.--> W sumie jestesmy na tym samym etapie lata:)
    star

    ReplyDelete
  18. Maga--> To moje to nie migrena, chociaz lekarka zaliczyla to do boli migrenowych, ale ja sobie zdaje sprawe, ze prawdziwa migrena to jest straszna. Wyobrazam sobie i szczerze wspolczuje, ze zyjesz z tym tyle lat. Najgorsze, ze poza prochami nic z tym nie mozna zrobic;/
    star

    ReplyDelete
  19. Zzdroszcze wieczoru spedzonego na tarasie ze szklaneczka mijito, to jeden z moich ulubionych letnich drinkow. My niestety w czasie weekendu posilkowalismy sie herbatka z rumem, taka byla zimnica.
    Wczorjaszy dzien natomiast byl upalny i wilgotny, oszalec mozna.
    Odnosnie telefonow mamy podobne odczucia, ja rowniez nie lubie tych wszystkich dodatkowych funkcji i zawsze jesli juz wymieniam telefon to na taki najprostszy sluzacy tylko do rozmowy a nie do nagrywania, podsluchiwania, fotografowania i dlugo jeszcze moglabym wymieniac.
    Bolu glowy nie zazdroszcze, wiem co to znaczy.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  20. dołączam do klubu migrenowców, wielbicieli prostych telefonów i nie sadzących pomidorów:)

    ReplyDelete
  21. Ataner--> Wspanialy ma chyba ostatni model bez aparatu fotograficznego:)))
    Sprawdz poczte;))
    stardust

    ReplyDelete
  22. A propos, polski dowcip: - Do knajpy wchodzi typowy dresiarz z ,,lalunią''. - Panie kelner! Dla mnie piwo proszę! A dla mojej lali modżajto!

    ReplyDelete
  23. Ja tam lubię bajery telefoniczne, już się nie mogę doczekać aż wymienię sobie mój ;)
    Bóle głowy na szczęście mnie omijają, miewam z rzadka, przy zmianach pogody. No i na kacu czasem ;)))

    ReplyDelete
  24. O rany, a u nas 10 stopni, z rana w domu 15 i szczekam klawiatura jak schodze robic sniadanie.

    W sprawie komorek jestem taka sama - dla mnie to tylko telefon do dzwonienia i ewentualnie sms. Nic poza tym.

    Wyrazy wspolczucia z powodu wielkopanskiej.

    ReplyDelete
  25. Wiesz Star... z tymi nowymi telefonami jest podobnie jak ostatnio z większością rzeczy... nic już nie musi nam służyć 10 lat, bo przecież żyjemy w czasach kupowania... 2 lata i może się zniszczyć, bo i tak będziemy chcieli (w założeniu niektórych) kupić nowe...

    P.S.
    Star ;) roześmiałam się na głos! Dosłownie :) chyba powód bycia zajebiście (nie przepadam za tym słowem, ale tutaj się idealnie wpasowuje) fajną jest idealny dla robienia sobie prezentów ;) genialna jesteś :) każdego dnia! :)

    ReplyDelete
  26. Po PIERWSZE - chyba już mi się udaje komentować ( tak to na razie wygląda i oby nie zapeszyć ), więc - po DRUGIE: radośnie Cię pozdrawiam na tej blogowej niwie, życząc wspaniałego LATA i żadnych dolegliwości ! ;))

    ReplyDelete
  27. Z tymi bólami to bardzo współczuję. Rzadko boli mnie głowa, ale wiem, że to strasznie nieprzyjemne. Ciekawa jestem czy te poziomki okażą się prawdziwe, bo jest taka fałszywa roślina co wygląda jak poziomka, ma identyczny owoc, ale niestety jest bez smaku. To nie jest więc poziomka. Ja spotkałam się z poziomkami na dziko tylko w Oregonie, na plaży - były wspaniałe, oraz kupiłam je w sklepie ogrodniczym i mam chyba trzy krzaczki. Poziomki są wspaniałe, ale mam też i te fałszywe. Może to jakaś mutacja?
    Pozdrawiam, Alicja

    ReplyDelete
  28. Moje migreny musze odespać pewnie z tego powody, że nie mam koralików Wspaniałego:)
    Pamiętam Twoje koktajlowe pomidorki i chce w tym roku takie same:) ale na razie papryka w doniczce wschodzi a w ogrodzie mróz wymroził skalniaki i róże, ocalała tylko jedna malwa ale licha jest...zobaczymy co z niej wyrosnie

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...