Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 19, 2011

Wyjazdowe resztki

Jak juz bylismy gotowi do opuszczenia kasyna, a bylo nie bylo byla godzina 2:40 to stwierdzilam, ze widzialam na mapce krotsza droge do naszego B&B.
-- Jak widzialas, to pokaz i pojedziemy - zgodzil sie Wspanialy.
Droga byla faktycznie krotsza, ale ja sobie nie zdawalam sprawy w co sie pakuje. Wspanialy popatrzyl na mape i stwierdzil, ze juz wie o co chodzi i jedziemy.
Wsiedlismy do samochodu i na poczatek jak sie wyjezdza z kasyna wszystko bylo OK, ale jak juz wjechalismy w ten odcinek ktory wypatrzylam na mapie to mi sie slabo zrobilo.
Po obu stonach gesty las i ciemnosci jak w dupie po czarnej kawie. Na poczatek zachowalam sie jak moja ciotka, z ktora wiele lat temu spoznilysmy sie do kina i jak nas facet prowadzil cichutko, powoli z latarka, to ciotka dala na caly regulator:
-- A swiatla to tu nie ma?
Ja tez jak idiotka wyskoczylam:
-- Czy tu nie ma elektrycznosci?
Wspanialy parsknal smiechem:
-- Elektrycznosci? A gdzie Ty widzialas wiejskie drogi oswietlone?
-- Nie wiem czy widzialam, ale moim zdaniem powinny byc oswietlone.
-- Ale po co, przeciez jak jedziesz samochodem to masz swiatla, prawda?
Przypomnialo mi sie jak kiedys szlam z kuzynem z jednej do drugiej wsi w srodku nocy i ciagle sie o cos potykalam, a on mi powtarzal "idz prosto, to sie o nic nie potkniesz" Prosto? A skad ja moglam wiedziec czy ide prosto? Ciemno bylo, ze oko wykol.
A propos to powiedzenie z tym wykolonym okiem, to chyba nie bardzo ma sens, ale niech tam.
-- Niby prawda, ale ja sie boje - powiedzialam przerywajac milczenie.
-- Czego sie boisz?
-- Nie wiem czego - odpowiedzialam wymijajaco, ale wyobraznia podsuwala mi rozne makabryczne widoki. A jakby nas zbojcy napadli? :)
-- Jak nie wiesz czego sie boisz, to po co sie boisz? - kontynuowal moj rzeczowy malzonek.
Niby racja, jak sie bac, to trzeba wiedziec czego, ale dla podtrzymania rozmowy cos musialam gadac, bo ta ciemnosc byla latwiejsza do zniesienia jak rozmawialismy.
-- Na przyklad gdyby teraz ktos wyszedl z tego lasu, to co bys zrobil?
-- Nie wiem co bym zrobil, pewnie pojechalbym dalej, ale przeciez nikt nie wychodzi.
-- Ha! Na szczescie nie wychodzi, ale jakby wyszedl? - nie dawalam za wygrana.
-- Ty sie lepiej skup i patrz uwaznie zeby jakas sarna, albo jelen nie wyszedl, bo to jedyne co moze wyjsc, dlatego jade tak ostroznie.
Wspanialy mial juz kiedys wypadek z sarna, jeszcze poprzednim samochodem i niezle mu sarenka te Honde pokiereszowala, wiec teraz jest ostrozny. Dodatkowo jemu tez szkoda zwierzyny.
Nie bylam swiadkiem tamtego wypadku. Jechal wtedy z kolega i na brzegu lasu stala cala rodzina, jak przejezdzali to jedna wyskoczyla prosto na samochod. Zatrzymali sie, sarna lezala na drodze, ale wykazywala oznaki zycia, wiec ja przeniesli na pobocze. Ponoc cala sarnia rodzina wycofala sie na ten moment a jak ja polozyli na poboczu i odeszli to reszta saren do niej podeszla.
Ja wiem, ze Wspanialy ma traume na punkcie tamtej sarny do dzis, bo ile razy o tym mowi, to zawsze z nadzieja, ze jednak przezyla. Moze i przezyla, pewnie byla w szoku, ponoc nie widzieli nigdzie sladow krwi, wiec jest nadzieja.
Skupilam sie na wypatrywaniu saren i faktycznie zobaczylismy dwie, w roznych punktach drogi, wiec bylo na co uwazac.
Zbojcow nie odnotowalam;)
-- Jak ludzie moga zyc w takich ciemnosciach? - pomyslalam glosno.
-- Oni nie zyja w ciemnosciach, oni spia w ciemnosciach, Ty tez gasisz swiatla jak idziesz spac.
-- Gasze, ale sa latarnie na ulicy.
-- Ale tutaj nikt nie chodzi, widzisz ze dom od domu daleko, nawet w dzien do sasiada jedzie sie samochodem.
-- Dobra, moze i tak... Ale swoja droga jakbym zyla na takiej zakutej wsi to pewnie do konca zycia zostalabym cnotliwa.
-- A co to ma do rzeczy?! - parsknal smiechem Wspanialy az samochodem zatrzeslo, bo mu sie rece z kierownicy omskly.
-- Balabym sie z chalupy wyjsc.
-- Eee tam, balabys sie, jakbys tu mieszkala od urodzenia to bys sie nie bala. A na takiej wsi nie ma cnotliwych panien, bo w ciemnosciach to kazda wyglada jak krolewna.
-- Hmmm.. czy Ty wierzysz w to co mowisz?
-- Pewnie, zobacz, Ty sie pindrzysz codziennie przez poltorej godziny zeby wlosy zrobic, tutaj jakbys nawet byla lysa, to by nikt tego nie zauwazyl.
Jakos dojechalismy wreszcie do wiekszej drogi czyli do cywilizacji. Odetchnelam gleboko z ulga.
-- Ty? Ty nie zartowalas, Ty sie naprawde balas na tej drodze?
-- Nozesz w morde, oczywiscie, ze sie balam.
-- To ja sobie Ciebie nie wyobrazam np. pod namiotem - pomyslal chyba glosno Wspanialy, a mnie sie od razu przypomniala Ataner ze swoimi namiotowymi wedrowkami.
-- Pod namiotem!!?? Ja bylam w zyciu jedna noc pod namiotem i chyba cale pole namiotowe nie spalo!!!
Faktycznie tak bylo, wybralismy sie cala paczka w gory Catskills (8 osob, w dwoch 4-osobowych namiotach) Jak juz wreszcie poszlismy spac, to ja wyskakiwalam z namiotu z czestotliwoscia co pol godziny i darlam morde, ze cos po mnie lazi.
Trzepalam lapami, gaciami i wszystkim czym sie dalo trzepac. Moja kolezanka probowala mnie uspokoic, ze przeciez kazdy ma zamkniety spiwor i na pewno nic po mnie nie lazilo, a Owczesny z kolega w tym czasie przeszukiwali namiot z latarkami. Po kilkuminutowym przeszukaniu i zapewnieniu, ze nic tam nie ma zywego oprocz nas, wlazilam z powrotem w spiwor tylko po to, zeby za 20 - 30 minut urzadzic powtorke z rozrywki. Nic na to nie poradze, ja w takich warunkach nie moge, chyba mi wyobraznia dziala i nagle  wszystko mnie swedzi, mam wrazenie, ze cos mi lazi po plecach, po nogach i juz jest alarm. Zrywalam sie z krzykiem na kazdy szelest, czy odglos, no wariatka. Nastepne dwie noce towarzystwo spedzilo pod namiotami juz spokojnie, a ja cala szczesliwa w pobliskim Motelu. Tam gdzie mialam lazienke, sraczyk i moglam sobie wlaczyc lokowke do pradu bez 10 minutowego marszu do myjnio-sralni i kolejki do gniazdka.
Pole namiotowe!!! Tez wymyslil:)
I tak na opowiesciach i wspomnieniach dojechalismy wreszcie do B&B, jak ja lubie wygodne lozko.
Nastepnego dnia, czyli w sobote pojechalismy do New London, w ktorym nic zupelnie sie nie dzialo. Wypatrzylam w necie, ze ma byc jakis kiermasz staroci wiec koniecznie chcialam pojechac, bo ja lubie takie rzeczy, ale to byl taki niewypal, ze nawet nie bylo co ogladac, nie mowiac o kupowaniu. Nawet Wspanialy, ktory tez lubi roznego rodzaju kiermasze i pchle targi stwierdzil, ze skoro ja wydalam tylko jednego dolara na targu staroci to jest to bardzo byle jaki targ. Kupilam za tego dolara chyba dwudziesty osmy talerzyk na ciastka lub ciasto, bo koniecznie trzeba cos kupic jak sie juz jest.
A potem pojechalismy jeszcze raz do Mystic, ale tym razem do czesci zwanej Old Mystic czyli taki kawalek niby zabytkowy ze sklepikami, w ktorych mozna kupic rozne pierdolki:
O takie cos, na podobienstwo malego skansenu:










I cala masa sklepikow z roznym badziewiem, a ja lubie takie rzeczy ogladac, wiec troche polazilismy po tych sklepach.






Najbardziej w tych sklepach uwielbiam zapach przeroznych wonnosci i palacych sie slomek zapachowych.
A tak mamy wygladac jak dozyjemy 10tej rocznicy:


Sie tylko zastanawiam skad ja takie sterczace cycki wezme:)

28 comments:

  1. O ile pamiętam dobrze to Emiraty Arabskie są krajem, w którym wszyściutkie drogi są oświetlone, a więc są takowe, są..
    A cycki masakra, hahaha :))) Najbardziej mnie zaś rozbawiło to, że obie figurki mają na metkach podaną płeć :)) Czyżbyż dopuszczalne było wyobrażenie takiego biustu u facetów??? ;-)

    ReplyDelete
  2. Laki--> Emiraty, mowisz... hmmm obawiam sie, ze jednak nie sa w moim zasiegu:))) A figurki podpisane chyba zeby nikt pod spodnice nie zagladal:) Wiesz ludzka ciekawosc nie zna granic:P

    ReplyDelete
  3. Takie cycki sobie wyrzeźbisz z hebanu - po prostu... ;)))

    ReplyDelete
  4. Całkiem ... ładnie macie wyglądać:D

    ReplyDelete
  5. Te Emiraty teraz bardzo modne, kolezanka z pracy byla na wakacjach w Dubaju, bardzo zachwalala i znow chce jechac. Jakos mi sie nie pali ale kto wie?
    Stardust, ja tez nie wiem czego sie bala na tej drodze??? To nie Polska, gdzie jakis "zboj" moglby wyskoczyc w przebraniu policjanta!!!;)A namiotow to i ja nie znosze, wlasnie mialam rozmowe o tym z moim panem, ktory mnie zachecal do kempingowania. Zdurnial czy co?

    ReplyDelete
  6. Oooo, zapomnialam, ladna ta nowa fotka, wygladasz jak gwiazda filmowa;)

    ReplyDelete
  7. Widziaam taki dowcip rysunkowy: kobieta sie przegląda w lustrze, dośc starowato wygląda, ale ma zajebiste cycki. A nap[is głosi: Uroda przemija, implanty pozostają.
    :-D

    ReplyDelete
  8. o bosz...aż się zmęczyłam z nadmiaru emocji i z powodu drogi!!!

    kiedyś sama spałam w namiocie przez dwa tygodnie, wtedy straszyły mnie "dzikie",znaczy wioskowe psy..nie wiem,ale jakimś cudem to przeżyłam!!!

    ReplyDelete
  9. znowu--> Chyba taki skrot Ci nadam, bo oszczedzam klawiature:))) Wiesz te hebanowe to nieglupi pomysl, tylko co zrobic z tymi co juz teraz leza w nocy na podlodze? :))))

    ReplyDelete
  10. Monika--> No to bedzie Dubaj baj baj:)) Gwiazda? tak zupelnie jak gwiazda zachodu, zeby nie powiedziec zachodzaca:))))))

    ReplyDelete
  11. Monika--> Zapomnialam o tym zboju, wiesz ja wracalam z indianskiego kasyna, to sie balam ze wyskoczy jakis z pioropuszem i tomahawkiem:)))

    ReplyDelete
  12. Baronowo--> Pewnie to racja, ale po pierwsze primo nimom forsy, po drugie primo nawet jakbym miala to by mi bylo szkoda na cycki, a po trzecie primo to boli i sie dlugo goi:)))
    Oj tam od dzis bede sie przegladac tylko w takim malym lustrze, co sie nic poza geba nie miesci i bez okularow:)))

    ReplyDelete
  13. Mijka--> Clu tego przezycia moze byc slowo "kiedys" chociaz u mnie nawet to nie zadzialalo:)))

    ReplyDelete
  14. Uwielbiam takie miasteczka,kolorowe i koronkowe:)My czesto jezdzimy do Cape May.
    Wygodne lozko i dostep do rownie wygodnego sraczyka to jest cos czego nie zamienilabym na zaden namiot.Owszem lubie kontakt z natura,ale zeby zaraz z nia spac;))

    ReplyDelete
  15. ;) ależ się zdziwiłam kiedy zobaczyłam u siebie nowe Twoje zdjęcie / avatar :) już myślałam, że to kto inny!

    Jeśli chodzi o biust... to chyba nie ma szans... choć może kiedyś będzie moda na takie kształty staników? ;p

    Jeśli chodzi o doświadczenie ze sklepami, to myślę sobie, że nawet przy okolicznościach Twojego mieszkania mogła by to być bardzo ciekawa historia ;) ja jestem zaintrygowana! ;)

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  16. Maga--> Cape May jest sliczne:))) Ty masz blizej niewiele, ale jednak:) A z tymi namiotami to mamy podobnie, a juz teraz w moim wieku, to nie wiem kto by mnie musial wyciagnac i sprowadzic do pionu z materaca na ziemi:))) Wiem jak ciezko bylo mi wstac z materaca na podlodze jak bylismy z wizyta u Tatka:)) Od czasu kiedy sie przeprowadzil to ma tylko jedna sypialnie, wiec pomyslelismy, ze spanie na pietrowym matracu (airbed) bedzie calkiem wygodne. Niestety:( ciezko sie z tego zebrac;) Nastepnym razem rozloze kanape w livingroom.

    ReplyDelete
  17. MalaMi--> Moda na sterczace spiczasto biustonosze juz byla, ale Ty jestes za mloda, zeby to pamietac:))) Ja bylam wtedy dzieckiem jak panie mialy cycki na sztorc:)))
    W sprawie sklepow, zaraz wroce i napisze:))

    ReplyDelete
  18. Ale zauważ, że moda sprzed lata wraca z powodzeniem ;D także wszystko przede mną i Twoim biustem ;)

    P.S. Star ;) ja też znam takich ludzi, który kupując coś tylko to "pożyczają"... niby to nieładnie... ale czasem jestem zła na te ogromne marże, które dorzucają co cen, że sama mam ochotę tak zrobić... grrr...
    A moim zdaniem amerykanie mają rację... jeden niezadowolony klient może nieźle namieszać... ;)

    No i sprawa z próbkami jest świetnym pomysłem! Tutaj w PL czasem się trzeba prosić o próbki...

    ReplyDelete
  19. MalaMi--> Tutaj w duzych sklepach tez sie czasem musisz prosic o probke, ale to glownie lenistwo sprzedajacych, bo probek jest (a moze bylo w latach kiedy pracowalam w EL) pod dostatkiem. Tylko czasem sprzedawcy "wola" dac probke cioci, siostrze, kolezance:)) Wiesz jak jest. Ale tez w tych duzych sklepach nie ma problemu ze zwrotem, zadnych. Ja daje probki, bo to mnie zabezpiecza przed zwrotem i kosztami.
    Przeniosla nam sie dyskusja i nikt nie wie o co chodzi:))) Ale to nic, jak ktos chce wiedziec o czym mowimy to prosze isc do Malej Mi:))

    ReplyDelete
  20. absolutnie doskonała fota !!! :) wyglądasz BOSKO ! :)

    ReplyDelete
  21. Chyba kazdy z nas ma jakies fobie, czasami tak jest, ze sami sie nakrecamy. Ja, tak jak Wiesz do tchorzliwych nie naleze, jednak nie znosze podziemnych i pietrowych parkingow samochodowych. Przymominaja mi sie od razu wszystkie horrory.
    Tak jak napislas, ja uwielbiam te nasze namiotowe wedrowki po Ameryce, kazdy z nas lubi co innego ale sa miejsca w ktorych hotel jest nieodzowny, np. Las Vegas:))) Przeciez trzeba sie wyfiokowac na kasynowe szalenstwa, a na polu namiotowym jest to raczej malo mozliwe i uciazliwe.

    Uwielbiam takie miejsca ze starociami. W takich miejscach trace poczucie rzeczywistosci a przede wszystkim czasu:)

    ReplyDelete
  22. Ataner--> Ja to Ci zazdroszcze tej umiejetnosci podrozowania z namiotem, bo to duzo tansze i czlowiek jest naprawde wolny i od niczego nie zalezny w takiej podrozy. No ale ja bym zeszla na serce, albo by mnie wspolmieszkancy pola namiotowego zaciukali za to darcie mordy:)))
    Masz racje w takich sklepach traci sie poczucie czasu i rzeczywistosci:)))) Tez uwielbiam:))

    ReplyDelete
  23. Kogo się spodziewałaś z tego lasu? Zombie, Wielką Stopę czy zwykłego świra? :)))

    ReplyDelete
  24. Ewa--> Wszystkich po trochu:)) Ale chyba najbardziej zwyklego swira:)))

    ReplyDelete
  25. Stardust = zajebisty kapelurek, oczywiscie go kupilas?:)) b. dobrze wygladasz - no ale szczesliwe laski zawsze dobrze wygladaja.
    sklepy z crapem jak zwykle sa niezle - ten facet od tej ze sterczacymi cyckami ma jakiegos sterczacego penisa?:)
    co do campingow - to jak Ataner - uwielbiam. Polubilam duzo pozniej, tez mi sie wydawalo, ze nie dam rady - ale tutejsze parki sa takie, ze tylko spanie w nich moze dostarczyc takich wrazen. Oczywiscie jest to inny rodzaj wypoczynku - ale rowniez dajacy nie mniejsze zadowolenie i radosc niz (co rowniez uwielbiam) wylegiwanie sie w pod palma gdzies na bialej karaibskiej plazy;)

    ReplyDelete
  26. Aniu_2000--> Kapelurka nie kupilam, bo jakos tak nie pomyslalam o tym, a zrobilismy sobie show z przymierzaniem kapelutkow w tym sklepie.
    Ale dobrze, ze jestes i mam nadzieje, ze wrocisz i to przeczytasz, mam prosbe czy moglabys sie do mnie odezwac na email? luckyme3@wp.pl
    Prosze:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...