Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, June 24, 2011

"pelno nas a jakoby nikogo nie bylo"

czyli jak minal tydzien...
Jak juz pisalam w niedziele wrocily dzieci z wojazy i zawitaly w naszych progach, tym sposobem zaczelo sie mieszkanie "na kupie". I naprawde na tym moglabym skonczyc cala notke.
Teoretycznie SA czyli spia tutaj, no chyba.. tak sie domyslamy, bo widzimy ich w przelocie, albo i nie, nawet nie slychac kiedy wracaja i czy wracaja.
Jedynie wilgotne reczniki po porannym prysznicu i ilosc szczoteczek do zebow wskazuja na to, ze jest nas wiecej. Wspanialy ich chyba wcale jeszcze nie widzial od niedzieli kiedy to swietowal Dzien Ojca.
Ja widzialam ziecia dwa razy bo on chodzi do pracy pozniej.
Corka wychodzi z domu o 6tej bo przed praca leci do silowni, wiec tez nie bardzo mam okazje ja widziec.
Wracaja jak my juz spimy, albo przynajmniej jestesmy w sypialni, zachowuja sie na tyle cicho, ze nie mamy pojecia czy sa czy ich nie ma.
Ja z kolei przez to, ze sa spie dluzej zeby im nie przeszkadzac w porannych przygotowaniach, wiec z reguly wstaje jak ich juz nie ma.
Dzis rano corka wyjatkowo pozniej opuszczala dom, wiec mialysmy okazje wymienic kilka slow przy kawie. Po czym wyszla z sypialni z mala walizka.
-- Lalunia, a Ty co? nie lubisz nas? - zapytalalm.
-- Lubie Was, ale po pracy jedziemy z T. w gory, na weekend i wrocimy pozno w niedziele.
Dostalam buzi na pozegnanie i tyle ja widzialam:)
Rodzice ziecia maja letni domek w gorach i tam spedzaja wiekszosc letnich weekendow, a w zasadzie powinnam napisac "spedzali" bo rodzice sie rozwiedli kilka lat temu i teoretycznie nikt poza zieciem i corka nie korzysta z letniego domu.
Roboty remontowe posuwaja sie wedlug planu i w przyszlym tygodniu powinny byc zakonczone, na tyle, ze bedzie mozna korzystac z niektorych pomieszczen, niektorych mieszkan.
Moim zdaniem, to oni moga tu siedziec jak dlugo chca. Zupelnie w niczym mi ich obecnosc nie przeszkadza.
No jakos tak "pelno nas a jakoby nikogo nie bylo" przypomnialy mi sie slowa wieszcza.

18 comments:

  1. no to prawie tak jakbym o Juniorze i jego dziewczynie czytała;)
    Dziś udało się ich w końcu namierzyć jak szli do klopa;)

    ReplyDelete
  2. Tuv--> Bezstresowo:))) Ja tak lubie, bo mecza mnie wszelakiego rodzaju bluszcze, ktore wisza na mnie i nie potrafia sobie wziac szklanki wody, albo nie wiedza jak sie otwiera lodowke:)

    ReplyDelete
  3. No, to takich gości to ja mogę mieć :) Niby są, a ich nie ma :))Nie trzeba ich obsługiwać. Fajnie. Chociaż ja czasem lubię taką pełną chatę / jak nie przymierzając, w Borkach/, lubię posiedzieć wieczorami, pogadać, pośmiać się, powspominać. Tak też jest fajnie :))

    ReplyDelete
  4. Maga--> Albo prawie ze blogoslawienstwo:))

    ReplyDelete
  5. Monikana--> Ja tez tak lubie jak "w Borkach":))) ale od czasu do czasu, albo z prawdziwymi goscmi a nie wlasnymi dziecmi:)))

    ReplyDelete
  6. Takich gości to ja cenię, szkoda tylko,że są rzadkością . Mnie raczej prześladują bluszcze.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  7. Ejże, no nie tak miało być! Miał być gwar, przewracanie się o milion par butów, kolejka do łazienki i... i w ogóle! ;-)))

    ReplyDelete
  8. Nie wiem z czego to wynika, ale ja mam to nieszczescie, ze bardzo czesto nawiedza mnie towarzystwo bluszczowe:(
    Ale dzielnie z tym walcze:))))

    Moje dziecko chociaz jeszcze z nami mieszka, rowniez pojawia sie i znika. Niby jest a tak jakby go nie bylo.
    A ja myslalam, ze masz tylko Potomka a tu corka, cos przeoczylam.
    Milego weekendu Star!

    ReplyDelete
  9. Anabell--> Bluszcze sa fatalne, ale niestety jest ich wiecej.

    ReplyDelete
  10. Zolwico--> Na szczescie jest lato, wiec buty nie stanowia wielkiego problemu, no i lazienki sa dwie. Co prawda ja jedna uzywam lazienke, ktora jest w naszej sypialni, a cala reszta towarzystwa uzywa te druga, ale widocznie jakos sobie radza:))

    ReplyDelete
  11. Ataner--> Nic nie przeoczylas, corka jest Wspanialego, ale wiesz trudno co chwile pisac o tym:) Wychodzimy z zalozenia, ze wszystkie dzieci sa nasze:)))

    ReplyDelete
  12. Ja mam tak samo, syna bardziej słyszę niż widzę, on ma tyle roboty tam na górze, a to na gitarze gra, a to jakieś gry, swoje programy ogląda, na skype z kolegami konferuje, aż mu dzisiaj powiedziałam, że mam wrażenie, że się ukrywa. Ale się uśmiał

    ReplyDelete
  13. Takich mogę hodować! Miesiącami... Nawet w moim małym lokum!

    ReplyDelete
  14. Kasiu--> Bardzo mi to znane:) Jak bylam sama z synem to mialam wrazenie, ze mieszkam z nieklopotliwym wspolokatorem:))

    ReplyDelete
  15. Zgago--> Ja tez lubie takich ludzi i dlatego mi nie przeszkadza, nawet gdyby ten remont trwal cale lato:))

    ReplyDelete
  16. A czy to nie jest troszkę takie smutne? Że niby nas wielu, a jednak bywamy samotni? Nie piszę tu o chwilach potrzebnej samotności, ale właśnie to takim pędzie... :)

    Mimo wszystko choćby wspólnego śniadania Wam życzę :)

    Miłego weekendu!

    ReplyDelete
  17. Kochanowski nie był wieszczem. wieszcz to Mickiewicz, Słowacki i Norwid, albowiem oni to mieli zwyczaj poezją swą wieszczyć o przyszłości Ojczyzny. tak dla ścisłości.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...