Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, July 6, 2011

Klient nasz pan

Wreszcie w piatek zebralam sie w sobie i zadzwonilam do serwisu Kodaka w sprawie mojego aparatu.
Po wysluchaniu kilkakrotnie tasmy z roznymi mozliwosciami po drugiej stronie odezwal sie Mily Pan, ktory grzecznie i milo jak na Milego Pana przystalo poprosil o wyjasnienie w czym problem.
Jak juz nadalam wszystko co moglam nadac, to Mily Pan zaczal zadawac pytania.
-- Jaki to typ aparatu?
Podalam typ.
-- Czy masz dowod kupna?
-- Nie mam, aparat dostalam w prezencie.
Wczesniej juz spodziewajac sie takiego pytania przepytalam Wspanialego, ktory stwierdzil "gdzies pewnie jest" co oznacza "da sie odnalezc przy przeprowadzce, albo malowaniu".
-- OK nie szkodzi - powiedzial Mily Pan - a czy masz ten aparat teraz w zasiegu reki?
-- Mam.
-- To tam na spodzie jest numer serii, czy mozesz go odczytac?
Kurwa, zaczelam sie szamotac z dokrecana przystawka i za cholere nie moglam odkrecic, a tylko tym sposobem moglam sie dostac do numeru serii. Wspanialy zakrecil chyba na amen!!
-- Wiesz, nie moge odkrecic tej przystawki, a jestem sama w domu... - rzucilam smutne wyznanie do mikrofonu telefonu.
-- Dobrze, a w takim razie kiedy dostalas ten aparat?
Hmm tez dobre, albo to bylo na 55 urodziny czyli 2 lata temu, albo na 5 rocznice slubu, czyli ciut ponad rok temu.
-- Wiesz, nie pamietam dokladnie, ale to bylo.... albo... - wydukalam jak niedorozwoj umyslowy.
-- Dobrze, tak czy inaczej to minal juz rok, tak?
-- Nooo.. tak... bo jesli nawet... to rok minal w maju.
-- Wiesz, bo gwarancja jest na rok, czyli Twoj aparat juz nie podlega gwarancji.
-- Wyglada na to, ze nie podlega... to co teraz?
Nie spodziewalam sie wiele, bo wiadomo, ze czesto lepiej kupic nowy niz naprawiac stary.
Mily Pan w miedzyczasie nadawal jakie mam mozliwosci, a wiec moge wyslac ten aparat do ich serwisu i naprawa bedzie mnie kosztowac $140.95 plus koszty przesylki, moge kupic nowy aparat ze znizka 25% albo moge na wlasne ryzyko poszukac punktu, w ktorym wymienia/wyczyszcza obiektyw, ale wtedy juz Kodak nie bierze odpowidzialnosci za ich produkt, czyli aparat.
Nie bardzo wiedzialam co zadecydowac, bo nie bralam do tej pory mozliwosci kupna nowego aparatu i nie wiedzialam jaki mam wybor, wiec podziekowalam Milemu Panu i powiedzialam, ze sie zastanowie.
Po czym wlazlam na strone Kodaka i wypatrzylam, ze maja nowszy model tego aparatu z zoomem 30x a moj ma tylko 24x.
Co 30 to nie 24 tak na moj prosty ptasi rozumek zabrzmialo to lepiej i juz sie zaczelam nakrecac.
W weekend jeszcze raz popatrzylismy ze Wspanialym i sie okazalo, ze ten nowy, lepszy model ma aktualnie promocje. Wspanialy wiec orzekl, ze jesli dadza mi znizke 25% od tej juz obnizonej promocyjnej ceny, to faktycznie lepiej sie oplaca kupic nowy.
Wczoraj zadzwonilam znow, tym razem trafilam na innego Mniej Milego Pana, a wiedzilam, ze jest Mniej Milym Panem, jak juz na wstepie poprosil mnie o moj numer telefonu "na wypadek gdybysmy sie rozlaczyli".
Nie rozlaczylismy sie, ale Mniej Mily Pan zostawil mnie dwa razy na hold (nie wiem jak to sie po polsku nazywa, kiedy zawieszaja rozmowe i czlowiek jest skazany na sluchanie muzycznego pitolenia), za kazdym razem po dobre 10 minut jak nie wiecej.
Po czym Mniej Mily Pan jak juz wrocil to oswiadczyl, ze wysle mi email z kuponem na te 25% obnizki w ciagu nastepnych 10 minut.
3 godziny pozniej moja skrzynka pocztowa ciagle ziala pustka.
Wkurwilam sie i zadzwonilam jeszcze raz.
Znow po wysluchaniu rutynowych mozliwosci nareszcie uslyszlam glos, podalam moj numer sprawy i za chwile uslyszalam:
-- Ach to ja z Toba rozmawialem o tym aparacie w piatek.
Bardzo mnie ucieszylo, choc nie wiedzialam czemu, ze trafilam znow na tego samego Milego Pana co poprzednio, wiec sie uzalilam, ze wlasnie rozmawialam 3 godziny wczesniej z kims, kto obiecal wyslac kupon w ciagu 10 minut a kuponu nie ma. Nawet zaproponowalam, zeby sprawdzic moj email adres, na wypadek czy nie zaistniala jakas pomylka.
Mily Pan przeprosil na chwile zeby sprawdzic co tez sie narobilo i jaki chochlik wtargnal w moja sprawe, po czym wrocil i oswiadczyl:
-- Przykro mi, ale nie dostalas kuponu, bo kolega go po prostu nie wyslal, przepraszam Cie bardzo.
-- Wiesz, mnie tez przykro, bo to jest akurat sezon letni i wiele okazji do korzystania z aparatu, a ja nie moge - wyznalam.
Mily Pan przeprosil jeszcze raz i zapytal czy moze mnie odlozyc na hold, bo chce jeszcze cos sprawdzic i obiecal, ze na pewno nie bedzie to dluzej niz 5 minut.
Zgodzilam sie.
Faktycznie po niecalych 5 minutach przerwala muzyka i uslyszalam glos Milego Pana:
-- Rozmawialem z moim menadzerem i dostalem zgode na jeszcze jedna mozliwosc zalatwienia Twojej sprawy.
-- Taaaak?
-- Ty nam odesliesz ten aparat z uszkodzonym obiektywem a my Ci wyslemy ten nowy, ktory chcesz kupic, calosc bedzie Cie kosztowac tylko tyle, co koszt przesylki starego aparatu. Co Ty na to?
-- Naprawde?!?!?!? - wrzasnelam uradowana, tak ze mnie chyba na korytarzu slyszeli.
-- Naprawde, po prostu poniewaz ten Twoj aparat przekroczyl gwarancje tylko o 2 miesiace, no i kolega zawalil z tym kuponem to potraktujemy Cie jako klienta na gwaracji.
O malo nie zemdlalam przy telefonie i gdyby Mily Pan byl w zasiegu moich rak to pewnie bym go serdecznie usciskala za te slowa.
I jakby tego bylo malo, to wieczorem sprawdzilam skrzynke pocztowa a tam jest juz email potwierdzajacy, ze wyslali mi nowy aparat!!!!
Wspanialy nie mogl wyjsc z podziwu, bo na dobra sprawe to wszystko brzmi jak sen. Dzwoni baba, ze ma aparat, ale nie ma dowodu kupna, nie potrafi podac numeru serii bo nie moze odkrecic przystawki, nie bardzo pamieta jak stary jest aparat i ogolnie to nie ma zadnego dowodu na to, ze baba aparat w ogole posiada.
-- Ja nprawde nie rozumiem jak Ty to zrobilas - powiedzial Wspanialy pakujac stary aparat do wysylki.
-- Charyzma kochanie, wprost olsniewajaca nawet telefonicznie moja osobista charyzma...
A swoja droga Kodak zdobyl sobie wiernego klienta;)

58 comments:

  1. Wow, respect dla Kodaka:)
    (oraz nie ma to jak trafic na Odpowiedniego Milego Pana)

    ReplyDelete
  2. Zaczynam miec "wyrzuty sumienia" ze zdradzilam Kodaka!!!
    Zycze powodzenia i wielu pieknych zdjec.
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  3. Miły Pan to cudna sprawa :))))))

    Ps. Toś mnie zmartwiła nie na żarty, jutro załatwię sprawę mojego, ale... kurdesz no - to nie może być takie drogie!!!!

    ReplyDelete
  4. LillaMy--> No zaskoczyl mnie Mily Pan glownie zaufaniem do klienta, bo jak pisalam w sumie nie bylo zadnych dowodow na to, ze ja ten aparat naprawde mam. No i ze wyslali nowy bez czekania na otrzymanie starego, to juz jest naprawde klasa:))

    ReplyDelete
  5. Ina--> Moj Wspanialy zawsze mowil, ze Kodak to jest firma z doskonalym serwisem. Ja sie nie znam, aparaty do tej pory kupowalam jak sroka, swieci sie, podoba mi sie, biore. To jest moj pierwszy Kodak i po tej przygodzie, bede wierna:))

    ReplyDelete
  6. Granato--> Zalatwiaj i nie mysl o tym jakie moze byc drogie, bo nie wiesz dopoki nie zaczniesz zalatwiac:) Moze tez trafisz na Milego Pana:)) Zycze Ci tego z calego serducha:))

    ReplyDelete
  7. wow..ale i tak myslę, że ten miły pan jest tylko jeden i to w Ameryce!

    ReplyDelete
  8. No mowę mi odjęło! Ale tak to jest gdy absolutny urok osobisty napotka na drodze wybitny profesjonalizm :)))

    ReplyDelete
  9. Star to może ja Ci podeślę mój aparat Toshiby, który dostałam w ub roku i nagle przestał działać??, w Polsce nie ma serwisu, a i paragonu oczywiście ofiarodawca też nie zatrzymał. ???? :)

    ReplyDelete
  10. Tylko pozazdrościć Miłego Pana. U nas czasami też się tacy zdarzają, ale to rzadkość.
    Nie dziwię się Twojej radości.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  11. Rewelacja! Star - jesteś wielka!!! ;)))
    Ale żeby przez telefon tak zbałamucić młodego (niewątpliwie pracownika)? Musisz mieć coś w głosie...

    ReplyDelete
  12. Witaj Stardust! Tu nałożyły się dwie rzeczy: Twój niewątpliwie urok osobisty zawierający się w nie jęczącym o zmiłowanie czy też nerwowym i z pretensjami głosie (tego nikt nie lubi), jak i to, że trafiłaś na człowieka z półki z napisem "Porządny Facet", który na dodatek miał dobry dzień.

    Jedno jest pewne. Teraz będziesz miała sentyment do aparatów tej firmy. ;-) Pozdrawiam :-)

    ReplyDelete
  13. Oczywiscie, ze chodzi o urok osobitsty Stardust!!! Kodak solidna firma ale jak by trafilo na jaka wiedzme, to nic by nie wskorala;) ot co! A tak na marginesie, to tu z reguly wierza na slowo, przekonalam sie o tym sama. Nie potrzeba dowodow, zapewnien i podpisow. To, co powiesz jest swiete i tyle. Szkoda, ze niektorzy to wykorzystuja.

    ReplyDelete
  14. Byłaś miła i uprzejma to się odwdzięczyli tym samym ;) A na dodatek nieustępliwa w swej decyzji dzwonienia ;) Gratuluje. Jestem w ciężkim szoku i podziwiam. Oby więcej takich Miłych Panów pracujących przy obsłudze klienta.

    ReplyDelete
  15. Haha...Stardust, zabrzmiałas jak artykuł sponsorowany:) Miło wiedzieć, że czasami marzenia się spełniają w najbardziej nieoczekiwanym momencie:)To ja sobie życzę być pierwsza na zdjęciu - już trenuję uśmiech:))))))

    ReplyDelete
  16. Witaj

    Ale się Tobie udało :) Już sobie wyobrażam, jak się ucieszyliście :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete
  17. Znaczy,że są jeszcze porządne firmy na świecie i mili panowie.
    Miłego,:)

    ReplyDelete
  18. Niezły zestaw, w sensie miły pan i ty. Jeśli będę miała co kiedyś reklamować, to uprzejmie poproszę o pomoc.

    ReplyDelete
  19. Sa firmy ktore maja swoja renome i nie moga pozwolic sobie na dziadostwo, ja juz kilka razy spotkalam sie z takim zalatwieniem sprawy i jest to bardzo mile. To rowniez dotyczy sprzetu TV jak i sprzetow kuchennych zawsze jest mozliwosc oddania albo wymiany ewentualnie zamiany. Klient nasz pan i zawsze milo jest wrocic do takiej firmy ponownie.
    Dzieki swojemu uporowi, cierpliwosci (bo jednak troche czasu musialas spedzic na tych rozmowach) i niewoatpliwie urokowki osobistemu masz nowy aparat i to jest najwazniejsze, gratuluje!

    PS. Kilkakrotnie spotkalam sie z elewajacym podejsciem do klienta(rozmawiajac przez telefon) ale jak prosze o numer identyfikacyjny osoby ktora ze mna rozmawia prawie wszystko mozna zalatwic. W koncu nikt nie jest anonimowy.

    ReplyDelete
  20. Vivat Stardust, vivat KOdak, a najbardziej Vivat MIły Pan!

    ReplyDelete
  21. Charyzma ważna rzecz, jak widać :)

    ReplyDelete
  22. El--> Wiecej optymizmu:) Sa tacy faceci, tylko trzeba ich znalezc:))

    ReplyDelete
  23. Antares--> No nie? :) Dobralismy sie jak w korcu maku:))

    ReplyDelete
  24. Kachna--> TY sprobuj moja metoda:)) Wiesz takie szczescie sie raczej nie powtarza;)

    ReplyDelete
  25. Beata500--> Praca w uslugach w dodatku w bezposrednich kontaktach z klientami do lekkich nie nalezy, ja to wiem, wiec tym bardziej doceniam tego Milego Pana:)) Zeby on wiedzial, ze tu na jakims blogu specjalnie o nim notka powstala:))

    ReplyDelete
  26. tzj--> Nie mam pojecia jak mi sie to udalo, bo glos mialalm w piatek zaspany (dzwonilam tam zaraz po pierwszej kawie, a to troche malo) Wczoraj z kolei najpierw bylam znudzona, bo nie mialam co robic w pracy, dlatego mi zupelnie nie przeszkadzalo to wiszenie na telefonie. No ale po 3 godzinach czekania na kupon to sie jednak troche zezlilam;) Ale nie wiem dlaczego, ale ucieszylam sie jak ten facet powiedzial, ze to wlasnie z nim rozmawialam w piatek. I pewnie to bylo jednak slychac w mojej reakcji. Nie mam pojecia jak go zbalamucilam, wazne, ze jest efekt:))

    ReplyDelete
  27. Mironq--> Jest pewnie duzo racji w tym co piszesz, bo ja nie jestem typem jeczacym, raczej podchodze do wszystkiego na wesolo. No i wiesz majac sama doswiadczenie pracy z klientami, wiem ze metoda zlosci raczej sobie czlowieka nie zjednam:)
    Jak dobrze, ze juz jestes:))

    ReplyDelete
  28. Aeljot--> Nie zazdrosc;)) tylko jak kiedys bedziesz w potrzebie to sama probuj czarowac:))

    ReplyDelete
  29. Moniko--> To prawda, zaufanie jest tuaj na wysokiej pozycji. A ludzie to wykorzystuja, to tez fakt. Ja tam grzecznie dzis moj aparat wyslalam, a przeciez wiem, ze nie jedna osoba by sie dwa razy nad tym zastanowila.
    Tak naprawde to oni zrobia refurbish na tym starym aparacie i sprzedadza go gdzies po nizszej cenie, wiec w sumie niewiele traca. A zyskuja klienta i potwierdzaja solidnosc firmy.

    ReplyDelete
  30. Ucieczko--> Tak szczerze z reka na sercu, to ja serdecznie wspolczuje tym ludziom pracujacym w obsludze klienta. Szczegolnie w duzych firmach czy sklepach trafia sie na niezle typy:) A nic nie wolno im powiedziec, tutaj klient jest nie tylko Nasz Pan, ale swieta krowa. Pracowalam w Spa ktore miescilo sie w duzym znanym Department Store. I przyznaje, ze nie jedna glowke chcialam odkrecic:))

    ReplyDelete
  31. Pieprzniczko--> Robie reklame Kodakowi:))) Moze powinnam sie postarac o etat:))

    ReplyDelete
  32. Aldonik--> Witam!! Pewnie, ze sie ciesze, bo bede miala nowy, lepszy aparat i kosztuje mnie cale 17 dolarow:)) Tyle zaplacilam za przeslanie starego do Kodaka:)

    ReplyDelete
  33. Anabell--> Sa i cale szczescie, bo dzieki temu czlowiek jeszcze ma jakas nadzieje:))

    ReplyDelete
  34. Gosia--> Tak, tak to jest zespol zgrany, trabka, pompka i organy:))

    ReplyDelete
  35. Ataner--> To jest fakt, ze firma z dobra renoma kieruje sie zasada, ze jeden zadowolony klient to jest staly klient. I jesli nawet nikomu sie nie pochwali to zawsze sam wroci. Natomiast niezadowolony klient, to rozpowie wszystkim i moze kosztowac utrate innych klientow. Zwlaszcza w dobie internetu, gdzie zawsze mozesz isc online i wyszukac sobie opinie innych na temat danej firmy. To prawda, ze troche czasu mi te telefony zabraly, ale tez nie mialam zadnego ruchu w pracy. Wiesz pierwszy dzien po swiecie, to pusto jak na Saharze, moglam sobie pozwolic na dlugie i kilkurazowe rozmowy.

    ReplyDelete
  36. Zgago--> Tak Kodak stanal na wysokosci zadania:))

    ReplyDelete
  37. Ela G-P--> Wazna, wazna czasem nawet na wage zlota:))

    ReplyDelete
  38. Mnie wymiana zepsutego obiektywu (kompletnie oja wina) kosztowała połowe tego, co nowy aparat. Brawa dla Kodaka za takie podejście do klienta i dla Stardust za charyzmę :-)

    ReplyDelete
  39. Tak działa dobry marketing. Przywiązywanie juz zdobytych klientów.A swoją drogą chyba sie pomylili.Ale to Twój zysk.Bo w sumie promocje i inne takie zdarzają się wszędzie ale nie w Polsce. Ja miałam podobnie z Boshem.Jednak wierna nie pozostałam, bo po tak drogiej suszarce do włosów spodziewałam się więcej. Teraz mam bezmarkową i działa bez wpadek.

    ReplyDelete
  40. Bee--> Trudno powiedziec czyja wina z tym moim aparatem, bo wiesz tego typu plama sie pokazuje jedynie na zdjeciach gdzie jest jdnobarwne tlo, a takich zdjec w sumie niewiele sie robi. W ubieglym roku jak zauwazylam, to myslalam, ze jakis pylek czy cos jest na obiektywie i wyczyscilam go metoda "szmatki":)) I w tym roku znow zauwazylam jak robilam zdjecia na rzece. Doszlismy do wniosku, ze to nie jest pylek tylko jakiesz uszkodzenie, wiec zadzwonilam. A dalej to juz wiesz;)) Tez sie balam, ze to moze kosztowac tyle, ze sie bardziej oplaca kupic nowy aparat.

    ReplyDelete
  41. Kasiu--> Z ta wiernoscia to u mnie tez raczej bedzie platnonicznie;))) bo ja mam 57 lat, to ile jeszcze aparatow moge kupic, ale pewnie jak uslysze, ze ktos rozwaza kupno i zapyta o opinie, to na pewno opowiem moja przygode z Kodakiem.

    ReplyDelete
  42. Charyzma, niewątpliwie CHARYZMA !! i MOŻE troszeczkę Pan MIŁY - niektórzy mogą więcej ! I w ogóle gratuluję załatwienia sprawy ;))

    ReplyDelete
  43. tak to tylko w ameryce jest :-)
    ale gratuluję !

    ReplyDelete
  44. Super... ;) bycie klientami takiej firmy to sama przyjemność :)

    ReplyDelete
  45. Ja dzisiaj w sprawie technicznej :) Dlaczego nie mogę wstawić komentarza tak jak dawniej? Dlaczego musze się logować? Z logowaniem na wordpressie mam problem, nie wiem dlaczego, jakieś cuda mi wyskakują. To utrudnia komentowanie, zabiera czas. A szkoda, bo czasem chcę coś szybko napisać, wypowiedzieć sie w sprawie... a tu kłody pod nogi:( Nie może być tak jak przedtem? Proooszę:)) Monikana.

    ReplyDelete
  46. Przydałaby mi się taka charyzma, a tu nawet papieros z paszczy wypada...
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  47. Czarownico--> Czarownica moze byc tylko jedna i ten etat jest juz zajety:P To ja sie chyba zadowole zwykla Wiedzma:)))

    ReplyDelete
  48. Kwoko--> Dziekuje:) My tu wszyscy wiemy, ze z ta charyzma to gruba przesada i naciaganie, ale niech to pozostanie nasza slodka tajemnica;)

    ReplyDelete
  49. Zmorko--> Chce wierzyc, ze nie tylko w Ameryce:))

    ReplyDelete
  50. madame Monikana--> Przykro mi, ale juz nie bedzie jak dawniej. Powod jest prosty, mam dosc komentarzy "od czapy" tylko dlatego, ze ktos uwaza, ze anonimowo mozna sobie robic co chce. Pisanie bloga ma byc moja przyjemnoscia, a tym czasem bywaly sytuacje kiedy nie chcialo mi sie tutaj nawet zagladac. Mialam wiec dwie mozliwosci, albo zamknac bloga i wyslac zaproszenia tylko wybranym, albo zlikwidowac mozliwosc komentowania przez Anonimow. Pierwsza mozliwosc dotknelaby duzo wieksze grono, bo Bloger ogranicza liczbe zaproszonych czytelnikow do 100 osob. Wybralam wiec druga mozliwosc i niestety razem z Anonimem zniknela wersja "name" przykro mi, ale juz tego nie zmienie. Nie moge pozwolic sobie na utrate wlasnej przyjemnosci tylko dlatego, ze kilka osob nie potrafi sie zachowac. Trzecia mozliwoscia byloby zamkniecie mozliwosci komentowania w ogole, to narazie nie wchdzi w rachube. Podsumowujac, jest mi bardzo przykro, ze dotknelo to kilka naprawde wartosciowych czytelnikow, ale niestety zostanie jak jest.

    ReplyDelete
  51. Cholera--> Alez nie moge uwierzyc, ze TOBIE brakuje charyzmy:)) Jesli ja posiadam to Ty tym bardziej:))) Wypadajacy papieros moze trzeba wziac na szelki:))

    ReplyDelete
  52. Rozumiem. W takim razie będę komentowała jako madame. Trochę kłopotu, ale warto :))/ no, chyba, że uda mi się jakoś z tym wordpressem. Może to tylko przejściowe kłopoty/

    ReplyDelete
  53. Madame--> Chyba nawet nie masz pojecia jak bardzo mnie ucieszyl Twoj komentarz. Dziekuje!!
    I tez mam nadzieje, ze to przejsciowe, bo dawniej odcinanie Anonimow nie wiazalo sie z utrata dostepu dla innych. Zobaczymy co bedzie, a Ty bez wzgledu na to czy Madame, czy Monikana to i tak wiem kim jestes:)))

    ReplyDelete
  54. Takie rzeczy to tylko w Erze... tfu, w Kodaku! ;-)

    ReplyDelete
  55. dobrze wiedzieć! bo mam taki sam aparat ;)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...