Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 18, 2011

Letarg

Lato daje mi sie we znaki:)
Od tygodnia mamy temperatury dochodzace do 40C a w sloncu spokojnie przekraczajace 40C i do tego ta cholerna wilgotnosc. Nie mam pojecia co sie dzieje z barometrem, ale moj osobisty barometr chyba juz pekl. Budze sie codziennie rano z migrenowym bolem glowy i to o zupelnie nie przyzwoitych godzinach jak 4 rano, bo leb mi peka i juz sie nie da spac.
Dzis nawet musialam wstac o 3:20, wzielam tabletki i odczekalam godzine, Wspanialy wlasnie wstawal kiedy ja poszlam z powrotem do lozka.
Calymi dniami chodze jak zombie.
Na szczescie pracuje latem tylko 3 dni, a i tak w te pracujace dni jak tylko mam 30 minut przerwy to musze sie zdrzemnac, bo jestem jak w letargu.
Jak to dobrze, ze mam w pracy te mozliwosc.
Zywimy sie czym popadnie. Najczesciej pada na mozzarelle z bazylia i pomidorami.
Nie trzeba gotowac, a wyzerka pierwszej klasy:)
Oby do wrzesnia...

63 comments:

  1. Gdyby nie ta wilgotnosc to jeszcze jako tako dalo by sie wytrzymac.Wspolczuje Ci bardzo tych migren,wiem co to znaczy.Przy migrenie czasem pomaga zimny oklad na czolo a cieply na kark.
    Przy silnych atakach to tylko gilotyna,ale jeszcze nie ma w sprzedazy;)
    Odpoczywaj,zycze zeby to cholerstwo jak najszybciej minelo:)

    ReplyDelete
  2. 40 stopni to może nie a 28 to chętnie bym sobie przypomniała:)

    ReplyDelete
  3. Haha...Stardust, jesteś moją siostrą w nieszczęściu. Tu też duszno, chociaż ciągle pokazują na planszy pogodowej, że pada albo padać będzie. Ja też zaczęłam łykać proszki jak tic-taki i chodzę po domu jak dwa zombiaki gubiąc co się da, nie odkładając nic na miejsce i nie pamiętaąc co już zrobiłam a czego nie. Szczytowym osiągnięciem było wspięcie się na wyżyny gotowania jakiegoś szybkiego obiadu, a następnie zadanie kretyńskiego pytania -co by tu dziś ugotować na obiad.
    Na szczęście w lato pracuję 2 razy w tygodniu po 2 godziny. Jutro jest ten dzień i muszę się wyprostować, odkleić od podłogi bo mam zajęcia face to face z panem DEREKTOREM i obciachu nie chcę.

    ReplyDelete
  4. Współczuje migren no i tych 40 stopni. Moja przyjaciółka ma "cudowne" wg niej lekarstwo na migreny - woreczki z kostkami lodu, zawiązuje toto w jakąś szmatkę, szmatką obwiązuje głowę. Kiedyś ją odwiedziłam przy takiej właśnie migrenie i jej widok rozbawił mnie do łez, szczególnie jak woda z kostek zaczęła jej spływać po twarzy, do uszu i oczu:).Uprzedziła mnie wprawdzie, że tak właśnie mi się ukaże, ale nie sądziłam, że ten widok będzie aż tak uroczy.

    ReplyDelete
  5. Maga--> Moze bym i wyprobowala te oklady, ale wiesz, kto mi je zrobi? Jak wstaje w srodku nocy, to nie chce budzic Wspanialego. A ja sama nie moge ruszyc glowa, kazdy najmniejszy ruch powoduje wiekszy bol. Mam juz przygotowane tabletki i butelke z woda, tak zebym nie musiala wykonywac zadnych niezbednych ruchow i mogla zazyc. Potem siadam (z trzaskajacym bolem oczywiscie) trzymam leb rakami i tak powoli przechodzi w ciagu 45-60 minut. Cholery mozna dostac.

    ReplyDelete
  6. Beata--> Ja nawet 35 wezme spokojnie, zeby tylko nie bylo tej wilgotnosci. No ale jest jak jest, lato to najgorsza pora roku dla mnie:)) Za to kwiecien/maj i wrzesien/pazdziernik uwielbiam:))

    ReplyDelete
  7. Pieprzniczko--> Domyslam sie, ze tez jestes niskocisnieniowcem. Ja dzis ugotowalam dwa jajka, umylam garnek i wyrzucilam go do smieci zamiast wstawic do szafki:)))

    ReplyDelete
  8. a ja marznę -w pracy
    ciepła twojego chętnie pożyczę odrobinkę

    ReplyDelete
  9. Kachna--> U nas sa opaski, albo szaliki, ktore sie moczy i wklada do zamrazalnika na 15-30 minut a potem na glowe lub szyje. Ale to jest dobre jak wychodzisz na zewnatrz, bo faktycznie chlodzi i pomaga przetrwac koszmar goracego powietrza. No ale kuzwa spac z tym nie probowalam:))) A mnie leb peka tylko w nocy.

    ReplyDelete
  10. Gosiu--> W pracy, w domu to mam temperature na zyczenie, bo sobie sama reguluje, ale wyjscie na zewnatrz jest koszmarem. I moj organizm chyba reaguje na cisnienie atmosferyczne, bo z tymi migrenami to pare lat temu mialam takie cale 6 tygodni. Oby tym razem bylo krocej.
    Ponoc ma byc dzis wieczorem burza, wiele to nie zmieni, ale juz jest wahanie cisnienia.

    ReplyDelete
  11. Te same temperatury tutaj z tym, ze ja nie cierpie na migreny i jezdze do pracy samochodem. Malo wiec mnie to dotyka, bo na dworzu jestem w takie upaly lewie co. Wczoraj tutaj mozg mi sie lasowal po minutowym pobycie na zewnatrz, jakis rekord padl! Wspolczuje tych bolow glowy, wiem, ze migreny sa tragiczne choc sama nie doswiadczylam. Trzymaj sie jakos, do wrzesnia juz niedaleko ale ja w sierpniu jeszcze mam wakacje wiec niech tak szybko ten sierpien nie mija;)))

    ReplyDelete
  12. Wrzesień, wrzesień! Ja już przy 25 wysiadam...

    ReplyDelete
  13. Ja w te upały wieczorami idę biegać, bo mi się wtedy wydaje, że pocę się litrami z wyboru. Lato było moją zmorą przez wiele lat, ale przez ostatnie kilka chyba się w końcu przyzwyczaiłam, bo całkiem przyzwoicie znoszę. Może nie same noce, które nadal bywają koszmarne, ale tak ogólnie. Może kajakowanie przez godziny w upale mnie uodporniło. AC nie pomaga przy migrenach?

    ReplyDelete
  14. Moniko--> Ja tez nie jestem na zewnatrz dluzej niz 30 minut dziennie, ale przy moim niskim cisnieniu to widocznie reaguje na wahania cisnienia atmosferycznego, podobnie mam w deszczowe dni i to nawet zima, wiec to chyba nie upal sam w sobie. Tylko widocznie spada cisnienie atmosferyczne i automatycznie moje:))

    ReplyDelete
  15. Zgago--> To czekamy na wrzesien:))

    ReplyDelete
  16. Aneta--> Ja chyba jestem chodzacym barometrem:)) Nie wiem ile masz lat, ale ja dopiero od kilku lat mam problemy z pogoda i jak pisalam wyzej, to nie tylko upal tak na mnie dziala, ale wszelkie wahania atmosferyczne. Pojedyncze upalne dni daja sie wytrzymac, ale jak to juz trwa przez tydzien i dluzej to niestety mam problem. AC nie pomaga, bo przeciez w sumie jestem caly dzien i noc w pomieszczeniach z AC. A bole glowy mam tylko w nocy, bo wiadomo, ze jak czlowiek spi to automatycznie spada mu cisnienie. No ale jak ja mam w ciagu dnia 105/65 to mozesz sobie wyobrazic jakie jest w nocy:))) Swiezy nieboszczyk ma pewnie wyzsze:)))

    ReplyDelete
  17. Aneta--> Piszac "nie wiem ile masz lat" mialam na mysli, ze spokojnie jestes pewnie mlodsza od mojego syna;))

    ReplyDelete
  18. Pewnie trochę starsza, ale niewiele ;). To ja już wiem czego mam oczekiwać od wzrastającego licznika: stania się barometrem, w miarę młodo wyglądającym jeśli się dużo uśmiecham :D.

    ReplyDelete
  19. A ja wlasnie postanowilam sobie jezdzic do szkoly rowerem. Niedaleko bo 4 mile, ale za to w najwiekszy skwar. Zajecia zaczynaja mi sie o 2pm. Ciekawe jak dlugo wytrzymam :)

    ReplyDelete
  20. Z migrenowymi bólami ja też miałam do czynienia i wspomnienia nie są miłe. Na szczęście pewnego dnia po prostu zniknęły, właściwie to nie wiem jakim cudem, ale ponoć migrena jest właśnie taka dziwna... A upałów też nie znoszę, choć jeszcze kilka lat temu uparcie twierdziłam, że upalne lato to jest to! Bleee, teraz najchętniej zatrzymałabym się na etapie pięknej wiosny, kiedy wszystko budzi się do życia... Niech ten Twój barometr się uspokoi i wrócą Ci przespane noce!

    ReplyDelete
  21. Współczuję Ci, taka szklarniowa pogoda to coś obrzydliwego.Ale gdy byłam piękna i młoda, to ubóstwiałam wszelkiego rodzaju gorąco i mogłam godzinami leżeć w upale na słońcu.Teraz każdy dzień z temp. powyżej 22 w cieniu jest dla mnie torturą.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
  22. A ja jestem żywym termometrem:) do 30 stopni się nie pocę, ale juz powyżej to ze mnie płynie:) I też jeść nie mogę, tylko piję, jakiekolwiek jedzenie to dopiero jak upał zelży:) Trzymam kciuki coby się u Ciebie ochłodziło!

    ReplyDelete
  23. Współczuję Ci tej pogody!
    Nie cierpię upałów i... bazylii:( Za to mogłabym na okrągło jeść sałatę lodową z mozorellą, fetą, pomidorami, ogórkiem, rzodkiewką, oliwkami, czosnkiem i koperkiem - polane oliwką;) Też dobra na upały.

    ReplyDelete
  24. Uuu, Star, jak mi przykro, że Cię tak męczy :(

    Życzę końca lata, nie ma co. Niech idzie w cholerę, skoro tak się daje we znaki.
    Dwa tygodnie bytowałam w takich temperaturach i z ulgą wróciłam do siebie, dziękuję. Jak do tego sobie jeszcze wyobrażę wilgotność to już nic tylko uciekać.

    ReplyDelete
  25. A u mnie mizerne 24. Wolałabym 25 i mniej wilgoci :)))

    ReplyDelete
  26. Aneta--> No nie bedziemy sie targowac publicznie:)) Bycie barometrem jest chyba jednym z przywilejow wieku:))

    ReplyDelete
  27. Evita--> Ty tez mloda kozka:)) to dasz rade z tym rowerem, no i na szczescie to tylko 4 mile.

    ReplyDelete
  28. Zolwico--> Dzis spalam bez bolu, przed snem zaaplikowalam sobie solidna lampke wina i tak chyba musze robic codziennie. Jak by mnie dlugo nie bylo, to szukajcie w AA:)) Alkohol podnosi cisnienie:))

    ReplyDelete
  29. Anabell--> Tak to wszystko jest inaczej jak sie ma mniej na liczniku:)) Pamietam jak patrzylam glupio na babcie i jej kolezanki jak mowily o strzykaniu w kosciach i podobnych przypadlosciach, a to wszystko jakos samo przychodzi:))

    ReplyDelete
  30. Kiciu--> Co dziwne, to sie nie poce, na tym chyba polega przyzwyczajenie sie organizmu, ze czlowiek przestaje sie pocic. No ale z dwojga zlego wolalabym pot niz bol glowy:))

    ReplyDelete
  31. Iva--> To mamy zupelnie odwrotnie z zielenina, bo ja uwielbiam bazylie a nie znosze salaty lodowej:))) Wszelkie inne tak, tylko nie lodowa:))

    ReplyDelete
  32. Laki--> Jak tylko bedzie dzien, dwa przerwy to daje rade, ale to juz jest drugi tydzien pod rzad;/ wrrrrrrrrrrr
    Na wczoraj zapowiadali burze i nic z tego, owszem powietrze mozna bylo kroic nozem, wieczorem nawet sie blyskalo, ale nie bylo nawet deszczu, nie mowiac o burzy.

    ReplyDelete
  33. EwaP--> Wilgotnosc jest okropna. Rano wyszlam na taras podlac kwiatki, byla godzina 6:15 i jak otworzylam drzwi tarasu to normalnie uderzylo mnie gorace, ciezkie powietrze. Bleeee Nawet jak jest wiaterek, to czujesz zamiast chlodu jak owiewa Cie gorace powietrze, no ocipiec przyjdzie:))

    ReplyDelete
  34. u mnie też rządzi mozarella,pomidory i bazylia( roślinki z ogródka:)

    ReplyDelete
  35. co prawda lubie ciepelko ale chyba mialabym tez dosc gdyby tak bez przerwy w cieniu po 40 st. bylo :(

    ReplyDelete
  36. Mijka--> Pomidory i bazylie tez mam wlasne, a mozzarella robiona codziennie swieza przez Wlocha w dzielnicowym sklepie. Jak kupuje to najczesciej jest jeszcze ciepla:)))

    ReplyDelete
  37. Właśnie dziś dowiedziałam się od mojej lekarki, że jeśli miewa się migreny trzeba ograniczyć ilość spożywanych napojów. Tak. Ja też pomyślałam o wyskokowych ale ona jednak miała na myśli wszystkie płyny ;-)
    To niby pomaga.
    Jeszcze nie wiem bo nie wypróbowałam.
    Jednak gdy kobieta mnie ujrzała taką wymiętą w gabinecie to pospieszyła z radą.
    Następnym razem spróbuję. Tym razem cholerna migrena przeszła po 3 dniach bez tego ograniczenia.

    ReplyDelete
  38. OJ OJ OJ. Dwa tygodnie temu przez ponad 10 dni dzień w dzień miałam taką migrenę że hej! Żadne tam worki z lodu czy okłady... migrena jak sie patrzy! Tylko silne , bardzo! leki na migrenę. No i co za tym idzie, bardzo! drogie. Rano upał, wieczorem duchota i niby burza....NIENAWIDZĘ upału gdy nie jestem na wakacjach. Nie daję rady i bardzo bardzo Tobie współczuję. Ale pomyśl na pocieszenie jak masz cudownie z klimatyzacją w domu! Pewnie Ci trudno pomyśleć, że mogłoby jej nie być... jeśli tak to wspomnij mnie. Pozdrawiam z upalnego, dusznego, głośnego Poznania.

    ReplyDelete
  39. Az takiej pogody to nie zazdroszcze, ale kurde, mogloby do nas, na northwest tez lato przyjsc w tym roku. Nie dosc, ze zimno, to jeszcze pada. A jak slysze ze 3/4 kraju ma heat wave, to mi przykro.
    Tez bym sie chciala wygrzac:)
    Star - a lubisz chlodnik? ja kiedys musze sprobowac zrobic taki z botwinka. No i gazpacho - ale w naszej pogodzie, to chyba predzej cieple pierogi pasuja niz cos chlodzacego.

    wpolczuje migren - tez to mam, nie czesto ale jak mnie trafi to leze jak padlo w ciemnosciach.

    ReplyDelete
  40. btw - ciekawe rzeczy lekarka Jany opowiada - jest wrecz przeciwnie, to wlasnie odwodnienie jest jedna z przyczyn migren - picie zimnej wody to podstawa.
    no chyba ze jej chodzilo o czerwone wino - to sie zgodze - niestety:(

    ReplyDelete
  41. BN--> Podobno idzie tego ciepelka jeszcze wiecej w moja strone;)

    ReplyDelete
  42. Jana--> No nie bardzo jestem przekonana, ze ograniczenie napojow, zwlaszcza wody moze byc wskazane, przeciez przy takich temperaturach to grozi odwodnieniem organizmu.

    ReplyDelete
  43. Gekon--> Nie wyobrazam sobie zycia bez klimatyzacji:)) Moje migreny nie sa typowe, tak kiedys stwierdzil neurolog (mam nadzieje, ze nie popitolilam specjalistow). Lekow na to nie ma, bo wszystkie typowe dla migreny leki obnizaja cisnienie, a moje jest i tak niskie, wiec niestety moge sie ratowac tylko zwyklym Tylenol itp. I dodatkowo moje bole migrenowe zaczynaja sie tylko w nocy, a wiec wtedy kiedy cisnienie spada w sposob naturalny, stad wnioskuje, ze maja glowna przyczyne w spadku cisnienia atmosferycznego. I tak idac droga dedukcji wykombinowalam, ze wlasnie lampka wina przed snem podniesie mi cisnienie (w czasie snu) na tyle, ze moze sie uda uniknac bolu. No i udalo sie ostatniej nocy, bede to stosowac i zobaczymy, czy fatkycznie zadziala.

    ReplyDelete
  44. Ania_2000--> W kwestii mojej nietypowej migreny odpowiedzialam juz wyzej do Gekon. A gazpacho i chlodniki uwielbiam i tez robie:)) Ten z botwinki jednak wymaga troche gotowania, wiec robie go rzadko, bo mi sie nie chce:))

    ReplyDelete
  45. U mnie też bywa dość gorąco w środku dnia, ale do wytrzymania, na pewno nie 40 stopni!
    Pozdrowienia :)

    ReplyDelete
  46. Witaj Stardust,
    U mnie na blogu czeka na Ciebie nagroda, zapraszam po odbiór!
    Pozdrowienia serdeczne
    iw

    ReplyDelete
  47. och ja także bazylia,mozarella ,pomidory i oliwki.Mniam;)

    ReplyDelete
  48. no.. właśnie dla mnie też to brzmiało dość dziwnie. muszę to skonsultować z jakimś innym lekarzem.

    ReplyDelete
  49. No już u nas donosy o tych strasznych upałach w USA,więc Ci współczuję, jak również bólowej przerwy w spaniu. Ja myślałam, żebyś może tę pigułkę na noc,tak na zapas -czyli na wszelki wypadek...ale jeśli wino też pomocne, to zawsze smaczniej, przynajmniej. A u nas za to terror i horror burzowy, mimo że upały gorsze były w tamtym roku, ale też może jeszcze nadejdą?

    ReplyDelete
  50. U nas też się lato daje we znaki. Tyle, że z zupełnie odmiennych powodów:)

    ReplyDelete
  51. Iw--> Bylam, widzialam nawet skopiowalam juz i bardzo dziekuje, ale do pisania narazie nie mam glowy:((

    ReplyDelete
  52. Jana--> Upewninj sie, bo zima to jeszcze moge zrozumiec, ale latem to troche podejrzane:)

    ReplyDelete
  53. Kwoko--> Nie da sie wziac tabletki na zapas, wieczorem. Probowalam juz, ale jakos to tak nie dziala. Podobno na typowe migreny to owszem, ale wtedy bierze sie tabletki z serii beta-blockers a one obnizaja cisnienie. Raz sie tak nabralam, bo mi lekarz przepisal, to wzielam durnota jedna bez sprawdzania co to jest. Kurcze nastepnego dnia dopiero nie moglam dojsc do siebie:))) No ale mi tabletka obnizyla tak cisnienie, ze o malo nie zlikwidowala:)))
    Upierdliwe to jest, ale jakos dam rade. Malo zywotna tylko jestem, no i wszystko powoli, taka cma bez skrzydel:))
    Czytalam wlasnie o tych nawalnicach burz jakie przechodza przez Polske, to tez niespotykane, bo nasze upaly to raczej normalne dla tej pory roku, tyle ze z wiekiem bardziej daja sie we znaki.

    ReplyDelete
  54. Nivejko--> Czyli jak nie urok to przemarsz wojsk napoleonskich:))

    ReplyDelete
  55. Serdecznie zapraszam Cię po odbiór nagrody na >>> mój blog. Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  56. Przepraszam ja nie na temat. Czy mogłabyś mi powiedzieć co to za zawód - PPHP?;) Z zadnym mi się nie kojarzy;(

    ReplyDelete
  57. A ja "uczepię" się pomidorków z mozzarellą - uwielbiam! mogłabym zajadac się tylko tym :) hihi
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  58. Iva--> Dziekuje za wyroznienie i jak mi tylko umysl przestanie parowac, to obiecuje wywiazac sie z milego obowiazku:)
    A PPHP to tytul, ktory kiedys wymyslilismy ze Wspanialym:) Tak sie sklada, ze od czasu do czasu musze bywac w towarzystwie naukowcow, wspolpracownikow mojego meza i tam jest az gesto od tytulow, teraz sie juz przyzwyczailam. Ale na poczatku smiech mnie pusty ogarnial jak do mojego Wspanialego zwracaja sie "doktorze" no i powiedzialam kiedys, ze ja do tego towarzystwa nie pasuje, bo nie mam tytulu. Zaczelismy wiec myslec i padlo na PPHP co dokladnie oznacza Professional Pubic Hair Plucker. W wolnym tlumaczeniu "wyrywacz wlosow lonowych":))) Ale za to jakie ma brzmienie:))))

    ReplyDelete
  59. Singielka--> Wlasnie kupilam jeszcze ciepla mozzarelle i zaraz bede spozywac, a potem lece czytac Twojego bloga, bo cos mi sie wydawa, ze bedzie mi sie podobal:))

    ReplyDelete
  60. hahahaha, rozbawiłaś mnie z rana. Profesorów/doktorów gościłam u siebie w sobotę, ale że to luźne było spotkanie, więc gdyby z boku ktoś obserwował, to by nie wiedział kim są, bo żaden tytuł nie padł:) Co innego oficjalne, których nie lubię.

    ReplyDelete
  61. Iva--> Nieoficjalne spotkania sa zupelnie luzackie i fajne, ale czasem bywalismy na oficjalnych i to juz jest pompa:))) Nie lubie tego, na szczescie to sie zdarza raz na kilka lat ostatnio. No i teraz juz znam wszystkich, a to zmienia postac rzeczy:)))

    ReplyDelete
  62. Oj tak, oby do wrzesnia! Trzymaj sie zwlaszcza dzisiaj, upal jest nieziemski wrecz. Nie wystawilabym nosa na zewnatrz, gdybym nie musiala doczolgac sie do biura. Na zewnatrz moze bylam minute, a wykonczona jestem jakbym przebiegla maraton.

    Tez praktykuje mozzarelle z pomidorami i bazylia przez cale lato ;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...