Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, July 4, 2011

Wiejskimi drogami

Nie wiem skad sie bierze moja fascynacja drogami, ale jak gdzies jedziemy, to siedze i pstrykam zdjecia jak najeta. Wspanialy sie smieje, bo oczywiscie nie da sie uchwycic uroku mijanych widokow, ale ja nie potrafie sie oprzec. Fascynuja mnie ogromne wielopasmowe autostrady, wielopoziomowe ich skrzyzowania, ktore zaplataja sie w misterne kokardy widoczne najlepiej z lotu ptaka (czytaj: samolotu) jest to wrecz nie pojete na moj maly (czytaj: ptasi) rozumek, jak doskonale to wszystko zostalo zaplanowane, jak misternie wplecione w krajobraz, aby nie uszkodzic jego uroku.
I tak siedze najczesciej z japa szeroko otwarta, lezka w oku i palcem na spuscie aparatu.
Wspanialy uwaza, ze to normalne, bo on sie w tym swiecie urodzil, wiec uwaza, ze ot po prostu "tak jest, bo tak byc powinno".
Ja poniewaz znam inny swiat, bo przeciez przybylam tu z innego swiata, wiem, ze jest to cos niesamowicie cudownego i ulatwiajacego ludziom poruszanie sie tak w najblizszej okolicy jak i w czasie dalszych wedrowek. Komfort jazdy, niby nic, a jednak tak wiele.
Wspanialy troche zobaczyl innego swiata jak bylismy 3 lata temu w Polsce i jak przez dwa dni jezdzilismy samochodem w okolicach Kielc, Sandomierza itd.
Pamietam jak wszyscy zanim jeszcze pojechalismy radzili mi, ze "koniecznie" powinnam wynajac na czas pobytu samochod, bo "nikt tutaj nie jezdzi pociagami". Nie posluchalam i dzis wiem, ze tylko dzieki temu, ze postawilam na pociagi moje malzenstwo przetrwalo. Nie wyobrazam sobie stresu jezdzenia tam samochodem, ale to mialo byc o amerykanskich drogach, wiec wracam do tematu.
Na sobotnia wycieczke udalismy sie nie autostrada, ktora w swiateczne weekendy wcale nie jest szybsza, a bardzo czesto wolniejsza niz male, podrzedne drogi, ktore jeszcze 60 lat temu  byly glownymi drogami laczacymi wschod z zachodem, polnoc z poludniem i vice versa.
Tuz po wojnie zaczeto budowac wielkie szerokie autostrady, bo przewidywano, ze te dotychczasowe drogi nie sa w stanie sluzyc co raz wiekszej ilosci samochodow i ludziom przemieszczajacym sie z miejsca na miejsce. Oprocz duzych autostrad zaczely tez w tamtym czasie powstawac dodatkowe mniejsze drogi, laczace okoliczne miasteczka, a majace za zadanie rowniez odciazyc ruch na glownych drogach, przynajmniej miedzy malymi miastami i wioskami.
I tym wlasnie sposobem powstaly np. takie cudaki jak droga 9 ktora kiedys byla glowna droga laczaca w swoim czasie dwie glowne aglomeracje miejskie, a pare mil w bok prawie rownolegle do niej jest droga 9A. Do tego w miare zajmowania terenow przez rozbudowe kolejnych osad i miasteczek powstawaly jeszcze inne drogi. Tak wlasnie bylo z odcinkiem, ktory na naszej rozpisce mial 102 stopy i nazywal sie Old Cat Rock Road, ale obok byla juz droga 301, ktora nosi tez nazwe Cat Rock Road.
Dla mnie to jest wlasnie fascynujace, jak wystarczy zeby sobie postawic dom gdzies na absolutnym zadupiu, gdzie psy dupami szczekaja i w zwiazku z tym wybudowac droge np. do sasiada, albo do sklepu.
Nic wiec dziwnego, ze Ameryka przynjamniej w czesci polnocno-wschodniej jest jak pajeczna, laczaca roznie biegnacymi nitkami wiele punktow.
Nie bardzo mam pojecie o drogach w pozostalej czesci Stanow, bo ze wzgledu na polozenie NYC nie jezdzilam samochodem np. do Kaliforni, czy nawet Georgii juz latwiej i szybciej bylo leciec samolotem. A jesli nawet na miejscu wynajelam samochod, to i tak glownie jezdzilam szlakiem atrakcji turystycznych ,do ktorych prowadza glowne drogi lub autostrady.
Moja wiedza w tym przypadku ogranicza sie do sasiednich stanow wzdluz wschodniego wybrzeza.
A tak to wyglada tutaj, kilka zdjec.
To jest jedna z glownych drog, jednokierunkowa, ale trzy pasma w kazdym kierunku, jak widac mimo ograniczen predkosci do 55mil na godzine, co daje dokladnie 88.5 km/godz. Mozna sie calkiem spokojnie po tym poruszac. Co z tego, ze autostrady w polnocno-wshodniej czesci kraju daja mozliwosc jazdy 105km/godz jak sa przeladowane.




A tutaj zdjecia z mniejszej drogi, juz tylko dwupasmowa w jednym kierunku, ale za to z solidnym poboczem:





I jeszcze mniejsza,jednopasmowa droga zwana country road, czyli wiejska droga:



Upierdliwoscia tych wiejskich drog jest sygnalizacja swietlna, ale tylko w momentach kiedy droga przecina sie z inna, lub jesli w okolicy jest jakies miasteczko czy wioska.
Za to te wlasnie drogi sa tak malowniczo piekne i krete, ze czesto nie potrafie oderwac od nich wzroku. No i tutaj jesli jest duzo zakretow, lub przy zjazdach w boczne drogi, albo jesli jest teren czesto odwiedzany przez sarny moze byc ograniczenie szybkosci do 40km/godzine.
Trzeba tez uwazac na niektorych odcinkach (to wszystko jest oznaczone) na prawie niewidoczne drogi dojazdowe do prywatnych domow, jak tutaj po srodku w prawo widac taka droge dojazdowa:



Najczesciej jednak nawet na tych wiejskich malych drogach jest dozwolone poruszanie sie z predkoscia 65km/godz. jak to widac na ponizszym zdjeciu:


Nie wiem czy zwrociliscie uwage na jeszcze jedna rzecz, a mianowicie jak czysto jest na poboczach.
A przeciez Amerykanie slyna z tego, ze jedza duzo i wszedzie. Owszem, jedza, ale nie wyrzucaja smieci przez okno samochodu, ale zabieraja ze soba. No i nigdy, przenigdy nie widzialam kogos stojacego pod drzewem przy drodze i zalatwiajacego swoje potrzeby fizjologiczne. Nie twierdze, ze ktos nie moze wejsc glebiej w las, ale tez nie sadze, bo mozna zawsze zjechac do stacji benzynowej, przy ktorej sa tak zwane convenience stores, czyli sklepy pierwszej potrzeby gdzie mozna kupic cos do jedzenia, picia, prase i przy okazji takie sklepy maja ubikacje dla klientow. Mozna tez zjechac na pole piknikowe i tam z reguly zaraz przy parkingu sa rowniez ubikacje.
Wlasnie my mielismy piknik na takim polu i przedstawiam Wam kilka zdjec.



Zawsze na taka okazje zabieramy pusta reklamowke na smieci. Wczoraj tez nie znalezlismy zadnych smieci czy pustych butelek po napojach, czyli nie tylko my tak robimy. Amerykanie w zdecydowanej wiekszosci dbaja o swoje srodowisko i to mi sie bardzo podoba. Wybralismy stol nad sama skarpa i w dole widac maly staw, w ktorym radosnie rechotaly zaby a w drzewach cwierkaly ptaki.
I jak pisalam wyzej na tym zdjeciu jest chatka z ubikacja, panowie na lewo panie na prawo:)



I najblizsza sceneria, w jakiej mielismy okazje spozyc przygotowany przeze mnie piknik.







I to by bylo na tyle:) Reszta czyli relacja z miasteczka w nastepnej notce.

35 comments:

  1. OJ, my się jeszcze długo musimy uczyć... Laski służą Polakom wciąż za wysypiska śmieci! Na parkingach przydrożnych strach wejść 5 metrów w las, by nie natknąć się na... wiadomo co! Ale wierzę, że kiedyś coś się ruszy!

    ReplyDelete
  2. Zgago--> Troche to potrwa, bo to chyba wina poprzedniego systemu, ktory w ludziach zakorzenil gleboko swiadomosc, ze "nie moje, to znaczy niczyje". Ameryka powstala w oparciu o wlasnosc i ludzie maja inna mentalnosc, wierza (czesto rowniez blednie), ze wszystko jest ich.

    ReplyDelete
  3. Hm... To z tym załatwianiem się Kanadyjczycy są lepsi. A właściwie "lepsi". Ludzi sikających w miejscach publicznych gdzieś na trasie widzieliśmy już trzy razy. Ze śmieceniem różnie bywa, ale w większości jest czysto, być może dlatego, że jednak infrastruktura po drodze jest bardzo dobrze rozwinięta.

    ReplyDelete
  4. No niestety, Polacy w osobliwy sposób kochają naturę - śmiecie z działki to wędrują do lasu, a większość toalet jest tak brudnych, że strach wejść, a co dopiero z nich skorzystać.Wnerwia mnie ten odruch polski: wspólne, darmowe a więc niczyje, więc nie trzeba o to dbać. Czystość i troska o otoczenie nie są cechą większości rodaków.Ładne to miejsce piknikowe.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  5. Osz, i znów jesteśmy w tyle za całym cywilizowanym światem.... Wcale się nie dziwię Twoje fascynacji, Stardust, zapewne ciągle byłabym pod wrażeniem rzeczy prostych i wydawałoby się normalnych: niezliczonej ilości dróg, udogodnieniom, czystym lasom...

    Jak do tej pory raz byłam w Stanach, w miejscowości niedaleko Houston, na osiedlu, które istniało bodajże od czterech lat. Olbrzymi teren, poprzedzielany rzeczkami, stawami, łąkami. Mnóstwo wolnych miejsc na nowe domy i jedno wielkie "ale": domy były dopiero w planach, nie wiadomo, kto i gdzie wybuduje kolejny, ale wszystko już było pod to przygotowane. Co z tego, że plac pusty jeszcze? Ale miał już wszelkie media, oświetlenie i doprowadzoną drogę...

    ReplyDelete
  6. Koalo--> Masz racje, to jest rozwinieta infrastruktura, ale przeciez w Polsce tez sa przydrozne zajazdy i restauracje. A mimo to przydrozne drzewo jakos przyciaga;)) Naprawde przez prawie 27 lat (brakuje mi 3 miesiace) nie widzialam NIKOGO, nawet malego kilkuletniego dziecka sikajacego w miejscu publicznym. Owszem jak gdzies jedziemy to czasem (bardzo rzadko) spotyka sie samochody (z reguly wiecej niz jeden) zaparkowane przy drodze. Ponoc to grzybiarze, albo jesli za drzewami jest rzeka, wedkarze. Gdzie oni sikaja? Pewnie gdzies w tym lasku, ale nie stoja tylem do drogi:))

    ReplyDelete
  7. Anabell--> Tutejsze lasy sa naprawde czyste. Jesli chodzi o ubikacje na takich polach piknikowych, to nie powalaja czystoscia tak samo jak nie sa w zaden wykwintny sposob urzadzone. Po prostu jest ubikacja, jest papier toaletowy, jest umywalka z mydlem, lustro i suszarka do rak. Jest to wszystko w miare ogarniete, a reszta zalezy od korzystajacych. Wiekszosc chyba jednak pamieta, ze nie sa sami i stara sie zostawic ten przybytek w takim stanie w jakim zastala. Np. w tym konkretnym przybytku zaskoczylo mnie, ze muszla klozetowa jest brudna tam gdzie jest woda. I nawet powiedzialam o tym Wspanialemu, ze to jeden z najbrudniejszych przybytkow jaki widzialam. Wyjasnil mi, ze prawdopodobnie dzieje sie tak przez prosty fakt, ze tu w gorach zima nikt nie przyjezdza i nie korzysta z tych sanitariatow i stojaca woda w muszli spowodowala stale odbarwienia. Nie znam sie, wiec przyjelam takie wyjasnienie. Czesc, na ktorej mialam siedziec byla czysta, no i dodatkowo na scianie w kabinie wisi "kieszen" z jednrazowymi papierami, ktore naklada sie na muszle, zeby nie uniknac bezposredniego kontaktu ze skora.

    ReplyDelete
  8. Anulla--> Bylas, widzialas wiec wiesz:)) W tym kraju wiele rzeczy robi sie wlasnie "z glowa" jakkolwiek tu i owdzie ciagle slysze "glupi Amerykanie". Moze glupi, moze nie, ale zyja w o cale niebo lepszych warunkach niz inne "madre" narody. Wlasnie na tym polega roznica, ze najpierw sie zbroi teren, doprowadza media a potem buduje dom. Tak robia "glupi". "Madrzy" buduja dom, a dopiero potem sie martwia co dalej, a dalej to juz jest np. palenie smieci za domem, albo wywozenie ich do lasu.
    Masz pojecie jak mi bylo wstyd jak bylismy w Polsce i obojetnie jaka trasa bysmy nie jechali, to wszedzie jest jedno wielkie smietnisko. Tak przy drogach, jak przy torach kolejowych, po prostu kraj tonacy w smieciach.

    ReplyDelete
  9. jaka fajna wycieczka;)
    lubię takie miejsca piknikowe.Tylko fakt u nas cięgiem sie wszędzie walaja śmieci;/

    ReplyDelete
  10. Zazdraszczam tej czystosci - w UK juz nie jest tak rozowo, zwlaszcza w dzielnicach zamieszkanych przez mniejszosci. Znaczy Szwedzi to pewnie maja tak smao sterylnie jak w Sztokholmie, ale Azja pld-wsch to moze juz niekoniecznie.
    Dlatego mieszkam i pracuje w JAGBY skansenie oraz nie lubie sie ruszac poza, sasiednie postindustrialne miasto, to zupelnie inny swiat.

    A drugie - myslalam, ze Anglicy to specjalisci od ograniczania predkosci (na autostradach max 70mph), a tu prosze - 55 nawet...

    ReplyDelete
  11. Co do sikania to jakiś atawizm chyba jest :) Infrastruktura w sensie, że jedziesz sobie autostradą, zatrzymujesz się na stacji, tam jesz, wywalasz do śmieci co masz wywalić i wracasz do auta. W Polsce częściej się je w aucie, co w połączeniu z nadal niską społeczną świadomością kończy się śmieciami za oknem :(

    ReplyDelete
  12. tuv--> Ja tez lubie takie miejsca i czesto mam dylemat:) Bo chetnie sprobowalabym jedzenia w jakiejs lokalnej knajpie, ale piknik mnie ciagnie:))

    ReplyDelete
  13. Czarownico--> Na 100% sa w stanach brudne i zaniedbane miejsca, w koncu to ogromny kraj i zbieranina ludzi roznych nacji, a co za tym idzie "tradycji";) Polnocno-wschodnie stany sa naprawde czyste i zadbane, z czego to wynika, trudno powiedziec, bo przeciez nie ma wiekszego kotla roznic niz NY. Jakos tak jest a nie inaczej.
    Co do predkosci to tylko w Texasie jest dozwolona 85mph, na polnocnym-wschodzie i chyba w wiekszosci kraju to jest 65mph ale jak jedziesz 70mph to jest OK;)) Ja tam ze wzgledu na pstrykanie wolalabym jeszcze mniejsza szybkosc:P

    ReplyDelete
  14. Koalo--> Bez wzgledu na to gdzie sie je, jak sie chce to mozna zachowac czystosc. Przez kilka lat mialam klientke na Long Island, ktora przyjezdzala zeby mnie zabrac do niej do domu, gdzie przychodzily inne klientki i bylo "robocze party" dla mnie;) Valerie przyjezdzala z dwojka dzieci w wieku przedszkolnym, ktore siedzialy na tylnych siedzeniach i wiecznie dziobaly jakies okruchy. Mialy tam reklamowke na odpady i nawet 2-letnia swego czasy Abbey potrafila wrzucac do niej serwetki po wytarciu nosa, czy opakowania z ciastek. Takich rzeczy sie uczy w domu.
    Ja tez mialam polskie nawyki, ale sie szybko nauczylam. Na poczatku jak sie zaczelam spotykac ze Wspanialym wyrzucilam przez okno papierek z gumy do zucia. Nie uwierzysz jak mnie zjebal, za ten papierek o rozmiarach 2x2cm. I mial swieta racje. On nawet peta z papierosa nigdy nie wyrzucil w lesie, gasi, zawija w serwetke i do kieszeni jesli akurat nie ma torby na smieci pod reka.
    Rozumiem jedzenie w samochodzie, bo czasem tez jemy w drodze, ale NIGDY prze nigdy nie jest to tlumaczeniem do zasmiecania. Samochod jest na tyle duzy, ze pomiesci opakowanie z kanapki, butelke po napoju czy kubek po kawie. No chyba tak? :))

    ReplyDelete
  15. ech, fajne bardzo :-))
    a powiem Ci też, ze jestes jednak na fejsbuku!! ;-)

    ReplyDelete
  16. www.en.wikipedia.org/wiki/Speed_limits_in_the_United_States

    Tak to wyglada w Stanach. 65mph w kilku tylko, wiekszosc to 70 i 75.

    Niestety pety kierowcy i tutaj wywalaja za okno, dostaje bialej goraczki jak to widze, chetnie bym udusila takiego;)))

    ReplyDelete
  17. Już sobie daruję to niekorzystne porównywanie, bo w tym gronie wiemy, jak jest i trudno:/
    Natomiast chętnie wyrażam zachwyt nad zdjęciami ( gratuluję zapału do pstrykania, także ) oraz obiektami na nich - a przede wszystkim Wspaniałego w cieniu drzew... :) Ślicznie, romantycznie i przy tym dydaktycznie ;))

    ReplyDelete
  18. El--> Alez ja pisalam, ze jestem na FB, chociaz "jestem" to moim zdaniem za duzo powiedziane:)) Namowily mnie juz dawno klientki, wiec otworzylam konto dla firmy, a ja jestem, bo automatycznie jestem jako firma:))) Ale nie mam tam zadnych innych kontaktow poza klientkami i serio mowiac to nie widze, zadnego sensu, no ale... klient nasz pan:))) Chcialy, to mam. A w ogole to na moich 600 klientek konto na FB ma tylko te dwadziescia pare, ktore tam sa w moich kontaktach. FB juz sie chyba ludziom znudzil.

    ReplyDelete
  19. Moniko--> Ja tez sprawdzalam :))) Najwyzsza dopuszczalna predkosc jest w Texasie 85mph, jak pisalam wyzej, a reszta tak jak podaje ciocia Wiki:)) Pety wyrzucane z samochodu tutaj tez sa powiedzialabym na porzadku dziennym, niestety:((

    ReplyDelete
  20. Kwoko--> Wiemy, ze jest trudno, ale od nie mowienia o tym nic sie nie zmieni;) Oprocz tego panstwo powinno chyba zajac sie organizacja utylizacji smieci a pozniej egzekwowac. Inaczej sie raczej ludzi nie nauczy.
    Wspanialy tak sie skromnie w ten cien wkomponowal, ze go malo widac;)) A miejsce jest naprawde fajne i na pewno pojedziemy tam jak juz minie goraczka letnia, zeby troche polazic po gorach. Teraz za goraco.
    Wczoraj nawet Wspanialy wyczytal gdzies w necie, ze wlasnie ten park zamknieto, bo bylo za duzo ludzi. Czyli mielismy szczescie, ze zaplanowalam te wycieczke na sobote.

    ReplyDelete
  21. ale mozna twoje posty posylac na fejsbuk! wiec tak jakbys byla jako Stardust:-))
    (nawiasem mowiąc, bardzo lubie film o takim tytule!)

    ReplyDelete
  22. El--> Teraz to sie juz zupelnie pogubilam:))) Czy Ty masz na mysli konto na FB jako Stardust? Ja mam tylko jedno konto jako moj zaklad pracy i nic wiecej.

    ReplyDelete
  23. Czarownica napisala... Szwedzi maja tak sterylnie jak w Sztokholmie. Niestety swiat sie zmienia!!! i od czasu wzrastajacej liczby "turystow" zmienia sie obraz Szwecji a szczegolnie zatoczek parkingowo-piknikowych. Stosy opakowan po zywnosci i napojach, masa papierzykow (toaletowych tez!!!) wala sie po ziemi w odleglosci kilku metrow od specjalnie ustawionych pojemnikow.
    Mozna prowadzic kursy jezykow obych i jako pomocy naukowych uzywac pozostawionych opakowan.

    ReplyDelete
  24. Ina--> Tak to jest, swiat sie zmienia, niekoniecznie na lepsze. Prawda jest jedna, swiat zmieniaja zawsze ludzie i gdyby tylko kazdy zaczal od siebie, to juz byloby lepiej:)

    ReplyDelete
  25. Stardust: można polecać Twoje notki na fejsbuku, więc nie będąc konkretnie z imienia i nazwiska, istniejesz tam jako Stardust, polecana przez fanów :)

    ReplyDelete
  26. ale pod każdym postem masz obrazeczek i mozna każdy twój post wysłac na FB! wiec mozesz tam sobie wirtualnie istnieć:-))

    ReplyDelete
  27. Wiesz, ja też uwielbiam obserwować drogę, kiedy gdzieś jedziemy samochodem. Co prawda nie cykam fotek, ale rozbrajają mnie na przykład pola wiatraków i malownicze wioski.. A jeśli chodzi o porządek... Polacy muszą się jeszcze dużo nauczyć - sprzątania po sobie w lesie i na plaży, po swoich psach na osiedlach, dbania o dobro wspólne. Długa droga przed nami w tej kwestii...

    ReplyDelete
  28. Koalo i el--> aaa to takie istnienie na FB mi nie przeszkadza:))))

    ReplyDelete
  29. Zolwico--> Dlatego lepiej byc pasazerem niz kierowca:))))))))))

    ReplyDelete
  30. Ja tez uwielbiam wygapiac sie jadac wiejskimi amerykanski drogami, a tak swoja droga w Polsce takich drog nie jedno wielkie miasto mogloby pozazdroscic.
    Nie bede pisala o czystosci na kemingach, bo znasz moje zdanie. Troche juz tej Ameryki zjezdzilismy i naprawde jest czysto, ludzie dbaja o srodowisko.
    Fotki rewelacyjne! Troche popstrykalas, wspaniala wycieczka:)

    ReplyDelete
  31. Właśnie wczoraj rozmawiałam z kuzynka o śmieciach... Pytałam co z nimi robią.
    - Przywozimy ze sobą do warszawy - powiedziała.
    - A ludzie ze wsi?
    - Niestety do lasu wożą. nikt nie chce tam przyjeżdżać i zabierać...

    ReplyDelete
  32. To prawda ze w takich piknikowych miejscach jest czysciutko,nikt nie zostawia zadnych smieci,bardzo,bardzo mi sie to podoba:))
    W koncu to w jakim stanie zostawiamy miejsce,w ktorym bylismy swiadczy o nas samych:)

    ReplyDelete
  33. Ataner--> Jest inaczej, inne zwyczaje i ktos moze sie dziwic dlaczego nam sie tutaj podoba:) No bo sie zyje godnie i przyjemnie:))

    ReplyDelete
  34. Nivejko--> Ja mysle, ze problem smieci w Polsce musi sie kiedys doczekac odgornego rozwiazania. Widzisz ludzie wyrzucaja do lasu, bo nikt nie chce placic za wywoz smieci, to jest zwykle cwaniactwo. Ja place $75.00 miesiecznie za wywoz smieci z mojego zakladu pracy. I mam tych smieci czasem tyle co kot naplakal, ale nie przyszloby mi do glowy, zeby nie placic. Wynajmujesz lokal, wiec produkujesz smieci i placisz, proste.

    ReplyDelete
  35. Maga--> Swieta racja:) Jak nie spuscisz po sobie wody, to ktos inny zastanie gowno w muszli klozetowej. Ale to jest ta mentalnosc, ze to kots inny zastanie to gowno, bo jak juz sie czlowiek sam nadzieje na gowno to jest swiete oburzenie:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...