Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, August 29, 2011

Przymusowa operacja

Ja to jestem sieroctwo czasem:)
Do obiadu zachcialo nam sie piwa, a ze oboje jestesmy piwosze, to pijemy piwo z butelki bez uzywnia szklanek. Szklanki sa na pokaz albo dla gosci:))
Zjedlismy obiad, wypilismy piwo i Wspanialy zabral sie do splukiwania naczyn i zapelniania zmywarki, a ja grzeczna dzieczynka chcialam sprzatnac reszte ze stolu. I zwjajac maty stracilam jedna z butelek, ktora oczywiscie spadla na podloge i potlukla sie w drobny mak.
Na szczescie nie ma w kuchni dywanu tylko marmurowe plytki, wiec Wspanialy natychmiast przerwal mycie i z okrzykiem "nie ruszaj sie" zabral sie najpierw do zmiatania wiekszych szkiel a potem reszte zebral taka specjalna mapa do odkurzania.
Ja mialam sie nie ruszac bo oczywiscie stalam boso.
Jak juz posprzatal, to jeszcze "na wszelki wypadek" przytachal odkurzacz i dla pewnosci odkurzyl kuchnie.
Wtedy dopiero moglam ruszyc z miejsca.
On wrocil do zlewozmywaka a ja chcialam przejsc do mojego biura, kiedy poczulam, ze cos mnie uklulo miedzy palcami stopy, ale uznalam, ze to pewnie zludzenie.
Zanim doszlam do biura w miejscu zludzenia pojawila sie mala kropla krwi.
-- Laaaa!!!
-- Co sie stalo? - z kuchni dobieglo pytanie Wspanialego.
-- Mam szklo w stopie.
-- Nie mozesz miec, przeciez sie nie ruszalas z miejsca.
-- Wiem, ze sie nie ruszalam, ale mam, bo leci krew... laaaa!!!
Przyszedl, ja siadlam na krzesle w biurze, popatrzyl, no faktycznie jest troche krwi.
-- Ale jakim cudem?
-- Nie wiem jakim cudem, ja sie na cudach nie znam.
Przyniosl z lazienki butelke ze spirytusem lekarskim i nabierajac go na wate obtarl delikatnie krew.
Zawylam, bo wiadomo spirytus szczypie.
Popatrzyl.
-- Nic nie widze.
-- Nie widzisz, ale krew znow sie pokazuje...
-- Tu jest za ciemno, musisz przejsc gdzies blizej lepszego swiatla.
-- Ale gdzie?
Po krotkiej debacie wybor padl na kuchnie gdzie jest najwiecej swiatla.
Jakos doszlam, ale z kazdym krokiem czulam uklucie, a mimo to nic nie bylo widac.
Siadlam na krzesle przy stole, noga na stol i zaczelo sie badanie sytuacji:)
-- Ja naprawde nic tu nie widze - westchnal Wspanialy - moze sie tylko skaleczylas i to wszystko.
-- Nie, bo ja ciagle czuje, ze tam cos jest.
Wspanialy przyniosl lampke ze stolika w livingroom do pomocy.
Noga ciagle na stole, zapalil lampke i w dalszym ciagu nic nie widzi.
-- Sprobuje delikatnie dotknac, zeby nie wepchnac tego glebiej, a Ty mi powiedz czy czujesz?
-- Dobrze, tylko naprawde uwazaj, zebys nie wepchnal tego glebiej, bo ja nie mam zamiaru z jakims malenkim gownem wyladowac u lekarza.
Przycisnal lekko palcem.
-- Jest!! czuje mocniejsze uklucie jak dotykasz. Musisz to jakos wyjac...
-- Ale jak mam wyjac jak nie widze...
Ciezko sie mysli z noga na stole na wysokosci glowy, ale przypomnialam sobie, ze w moim biurze mam taka lampe na opasce, ktora mozna zalozyc na glowe i ona ma dodatkowe swiatlo i szklo powiekszajace.
Mam ten sprzet jeszcze z czasow kiedy robilam prywatnie klientki w ich domach.
Poszedl do biura i pod moje dyktando zaczal szukac.
Dobrze, ze niedawno robiac porzadki w biurze widzialam gdzie to jest, bo tak normalnie to tam baby z dziadem brak...
Znalazl, w miedzyczasie krew chyba na skutek trzymania nogi na stole przestala leciec.
Teraz jeszcze byla potrzebna pencetka z cienkim szpicem. Cudem tylko udalo mi sie wytlumaczyc gdzie moze byc, za trzecim razem trafilam:)
I tak wspanialy uzbrojony w lampke przypominajaca cos miedzy latarka gornicza, a lampka laryngologa z pensetka w rece zabral sie do grzebania w mojej stopie. Nie byla to operacja latwa, bo miedzy 2 i 3 palcem stopy w tej czesci gdzie jest tylko zywcem skora, ale dojsc tam trudno.
Trwalo to troche, ale wygrzebal.
Szkielko doslownie jak czubek najcienszej szpilki, ale udalo sie wyjac.
Obmacal juz teraz wszystko dokladnie i nic nie czulam, wiec wiemy, ze zostalo usuniete.
Jak juz zakonczyl operacje i posprzatal wszystkie przyniesione na te okolicznosc sprzety to powiedzial:
-- Ja naprawde nie rozumiem jak to sie stalo i ze Ty w ogole poczulas, ze cos Cie tam kluje.
-- Poczulam to raz, a drugie to pojawila sie ta kropla krwi, a to juz byl dowod na to, ze cos jest nie tak.
-- Prawda, teraz mi sie przypomnialo, ze przeciez Ty jestes ksiezniczka na grochu. Ja juz po wsze czasy bede pamietal te wycieczke do lasu.
-- Zlosliwiec!!
Bo z wycieczka w lesie bylo tak, ze co 100 gora 150 metrow siadalam na czym sie dalo i zdejmowalam ciezkie sznurowane buty, oraz skarpety, bo "cos" mam w bucie. Po czym sie okazywalo, ze "cos" jest wlasnie wielkosci czubka od szpilki.
Wspanialy za kazdym razem przewracal oczami i niedowierzajaco pytal:
-- I Ty TO poczulas? w grubych skarpetach i takich butach?
No taka juz jestem, jemu musialaby cegla wpasc do buta to moze by poczul, maly zwirek na pewno nie zmusilby go do zdejmowania butow i poszukiwan.

42 comments:

  1. Delikatna jesteś po prostu. Od co! Żadna tam księżniczka. Nie przesadzajmy.
    Dobrze, że zabieg wyciągania szkła ze stopy poszedł gładko.

    ReplyDelete
  2. A jednak istnieją prawdziwe księżniczki i prawdziwi mężczyźni.... ;))))

    ReplyDelete
  3. swoją drogą to się nazywa szczęście, w odkurzonej kuchni i tak trafić na kawałeczek szkła!

    ReplyDelete
  4. Wcale na niego nie nadepnęłaś, ten odprysk spadł Ci na stopę i dopiero gdy się ruszyłaś zsunął się niżej, a Ty go idąc "wbiłaś". Mnie też wszystko w bucie przeszkadza, a stopę potrafię sobie obetrzeć nawet pantoflem rannym zrobionym z frotte, co wszystkich dziwi.Dobrze,że udało się usunąć paskudztwo.Szkło i opiłki metalu są bardzo niewdzięcznymi obiektami do wyciągania.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  5. I takim jak Twój Wspaniały żyje się pewnie lepiej i wygodniej :)

    ReplyDelete
  6. devinette--> To prawda, mam taka skore, ze kiedys siatka z zakupami niesiona przez 4 ulice zrobila mi odcisk na dloni:))) A zakupy wazyly ok. 4 kg.

    ReplyDelete
  7. anulla--> zadowolonej miny z tej meskosci to on nie mial. Teraz pomyslalam, ze szkoda, ze mu nie zrobilam zdjecia w tym calym ekwipunku na glowie:)))

    ReplyDelete
  8. elfii--> Anabell ponizej ma racje, ja na to szklo nie nadepnelam, tylko ono mi spadlo na stope. Wiesz jak stoisz boso to pod ciezarem ciala palce sa rozplaszczone i ten malenki odlamek musial wtedy spasc w to miejsce miedzy palcami. Jak zaczelam isc, to palce sie zginaja i on sie zaczal wbijac glebiej.
    Paranoja, ale innego wyjasnienia nie ma, szklo tkwilo od gory a nie pod spodem.

    ReplyDelete
  9. anabell--> Dokladnie tak jak mowisz. Spadlo i sobie tam spokojnie lezalo dopoki nie zaczelam isc. Ruchy palcow spowodowaly, ze to sie wbilo i szlo glebiej.
    Juz kiedys przy okazji stop pamietam doszlysmy do wniosku, ze mamy takie "ksiazece" stopy :)) Wiec wiem, ze rozumiesz, ale w sumie to jest glupi bardzo przypadek:))

    ReplyDelete
  10. MM--> Pewnie, ze tacy maja wygodniejsze zycie. On chodzi boso po calym podworku, ja moge chodzic boso tylko w mieszkaniu, czasem jeszcze po swiezo umytym tarasie:)) Ale juz nie wyjde dalej na podworko, bo mnie wszystko kluje. Na plazy jak wariatka chodze w japonkach, po trawie tez nie przejde boso, bo albo kluje albo laskocze. Aaa bo jeszcze do tego mam straszne laskotki:))

    ReplyDelete
  11. No to chyba do szklaneczek trza będzie wrócić...

    pzdr

    ReplyDelete
  12. Bosy Antku--> Ale one tez sie tluka:)) Moze sobie sprawie blaszanke z uszkiem:)))

    ReplyDelete
  13. Mój Mąż do dziś się ze mnie śmieje, że jak 10 lat temu!!!!!, byliśmy nad jeziorem, to wszyscy wchodzili spokojnie do wody, cała rodzinka i nikomu nic się nie stało, tylko ja oczywiście wchodząc pierwszy raz, wlazłam od razu na szkło :))))

    Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  14. Piwo z kufla:))albo nie lazic boso przy piciu:))
    Dzielny Wspanialy chirurg konczyn dolnych,a co do ksiezniczki na ziarnku grochu to Ciebie rozumiem bo mnie przeszkadza nawet wlosek pod bluzka:))

    ReplyDelete
  15. Łaskotki :) a to śmiechem ćwiczysz mięśnie brzucha ;D

    P.S. Star ;) zapraszam na odrobinkę zdjęć w bardzo niedalekiej przyszłości :)

    ReplyDelete
  16. Ważne, że historia z happy endem!

    ReplyDelete
  17. Drobiazgi--> No to tez masz talent:)) Ja za dawnych czasow wchodzilam do rzeki zostawiajac klapki czy sandaly tuz przy brzegu, zebym mogla prosto z wody je zalozyc. Kiedys moj ojciec chcial mnie zmusic do przejscia kilku krokow boso i schowal mi klapki. Kurde siedzialam w wodzie, az do czasu kiedy trzeba bylo zbierac sie do domu i matka nie wytrzymala i wymusila na ojcu oddanie mi klapek. Nie potrafie chodzic boso.

    ReplyDelete
  18. Maga--> Wlos pod bluzka powoduje, ze w najbardziej wykwintnym towarzystwie spierdalam do lazienki i robie przebieranke:))) Nie moge wytrzymac, a teraz jak mam te klaki dlugie, to zawsze sie jakis placze gdzies a to na ramieniu, a to w dekolcie:)) Oszalec mozna.

    ReplyDelete
  19. MM--> A co to sa miesnie brzucha? :)))

    ReplyDelete
  20. Pieprzniczko--> Nie chcial sie przyssac:)))

    ReplyDelete
  21. Zgago--> To prawda, nie wyobrazam sobie, ze musialabym z czyms takim isc do lekarza, no ale jak mus to pewnie bym poszla:))

    ReplyDelete
  22. bardzo dobrze cie rozumiem - mnie rowniez wszystko kluje i gryzie. a najwieksza zmora dla mnie sa wszystkie metki - wszystko musze wydrzec z korzeniami. W KONCU wpadli niektorzy na pomysl i zaczynaja "stemplowac" ale wiekszosc jeszcze niestety musze wycinac.
    ile to ja dziur narobilam w nowych bluzkach, swetrach, koszulach:)

    ReplyDelete
  23. mam podobne odczucia skórne.ale pewnego razu gdy reperowałam dzieciom żeleźniaki,COŚ odprysnęło i w oko mnie uderzyło.Dobrze że Mąż zaciągnął mnie do okulisty - opiłek metalu utkwił solidnie.


    macham słonecznie - Dośka

    ReplyDelete
  24. Hahaha :) aż tak źle, że nie pamiętasz? :P

    P.S. Star ;) papierowe pojemniczki na lody może i są wygodniejsze... ale gdzie rozkosz smaku? :) No i oczywiście... suszarki w PL powinny być, bo tutaj ciepło jest nieregularnie z tendencją do bardzo rzadko :) ale tam?? We Włoszech? Słońce suszy wszystko naturalnie :) stąd moje zdziwienie...

    ReplyDelete
  25. Aniu_2000--> Tez mnie ciesza te stemplowane metki, moze idzie ku dobremu:)) Z wycinaniem z wiekiem jest tylko co raz gorzej:))

    ReplyDelete
  26. gryzmolinda--> Opilek zelaza w oku to juz bardzo powazna sprawa.

    ReplyDelete
  27. MM--> Smak czego? Wafelkowego rozka? Toz mozna sobie kupic tych rozkow i sie najesc do woli:))) Jak ide na lody to nie z powodu rozkow tylko lodow, rozek jest zupelnie sprawa uboczna.
    Suszarki powinny byc wszedzie chocby z tego powodu, ze sa jeszcze na swiecie kobiety, ktore uzywaja np. szczotki zeby wlosy ulozyc w czasie suszenia, nadac im odpowiedni kierunek, ksztalt. No nie wszystkie kobiety sa w wieku kiedy wyglada sie pieknie po wyjsciu spod prysznica. Taki efekt konczy sie w wieku lat gora 23.

    ReplyDelete
  28. Cegła cegłą, a takie szkiełeczko potrafi dokopać, w końcu drzazga tez daje nieźle popalić :)))

    ReplyDelete
  29. aga_xy--> Prawde prawisz:)) Szkieleczko bylo upierdliwe:))

    ReplyDelete
  30. masz takie "francuskie stópki" jak mój małżon!
    On jakimś cudem czuje przez skarpetkę sierć naszych psów. Fakt - jeden ma dosyć szorstkie włosie, ale bez przesady... jak jemu się przyczepi do stopy to kłuje tak że sciąga skarpetki i wydłubuje tego włosa ;)

    ReplyDelete
  31. Madkasiu--> Wlasnie dokladnie wiem co Twoj maz czuje:)))

    ReplyDelete
  32. Ja bym sobie nic nie dała wyciągnąć, bo wtedy odpływam, mdleję itp..
    Jak mnie ktoś tyka, boli bardziej nawet jak nie ma prawa. Muszę sama, wtedy mam wszystko pod kontrolą i nie przeżywam jak mrówka okres:)
    Straszny ze mnie neurotyk i wrażliwiec;)

    ReplyDelete
  33. Nie życzę powtórnie takiej akcji, ale jak mojemu się stało i wylądował z tym u chirurga, to rzeczony podpowiedział następujący patent zamiast dłubania i skalpela - wymoczyć girę w solance, ale konkretnej. Ciut szczypie, ale skóra sama wtedy 'wydala' okruch.

    ReplyDelete
  34. Oj. To musiało, boleć. Szczególnie to grzebanie w nodze.

    ReplyDelete
  35. To ja chyba też mam coś z księżniczki. Wystarczy, że dotknę czegoś trochę mocniej, a już mam siniaki. Na nogach i rękach to notorycznie. Już się przyzwyczaiłam, choć latem czasem wstyd coś krótszego zakładać:-)I to wszystko dzięki genom Mamuśki... Dobrze, że Wspaniały taki rycerski jest!;-)

    ReplyDelete
  36. Magda--> Jeszcze 10 lat i 30 kg temu zrobilabym to sama:))) Teraz mam warazenie, ze od moich oczu do stop jest odleglosc 4 mile i po drodze Mt.Everest:)))))

    ReplyDelete
  37. Laki--> No zobacz, swietny sposob!!! Moze sie jeszcze kiedys przyda, chociaz wolalabym, zeby nie:))

    ReplyDelete
  38. Butterfly--> Samego grzebania to nie bylo duzo, ale przygotowan to i owszem;) Ja gorzej nie moglam zniesc pozycji, w ktorej mnie "chirurg" ustawil, bo on chcial moja stope plasko na stole, wiec cala reszta zwisala oparta o krzeslo. Trudno to bylo nazwac pozycja siedzaca:))

    ReplyDelete
  39. Zolwico--> Z siniakami mam to samo;/ Nawet nie odnotowuje skad sie biora:( Dawno temu Owczesny w czasie zartow zlapal mnie za udo, wiesz taka meska pieszczota:)) Nastepnego ranka mialam siniaki w miejscu jego palcow.
    Wspanialy to nie jest taki rycerz z ochoty, tylko z przymusu:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...