Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, October 24, 2011

Mroweczka pracowitka ;-)

To ja!!!
Odwalilam dzis kawal dobrej roboty.
Z rana zabralam sie za zamiane zawartosci szaf z letnich na zimowa, bo raczej juz nie bedzie tak goraco zebym potrzebowala krotkie gacie i bluzki z krotkimi rekawami. Chociaz na wszelki wypadek mam bluzki koszulowe, przy ktorych zawsze mozna podwinac rekaw jakby mi pogoda chciala sprawic psikusa.
Mialam to robic w nastepny weekend, ale wybieramy sie z wizyta do kolezanki, wiec raczej nie bede miala czasu ani ochoty. Czas to pewnie by sie znalazl, bo przeciez nie bede z ta wizyta siedziec 3 dni, ale ochota to w moim przypadku towar deficytowy.
Jak zaszalalam z szafa, tak mi sie zachcialo jeszcze gotowania, bo skoro juz jestem w domu, to czemu nie wykorzystac tej okazji. I strzelilam dokladnie 73 sztuki meatballs w sosie pomidorowym.
Popakowalam w pojemniki i zamrozilam, bedzie na czas kiedy ochoty i czasu do gotowania nie bedzie.
Pochwale sie przy okazji, ze juz mam zamrozone golabki, barszczyk ukrainski i chilli.
Jak tylko przychodzi jesien to mnie zawsze napada na gotowanie;))
Gotuje wtedy jak wariatka, zywcem w kotlach i dziele, zamrazam i pozniej mam spokoj na wiekszosc krotkich zimowych dni. Rano wystarczy tylko wyjac pojemnik i problem obiadu rozwiazany.
Najgorsze, ze ja nie opisuje tych pojemnikow, a potem nigdy nie wiem co wyjelam, bo po jakims czasie nie pamietam, a to wszystko zamrozone wyglada w sumie bardzo podobnie.
Wspanialy sie smieje, ze mamy na obiad "mystery dinner", bo dopiero jak odgrzewamy to wiemy co to jest.
Ale co tam, czy to koniecznie trzeba wiedziec wczesniej?
Mnie tam wszystko jedno, aby bylo co zjesc jak czlowiek glodny i zmarzniety po pracy do domu wraca.
Ach, jeszcze zegar dzis ustawialam, a to tez praca.
Pisalam kiedys, ze ja nie ustawiam zegarow, nie zmieniam czasu na letni i zimowy, bo jakos jest mi wszystko jedno, ktora jest godzina. Jestem w domu, to czy to wazne?
W pracy to zupelnie inna sprawa.
Ale Wspanialy zauwazyl, ze zegar ten z kurantami zaczal sie spozniac, a to znaczy, ze potrzebuje nowe baterie. Zegar jest moj, wiec Wspanialy woli go nie ruszac, na wypadek zeby nie zostal oskarzony o zepsucie kurantow.
No ale zegar i tak nam sprawia niespodzianki, bo potrafi byc cicho przez kilka miesiecy a nawet ostatnio 2 lata i nagle ni stad ni z owad zaczyna wygrywac kuranty.
Wiec zmiana baterii przypdla w udziale mnie.
Zmienilam, nawet ustawilam odpowiednia godzine, bo sie Wspanialy uparl, ze skoro ten gra i odlicza godzine, to nalezy go ustawic, bo nawet podswiadomie daje czlowiekowi znak, ze czas mija.
Ponoc Wspanialemu to bimbanie pomaga rano...
Dziwne, bo jak zegar zaczal po 2 latach bimbac, to mu sie nie podobalo, teraz nagle bimbanie jest wazne.
Nic tam, ustaiwlam i czekamy.
Minal kwadrans, pozniej pol godziny i nawet godzina a zegar milczy jak zaklety.
-- Moze Ty tam cos poprzestawialas jak wymienialas baterie? - zainteresowal sie Wspanialy.
-- Nic nie poprzestawialam, baterie sa w dnie zegara a ustrojstwo bimbania z tylu.
Zabralam sie dalej za moje dzialania kuchenne, ale Wspanialy nie dawal za wygrana i marudzil, bo on dzis w domu pracowal wiec mial czas pilnowac zegara.
Ja biegalam miedzy kuchnia a sypialnia mieszajac w garach i przerzucajac szmaty, on gadal ciagle przez telefon bo mial jakies wazne konferencje w pracy. Slyszlaam nawet, ze sie smial w miedzyczasie, slyszalam tez, ze mowil cos o Big Ben ale nie przywiazywalam wagi, bo mialam swoje zajecia.
Jak juz odlozyl telefon, to jeszcze raz zaczal sie upominac o bimbanie zegara.
-- Skarbie nic na to nie poradze, moze kiedys znow sam zacznie... tak jak ostatnio.
-- A jak nie zacznie?
-- Nie rozumiem, jak ostatnio zaczal to narzekales, ze sie juz przyzwyczailes do ciszy a teraz zegar ja przerywa.

-- Ale teraz sie przyzwyczailem do kurantow.. zreszta nie tylko ja...
-- A kto jeszcze? Mieszkamy sami.
-- Moi wspolpracownicy wlasnie sie pytali co sie stalo, ze nie slychac ani zegara ani wind chimes...
Teraz dopiero zalapalam o co chodzilo z tym Big Ben:) tak pracownicy Wspanialego nazywaja nasz zegar. Ponoc na moment kiedy zegar wygrywa kuranty i wybija godzine przerywaja konferencje i czekaja az Big Ben skonczy.
No i nie mialam wyjscia, zaczelam Benowi grzebac w brzuchu. Nic to nie dalo, wiec odstawilam go na miejsce. I po dwoch godzinach sie odezwal.
Teraz bede musiala pamietac zeby go przestawic po 22 na nocna przerwe, bo jak tego nie zrobie to bedzie nas wkurwial przez cala noc. Chociaz nigdy nie ma gwarancji, ze jak zrobie to zegar mnie poslucha...
Dochodzi 21sza a mnie sie juz chce spac... moze jakos dam rade doczekac jeszcze godzine...

22 comments:

  1. Czyli zaczynamy wymieniac ciuchy w szafie Przodowoniczko Porzadku. Lubie takie wpisy motywacyjne:-)

    ReplyDelete
  2. Już nawet spakowałam letnie ciuchy w pojemnik próżniowy. Teraz tylko zostaje mi ułożenie zimowych szmatek w jakiś rozsądny sposób, bo na razie to leżą pomieszane, bo mi zapału do porządkowania zabrakło.To zabawne i dla mnie pocieszające,że inni też muszą mieć "natchnienie" by coś zrobić.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
  3. dla mnie prawdziwe nieszczęście to gotowanie:( Bez względu na porę roku gotuję i mrożę, by robić to raz na jakiś czas, a nie co dzień. Ja piszę na pojemniku co w nim zamrożone.
    Szaf nie mam, wiec letnie rzeczy jedynie przestawiam z wieszakami na koniec garderoby.
    A w domu mamy taki zegar sprzed wojny, który bije cudownie... co pół godziny - dzień i noc;) Gdy zdarzy się, że zegar stanie i mąż, i ja niemal natychmiast budzimy się, mimo, że wisi na dole:) Ostatnio nocowała moja mama i całą noc nie spała, dziwiąc się, że my z wyboru na bicie godzimy się:))
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  4. SB--> Nie nawidze tej wymiany, ale nie mam innego wyjscia. Za malo szaf w szafach:))) A motywowac sie zaczynam juz od wrzesnia;)

    ReplyDelete
  5. anabell--> Ja tez uzywam te pojemniki prozniowe inaczej nie dalabym rady. Ale juz wszystko jest na swoim miejscu, na szczescie;)

    ReplyDelete
  6. Iva--> Gotowanie to zmora;)) Latem mam z glowy, bo albo Wspanialy cos grilluje, albo jemy cokolwiek, ale zima chcialoby sie cos cieplego, wiec gotuje i zamrazam.
    W nocy jednak nas denerwuje bicie zegara, wiec staram sie wylaczyc, ale on i tak czasem sam z siebie zaczyna bic:)) Nie mam pojecia co jest z tym zegarem nie tak, ale od poczatku jakos zyl swoim wlasnym zyciem:)

    ReplyDelete
  7. U nas w domu sa wolne sypialnie (dla gosci) wiec do tych pustych szaf znosze moje letnie (teraz) i zimowe (za 6-7 miesiecy) ciuchy. Juz to wlasnie odbebnilam, bo mi dlugich rekawow przybraklo:) Zimno sie zrobilo i juz cos zaczynam lapac:( Glosnych zegarow nie mamy, ja mam taki plochy sen, ze cala noc bym nie spala!

    ReplyDelete
  8. Moniko--> Szafa w sypialni goscinnej jest zajeta przez Wspanialego, bo ja nie lubie dzielic miejsca w szafie z nikim:))) Akurat moge sobie na to pozwolic, bo bywalo, ze nie moglam;) I polowe tamtej "goscinnej" szafy i tak ja zajelam na garderobe "out of season" ale i tak musze pakowac czesc w pojemniki i worki prozniowe.
    Mysle, ze my oboje spimy na tyle twardo, ze nie przeszkadzalby nam ten zegar w nocy, ale mimo wszystko jak sie daje to ustawiam tak ze wybija ostatnia godzine o 10tej wieczorem i pozniej zaczyna o 6 rano.

    ReplyDelete
  9. Ma duszę zapewne - jak mój zegar:)))

    ReplyDelete
  10. Taki zegar- indywidualista to pełnoprawny domownik :))))

    ReplyDelete
  11. granato--> Mowisz, ze wpasowal sie zegar w rodzine:))

    ReplyDelete
  12. Stardust, chyba mnie natchnęłaś, ty i wczorajszy spadek temperatury - biorę się za przepakowaywanie!

    (U mnie niepodpisanie pojemników do mrożenia by nie przeszło - efekt uboczny posiadania szefa kuchni w domu. Porządek musi być;-) i nawet daty są wpisane.)

    ReplyDelete
  13. Bee--> Kochana milo mi, ze Cie natchnelam:)) A moze bardziej mi jeszcze milo, ze nie sama sie tak ciezko napracowalam;))
    Wiesz z tymi podpisanymi pojemnikami to na pewno masz racje, ze obecnosc szefa kuchni w domu robi swoje.
    Ale...
    Moj Wspanialy jak mieszkal sam, to nawet jajka w pojemniku mial podpisanie data:))) Teraz mu przeszlo.... no ja mam taki wplyw na ludzi;)

    ReplyDelete
  14. U mnie zamrażarką zarządza mąż, aż się boję tam zajrzeć od kiedy zamiast schabu rozmroziłam jego ukochany bigos. I szaf tez nie mam, więc odpuszczam sobie to segregowanie - dobrze, bo pewnie i tak odkładałabym tę czynność w nieskończoność. Wstałam godzinę temu bo obudziły mnie bestie, które dobrały się do śmietnika, najadły świństw i koniecznie chciały wyjść, żeby oczyścić żołądki - przodem i tyłem. Biegałam sobie z gołymi łydkami po ciemnym jeszcze ogrodzie, sprzatałam po nich i wymyślałam tortury jakimi je potraktuję po powrocie do domu. Teraz chce mi się spać i jestem obrażona na cały świat, z tym, że świat o tym nie wie bo jeszcze śpi.

    ReplyDelete
  15. Nareszcie nie muszę robić wymianki. Mam szafę - giganta;)

    ReplyDelete
  16. Pieprzu--> Nie zazdroszcze tego latania z piesami, no fatalna sprawa, ale chyba lepiej posprzatac ogrod niz mieszkanie.
    Z zamrazarkami to u nas jest sprawa troche skomplikowana, bo ta w lodowce to jeszcze sie daje jakos ogarnac. Ale oprocz tej mamy taka trumienke wolnostojaca (w goscinnym:))) i ta to juz jest zagadka nie z tej ziemi. Jak oddalam pod kontrole Wspanialemu, to sie okazalo, ze pozniej znalazlam tam 24 funty kawy w ziarnach. No to tak jakby ok. 12 kg. Chlop zwariowal!!! Teraz ja zarzadzam, z tym, ze nie podpisuje czyli znow jest wszystko zagadka;))

    ReplyDelete
  17. Nivejko--> Szafy giganta zazdroszcze. O ile pamietam to masz taka garderobe, do ktorej mozesz wejsc i przebierac w szmatach, to jest chyba marzenie kazdej kobiety. Moja szafa nie jest mala, bo w sumie ma 2.20 metra dlugosci, ale jest plytka, wiec mozna w niej tylko wieszac i klasc na jedna polke na gorze. Oprocz tego mam komode na bluzki, swetry i inne duperele. Komoda niby duza, ale jednak musze robic sezonowe wymiany. Wrrrrr... !!!!

    ReplyDelete
  18. Mam swoje przemyslenia na temat zegara...Moze od egzorcyzmow potrzebuje?? Skad go masz? Z tego co rozumiem jakis taki antyczny jest?
    :-)

    ReplyDelete
  19. SB--> Niestety nie jest antyczny, ja sama jestem antykiem, wiec nie potrzebuje juz kupowac antykow:)) Zegar kupilam jakies 20 lat temu, bo mi bylo za cicho, a on tak ladnie wygrywa kuranty:)) Egzorcyzmow moze i potrzebuje, tyle, ze ja wiesz... nietutejsza w kwestii egzorcyzmow:))))

    ReplyDelete
  20. To zapal kadzidelko i zrob tak puch puch, poklaszcz nad zegarem i po sprawie:-)) Moze on sie po prostu uwagi domaga:-)
    Ty antykiem? Chcialabym byc kiedys takim "antykiem" (zwariowanym ;-)))

    ReplyDelete
  21. A myslalam, ze to tylko ja mam bzika na pukcie tego, ze jak juz wymienie garderobe na letnia czy zimowa, to sie z tego bardzo ciesze i az sobie samej chce gratulowac. :-)
    Co do gotowania - zazdroszcze, nie mam takiego "zaciecia".
    Zegar - hmmm...jest taki u moich rodzicow w domu. Na poczatku trudno mi bylo sie przyzwyczaic do jego bicia co godzine, a nawet co pol godziny. Wybijalo mnie to ze snu w nocy, ale...po jednym dniu jakos przestawalo mi to przeszkadzac. Ale ich zegar jest bardziej, ze tak napisze - zdyscyplinowany. :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...