Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, October 23, 2011

Sobotni spacer

Juz w piatek w drodze z pracy Wspanialy zapowiedzial, ze ma z lekka dosc mojej politycznej goraczki i marzy mu sie powrot do normalnosci.
-- Normalnosci?!?! - zawolalam oburzona - Zycie polityczne to jest wlansie normalnosc, polityka dotyczy kazdego, kto zyje!
-- Zgadzam sie, ale nie kazdy kto zyje lata do Zuccotti park tak jak Ty. Ja tez popieram ten ruch i rozumiem, ale niekoniecznie musze tam byc. A Ty kazda wolna chwile spedzasz wlasnie tam, no wiesz, my jestesmy juz troche za starzy na takie "czynne" akcje.
No zatkalo mnie, wiec patrzylam tylko na niego szeroko otwartymi oczami i niedowierzalam slowom, ktore padaly w moim kierunku.
No dobra, po cichu troche mu racji przyznawalam, bo faktycznie nie musze tam byc, zeby wiedziec co sie dzieje, ale ja... lubie tam byc!!!
-- Ty wiesz, ze ja nie moge... to jest dla mnie jak... narkotyk... - wydukalam wreszcie.
-- No wlasnie! Narkotyk!! A jak Cie aresztuja to nie dzwon do mnie, bo i tak Cie nie wykupie - zazartowal.
-- Wykupisz, wykupisz..
Pozniej jeszcze rozmawialismy o roznych, juz niezaleznych od ostatnich wydarzen rzeczach i w pewnym momencie nie wiem dlaczego, ale rozmowa zeszla na temat kurtki, ktora Wspanialy mial wlasnie na sobie. Kurtka, jak kurtka, takie nic, cieniutka, ale odpowiednia na te pore roku i bardzo przyjemna w dotyku, wiec poglaskalam go po ramieniu.
-- Jak dlugo masz te kurtke? Czy nie powinienes sie rozejrzec za nowa?
-- Jak dlugo? Nie pamietasz? Kupilem ja przeciez z Toba, jak pierwszy raz przyjechalem na Astorie.
-- Ooo to juz prawie 10 lat.
-- No tak, dlatego mowie, ze jak Cie aresztuja to ja Cie nie wykupie.
-- Wredna malpa! - parsknelam smiechem.
Zaczelismy rechotac oboje, bo zart byl przedni, ale po chwili powiedzialam:
-- Zdajesz sobie sprawe, ze to okrutne co mowisz.
-- A ja myslalem, ze smieszne.
-- Smieszne, owszem, ale tez okrutne.
Mimo to postanowilam, ze ten weekend dam sobie spokoj z parkiem i spedzimy w jakis inny sposob.
Wczoraj rano zapowiedzialam, ze jedziemy na Manhattan, zobaczyc cos czego jeszcze nie widzielismy.
-- Cos czego jeszcze nie widzielismy? - powtorzyl pytajaco Wspanialy.
-- Tak, cos czego jeszcze nie widzielismy, a juz dawno powinnismy.
-- A co to takiego? Fakt, ze w Nowym Yorku zawsze mozna znalezc cos czego sie jeszcze nie widzialo, ale jakos nic nie przychodzi mi do glowy - zastanawial sie glosno Wspanialy.
-- Pojedziesz to zobaczysz.
Pojechalismy, troche byl zdziwiony, ze ciagne go na Zachodnia strone Manhattanu, nie bardzo wiedzial co tez tam jest takiego, czego jeszcze nie mielismy okazji zobaczyc, ale jak zarzadzilam przesiadke na poludnie miasta, to zaczal sie domyslac.
Wysiedlismy na 14 ulicy.
-- Juz wiem co wymyslilas - usmiechnal sie zadowolony.
-- Wiesz, naprawde?
-- Tak, High Line. Trafilem?
-- No udalo Ci sie - przyznalam.
High Line to taki wiszacy park, bo nie bardzo wiem jak to nazwac.
Na poczatku lat 30tych ubieglego stulecia wybudowano po zachodniej stronie Manhattanu tory kolejowe nad ziemia, tak aby nie przeszkadzaly ruchowi ulicznemu. Kolej ta sluzyla do przwozenia towarow po zachodniej stronie Manhattanu od 34 Street az do Gansevoort Street i przebiegala wzdluz 10 Avenue.
Wczesniejsza biegnaca tym szlakiem naziemna kolej towarowa zostala wylaczona z ruchu glownie ze wzgledu na bezpieczenstwo. Ruch towarowy w polaczeniu z ruchem samochodowym i pieszych byl przyczyna wielu wypadkow i Nowojorczycy nazywali 10 Avenue, Death Avenue (Aleja Smierci).
Nowo wybudowana kolej rozwiazala wiec problem wypadkow i sluzyla przez wiele lat rozwozac towary do pobliskich magazynow i fabryk produkujacych zywnosc. Ale juz w latach 50tych szybko rozwijajaca sie siec eksportu samochodowego spowodowala zmniejszenie potrzeb korzystania z transportu kolejowego.
I tak w roku 1980 przez tory kolejowe, zwane od poczatku High Line przejechal ostatni pociag z ladunkiem mrozonych indykow, a wiec domyslam sie, ze bylo to w listopadzie, tuz przed Thanksgiving.
W latach 80tych proponowano cala, nikomu juz nie potrzebna trase zdemolowac.
Jednak jakos nigdy do tego nie doszlo, glownie dzieki staraniom jednego Nowojorczyka, ktory w sadzie wygral sprawe o ocalenie torow. Nigdy jednak nie udalo mu sie przywrocic ich do pierowtnego uzytku.
Natomiast w roku 1999 powstala grupa entuzjastow High Line (Friends of the High Line), ktora zaczela walczyc o zachowanie torow i przystosowanie ich do uzytku publicznego. I tym sposobem rozpoczely sie dzialania na rzecz przerobienia torow tak aby mogly sluzyc miastu i jego mieszkancom. .
Caly proces trwal kilka lat, az wreszcie po uzyskaniu odpowiednich zezwolen i ogloszeniu konkursu na projekt w kwietniu 2006 roku ruszyly pierwsze prace.
Poczatkowo obejmowaly one tylko odcinek od Gansevoort Street do 20 Street. Ten pierwszy odcinek zostal oddany do uzytku mieszkancow 9 czerwca 2009 roku, a dwa lata pozniej czyli 8 czerwca 2011roku oddano do uzytku nastepny odcinek od 20ej do 30tej Street.
Weszlismy na High Line przy 14 Street, tak to wyglada z dolu:


A tutaj juz na gorze:


Widok na schody z gory:



W niektorych miejscach przestrzen jest wieksza:



I to wlasnie tam ustawiono wiecej lawek:





W innych jest bardziej wasko:




Jest gdzie kupic kawe i to bardzo dobra:)



Pod zadaszeniem (w tunelu) jest miejsce na rozne imprezy i zabawy glownie dla dzieci. Tym razem bylo malowanie dyni:





Jest calkiem sporo roslin. Oto niektore z okazow, ktore jeszcze wygladaja kolorowo:








Bardzo podoba mi sie sposob w jaki wkomponowano rosliny, szczegolnie, ze w niektorych miejscach pozostawiono szyny kolejowe:





I niespodzianka - krokusy!!!




Pomyslano rowniez o ptakach:





No i oczywiscie mozna zawsze przystanac i podziwiac widok, albo na rzeke i NJ po jednej stronie:




Albo na Manhattan po drugiej stronie:





Pogoda byla piekna i mimo, ze troche wialo, to na High Line bylo naprawde dosc tloczno. Musze sie tam wybrac kiedys w tygodniu, wtedy pewnie bede miala wiecej mozliwosci zrobic ciekawsze zdjecia.
I tak doszlismy do konca, czyli do 30 Street.
Na tym zdjeciu widac odcinek torow, ktory bedzie kolejnym i juz ostatnim etapem calego projektu.



Osobiscie bardzo mi sie podoba taki sposob na wykorzystanie niepotrzebnych juz torow kolejowych. Mysle, ze duzo to lepsze niz demolka:) Tym sposobem miasto uzyskalo kolejne ciekawe miejsce do spacerow, relaksu i ladnych widokow, nie wspominajac o fakcie, ze powiekszyla sie powierzchnia zieleni, a tego nigdy za duzo.
Na wypadek, gdyby ktos byl zainteresowany obejrzeniem wiekszej ilosci i fachowych zdjec oraz troche historii High Line zapraszam do odwiedzenia tego linka:
http://www.thehighline.org/
Mysle, ze warto:)

65 comments:

  1. ale cię ustrzeliłam - pierwsza!

    ReplyDelete
  2. Nie mogłam się powstrzymać.:-)
    Teraz będę czytać.

    ReplyDelete
  3. świetna wycieczka:) Dziękuję:)

    ReplyDelete
  4. Uwielbiam twoje reportaze - nigdzie indziej nie znalazlam tylu fajnych i niezwyklych faktow. Jaeszcze raz Star - wielkie dzieki!

    ReplyDelete
  5. Rewelacyjny pomysł na wykorzystanie torów. Czemu u nas tak nie można, a najlepiej rozebrać, zniszczyć i już.
    Krokusy teraz? Ciekawe. Fajnie sobie ludzie polegują na tych ławeczkach.
    Zajrzyj na gazetowego@. Uściski!

    ReplyDelete
  6. Fajnie, ze znow jestes!!!
    Pozdrowionka

    ReplyDelete
  7. no, nareszcie wszystko na swoim miejscu, rewolucja poczeka

    ReplyDelete
  8. ehhh :o czego??? Za starzy...:D :D hmm przypomnij mu ze w ta zime znowu jest ten festyn z Motocyklami w sniegu.... Chyba mial jakis zamiar ??? albo sie myle ??? :D

    ReplyDelete
  9. Ruda--> No ustrzelilas mnie jak nic:)))

    ReplyDelete
  10. tzj--> Te krokusy tez mnie zadziwily, az dotykalam czy zywe:)))
    A do gazetowego nie moge zajrzec, bo ja zalozylam tylko po to zeby moc komentowac na bloxie i nie pamietam ani adresu, ani hasla:(((( Jak mozesz to prosze, skorzystaj z luckyme3@wp.pl

    ReplyDelete
  11. Ineczko--> Jestem, jestem:)) W sumie zawsze bylam tylko bardziej na podgladzie;)

    ReplyDelete
  12. Beata--> Rewolucja nie moze czekac:))) Wazne, ze co raz wiecej ludzi zaczyna myslec i ruch OWS popiera 57% spoleczenstwa:))

    ReplyDelete
  13. diesel--> Miej Boga w sercu!!! My mamy co tydzien inny pomysl na starosc:))

    ReplyDelete
  14. Owocnie popstrykałaś. Tak zachecająco:)

    ReplyDelete
  15. Jejku, jak ja bym chciała do Nowego Jorku !!
    Super sprawa z tymi torami :)

    ReplyDelete
  16. Naprawdę świetne zagospodarowanie tego miejsca i bardzo dobrze Ci się udało pokazać TO nam na zdjęciach - jakie widoki, jest na patrzeć i roślinki jeszcze - jak malowane!! Te fioletowe to jakby tzw. marcinki - jesienne kwiatki u nas. Bardzo miły spacer mieliście i trochę spokoju od polityki...

    ReplyDelete
  17. Swietna wycieczka, dzieki za podzielenie sie wrazeniami.

    ReplyDelete
  18. To są krokusy jesienne, też takie posiadam w ogródku!

    ReplyDelete
  19. Nivejko--> Troche malo przestrzeni mialam, zeby faktycznie obfocic, ale jest co jest:)

    ReplyDelete
  20. Miauka--> Wsiada do samolota i nadlata:))

    ReplyDelete
  21. Kwoko--> Pewnie to marcinki, ja mam problem, bo nie bardzo znam nazwy angielskie, jakos nie przywiazuje do tego wiekszej wagi, a polskie zapomnialam:))

    ReplyDelete
  22. czarownico--> Fajne miejsce z tego zrobili, teraz bede czekac kiedy znow otworza ten ostatni odcinek. Pewnie to znow potrwa 2 lata, bo to jednak jest spory kawalek, a jeszcze nic nie zaczeli. No i koniecznie musze pamietac, zeby tam pojsc wiosna i latem, jak wszystko kwitnie to pewnie ma wiekszy urok.

    ReplyDelete
  23. zgago--> No prosze, wiedzialam, ze sie ktos madry znajdzie:))) Wspanialy tez mowil, ze to pewnie jakas jesienna odmiana, ale ja mu nie zawsze i nie bardzo wierze:)))

    ReplyDelete
  24. Swietna sprawa. Dobrze, ze tej linii nie rozmontowali.

    ReplyDelete
  25. Swietne. Uwielbiam takie ciekawe przystowania miejsc ktore przestaly juz sluzyc. NYC jest wspanialy bo ma takie warstwy historii w sobie. tego zupelnie nie ma w Waszyngtonie.

    ReplyDelete
  26. Przepiękne miejsce. Ale Twoja stronka mocno mnie przestraszyła.A więc udało Ci się. Powinnaś dostać cukierka. D

    ReplyDelete
  27. :)))) Tracisz głowę, Star?:))) Wiesz co? Prawie tak ładnie jak u nas:)))

    ReplyDelete
  28. Podziwiam takie perly w srodku betonowych dzungli.
    Uklon w strone pomyslodawcow:)

    ReplyDelete
  29. Rzeczywiście kapitalny pomysł. No i dowód jak fantastycznie można wydawać pieniądze....niekoniecznie na kolejny kontyngent do Afganistanu. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  30. futrzak--> Tez sie ciesze, ze nie zdemolowali, bo to naprawde super sprawa z tego wyszla:)) A jak jeszcze zrobia ten ostatni odcinek to juz bedzie naprawde fajnie.

    ReplyDelete
  31. Robin--> To fakt, ze NYC ma te warstwy historyczne i dobrze, ze ludzie to cenia. W sumie ta cala konstrukcja mogla zostac zniszczona gdyby nie jeden napaleniec, ktoremu chcialo sie walczyc w Sadzie. Takich napalencow trzeba wiecej na swiecie:))

    ReplyDelete
  32. dankasz--> Dziekuje bardzo, a cukierka za Twoim pozwoleniem wlasnie pozarlam:))) A co? ;)

    ReplyDelete
  33. Pieprzniczko--> A co to jest "glowa"? :)))))

    ReplyDelete
  34. Maga--> Wiele osob kojarzy NYC jako wlasnie betonowa dzungle, a tu naprawde jest kazdy kawalek miejsca wykorzystany na zielen:)) I bardzo sie ciesze, ze to jeszcze przybylo. W sumie jest to trasa biegnaca przez calkiem dlugi odcinek Manhattanu. I co tez wazne przystosowana dla wozkow inwalidzkich, bo oprocz schodow sa windy.

    ReplyDelete
  35. zante--> Oczywiscie, ze mozna, a Afganistan i Irak, to byl zupelnie kretynski pomysl. No ale jak ktos mial kowbojska fantazje to raczej nie da sie zatrzymac:))
    Pozdrawiam sedecznie:)

    ReplyDelete
  36. Ale fajne miejsce! Świetny pomysł, pozdrawiam Nowy Jork!

    ReplyDelete
  37. No w końcu się wyrwałaś wiatrom historii... Bardzo fajne fotki. Mam nadzieję, że nie znikniesz znowu na dłużej:)

    ReplyDelete
  38. Mieli wspaniały pomysł, to świetne miejsce na taka promenadę.Jest to naprawdę lepsze niż zwykły demontaż i demolka. Bardzo mi sie to miejsce podoba.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  39. Myślę, że jak ktoś umiał zacząć, to ktoś inny powinien skończyć. Znów zginął młody człowiek na wojnie, która nigdy się nie skończy :(:(:(
    P.S. Świetne zdjęcia

    ReplyDelete
  40. aga_xy--> Mnie sie tez podoba:) Nowy York dziekuje za pozdrowienia i przesyla wzajemne:))

    ReplyDelete
  41. ResVaria--> Wiesz ten wiatr to mnie tak szybko nie opusci:))) Moze jakos wyrobie na dwa fronty:)))

    ReplyDelete
  42. anabell--> Tez mysle, ze to doskonaly sposob na wykorzystanie tego co i tak juz jest. Demolka jest zawsze tylko demolka;)
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  43. zante--> Wojne jest zawsze latwiej zaczac niz skonczyc. W wojnie zycie traca z reguly mlodzi ludzie, bo tez mlodzi wybieraja zawody wojskowe. Domyslam sie, ze chodzi Ci glownie o to, ze to akurat polski zolnierz. No coz, tak jak zakonczenie wojny zalezy od decyzji rzadu amerykanskiego, tak wycofanie polskich zolnierzy zalezy raczej od polskiego rzadu.

    ReplyDelete
  44. Fakt, że wyszło na to, że USA obciążam za śmierć polskich żołnierzy. Oczywiście nie o to mi chodzi. Skrótem myślowym poleciałam i tak wyszło. Jestem wściekła na swój kraj, bo tylu tu gada o bezsensie tej wojny, o tym jakież to pieniądze pochłania, ale ludzie giną, a świeże grupy tam wyjeżdżają. Wiem, że nikt tych chłopaków nie zmusza i że jadą po swoją przygodę i po lepsze pieniądze. Ale ktoś stwarza do tego warunki. Więc może zamiast na bezsensowną wojnę tę kasę na takie cuda jak "wiszące ogrody" wydamy. Teraz całą myśl zawarłam;-)))

    ReplyDelete
  45. Star, u nas to raczej wiaterek i nie zapowiada się na coś większego, bo i nie ma podstaw. Co prawda są jacyś protestujący w minimalnych ilościach w różnych miastach Kanady, ale jak donoszą wkurzeni obserwatorzy, którym protestujący blokują dojazd do pracy, głównie to ludzie, którzy zajmują się zawodowo protestowaniem i wyciąganiem forsy od podatników (związkowcy...), studenci, którzy zawsze i wszędzie skłonni są do protestów, anarchiści, którzy również podatków nie płacą... A ci, którzy pracują nie mają czasu ani ochoty na takie zabawy.
    Dla kontrastu z "99%" (dobry chwyt reklamowy, ale nie za bardzo prawdziwy...), artykuł na temat:
    http://www2.macleans.ca/2011/10/24/a-phony-class-war/
    Żeby nie było, rozumiem, że ludzie w Stanach są wkurzeni jak cholera, ale zwalanie wszystkiego na "1%" jest po prostu nielogiczne. No i jeszcze te wspaniałe protestujące małolaty "walczące" z korporacjami przy użyciu i-produktów od Apple, ubrane w modne ciuchy od Adidasa, Nike'a i tak dalej, podnoszące sobie ciśnienie kawą ze Starbucks'a... Jeśli to nie jest hipokryzja to nie wiem jak to nazwać:)

    Najbardziej w tym wszyskim mnie wkurza użycie słowa "okupacja". Młodzież Zachodu jest tak oderwana od światowej rzeczywistości, że używa wyrażeń, o których sensie nie ma zielonego pojęcia, epatując przy tym arogancką nieomylnością. Gdyby mieli przeżyć z tydzień w miejscu gdzie jest prawdziwa okupacja pewnie by trochę inaczej do sprawy podeszli. Albo jakby mieli pomieszkać trochę w kraju, w którym naprawdę jest bieda i nie da się znaleźć pracy.
    Dobra, tyle na temat:)

    ReplyDelete
  46. zante--> Troche sie domyslilam, ze "polecialas skrotem", ale nie bylam pewna:))) Ja jestem przeciwna wszelkim wojnom, niestety to moja osobista opinia, z ktora nikt sie nie liczy. Przynajmniej nikt na wysokim szczeblu. Mialam kiedys gleboka dyskusje ze Wspanialym na ten temat i niestety mam wrazenie, ze my kobiety myslimy w tym wypadku innymi kategoriami. Chyba dla nas kazde zycie stracone w wojnie jest po prostu bezsensownie straconym zyciem. Mezczyzni widza to inaczej, dla nich zolnierz to zawod jak kazdy inny i jak kazdy inny zostaje podjety na zasadzie wyboru. Jakkolwiek musze sie z tym zgodzic technicznie, to jednak emocjonalnie nie wyrazam zgody:))) I tym sposobem utknelismy w miejscu.
    Ja tez wolalabym budowac niz niszczyc, karmic niz patrzec na glod, rodzic i wychowywac niz zabijac.
    Bo przeciez na wojnie gina nie tylko zolnierze i owszem oni takie ryzyko powinni miec niejako wliczone w decyzje o wyborze zawodu, to smierc cywilna boli najbardziej.
    Zante, chyba sie zgodzisz ze mna, ze swiat jest okrutnym miejscem do zycia. Niestety innego nie ma, przynajmniej na razie.

    ReplyDelete
  47. cudne miejsce!!!

    a malowane dynie świetne!

    ReplyDelete
  48. Mijka--> A wiesz, ze przy tych dyniach pomyslalam o Tobie:)) Wyobrazilam sobie, ze podobalyby Ci sie takie zajecia z dzieciakami;))

    ReplyDelete
  49. no faktycznie z tymi torami to fantastyczna sprawa,musze nawet przyznac ze tam w gorze zdecydowanie przyjemniej niz na dole :)

    ReplyDelete
  50. Tez tam jeszcze nie bylam, za to u mnie zdjecia z... Zuccati Park :)
    Wspanialy to yen w niebieskiej krtce? Bo jesli tak, to kurtka sie trzyma, pochodzi kolejne 10 lat:)

    ReplyDelete
  51. Lewym okiem--> Na dole nie jest ciekawie, bo ta czesc Manhattanu byla bardzo zaniedbana przez wiele lat. Powoli zaczyna sie to zmieniac i mysle, ze niedlugo bedzie juz calkiem ladnie, a HL ma pewnie w tym udzial;)) Bo teraz z gory wiecej widac:)))

    ReplyDelete
  52. evita--> Widzialam juz Twoje zdjecia z Zuccatti park:) Ja jeszcze nie bylam tam z aparatem, jakos zawsze lece z pracy i bez aparatu.
    A Wspanialego nie ma na tych zdjeciach, bo ja zawsze krzycze, zeby mi nie wlazil w obiektyw:)) Tym razem sie przystosowal;)

    ReplyDelete
  53. Bardzo mi się podoba kiedy, nietylko w miastach, się takie stare warstwy historyczno-architektoniczne jakoś ciekawie wykorzystuje. Pomysł z zagospodarowaniem torów jest świetny. Na Wyspie Księcia Edwarda wpadli na nieco inny. Kiedy zlikwidowali tam kolej (teraz nie ma ani jednej linii) rozebrali tory a linie kolejowe przerobili na szlaki turystyczne. Świetna sprawa, tym bardziej, że koleje mają "zwyczaj" przecinać teren w bardzo atrakcyjnych przyrodniczo albo widokowo miejscach.

    Manhattan to tyle warst, że niejedno pewnie dałoby się tam zrobić. Te wszystkie zamknięte stacje metra, które można by otworzyć i przerobić na przykład na knajpy:)

    ReplyDelete
  54. Jakis tydzien temu widzialam w Tv te High Line, zatrzymalam sie na tej stacji jak uszalam New York i patrzylam na ludzi wylegujacych sie na tych lezankach. A teraz Ty o tym piszesz :-)

    ReplyDelete
  55. Fajne, my też takie hajlajny mamy, tylko metra w drugą stronę coś nie możemy wydłubać. Ciekawe czy ta druga nitka też przeklęta? :D

    ReplyDelete
  56. Acha i ten Pan ze zdjecia u gory (wlasciwie to lalka jest) mnie wykonczyl. Prawie wrzasnelam! Twoja strona laduje sie u mnie tak nagle i jest taka migawka. A tu jakis gosc wampiryczny, jesuuu.
    Czytelnikow chcesz wykonczyc!?
    ;-)

    ReplyDelete
  57. Stardust - o co ten ładny pan trzyma w rękach:)))) Mnie sie podobały Twoje zeszłoroczne zdjęcia z duchowania:)

    ReplyDelete
  58. ResVaria--> Pomysl szlakow turystycznych tez jest super. Tutaj w miescie to akurat ten park jest chyba najbardziej pomyslowym rozwiazaniem. I masz racje, puste stacje subwaya tez powinny byc jakos zagospodarowane. Moze kiedys komus cos przyjdzie do glowy;)

    ReplyDelete
  59. SB--> Czyli udalo mi sie napisac notke na czasie:))) A pan Cie wystraszyl? No coz Halloween sie zbliza;)) Zjedz cukierka z tej okazji;)

    ReplyDelete
  60. EwaP.--> Oj tam kiedys sie to metro wydlubie:)) Nie ma sie co spieszyc, bo wiesz, co nagle to po diable;)

    ReplyDelete
  61. Pieprzniczko--> Myslalam, ze chodzilo Ci o moja glowe;)) A ja mam wrazenie, ze tak dawno zgubilam, ze nie pamietam, czy w ogole kiedys mialam:)))

    ReplyDelete
  62. Ooo, bylam w High Lane Park dzien po Tobie, w poniedzialek (kolo poludnia) - niestety ludzi bylo tez duzo... Biorąc pod uwage rowniez to, ze juz z powrotem jestem w Polsce, mily zbieg okolicznosci, dziekuje za przypomnienie milych chwil :) (a nadrabiam zaleglosci, stad tu jestem :))

    ReplyDelete
  63. aaaa, przepraszam, dwa dni po, tak? :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...