Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, November 30, 2011

Najnowsze doniesienia z frontu

Wspanialy wraca jutro wieczorem.
Tatek dzis rano zostal przeniesiony na oddzial rehabilitacji, a wiec ma zajecia od 10 do 17tej i w zwiazku z tym obecnosc Wspanialego tam na miejscu przestala miec sens.
Jejciu, jejciu bede miala meza w domu:))
Jak dlugo Tatek bedzie na rehabilitacji, tego nikt na razie nie wie. Wszystko zalezy jakie bedzie robil postepy w samodzielnosci. Ostatni raz, bodajze dwa lata temu jak byl w szpitalu, to rehabilitacja trwala tydzien. Jakos tak sobie kombinuje, ze tym razem tez potrwa ok. tygodnia.
Przepytalam go dzis na okolicznosc co jadl i zeznal, ze na sniadanie mial platki owsiane i tosty, na lunch kanapke z szynka i serem oraz zielona salate z dodatkami w postaci pomidora, papryki i czegos tam jeszcze, a na obiad gotowany schab, puree z ziemniakow i gotowana marchewke.
Wyglada na to, ze w sumie moze jesc wszystko a caly cymes polega tylko na sposobie przygotowania posilku. Jak go znam to da rade.
Rehablitacja polega na cwiczeniach fizycznych i zajeciach przystosowania do samodzielnego zycia.
To jest jeden z lepszych pomyslow tutejszego systemu, ze wlasnie starszych ludzi zyjacych samotnie nie wypuszcza sie bezposrednio do domu tylko musza zaliczyc okres rehabilitacji.
Tatek sie cieszy, bo nareszcie moze chodzic w swoim wlasnym ubraniu, ktorego zapasy Wspanialy dostarczyl z domu, moze wreszcie jak czlowiek siasc przy stole do posilku i te posilki je w towarzystwie innych 8 rehabilitantow.
Rozmawialam wczoraj wstepnie ze Wspanialym na temat ewentualnego przeprowadzenia Tatka do nas, ze niby nie od razu, ale jak sie juz lepiej poczuje.
-- Nie, to go zabije - przerwal mi Wspanialy.
-- Ale... - zaczelam.
-- Nie przerywaj mi, zaraz Ci wyjasnie.... Przynajmniej nie teraz, dopoki jest sprawny.
I zaczal opowiadac jak to Tatek w ciagu tego tygodnia pobytu w szpitalu dostal ponad 30 kartek z zyczeniami od znajomych i przyjaciol, jak to co dziennie odwiedza go 6-8 osob. Jak jego kalendarz domowy jest zapisany aktywnosciami na 6 tygodni naprzod...
To prawda, Tatek prowadzi bardzo aktywne zycie, ja o tym wiem, bo jak jedziemy w odwiedziny to nasza wizyta musi byc zaplanowana na 2 miesiace wczesniej zeby nie kolidowala z jego zajeciami. Tatek nalezy do kilku roznych organizacji, klubow, Tatek bywa dwa razy w tygodniu na obiadach i lunch'ach wlasnie klubowych, Tatek zajmuje sie dowiezieniem na te okazje swojego 95letniego niewidomego przyjaciela. Tatek co sobote gra w brydza, Tatek jest bardziej aktywny niz my!!!
-- A u nas co? Ty co prawda masz 3 dniowe weekendy, ale pozostale 4 dni on bedzie sam i srednio przez 8 godzin nie bedzie mial do kogo geby otworzyc. Nigdzie nie pojedzie, bo nie bedzie sie czul na silach prowadzic samochod w NYC, zreszta zeby gdzies jechac to trzeba kogos znac, a on tutaj nikogo nie zna. W weekendy tez nie zawsze bedzie mogl z nami gdzies pojechac, bo ma niesprawne kolana i ograniczone mozliwosci, wiec albo my bedziemy siedziec z nim na sile, albo zostawimy go samego...
Przeprowadzka jest mozliwa dopiero w sytuacji kiedy nie bedzie sobie dawal rady sam.
Niestety przyznalam mu racje.
Ale postanowilismy, ze na poczatek sprobujemy go przekonac, zeby przyjezdzal czesciej i na dluzej.
Zwykle jak przyjezdza to Wspanialy bierze kilka dni wolnego, lub pracuje w domu i zawsze ktos jest, ale niestety chyba trzeba bedzie dac mu posmakowac jak to zycie u nas wyglada naprawde, bo wczesniej czy pozniej taka decyzje trzeba bedzie podjac. Osobiscie wolalabym uniknac szoku.

28 comments:

  1. Witaj
    "Nie przesadza się starych drzew"mówi przysłowie.
    Gdy mój wnuk był w I klasie musiałam być u córki we Wrocławiu.Mimo ,że wszyscy byli dla mnie bardzo dobrzy ja czułam się jak w więzieniu.
    Myślę ,że tato Twojego Wspaniałego po rehabilitacji będzie mógł dalej mieszkać u siebie,czego serdecznie mu życzę.
    Pozdrawiam:))

    ReplyDelete
  2. Strasznie się cieszę, że tatko tak szybko dochodzi do siebie i też jak wspaniały uważam, że póki daje sobie radę sam to powinien zostać u siebie. Na wszystko przyjdzie czas.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  3. Jestem pod wrażeniem systemu opieki nad chorymi. Niedawno moja mama była w szpitalu po upadku i się potłukła. Przyszła pani rehabilitantka, żeby pokazać jakie ćwiczenia może mama wykonywać. Nie miała pojęcia co mamie jest, nie mówiąc o tym, że nie miała pojęcia o osteoporozie poniżej progu złamań. Jak się zabrała za ćwiczenia to my zaczęliśmy krzyczeć, że coś matce zrobi. Na co pani zaatakowała, że trzeba było powiedzieć! I wyszła nigdy nie wracając. Przy wyjściu najbezczelniej pod słońcem pan ordynator powiedział, że można wynająć rehabilitantkę ze szpital, tę samą. Koniec rehabilitacji po polsku. Podobnie wyglądało po operacji T. oraz rodziców znajomych

    ReplyDelete
  4. chciałabym być aktywna całą starość, to jest nieodzowny warunek zdrowia - szczególnie psychicznego i rozumiem tatka bardzo dobrze.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  5. tak... Kolejny etap w życiu, ale ten kolejny jeden raz okaże się ostatnim i oby nastąpiło to jak najpóźniej. Ważne, gdy człowiek ma alternatywę, nawet, gdy nie do końca ją akceptuje. Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  6. Teniu--> To sie wszystko zgadza i ja tez wiem, ze nie powinno sie przesadzac starych drzew. Problem w tym, ze moj tesc ma 84 lata, moj maz jest jedynakiem, a wiec nie ma tam nikogo na kogo moznaby liczyc poza dziecmi E. No i Buffalo to niestety miejsce gdzie bez samochodu nie ma zycia, a wiec dopoki Tatek moze prowadzic to jest w porzadku, ale przeciez przyjdzie czas, ze nie bedzie mogl. Wczesniej czy pozniej mysle, ze taka decyzja nas czeka i ja osobiscie wolalabym zebysmy wszyscy byli do tego jakos przygotowani, bo wiadomo, ze nie bedzie latwo. Ogromnym plusem jest osobowosc Tatka, to tak pogodny czlowiek, tak "latwy w obsludze";) ze wczoraj nawet pielegniarki oddzialowe przyszly na rehabilitacje zeby sie z nim pozegnac, a to sie raczej rzadko zdarza:)

    ReplyDelete
  7. kiciu--> Wiem i nikt go nie bedzie zmuszal do przeprowadzki jesli nie jest potrzebna, ale wiem tez ze kiedys bedzie nieunikniona. I na to trzeba byc przygotowanym.

    ReplyDelete
  8. Magda--> Tatek na swoje 84 lata umyslowo jest sprawny na poziomie nie jednego 60latka. Jest szybki, bystry i czasem tak potrafi blysnac, ze leb urywa:)) Gorzej ze sprawnoscia fizyczna, bo te kolana nie ulatwiaja mu zycia. Wczoraj wyczulam pierwszy raz, ze dotarlo do niego, ze jego cialo nie nadaza za umyslem. Rozmawialismy przez telefon i Tatkowi sie lamal glos, a tego jeszcze nigdy nie bylo. Moze dlatego, ze znow przyszlo mu do glowy dziekowac mi za to, ze Wspanialy przyjechal i tak duzo czasu mu poswiecil w tym szpitalu. Wiesz ludzie z jego polki juz odchodza, wielu odeszlo i dociera rzeczywistosc samotnosci w sensie braku na codzien rodziny. Ale jak na rehabilitacji jedna z pielegniarek cos mu tam marudzila, to ja krotko ustawil:) "ja cie bardzo prosze nie mow do mnie jak do inwalidy, bo ja nie jestem inwalida, ja tylko mialem operacje i dlatego tu jestem". Wspanialy byl przy tym i mowil, ze mu normalnie oko wypadlo ze zdziwienia. Ale Tatek taki jest:) Jak dlugo taki bedzie? Tego nikt nie wie, oby jak najdluzej.

    ReplyDelete
  9. Iva--> Dokladnie tak, chodzi o te alternatywe. Wspaniay wczoraj powiedzial, ze rozmawial wstepnie z Patty na temat przekazania jej prawa do decydowania w kwestiach zdrowotnych Tatka na wypadek gdyby cos sie dzialo i trzeba podjac natychmiastowa decyzje. Tez mysle, ze to dobry pomysl, bo my jestesmy niestety za daleko. Juz dorobil zapasowe klucze, tak zeby Patty i Doug mieli na wypadek gdyby znow zaistniala podobna sytuacja do tej sprzed prawie 2 tygodni. Mamy naprawde szczescie, ze E. ma tak cudowne dzieci, ktore chca i pomagaja.

    ReplyDelete
  10. Och jak ja rozumiem Wasz problem. Mam ten sam z moim tata, ktory mieszka sam w Chicago. W zeszlym roku byl kilka razy w szpitalu i kazdy pobyt konczyl sie wlasnie rehabilitacja. Jakos teraz funkcjonuje (cukrzyca, serce i ostatnio operacja przeszczepu biodra, bo upadl i sie polamal) ale nie wiadomo ile jeszcze. Z tym, ze u nas przeniesienie go do Kanady nie wchodzi w rachube, ja bym chciala aby sie zgodzil przeniesc do domu spokojnej starosci ale on na razie nie chce nawet o tym slyszec! Jest tak uparty jak Wasz Tatek:) Staje sie coraz mniej mobilny i to mnie przeraza choc ma dopiero 74 lata. Oj starosc......

    ReplyDelete
  11. Moniko--> To dokladnie znasz temat. Oni sie wszyscy boja tych domow. Nasz Tatek mieszka w domu dla ludzi starszych, ale z pelna niezaleznoscia, a wiec nikt im tam nie gotuje, nie robi prania itp. Tyle tylko, ze jest to dom, w ktorym wszystkie drobne reperacje, lacznie z wymiana zarowek sa w zakresie obslugi. No i kazde pomieszczenie jest wyposazone w alarmy, ale jak widac z ostatniego przykladu, to dziala tylko w ciagu tygodnia, bo w weekendy obsluga i pracownicy maja wolne. Tatek juz dawno temu powiedzial, ze jedyne czego naprawde by nie chcial to wlasnie mieszkac w Domu Starcow gdzie bedzie zalezny zupelnie od obcych ludzi. Oni sie boja, moze my tego nie rozumiemy, ale byc moze zrozumienie przychodzi z czasem. Nie wiem. Wiem, ze jak o tym powiedzial to tez dodal, ze oczywiscie zdaje sobie sprawe z faktu, ze gdyby nie byl sprawny umyslowo to nie bedziemy mieli innego wyjscia, bo tu juz w gre wchodzi bezpieczenstwo nie tylko jego ale i nasze. Starosc jest niestety malo doskonala;)

    ReplyDelete
  12. Dobrze, że masz Wspaniałego, który potrafi spojrzeć troszkę więcej z boku w takim przypadku.
    Mój przeniesiony ze swego domu,gdzie nie mogliśmy zapewnić mu opieki, czuł się jak w klatce. Nawet najgorsze warunki, ale znane, lubiane są czasem lepsze dla samej psychiki,zwłaszcza dla tak aktywnych i niezależnych osób.
    To są strasznie ciężkie decyzje czasem...

    ReplyDelete
  13. to prawda, że osoby, które rozumieją potrzebę dania siebie innym, nie czekając by je o to proszono, są ze wszech miar godne uznania. Są cudowne:)

    ReplyDelete
  14. Wspaniały ma rację. Ale aktywni starsi ludzie, dopóki dają sobie niezle radę, powinni mieć możliwość pełnej samodzielności, to ich mobilizuje do życia. Najczęściej sami podejmują świadomą decyzję o zamieszkaniu w miejscu, gdzie będą w jakimś sensie skoszarowani i zależni od otoczenia.W Niemczech system opieki nad ludzmi w starszym wieku jest całkiem z głową zorganizowany-można zamieszkać w domu typu pensjonat, gdzie masz własne mieszkanie, a zakres pomocy jest zależny od potrzeb danego mieszkańca. Widziałam cały kompleks, w którym były mieszkania dla małżeństw i ludzie sami określali, czy będą sami sprzątać i sami sobie coś gotować, czy może jednak korzystać ze stołówki i sprzątaczki. Poza tym jest tam czynna całodobowa recepcja i opieka pielęgniarska.Osoby wymagające większej, całodobowej opieki mieszkają w innej części tego kompleksu , w warunkach półszpitalnych.A nawiasem mówiąc zaawansowany wiek to nic miłego i problem i dla delikwenta i rodziny.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  15. Napisałam komentarz na pół strony i mi cos pożarło, psiamac! W skrocie - podziwiam, zazdroszcze i zycze duuzo zdrowia!

    ReplyDelete
  16. iimajko--> Masz racje z ta klatka, bo to dokladnie tak wyglada, siedzisz i czekasz, az ktos przyjdzie i zagada, a ci co wracaja po dniu pracy to nawet gadac im sie nie chce.

    ReplyDelete
  17. Iva--> Tak, takie wlasnie sa dzieci E. Fakt, ze to sa lata przyjazni i one jak tylko pamietaja to Tatek byl zawsze w ich zyciu, ale mimo to trzeba miec dobre serce.

    ReplyDelete
  18. anabell--> Tatek wlasnie w takim czyms mieszka, tyle, ze ja tego nie nazwalam pensjonatem. Tutaj jest to dokladnie tak jak w Niemczech, jest kilka poziomow takich osrodkow. Tatek mieszka w tym pierwszym poziomie, dla ludzi o najwyzszej sprawnoscii fizycznej, czyli wlasnie ma wlasne mieszkanie, ale wszystko w tym mieszkaniu zapewnia managment osrodka. Maja jadalnie, ale nikt tam nie gotuje na biezaco tylko na wypadek jak ktos ma wieksza uroczystosc to wtedy moze korzystac z kuchni i wynajac sale jadalni na przyjecie. Osrodek zapewnia wszystkie uslugi w mieszkaniu, lacznie z myciem okien, wieszaniem zaslon i jak juz wspomnialam wczesniej wymiana zarowek. Chodzi o to, zeby starszy czlowiek nie musial skakac po krzeslach drabinkach itp. Organizuja im tam wycieczki, pikniki, wyjscia do teatru czy na koncert. Chcesz to korzystasz, nie to nie. Jedyny problem to wlasnie fakt, ze w weekendy nie ma tam nikogo z pracownikow i tym chcemy sie zainteresowac, bo skoro sa te alarmy w kazdym pomieszczeniu mieszkan, to jak z nich korzystac skoro nikogo nie ma. Byc moze, uda sie to zalatwic a jak nie to kupimy Tatkowi alarm, ktory bedzie musial miec przy sobie wlasnie w weekendy. Jak czlowiek jest juz mniej sprawny to moze z tego osrodka przeniesc sie do takiego o jakim Ty piszesz, tez ma swoje mieszkanie, ale jest juz pelna obsluga z gotowaniem i sprzataniem. Mozna tez jak sie ma kupe forsy mieszkac w osrodku prywatnym. Ten niewidomy kolega Tatka mieszka w takim razem ze swoja siostra, za dwie osoby placa 16 tysiecy miesiecznie. Jest to z pelnym wyzywieniem i obsluga. Na terenie osrodka jest wszystko, lacznie ze szpitalem i osrodkiem rehabilitacyjnym.
    Takie osrodki, lub pensjonaty jak Ty nazwalas tutaj sa. Oprocz tego sa osrodki, w ktorych moga mieszkac tylko samotne niepelnosprawne osoby np. poruszajace sie na wozku inwalidzkim. Moja niezyjaca juz kolezanka mieszkala w takim. Miala swoje wlasne mieszkanie, pielegniarki, ktore przychodzily 3 razy dziennie. Cale mieszkanie bylo przystosowane dla osoby zyjacej na wozku, wszystkie szafki na odpowiednim poziomie, lustra zawieszone pod odpowiednim katem, tak aby mozna sie bylo zobaczyc siedzac na wozku. Ogromna lazienka, do ktorej mozna wjechac wozkiem i poruszac sie w niej swobodnie. Nawet umwyalka w lazience miala odpowiedni ksztalt zeby wygodnie bylo np. umyc twarz bez podnoszenia rak do gory. Kuchenka o odpowienich gabarytach. Wszystko lacznie ze zdalnie sterowanym lozkiem i wszelkimi zabezpiedczeniami w wannie. Ameryka jest raczej pionierem w takich udogodnieniach.
    Jak Ci powiem, ze kupilam niedawno specjalna, ozdobna zawieszke na klucze od mieszkania, zeby latwo je mozna bylo znalezc w torbie, to znaczy, ze tu jest wszystko. Ten kraj jest krolestwem udoskonalen i gadzetow:)))

    ReplyDelete
  19. Socjo--> Moze to co zezarlo ten kometarz jeszcze wyrzyga:)) Moj tak zosal wyrzygany po kilku godzinach, a ja juz wczesniej napisalam podobny:))
    A jak nie wyrzyga, to niech sie udlawi:))

    ReplyDelete
  20. Jeśli Tatek jest taki aktywny, to bardzo możliwe, że i u was stworzyłby sobie własny Raj:)Najlepiej chyba żeby sam zdecydował:) I super, że wraca do zdrowia.

    ReplyDelete
  21. Pieprzu--> On jest i moze byc aktywny tam, u nas sie to nie uda niestety:(( Tam ma wszystkich znajomych, przyjaciol, tam moze jezdzic samochodem. Tutaj oprocz nas nie zna nikogo, samochodem nie pojedzie, bo jazda w NYC to nie to samo co na zadupiach Buffalo i wiesz nawiazywanie nowych znajomosci w tym wieku nie jest latwe. A niestety problem jest z chodzeniem, bo kolana nie pozwalaja:((

    ReplyDelete
  22. Już od pewnego czasu znajduję się w kręgu tego rodzaju problemów( przykłady u znajomych i ich rodzin ) i mam przykrą świadomość, że w naszym kraju napotyka się na wielkie trudności w tej dziedzinie.Nie daj buk jakiejkolwiek niepełnosprawności- czy to ludzi zdrowotnie upośledzonych, czy po prostu dotkniętych niemocą wieku podeszłego! Jako tako można jeszcze sobie radzić mając KASĘ w własnej kieszeni, bo na pewno NIE w kasie państwowej !! Do wieku Tatka jeszcze wiele lat mi brakuje ( zresztą w ogóle nie każdy taki wiek osiąga w takiej sprawności! ), a JA już się BOJĘ, mając takie kłopoty zdrowotne... :(
    Wam i Dzielnemu Tatce jak najlepszego przebiegu spraw zdrowia i opieki !:)

    ReplyDelete
  23. najlepiej sie czyta o tym ktos do zdrowia wraca :)))))A czasem potrzeba i nudy dla Tatki zeby jak do zdrowa calkiem wroci mogl, czasem nie jest zle ( zwlaszcza jak sie ma na karku pewna ilosc lat) odpuscic sobie aktywnosci chodz na jakis czas ;) Zdrowia i powodzenia Wam wszystkim zycze :)))

    ReplyDelete
  24. Star, opowiem Ci pewną historyjkę, zupełnie prawdziwą, bardzo mi bliską.

    Mój Dziadek to góral z pochodzenia, ale jakoś tak zakochał się w Wielkopolance i sprowadził się na niziny. Ma dwóch braci, z tym że jeden mieszka w USA, a drugi wraz z małżonką zamieszkuje maleńką kawalerkę.
    10 lat temu, po śmierci mojej Prababci pojawił się problem: co z 92-letnim Pradziadkiem?
    Pradziadek protestował, ale nie było wyjścia, sprowadził się na niziny, rzucając ukochane pagórki... Babcia wraz z Dziadkiem dokładali wszelkich starań, by uznał nowe miejsce za dom i odnieśli sukces. Jeszcze przez 7 lat Pradziadek mieszkał z Dziadkami, spacerował po uliczkach niewielkiej wioseczki, wychodził do ogrodu, czytał gazety bez okularów. Do końca samodzielny i radosny. Zadomowiony.

    To tak na otuchę, że starych drzew się nie przesadza, bo czasem to można ;)

    Dobrze czytać, że z Tatkiem lepiej, no i że Mąż wraca do Żony :)))

    Wszystkiego dobrego dla Was :)

    ReplyDelete
  25. Kwoko--> Ja tez przez te dni, kiedy nie bylo Wspanialego duzo myslalam na takie tematy. Pieniadze pomagaja wszedzie, w kazdym kraju, ale co z tego jak nie kazdy je ma. Nas tez nie bedzie stac na taki prywatny pensjonat i zdaje sobie z tego sprawe. Z drugiej strony nie mozna myslec o tym za wiele, bo nic madrego sie raczej nie wymysli, a tylko sie czlowiek zamartwia na wyrost:) Jak przyjdzie czas, to trzeba bedzie jakos pokonywac te przeszkody na biezaco.
    Jest mi trudno porownywac warunki w Polsce i tutaj bo nie znam sytuacji w Polsce. Moja mama do konca mieszkala z bratem, wiec jakos to bylo.

    ReplyDelete
  26. Maugosha--> Obserwujac Tatka i E. widze, ze ludzie w tym wieku albo sie poddaja, albo wlasnie walcza. Tatek nalezy do tych drugich. Juz od czasu kiedy przeniesli go na rehabilitacje sam mowi, ze czuje sie lepiej, czuje jak wracaja sily, bo nie lezy. To chyba wszsystko zalezy od osobowsci, bo on lubi byc aktywny i to trzyma go przy zyciu i dopinguje. E. z kolei jest bardziej pasywna i nawet nie moze sie zmobilizowac do wykonywania prostych cwiczen, ktore powinna robic. Czasem sie boje, ze ona sie po prostu poddala.

    ReplyDelete
  27. granato--> Dzieki za piekna historie:) Ja mysle, ze to wszystko zalezy od osobowosci i niestety... mozliwosci. Widzisz nasz Tatek nie pospaceruje, bo dla niego przejscie 2 ulic to juz caly spacer jaki moze wykonac, kolana nie pozwalaja na wiecej. A tu w granicach dwoch ulic naprawde nie ma gdzie isc. Tam on moze byc aktywny, bo porusza sie na kolkach, tutaj pozostaja nogi, ktore niestety nie sa sprawne.
    Jak narazie to jestesmy otwarci na wszystkie opcje, mysle, ze czas sam podpowie odpowiednie rozwiazanie.

    ReplyDelete
  28. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...