Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, November 24, 2011

Raz w zyciu

Kiedys, juz dawno temu wyczytalam, ze czlowiek powinien pewne rzeczy zrobic, zobaczyc, chocby tylko raz w zyciu. Nie powiem idea mi sie spodobala i tak uznalam, ze raz w zyciu trzeba spedzic noc Noworoczna na Time Square i spedzilam. Na szczescie zrobilam to jeszcze w takim wieku, ze nie zwariowalam, nie zamarzlam, a nawet napilam sie szampana, bo bylo to tak dawno temu, ze nie bylo jeszcze restrykcji szampanowych. Nie raz w zyciu obejrzalam na zywo pokaz fajerwerkow na 4 lipca, raz w zyciu przeszlam most brooklynski (dzieki motywacji spt).
Mam jeszcze na liscie kilka rzeczy, ktore chcialabym zrobic lub zobaczyc chocby tylko raz w zyciu.
I wczoraj wlasnie w drodze z pracy przyszlo mi do glowy, ze przeciez nigdy nie widzialam Parady Dziekczynnienia, bo jak moglam zobaczyc, jak wlasnie w tym dniu od rana pastwilam sie nad indorem i dodatkami. Stwierdzilam szybko, ze tegoroczne odwolane swieto to jest ta byc moze jedna, jedyna okazja.
Parada zaczyna sie o 9 rano, wiec postanowilam wstac wczesnie i pojechac na Manhattan.
Ludzie zbieraja sie juz od 6 rano, no ale taka ambitna to ja nie jestem, wymyslilam, ze jak wstane o 5tej, wezme prysznic, zanim sie uporam z kudlami i narysuje sobie troche urody to tak na 8a powinnam byc na miejscu. Nie chcialam sie pchac w zadne wielkie zgromadzenie, a tego sie spodziewalam na Columbus Circle, Time Square i na Harold Square w sasiedztwie Macy's gdzie parada sie konczy.
Poniewaz parada na odcinku od 42 do 34 ulicy idzie 6ta aleja, to sobie wydumalam, ze obejrze ja przy rogu 6tej aleii i 40 ulicy akurat tam gdzie jest Bryan Park.
Plan mialam dobry, tylko z wykonawstwem byly poslizgi.
Zaczelo sie od tego, ze owszem zaleglam w lozku o 19tej ale nie poniewaz nie chcialo mi sie jeszcze spac, to postanowilam pogapic sie w telewizje, co zawsze dziala usypiajaco.
Nie przewidzialam tylko, ze trafie na Przeminelo z wiatrem, ktore widzialam juz wiele razy w zyciu, ale co ja poradze, jak lubie i mnie wciaga.
Film skonczyl sie o 23ej i nie bardzo wierzylam, ze moge sie obudzic o 5tej, a budzika nie nastawiam, bo nie wiem jak sie to robi. Postawilam na zrzadzenie losu.
Los jednak chcial, bo obudzilam sie 4 minuty po 5tej.
Wstalam, wlaczylam kawe, ktora przygotowalam juz wieczorem i po pierwszym wiaderku poszlam pod prysznic. Z nastepnym wiaderkiem kawy zasiadlam przed lustrem i caly czas nie wierzylam, ze ja to naprawde robie. Suma sumarum o 8ej wyszlam z domu, a nie jak planowalam byc juz na miejscu.
Trudno, przy dzisiejszym swiatecznym rozkladzie jazdy srodkow komunikacji dojechalam na 9ta, ale wychodzac na powierzchnie ziemi myslalam, ze przeciez nie jest zle, bo parada zaczyna sie przy 77 ulicy i Central Park West, wiec zanim dojdzie do 40tej to jeszcze mam hohoho albo i jeszcze wiecej czasu.
Wyszlam na zewnatrz i o malo nie zemdlalam.
Ja pierdykam, myslalam, ze na te parade to glownie przychodza ludzie z malymi dziecmi, wiec spodziewalam sie, ze dorosli beda stanowili 25% tlumu, a reszta to beda krasnoludki, przy moim wzroscie nie przeszkadzajace mi w widocznosci.
Niestety bylo zupelnie odwrotnie, albo moze te krasnale nie rzucaly sie w oczy, ale przywital mnie taki widok. To zdjecie zrobione na 40 ulicy w polowie miedzy 7 a 6 aleja, o dojsciu do 6 alei nie ma mowy.



Pomyslalam, ze moze na 39 ulicy bedzie lepiej, bo tutaj ludzie wychodza z subwaya i ida prosto do 6 alei. Udalo mi sie przejsc przez budynek na 39 ulice, ale tam bylo niewiele lepiej, z tym, ze ulica byla otwarta dla ruchu (tylko na okolicznosci wypadkowe) wiec tlum byl nieco mniejszy, bo policja pozwalala ludziom stac tylko na chodniku. Ale wygladalo to tak:







Zapchane dokladnie po obu stronach jezdni, w glab az do polowy ulicy. Jakims psim swedem udalo mi sie stanac na brzegu jezdni zanim policjanci ustawili barierki, a jak ustawiali to juz nie mogli mnie przegonic, wiec wtargnelam na wcisk.
Uprzedzam, ze zdjecia nie sa najlepszej jakosci, bo w tych warunkach nie ma mowy o ostrosci, wiekszosc jest robiona jedna reka i w dodatku popychana przez stojacych za mna.
Ale sa jakie sa i innych nie bedzie:




Najlepsze sa zdjecia tych ogromnych balonow przedstawiajacych postacie z bajek dla dzieci, bo te zdjecia robi sie w gore, wiec latwiej:




Nie bede zmieniac kolejnosci zdjec, bo mi sie wszystko pogmatwa, wiec jade jak leci.
Ale na poczatku parady jest oczywiscie indyk i dynie:)




A dalej to juz jak leci:










Od czasu do czasu udalo mi sie sfotografowac tez maszerujace orkiestry, ale to bylo utrudnione, glownie przez fakt, ze ulica byla otwarta rowniez dla przechodniow.
Na zdjeciu powyzej widac, ze policja ustawila podwojne barierki a wiec tymi tunelami powinni przechodzic ludzie, ktorzy gdzies ida i musza przedostac sie na druga strone ulicy. Policjanci  co jakis czas otwierali tasme i przepuszczali przechodniow, ale ludzie sa ludzie i zawsze chca wykorzystac okazje.
Tak wiec po kilku razach okazalo sie, ze ten sam tlum przechodniow chodzi po prostu w kolko i tym sposobem sami maja lepsza widocznosc, ale kosztem tych, ktorzy przyszli naprawde wczesnie.


























Oczywiscie ja sie na tych wszystkich bajkowych postaciach nie znam, ale musze przyznac, ze mialam frajde:) Jakos mnie wciagnal ten swiat bajki.










A tutaj znany piosenkarz Neil Diamond:





Byli prezydenci Lincoln i Washington i oczywiscie nie zabraklo Wuja Sama:)




W paradzie braly udzial wszystkie stany Ameryki, ale nie mam wszystkich zdjec, a z tych co mam nie potrafie zidentyfikowac. Ale Nowy York oczywiscie jest latwo odgadnac na tych dwoch zdjeciach:












A parade zamykaly akcenty i postacie charakterystyczne dla Swiat Bozego Narodzenia. Tak to wlasnie okres swiateczny zostal oficjalnie otwarty.








Ostatnie zdjecie, na ktorym mi bardzo zalezalo oczywiscie nie wyszlo:(( A to wlasnie Santa Clause zamykajacy tegoroczna parade.



A tak wyglada udana wersja, ktora znalazlam w necie:



Po paradzie wybralam sie na kawe i polazilam po Bryant Park gdzie nie oparlam sie pysznym czekoladom z brukselskiej firmy Neuhaus (mniammm).
Pogoda byla dzis sloneczna, nie za cieplo, bo tylko 13C ale w weekend ma byc cieplej, wiec moze sie znow gdzies wybiore.

Tatek miewa sie powoli co raz lepiej, juz chodzi na terapie i lekarz twierdzi, ze wszystko dzieje sie w/g przewidzianego planu. Ale raczej wyglada na to, ze najwczesniej wyjdzie w poniedzialek, a wiec jeszcze troche bede slomiana wdowa;)
Nauczylam sie juz przygotowywac kawe przed pojsciem spac, wiec rano jest latwiej, tylko nie pamietam o odbieraniu poczty;)) No ale z tym to zawsze mialam problemy, dobrze, ze to okres swiat wiec sie duzo nie nazbiera. Moze jutro bede pamietac?

26 comments:

  1. Sliczne zdjecia, ja wlasnie dzis postanowilam, ze za rok sie wybierzemy, te tlumy trochm mnie przerazaja....

    ReplyDelete
  2. tego Kermita to ci zazdroszczę! :)

    w Chicago dziś na paradzie też wyjątkowe tłumy. może dlatego, że miało być ciepło. ale nie było...

    za rok trzeba będzie pamiętać o jakimś press pass dla Ciebie, to nie będzie problemu z ludziami, co ci zasłaniają i łażą ;)

    ReplyDelete
  3. Podziwiam, że Ci się chciało iść w ten tłum. A balony po prostu rewelacyjne!
    Głupio tak w domu bez Wspaniałego - prawda? Ja sobie nie wyobrażam. Od chwili poznania się (9 lat) nie rozstaliśmy się z mężem nawet na dzień.
    Uściski!

    ReplyDelete
  4. :))) tłumy, tłumy! Wesołe parady są nam obce kulturowo :)))Tak iść i się cieszyć, coś takiego!

    ReplyDelete
  5. Muszę przyznać, że bardzo Ci tej parady zazdroszczę i też bym chciała bodaj raz taką zobaczyć:)) Strasznie się cieszę, że tatko wraca do zdrowia i nadal trzymam kciuki by doszedł do siebie jak najszybciej. Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  6. czyli nie ma tego złego...
    Tatek ma się lepiej, a dzięki Tobie i Twoim zdjęciom mogę popatrzeć jak wygląda radość:)))
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  7. Podoba mi się taka parada.I wiesz, trochę Ci zazdroszczę, bo u nas żadna pokojowa i radosna parada chyba nie ma u nas szans, jak pokazują realia. Dzięki za reportaż, ;))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  8. Mnie mecza takie zgroamdzenia ale zdjecia z przyjemnoscia obejrzalam ...

    ReplyDelete
  9. ale tlumy! zdecydowanie wygodniej bylo ogladac to przed w pokoju przed tv:) natomiast powalily mnie tlumy przed sklepami - takich kolejek nie pamietam od nie wiem kiedy - chyba w PL w latach osiemdziesiatych. O 12 otwierali sklepy, a ze akurat wracalismy z indyka to patrzylismy z niedowiearzaniem co to sie wyprawia..brrr..

    ReplyDelete
  10. Aż się uśmiechnęłam do monitora! :) Świetnie zdjęcia, oddają chociaż częściowo klimat i dynamikę tej parady. Czy myślisz, że jak sobie teraz pomyślę o tej jednej z tych rzeczy, które się robi raz w życiu, to dane mi będzie uczestniczyć w tej paradzie? ;)Bo bardzo bym chciała, nawet kosztem wstawania o tak nieludzkiej godzinie - szacun!

    ReplyDelete
  11. I proszę jaki sympatyczny sposób spędzenia czasu znalazlas i jeszcze się podzieliłaś :)
    W tych paradach rozmaitych zestaw postaci jest stały czy co roku się zmienia?

    ReplyDelete
  12. M--> Badzmy realni:) Tlumy w NYC sa zawsze i wszedzie:)) A mimo to ja mysle, ze warto jest pewne rzeczy zobaczyc. Jesli sie wybierzecie i wieksza grupa niz jedna osoba, to jednak radze jechac wczesniej. Jednej osobie latwiej sie gdzies wcisnac.

    ReplyDelete
  13. evek--> Pogoda w NYC dopisala, ale i tak pod koniec mialam zgrabiale z zimna rece, to ilez mozna trzymac ten aparat i cykac. A w sumie zrobilam prawie 200 zdjec.
    Press pass dla mnie?:)))
    Wcale bym sie nie obrazila;)

    ReplyDelete
  14. tzj--> No dziwnie jest samej, my tez sie w sumie nie rozstajemy, ale ja mysle, ze czasem takie rozstania sa potrzebne;) Juz widze jak to obecne odswieza uczucia, fajnie jest tesknic;))

    ReplyDelete
  15. Pieprzu--> Tak wlasnie isc i sie cieszyc:)) Bardzo to lubie, wczoraj bylam tam przeciez zupelnie sama, ale nie odczuwalam tej samotnosci, bo udziela sie radosc tlumu. Bylo mi tak swiatecznie, mimo, ze wrocilam do pustego domu, to czulam sie szczesliwa.

    ReplyDelete
  16. Kiciu--> Dziekuje za kciuki dla Tatka i on tez wie, ze moi goscie blogowi wspomagaja dobrymi myslami. Wspanialy powiedzial mu o tym i Tatek byl wzruszony, ze tak mozna, ze ludzie ktorych nigdy nie spotkal sa zainteresowani i zyczliwi.
    To jest piekne!!!
    A parada jest fajna, zwlaszcza jak sie obserwuje radosc dzieci:))

    ReplyDelete
  17. Iva--> Tez mysle, ze pojscie na parade bylo dobrym pomyslem. Pewnie juz nigdy nie bede miala drugiej okazji, wiec wykorzystalam:))

    ReplyDelete
  18. anabell--> Pod tym wzgledem atmosfera w Polsce i Ameryce jest bardzo rozna, to prawda. Tutaj jest wszystko powodem do radosci. Ktos moze to uwazac za sztuczne, lub wymuszone, a mnie sie podoba, lubie byc radosna, a to sie udziela. Zobacz nawet przykre wydarzenia mozna wykorzystac pozytywnie, przeciez moglam siedziec w domu i lamentowac, ze jestem sama. Czy cos bym przez to uzyskala? Nie bylabym w dalszym ciagu sama i w dodatku zaplakana. A tak mialam radosny dzien:))

    ReplyDelete
  19. Maugosha--> Mnie mecza krecace sie wokol wlasnej osi jednostki, ktore mijam na ulicach na codzien:)) A przy takich okazjach nastawiam sie psychicznie, ze bedzie tlum, ze bedzie ciasno, ale tez, ze mimo wszystko chce cos zobaczyc i wtedy zaden tlum mi nie straszny:)))

    ReplyDelete
  20. ania_2000--> W kwestii mojego nastawienia do tlumu, patrz wyzej dopowiedz dla Maugosha:)
    Czarny Piatek jest dla mnie zupelnie obcym i niezrozumialym zjawiskiem, ktorego staram sie nie widziec. Na szczescie nie musze widziec, bo nie wychodze z domu. Ludzie sa pazerni taka mentalnosc, jeden bedzie stal cala noc w kolejce za telewizorem, a drugi pojedzie do Polski po grzyby suszone:)) Ja nie rozumiem ani jednego, ani drugiego, ale ludzie maja do tego prawo i akceptuje ich wybor:)))

    ReplyDelete
  21. Porcelanowa--> Ja mam taka "raz w zyciu" liste, wiem doskonale, ze czesc z tych rzeczy jest zupelnie nierealna i nigdy sie nie spelni, ale to mi wcale nie spedza snu z oczu:)) Lista lista, a zycie zyciem, a zreszta "nigdy nie mow nigdy" wiec wszystko jest mozliwe dopoki zyjemy.

    ReplyDelete
  22. czarownico--> Ja mysle, ze wiekszosc tych balonowych postaci jest ta sama, a tylko dochodza nowsze bardziej znane. Ja praktycznie nie mam pojecia o tym, bo i dzieci nie mam w takim wieku kiedy to nalezy sie znac;) Ale generalnie to fajna jest ta parada, czlowiek sie przenosi na te 2 godziny w swiat bajki.

    ReplyDelete
  23. a mnie najbardziej podobają się dynie!!!!!!!!

    no chcę takie!

    ReplyDelete
  24. Mijko--> Ale moze jednak troche mniejsze? :)))

    ReplyDelete
  25. stardust, nie bylo mnie troche, dopiero teraz przeczytalam o Tatku. mam nadzieje ze coraz lepiej z dnia na dzien sie czuje i dochodzi do siebie. wszystkiego naj dla niego :))

    ReplyDelete
  26. b.--> Dziekuje, powoli ale wszystko idzie w dobrym kierunku, a to najwazniejsze.
    Buziaki:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...