Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, December 29, 2011

Ruch w interesie

Od wielu juz lat obserwuje w okresie swiatecznym ruch prezentowy i smiech mnie pusty ogarnia co ludzie wyczyniaja. Najpierw jest kupowanie, ktore jak wiemy zaczyna sie wariactwem w Czarny Piatek, czyli piatek po Thanksgiving. I od Czarnego Piatku mania kupowania ogarnia caly narod, kupuje duzy i maly, chrzczony i niechrzczony, slowem jak mawial moj sasiad jeszcze w Polsce "kto tylko ma dziure w dupie".
Jak juz sie wszyscy okupia to zaczyna sie wymiana prezentow, najczesciej jest to pierwszy dzien swieta Hanukah w przypadku zydow, chociaz oni kupuja glownie prezenty dla dzieci i Hanukah wcale nie jest zadnym duzym swietem, a tylko sie rozroslo z zazdrosci i przez konkurencje dla Bozego Narodzenia.
Katolicy i wznawcy religii chrzescijanskich oczywiscie wymiane prezentow maja w samo Boze Narodzenie lub Wigilie.
A co sie robi 26 grudnia, ktory to dzien w Ameryce nie jest swietem?
Jak to co?
Oddaje sie prezenty, ktore sie otrzymalo dzien lub dwa wczesniej:)
Kolejki w sklepach 26 grudnia sa dokladnie tak samo dlugie jak w Czarny Piatek, bo oddawac tez lubimy.
Szkoda tylko, ze zaden ze sklepow nie przyznaje sie oficjalnie ile tych zwrotow jest i czy aby szlag nie trafil tego co zarobili w Czarny Piatek.
Ale moze w tym wszystkim nie chodzi o zarobek i straty, ale o sam fakt, zeby ruch w ineresie kwitl?
I nie da sie ukryc, ze kwitnie.
W mojej rodzinie na szczescie od 2 lat zlikwidowalismy zwyczaj obdarowywania sie prezentami.
Jedyna osoba, albo osobka, ktora dostaje prezenty jest mala Aviva, ale ona dostaje prezenty przy kazdej okazji kiedy ja widzimy, wiec chyba poki co zwisa jej to nacia piertuszki.
Za to ja, mimo, ze nie dostaje prezentow w rodzinie, to dostaje drobne upominki od klientek i zawsze kazda zaznacza:
-- Ale jak Ci sie nie podoba, to mozesz oddac lub wymienic.
I do kazdego prezentu jest zalaczony rachunek, bez wyszczegolnienia ceny, ale wazny w przypadku wymiany, lub oddania.
Ale komu by sie chcialo?
Na pewno nie mnie. Mnie jest ciezko zagonic do sklepu zeby cos kupic, a juz oddac?
W zyciu, wiec zbieram te drobiazgi i jak jest okazja to wydaje, komus kto akurat potrzebuje.
I tak jak przed swietami zrobilam przeglad w skrzyni na prezenty, to sie okazalo, ze mam cztery pary rekawiczek skorzanych, dwie pary czarnych, jedna brazowa i jedna czerwona, w tym jedna z czarnych jest dluga az do lokcia.
Nie bardzo wiem co z tymi rekawiczkami robic, bo ja nie lubie rekawiczek i jak tylko moge to raczej upycham lapy w kieszeniach, byle nie zakladac i co chwile zdejmowac rekawiczki.
Oprocz rekawiczek mam az siedem sztuk kompaktow z lusterkami.
Dzizas moge sie przegladac do usmiechnietej smierci:) Jeden kompakt nawet nie nadaje sie zeby go komus sprezentowac, bo ma wygrawerowane moje imie.
Sa tam tez jakiejs kolczyki, naszyjniki, trzy bransoletki, dwie broszki, jest kilka szalikow i apaszek i trzy portfele, kilka breloczkow do kluczy, jakies szaszetki i inne duperele.
Dwa skorzane notesy na zapiski w formie pamietnika... a ja durnota egipska pisze bloga;)
To wszystko nalezy do grupy prezentow malo przydatnych w moim przypadku, bo kiedys to i owszem takie duperele mnie bawily i moglam grzebac w tym i zmieniac. Teraz zrobilam sie leniwa z wiekiem i jak sobie upodobam jedne kolczyki to nosze je prawie caly okragly rok, apaszek nie nosze, szalikow mam od groma i ciut ciut, a i tak kroluje jeden.
Samej bizuterii przez lata nazbieralo mi sie tyle, ze zycia nie starczy zeby to wszystko nosic, tym bardziej, ze nie chce mi sie zmieniac i jakas minimalistka sie zrobilam w tym wzgledzie na stare lata.
Sa tez drobiazgi przydatne, czyli np. swiece.
Swiece i wszelakiego rodzaju olejki oraz pachnidla zawsze sa przydatne, tylko jak juz wiadomo miejsca tez dla nich nie posiadam, bo te akurat sama rowniez mimo przyrzeczen i zarzeczen kupuje nagminnie.
Kilka apaszek juz wydalam dla E. bo ona lubi i nosi.
Trzeba bedzie zaczac myslec jak pozbyc sie reszty.
A tymczasem maz moj zwany Wspanialym na dwa tygodnie przed swietami zapytal:
-- Co chcialabys dostac na swieta?
-- Chybas sie skarbie z choinki, co to ja dopiero ubralismy urwal, wiesz przeciez, ze nie robimy sobie zadnych prezentow.
-- Niby wiem, ale moze tak nie oficjalnie cos bys chciala?
-- Aaaa "nie oficjalnie"? Nie oficjalnie to ja bym chciala kukuryku.
-- Co?
-- Ku ku ry ku - powtorzylam dzielac na sylaby.
-- A co to jest to ku ku ly ku?
-- No widzisz, nareszcie czegos nie wiesz, a niby takis szkolony - zaczelam sie smiac.
-- Bo to pewnie cos po polsku, to jak mam wiedziec, powiedz mi po angielsku.
-- Oj tam po polsku, czy po angielsku kukuryku to znaczy, ze masz sobie wsadzic piorko w dupe i udawac strusia - powiedzialam szybko i ucieklam.
Tak na wszelki wypadek zebym za tego strusia nie oberwala;)
Kilka dni temu znow padlo pytanie:
-- Co chcesz robic w noc noworoczna?
-- Dzieci!!!!!!!!!! - odkrzyknelam z radoscia.
Ale zaraz potem wpadlam na pomysl, ze moze na noc sylwestrowa przywieziemy Nuske, ktora jest po operacji stopy i siedzi sama w domu. Oczywiscie przedstawilam pomysl z pelnym planem, ze Wspanialy ja przywiezie i w Nowy Rok po obiedzie odwiezie z powrotem.
-- Nie ma sprawy - zgodzil sie, bo on zgodny jest bardzo i po chwili dodal:
-- A myslisz, ze sie zmiescimy w trojke w jacuzzi?
Wariat, odgryzl sie za te "dzieci", pomyslalam, a glosno powiedzialam:
-- Sadze, ze tak, zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze Nuska ciagle musi te jedna stope trzymac poza wanna, zeby nie zmoczyc.
I moze nawet by sie plan udal, ale Nuska poszla do doktora, ktoren to doktor stwierdzil, ze niestety jeszcze dwa tygodnie musi bardzo uwazac i nie powinna chodzic.
I tak dupa mokra... ;/
Cos mi sie wydawa, ze znow przelezymy w jacuzzi a potem jednak bedziemy robic te "dzieci";))
A jakie Wy macie sylwestrowe plany?

69 comments:

  1. Wszystkiego najlepszego na Swieta i na Nowy Rok. A ja to bardzo lubie rekawiczki skorzane:-)))))) Buzka

    ReplyDelete
  2. tutaj tez jest szalenstwo z oddawaniem i wymiana prezentow, ale ja, jako i Ty nie uznaje zwyczaju, no i w tym roku prezenty dla Strasznej i ziecia,zalatwil jedyny maloletni czlonek rodziny czyli moj wnuk Calvin, a mianowicie zamiast prezentow dla nich, byla zrzutka na laptopa dla Calvina, ktorym to prezentem odpracowalismy nie tylko boze narodzenie, ale nadchodzace w styczniu 14te urodziny wnuka, z mezem pdarowalismy sobie po milym drobiazgu, a moj Mlody zazyczyl sobie pod choinke i na urodziny, ktore mial wczoraj, nowy telefon komorkowy, bo stary juz jest na prawde silnie zdezelowany :)
    a sylwester spedzimy z mezem jak starozytni Rzymianie, ubierzemy sie lekko i zwiewnie, rozlozymy nasza wielka kanape w salonie, obstawimy sie jedzeniem i trunkami, i bedziemy w przerwach uzupelniac kalorie stracone na robieniu dzieci :)))

    ReplyDelete
  3. a! zapomnialam dodac, ze przeciez mozesz drukowac blogowe wpisy i wklejac do pamietnika ;)

    ReplyDelete
  4. Plany? tak sobie myślę,że żadne.Pewnie się rozryczę z żałości,że już drugi raz nie spędzam całego sylwestra w łazience z psem na kolanach, bo poprzednie 16 sylwestrów właśnie tak spędzałam.Mamy szlaban na alkohol, więc toastu nie ma czym spełnić, więc pewnie pogapimy się nieco w TV i jak co dzień pójdziemy spać około pierwszej. Chyba że sąsiedzi zrobią nieludzką kanonadę.Zaraz po 12-tej rozdzwonią się pewnie telefony, my też podzwonimy z życzeniami i to wszystko. Prezenty?
    Wysłałam tylko różności dla dzieci, a my to sobie kupujemy coś wspólnego, z założenia nie niezbędnego, np. drukarkę do kompa, a teraz wymyśliłam nowy żyrandol, bo stary mi się mocno znudził, choć nadal jest dobry.Tak naprawdę to prezenty najbardziej lubię robić sobie sama-tym razem kupiłam sobie nowe kamyki.
    No to miłego robienia dzieci Wam życzę:))))

    ReplyDelete
  5. A ja lubię prezenty, takie drobne. Zawsze jest szansa, że będzie to coś, czego sama bym nie kupiła (bo nie znam, nie zauważyłam, nie chce mi się), a spodoba się. Paradoksalnie lubię nawet dostawać perfumy, na które ogólnie jestem uczulona. Sama przestałam je kupować dawno temu, ale jak dostanę to nadal sprawdzam, czy to może aby ten jeden, wymarzony zapach na który nie jestem uczulona :)

    ReplyDelete
  6. Dobre, szkoda że w Polsce nie funkcjonują rachunki bez cen i sprzedawcy (bez kłótni) zgadzający się na zwroty...

    Pidżama party i u nas się zapowiada ;)

    ReplyDelete
  7. no my dzieci już robić nie będziemy ;-P
    u nas w tym roku rodzinny Sylwester - dzieciaki będą grały na playstation, a my pili (kto może...), obżerali sie i ględzili (i narzekali na stary rok jak to na Polaków przystało)
    Wesołego Sylwestra Star!

    ReplyDelete
  8. Wygodna piżama, dobre jedzenie, grzane wino i dzieci... będziemy też robić:)))

    ReplyDelete
  9. a mój męż własnie zadzwonił że kupił jakies petardy ktore rozstrzeliwuja sie na iles tam metrów wiec jak zwykle o polnocy bedzie biegał podpalal i jarał sie nie wiem czym, ja do sylwestra mam stosunek bardzo olewczy niemniej jednak życzę wszystkiego najlepszego w nadchodzącym nowym...

    ReplyDelete
  10. U nas też niestety piżama party - w dodatku w towarzystwie teściowej. Mąż ma nadzieję na jakieś "dzieci" po północy - no nie wiem, na mnie jej obecność jakoś nie działa ekscytująco : ( W kwestii prezentów to wciąż je uwielbiamy i owijamy w papier każdy drobiazg pod choinką. Nie ma zwrotów, z reguły wszyscy się cieszą, nawet z dupereli.

    ReplyDelete
  11. Tak jak zwykle,w tym samym i niezmiennym od 22 lat gronie 8 małżeństw, przy ognisku w górach z piwem i kiełbasą. I z jakąś przerażającą ilością dzieci w różnym wieku przewalającą się z ogłuszającym rykiem wokół domu.

    ReplyDelete
  12. Jesli sie robi prezenty uwaznie - czyli slucha, co mowi druga osoba i wlozy wysilek w zapamietanie, a potem zdobycie upragnionego, to mala szansa na prezent nietrafiony.
    Jeszcze mam (prawie) doskonala pamiec, wiec czesto widze nieudawana radosc na obliczach obdarowywanych.

    A jutrzejszy wieczor spedzamy w milym gronie na taneczno-jedzonej imprezie.
    Mam piekna sukienke, otake:
    http://www.onewedding.co.uk/media/products/9503/9503-ml.jpg
    a corka pozyczy futro;)
    Buty do tanczenia nie doszly co prawda, bo na jakiegos ciecia trafilam z wysylka i 2 razy przyslal zly rozmiar, ale oj tam - bedzie wiecej czasu poszukac lepszych na przyszlosc, a na jutro jeszcze jakies sie w domu znajda.

    ReplyDelete
  13. Matyldo z Houston--> Dziekuje i wzajemnie szczesliwego Nowego Roku! Ja tez lubie skorzane rekawiczki, ale nie niszcze ich tak szybko jak dostaje, wiec sie uzbieralo:))

    ReplyDelete
  14. marga--> Czyli mamy bardzo podobne sposoby na spedzanie Sylwestra, bo u nas kroluje jacuzzi albo piknik w lozku i robienie dzieci:))
    A na potrzebne prezenty mamy rodzinna umowe "daj sygnal i dostaniesz" bez wzgledu na pore roku i okazje lub jej brak. No bo w sumie jak trza to trzeba:))
    Pomysl wklejania notek do pamietnika dobry, ale ja len jestem patentowany:))

    ReplyDelete
  15. anabell--> A wiesz, ja tez jestem najbardziej zadowolona z prezentow ktore dostaje "from me to me with love":))) Tyle, ze te nigdy nie czekaja na okazje, bo ja jak juz cos chce, to zwykle na przedwczoraj:))
    Ale jak Ty zakupilas kamyki, to znow bedziesz tworzyc jakies slicznosci!!
    Najlepszego:)

    ReplyDelete
  16. elffaran--> No wiec takie rozne drobiazgi dostaje od klientek glownie, czesc sie przydaje, czesc czeka na przydanie sie juz po kilka lat. Ale w tym przypadku to chyba chodzi o wieksza radosc dajacego niz obdarowanego, wiec zawsze sie ciesze i to tak bardzo, ze az sama siebie zaskakuje:)) Widac doszlam juz do wprawy z ta radoscia;)) Uczulenia na perfumy wpolczuje, bo jednak fajnie jest miec przynajmniej te mozliwosc czyms sie skropic.
    Jedna z moich kolezanek byla uczulona i ktos jej podpowiedzial, zeby perfumowala wlosy i zadzialalo. Nie skore glowy tylko same koncowki wlosow. Moze sprobuj skoro i tak czasem probujesz:)

    ReplyDelete
  17. iimajko--> W Polsce widocznie oddawanie i wymiany jeszcze nie sa tak nagminne jak tutaj:)) Tutaj juz chyba wszystkie wieksze sklepy drukuja paragony bez ceny wlasnie na okolicznosc wymiany. A generalnie zasada jest taka, ze jak klient przychodzi cos oddac czy wymienic, to nie wolno z nim dyskutowac pt. "dlaczego?" tylko natychmiast bierzemy od klienta "dobro", ktore chce oddac/wymienic, przepraszamy za niedogodnosc oraz szybko pytamy co go bardziej satysfakcjonuje, zwrot pieniedzy czy wymiana na cos innego. Tak sa sprzedawcy szkoleni, wiem, bo jak pracowalam w Estee Lauder Spa to rowniez bylam tak szkolona. Czesto baby oddawaly puste sloiczki po kremach, ktore zuzyly prawie w calosci, ale nagle sobie przypomninaly, ze cos im tam nie pasuje i wymienialy na nowy sloiczek innego kremu, albo nawet tego samego. Makabra.

    ReplyDelete
  18. Olu--> To prawda, ze robic od poczatku juz nie musicie, ale zawsze mozna cos dorabiac:))) I tego Ci zycze, milego dorabiania;))
    Szkoda tylko, ze bez wspomagaczy w postaci procentow;)

    ReplyDelete
  19. Kachna--> Cos mi sie zdaje, ze sie zwiekszy liczba ludnosci swiata po tym sylwestrze:))) Chociaz ja juz jestem bezpieczna w tej materii;)) Moze dlatego tak ochoczo sie na te robote zapisalam;)

    ReplyDelete
  20. malgoska czarna--> Ja tez mam zlewke na aktywnego Sylwestra. Ale jak juz jest kilka minut przed to jednak zawsze wsadzam leb w telewizor i patrze na nowojorska kule i serce mi sciska, ze tam nie jestem.
    Trudno, juz jestem za stara na to, ale wazne, ze chociaz raz bylam:) I to bylam jeszcze w czasach kiedy wolno bylo przyniesc butelke szampana ze soba, ale ten zwyczaj minal bezpowrotnie wiele lat temu. Fakt, ze teraz bezpieczniej, ale jednak ten lyk szampana robil swoje;) Najlepszego Malgos!!!

    ReplyDelete
  21. Socjo--> A nie mozesz rozsypac tesciowej cukierkow pod szafa i niech sie zajmie zbieraniem:)))

    ReplyDelete
  22. tolka--> Cudnie!!!!!!!!!! Ognisko, kielbasa, grono dobrych znajomych i nawet dzieci juz zrobione;)) Zycze dobrej zabawy!!!! i wiem, ze sie spelni;)

    ReplyDelete
  23. czarownico--> Suknia piekna!!!!!!!!!!!!!! W takiej to i boso mozna sie swietnie bawic:))) Wiec zycze udanej zabawy, wytancuj sie a jak wrocisz to moze jeszcze jakie dziecko zdazycie zrobic;))

    ReplyDelete
  24. Star, ja juz sie wyszalalam i na prawde cenie bycie w domu, we dwoje :)

    nie mniej jednak moze nam obojgu odbic i mozemy wsiasc np w najblizszy samolot do Njujorku, odpracowac sylwestra na Times Square i nastepnym samolotem wrocic do domu :)

    ReplyDelete
  25. Dzieki. Suknia tym piekniejsza, ze za £28.80 (z wysylka)

    Z tym (Z)robieniem dziecka to moze lepiej nie, razem mamy czworke i zdecydowanie wystarczy.
    Ale poprobowac, to pewnie poprobujemy, czego
    i Tobie ze Wspanialym zycze :)

    ReplyDelete
  26. Idziemy na bal. Niestety, bo jakoś nie mam ochoty i myślę, że sylwestrowe bale zawieszę na kołku (nie wiem, czy już na zawsze, czy tylko czasowo). Biję się z myślami, bo z jednej strony jest to szczególna noc w roku (dzieci możemy próbować robić codziennie;))), a z drugiej - tyle kasy wydawać na parę godzin picia, tańca i żarcia, okupionych potem kacem i bólem nóg? To mój coroczny dylemat.

    ReplyDelete
  27. marga--> Ja tez z wiekiem robie sie co raz bardziej "stateczna":))) Ostatni raz balowalam do bialego rana na moich 50tych urodzinach. Wrocilismy do domu, padlam jak kawka, a rano sie zastanawialam skad mam takie brudne stopy:))) A przeciez nie tylko balowalam ale i latalam boso na papierosa przed budynek;)
    Witanie Nowego Roku na Time Square ma niesamowita atmosfere i ta noc ktora tam dawno temu spedzilam bedzie zawsze jednym z najpiekniejszych noworocznych wspomnien.
    Mysle (na ile Cie juz poznalam), ze Tobie by sie tez podobalo, tylko ten zakaz wnoszenia babelkow pewnie juz cos z tej atmosfery uszczknal;/

    ReplyDelete
  28. czarownico--> Masz racje, suknia nabrala dodatkowego uroku po tej informacji:))) Wiesz robic dzieci trzeba tak zeby juz NIE zrobic;) A robota przyjemna i sie nie kurzy;))

    ReplyDelete
  29. tzj--> Mlodas to plasaj:)))
    Wiesz wlasnie o to glownie chodzi, ze wszystko w te noc jest cholerycznie 10 razy drozsze:) I dodatkowo to tutaj tylko Polacy, Ruscy i bodajze Grecy bawia sie cala noc. W amerykanskich lokalach bal konczy sie o 1ej rano, a kosztuje tyle co tygodniowe wczasy w Las Vegas.

    ReplyDelete
  30. jako bywalczyni koncertow punkowych, babelki wniose w sobie :)))

    ReplyDelete
  31. marga--> Masz rozwiazanie na kazdy problem. Super!!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  32. Ja się już we wrześniu zobowiązałam zostać baby sitter więc sylwestrowy wieczór w teatrze przeszedł mi koło nosa... a że chrześnicę uwielbiam, więc obsypiemy się brokatem... i będziemy tańczyć to upadłego...:)

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  33. a ja od lat trzymam paragony i jeśli komuś coś nie pasuje i chce oddać lub wymienić - dodaję paragon:)
    Jednak nie przywykliśmy jeszcze jako społeczeństwo do takich, przecież pragmatycznych, zachowań. Nawet gdy nam się prezent nie podoba to wciąż nie wypada się do tego przyznać i kurtuazyjnie zachwycamy się;) Myślę, że jeszcze trochę czasu musi upłynąć, by to zmienić.
    Do Siego Roku!

    ReplyDelete
  34. Nieustannie najbardziej mnie ciesza hand made prezenty typu bazgroly w ramce, wspolna fotka z dedykacja, torcik lukrowany, winko domowej roboty itp. Szalenstwo kupowania w ogole mnie nie kreci, a Sylwestra spedze z mezem osobistym tylko we dwoje, mamy zamiar wybrac sie na nocny spacer i pogapic sie na gwiazdy.
    Dobrego Roku zycze :)

    ReplyDelete
  35. Plany? No owszem mam; posiedzę i popilnuję dzieci które będą się bawić na górze. W tym celu zakupiłam tony dzieciowego żarcia i butelkę dzieciowego szampana;D

    ReplyDelete
  36. IwaPas, sorry ale ja nie wiem gdzie Ty zyjesz, dwadziescia i trzy lata temu z hakiem, zyjac w Polsce juz w "tamtych czasach" zylam wsrod pragmatycznych ludzi, a i nastepne wyzej wymienione lata prezentowalam sie wielce i nadal to czynie z polska,"niepragmatycznie-kurtuazyjna" masa, z ta roznica, ze nichuchu, ani paragonow, ani pragmatyzmu, ani kurtuazji w obdarowywaniu sie nie bylo, w zamian byla kazdostrona radosc, kazdy, nawet nie przywykniete spoleczenstwo bowiem, posiada narzad mowy, ktorego zwykl uzywac, jasno, prosto i dokladnie

    ReplyDelete
  37. Będę z dziećmi spacerowała po okolicy :) a prezenty tylko dla dzieci! I raczej trafione!

    ReplyDelete
  38. Ja mogę przyjąć rękawiczki, bo uwielbiam, a ciągle gubię ;)))
    Sylwester u nas w małym gronie, bo się wszyscy porozmnażali i nie ma z kim imprez robić, więc sobie posiedzimy, finger food powcinamy, jakieś fajerwerki zrobimy i poszalejemy przy xbox kinect starając się nie rozwalić pokoju i nie zabić choinki :)))

    Najlepszego, swoją drogą, na Nowy Rok (ponoć ostatni przed Wielką Katastrofą, czymkolwiek ma ona być ;)))

    ReplyDelete
  39. Plany: uczta serowa i kolejna część "Millenium" :)

    ReplyDelete
  40. Niestety, szampan bedzie grubo, grubo po polnocy...Osrodek jest zapchany goscmi do granic mozliwosci, pewnie niektorych poniesie ulanska fantazja:) Ustalilismy, ze babelki i "dzieci" przesuniemy o dzien czy dwa, az bedzie spokojnie:)
    Prezenty...hmmm...W gronie najblizszych dobrze wiemy, co kto chce i potrzebuje-ja mam swoj ulubiony sklepik ze starosciami i od czasu do czasu cos tam,od niechcenia zasugeruje:)
    Gorzej z dalsza rodzina, dostaje czasami np. perfumy, ktore nijak nie sa dla mnie, bo od ponad pietnastu lat kupuje ten sam zapach... Wariantem idealnego, neutralnego prezentu bylaby ksiazka zamiast recznikow, poscieli, kosmetykow czy wazonikow nie pasujacych do niczego.
    Dobrej zabawy w babelkach Ci zycze oraz pieknego i pelnego wrazen Roku Smoka:)))

    ReplyDelete
  41. nareszcie, od kilku lat spędzimy ten wieczór w domu, na spokojnie, leniwie, robiąc to co i Wy:))))ale bez dzieci:))))

    wszystkiego najlepszego Wam życzę:)

    ReplyDelete
  42. Co do prezentów to zgadzam się z czarownicą, od rodziny czy bliskich przyjaciół rzadko kiedy dostałam nietrafiony prezent. Wśród dalszych przyjaciół i znajomych przyjęła się zasada, że dajemy sobie prezenty spożywcze - butelka przyzwoitego wina, czy nawet dobrej oliwy i prezent z reguły zostaje spożytkowany.

    Mój mąz niestety pracuje w Sylwestrową noc, więc nici z robienia dzieci. Ja sylwestra spędzę z przyjaciółmi w jednym z krakowskich kin - pokażą nam 3 filmy, puszczą troche muzy do tańczenia i mam nadzeję, ze będzie przyjemnie.

    ReplyDelete
  43. Będę chronić zwierzyniec przed wystrzałami (dzieciaki spia i nic ich nie budzi), wszystkiego dobrego w Nowym 2012 Star dla Ciebie i Wspaniałego:)

    ReplyDelete
  44. ;) oho! My już dziś "robienie dzieci" mamy za sobą :) jesteśmy za to przygotowaniu do maratonu serialowo-filmowo-chipsowego ;p czyli będzie leniwie, niezdrowo i powoli :) odwrotność całego naszego roku... czasem trzeba odreagować.. :)

    Udanego moczenia Wam życzę :) Lepszego Roku Przyszłego :)

    ReplyDelete
  45. Z prezentami dla moich rodziców to gorzej niż z prezentami dla dzieci. Co roku pytam,. czego chcą, co roku odpowiadają mi, żebym kupiła jakiś drobiazg. W tym roku coś tam im kupiłam, a już po świętach padło pytanie: "A nie wiesz czasem, gdzie można kupić książkę Wałęsowej? Bo u nas nie ma. Wrrrr! A mogłam dać im pod choinkę

    ReplyDelete
  46. plany byly ale sie zbyly po tym jak sobie zwichnelam (nie wiem jak przetlumaczyc shoulder sprain - chyba zwichnac, nie?) ramie sobie. Wiec ten klub do ktorego mialam isc to jakby odpadl. Bedzie wypasiona kolacja w domu i granie. Moze nawet dosiedze do polnocy! ;)
    Dosiego Stardust!! :)

    ReplyDelete
  47. Kłaniam się Wam OBOJGU - tam, w DALEKIM NYC - już w NOWYM ROKU,który to właśnie niedawno TU u nasz w Polszcze nastał. :)) Na razie nie jest zły ten NOWY, choć za oknami huczy od rac - jak na wojnie! SZCZĘSLIWEGO NOWEGO ROKU dla WAS !

    ReplyDelete
  48. Dzieci można robić w jaccuzi. Poem w sumie też :D
    Najlepsze życzenia. Bądź jak dotychczas nieprzyzwoicie szczęśliwa i zadowolona z siebie i z życia :))
    P.S. Bardzo mi się podoba przypowiastka o rowerze i boskiej przychylności :D

    ReplyDelete
  49. Star! Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie i Wspanialego.

    ReplyDelete
  50. Niespodzianki są do kitu, ale czy brak prezentów jest lepszy? Przecież można zrobić listę życzeń, poprosić lubego o krokodyla, na przykład (nieduży aligator, weźmy, forfiter) - mała rzecz a cieszy, czyż nie?

    ReplyDelete
  51. Ida--> Baby sitting z brokatem? Calkiem dobra zabawa:))

    ReplyDelete
  52. Iva--> Zwroty prezentow sa tutaj tak powszechnym zjawiskiem, ze sklepy raczej wola byc na to przygotowane:)

    ReplyDelete
  53. Beatta--> Wlasnoreczne wykonane gryzmoly sa fajne, tylko co z nimi robic na dluzsza mete? Wiesz przez 57 lat mojego zycia i 63 Wspanialego to my moglismy juz nazbierac ze 3 walizy gryzmolow:)) Ja kiedys tez to zbieralam, no ale przychodzi w zyciu taki czas, ze czlowiek patrzy dookola i przerazenie rosnie w oczach. Ja sie chce zaczac pozbywac, a nie gromadzic wiecej:)) Butelka wina, ciastka upieczone przez corcie bardzo nam smakowaly i takie prezenty moge dostawac.

    ReplyDelete
  54. Nivejko--> Znaczy pracowalas jako minister do spraw bezpieczenstwa:))

    ReplyDelete
  55. Margo--> Prezenty dla dzieci, jak najbardziej!! One maja cale zycie przed soba, zeby kolekcjonowac, a potem i na nich przyjedzie czas, kiedy sie beda chcieli pozbywac:))

    ReplyDelete
  56. Koalo--> Jedna katastrofa wiecej, jedna mniej, to tez juz nie robi na mnie wrazenia:))

    ReplyDelete
  57. ElaP.--> Uczta serowa:)) Mlask, to jest wlasnie to co kochamy najbardziej:))

    ReplyDelete
  58. Aggie--> Przesuniete swietowanie tez lubie;) W koncu wszystko lacznie z czasem jest umowne;)

    ReplyDelete
  59. Mijko--> Robienie dzieci bez de facto ich Zrobienia jest wlasnie najbardziej rozsadnym zajeciem:))

    ReplyDelete
  60. Kamenari--> Ale ja naprawde nic nie potrzebuje, wiec mam tylko kontynuowac wymiane prezentow dla samej wymiany. Robic cos co mnie na tym etapie zycia bardziej wkurwia niz cieszy? :)) Ja tego nie potrzebuje i moje swieta przez to nie sa wcale mniej swiateczne:))

    ReplyDelete
  61. Beata--> Dziekuje i wzajemnie:) A zwierzyniec faktycznie ma ciezkie zycie tej nocy, szczegolnie jesli ludzie tak sobie strzelaja gdzie popadnie, bo tak lubia:)

    ReplyDelete
  62. MM--> Robienie dzieci jest dobre na kazda okazje, a nawet bez okazji:)) Najlepszego!!

    ReplyDelete
  63. ilenko50--> Wlasnie tak to wyglada:)) A rodzice po prostu nie pomysleli w odpowiednim momencie i tez nie mozna ich za to winic. My przez kilka lat mielismy prezenty losowane, kazdy przychodzil z lista rzeczy, ktore chcialby dostac, mozna bylo wpisac na liste nieograniczona liczbe roznosci ze swiadomoscia, ze czlowiek z tej listy dostanie tylko jedna rzecz. Potem robilo sie losowanie imion i po losowaniu kazdy zabieral liste sporzadzona przez osobe, ktorej imie wylosowal. Dzialalo to przez kilka lat, a pozniej sie okazalo, ze nawet liste jest ciezko zrobic. Wiec jak sie ma w rodzinie ludzi, ktorym jest ciezko spisac liste rzeczy potrzebnych czy tez chcianych to znaczy, ze nikt nie potrzebuje prezentow. Ja np. mialam zawsze problem zeby wpisac chociaz 2-3 rzeczy. Mam wszystko co jest mi potrzebne, zachcianek tez juz nie mam, a jak cos kiedys chce, to zanim pomysle, zeby czekac do swiat ide i kupuje. Jak mi sie uwidzi jakas ksiazka czy nowa torebka w maju to przeciez nie bede czekac do grudnia:)))

    ReplyDelete
  64. Rinonko--> Shoulder sprain to chyba raczej nadciagniete sciegno, ale wiesz, ja sie nie znam:)) tylko tak kombinuje. Mam nadzieje, ze Ci sie szybko zagoi i bedziesz jak nowa:))

    ReplyDelete
  65. Kwoko--> Dziekujemy slicznie i wzajemnie Tobie zyczymy wszystkiego co najlepsze!!!

    ReplyDelete
  66. EwaP--> Mnie sie tez to powiedzonko podoba:)
    Dziekuje za zyczenia i Tobie rowniez zycze wszystkiego najlepszego!!!

    ReplyDelete
  67. Ataner--> Dziekuje i wzajemnie najlepszego dla Ciebie i P. :***

    ReplyDelete
  68. Ove--> Wierz mi jestem juz w tym wieku, ze naprawde mi tylko malego aligatora brakuje:))) Chyba naprawde zloze takie zamowienie na nastepny rok:)))

    ReplyDelete
  69. Star, Ty sieroto kuchenna, życzę Ci w tym Nowym Roku, żebyś do następnego dotarła ze wszystkimi palcami i częściami ciała!:-)) Oraz miłości, miłości i miłości, bo tej nigdy za wiele, a resztę już masz;-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...