Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, December 10, 2011

Zaskoczenie

Bardzo czesto mowie, ze juz nic nie jest w stanie mnie zaskoczyc, a tu sie nagle okazalo, ze w ciagu dwoch dni zostalam zaskoczona az dwa razy. Czyli prawda jest "nigdy nie mow nigdy":) Dodalabym jeszcze do tego "nigdy nie mow zawsze", ale to akurat nie pasuje do dzisiejszej notki.
Pisalam juz wielokrotnie o mojej "trudnej" klientce Danie. To ta co to sie wyprowadzila z NYC i teraz ma wieczne problemy z dojazdem, to ta, co nie pracuje, ale nigdy nie ma czasu, to ta, co problemy z wlasna babcia probowala przerzucic na mnie, to wreszcie ta, ktora zawsze dzwoni na ostatnia minute i zostawia tasiemcowe wiadomosci.
Przez ostatnie kilka miesiecy Dana zachowuje sie wrecz nieprzyzwoicie przyzwoicie, dzieje sie tak od czasu kiedy na jej "jak masz dzis taki humor, to moze ja lepiej zrezygnuje i pojade do domu", odpowiedzialam "nie bede cie zatrzymywac, ale pamietaj, ze to twoja decyzja". Oczywiscie zostala.
I tak od tamej pory mamy wrecz sielskie anielskie kontakty, ona dzwoni i umawia wizyte wczesniej, jest na czas i nie marudzi o swoich problemach, a tylko w kwestii liczenia wlosow brwi i ustalaniu przez 10 minut czy ten wlos powinien byc o jedna czwarta milimetra krotszy czy moze lepiej nie, nic sie nie zmienilo.
Bron buk, ja nigdy nie myslalam, ze taka sielanka moze trwac w nieskonczonosc, ale kazda sielska wizyte Dany przyjmowalam z nalezna wdziecznoscia.
I tak w czwartek Dana przyslala mi wiadomosc o tresci:
"Wiem, ze odpowiedz pewnie zabrzmi NIE, ale mimo to zapytam, czy jest szansa, zebym mogla przyjechac jutro na godzine 11ta"
Hmmm wszyscy wiedza, ze normalnie to ja nie zaczynam pracy przed hejnalem, ale tak sie zlozylo, ze akurat w drodze wyjatku juz sie umowilam z jedna klientka na godzine 11:30, wiec uznalam, ze 30 minut wczesniej nie robi mi roznicy i odpisalam:
"Dzis jest Twoj szczesliwy dzien, licz swoje blogoslawienstwa, bo akurat jutro godzina 11ta jest OK"
Na co Dana oczywiscie odpowiedziala podziekowaniem ozdobionym ochami i achami, cmokami i usciskami.
W piatek rano nic nie wskazywalo na zadne problemy wiec spokojnie pojechalam do pracy i bylam tam na 10 minut przed 11ta. Zanim sie przebralam, wyjelam telefon, a tam wiadomosc pisana od Dany:
"OMG zamkneli autostrade przez Bronx i ja nie mam pojecia jak dojechac!!! Kombinuje jakimis bocznymi drogami, ale pewnie bede spozniona".
Oprocz tego byla tez wiadomosc na voice mail, ktora trwala dobre 4 minuty, a w skrocie brzmiala "krystusie z jakiegobadz kosciola, jade, ale na pewno sie spoznie, wyslalam ci juz tekst ale nie mam odpowiedzi, jesli nie odpowiesz na te wiadomosc to uznaje, ze jest OK jak sie spoznie".
Juz sie zaczelam mentalnie ganic za optymizm w stosunku do wizyty Dany, ale uznalam, ze nie ma na to czasu i szybko oddzwonilam. Nie odebrala, wiec zostawilam wiadomosc:
"Dana, w czasie kiedy do mnie pisalas i dzwonilas to ja bylam w subwayu pod ziemia, gdzie jak obie wiemy nie mam kontaktu ze swiatem. Spoznienie nie jest OK, bo akurat mam nastepna klientke o 11:30 a obie wiemy, ze to co z innymi klientkami zajmuje 10 minut w Twoim przypadku trwa pol godziny".
Odlozylam telefon i sie przebralam, zrobilam kawe, a odpowiedzi od Dany ani widu, ani slychu.
Nie wkurwialam sie, bo uznalam, ze to niepotrzebne, ale wyobrazilam sobie, ze ta wariatka specjalnie nie oddzwania, zeby postawic mnie przed faktem dokonanym i pozniej brac na litosc.
Chciaz na litosc tym razem nie bylo zadnej szansy, bo najblizsza przerwe, kiedy moglabym ja przyjac mialam dopiero o 2:30, ale ona o tym nie wiedziala.
Nic, siadlam z kawa przed komputerem i zajelam sie czytaniem czegokolwiek, w sumie myslenie o tym powodowaloby tylko nakrecanie sie.
Bylo 20 minut po 11tej kiedy zadzwonil dzwonek do drzwi.
Otworzylam, oczywiscie w drzwiach stala Dana, wiec szybko zaanonsowalam:
-- Sluchaj, moge Cie przyjac ale pod jednym warunkiem. Nie ma zadnych rozmow, ani przed, ani po. Po prostu robie co trzeba zrobic i wychodzisz bez wzgledu na to czy masz cos do powiedzenia czy nie.
Znajac Dane od wielu lat nie wierzylam zupelnie wlasnym slowom, ale liczylam na to, ze chociaz uda mi sie zminimalizowac ewentualne dyskusje nad dlugoscia jednego wlosa.
Tymczasem Dana szybko zdjela kurtke i bez slowa zalegla na lezance. Wtedy dopiero zobaczylam jak trzesa jej sie rece z nerwow, wiec spokojnie, ale bez slowa pogladzilam ja po ramionach zeby te trzesawke uladzic, bo przeciez utrudniala mi prace, powodujac ze cale cialo zaczynalo drgac.
Dana nie zareagowala tylko przeslala mi delikatny usmiech.
Zrobilam jej brwi i tu nastapilo pierwsze zaskoczenie.
Dana wstala, pomazala brwi swoim wlasnym kremem, ktory zawsze przynosi ze soba, bo ma jakies uczulenia, ja w miedzyczasie przyjelam oplate i ona.... cmoknela mnie w policzek i... wyszla!!!!
Doznlalam takiego szoku, ze jak przyszla nastepna klientka to jeszcze nie moglam powiedziec slowa!!!!
Czegos takiego nie spodziewalam sie w najsmielszych marzeniach, a juz na pewno nie w przypadku Dany.
A wczoraj zaskoczylam sama siebie:))
W czwartek wieczorem Wspanialy wrocil z pracy kichajacy i prychajacy...
No tak, on zawsze jakas zaraze do domu przywlecze i jeszcze sie ze mna dzieli.
Nafaszerowalam go miksturami, zakazalam zblizania sie do mnie i przy okazji przypomnialam sobie, ze przeciez do tej pory nie zakupilam tych baniek, ktore sobie tak obiecywalam zanabyc u Chinczykow.
W zwiazku z czym wczoraj rano jeszcze sprawdzilam w necie adres sklepu i postanowilam, ze pojade tam przed praca.
Jak postanowilam, tak tez zrobilam, bo czasem tak mam;)
Pojechalam do Chinatown i nawet szybko udalo mi sie odnalezc sklep, wiec zadowolona z siebie powiedzialam, ze chce kupic komplet baniek.
A panienka na to:
-- Czy masz licencje akupunktury?
Ja pierdole!!!! Tego sie nie spodziewalam, za moich czasow banki byly glownym wyposazeniem kazdego domu i nikt nikogo nie pytal o zadne licencje. A banki byly traktowane ogniem i mozna bylo przy tej okazji nie jednego klienta poparzyc a nawet solidnie podpalic, w przypadku gdy klient byl owlosiony.
Zupelnie sie nie zastanawiajac nagle uslyszlam moj wlasny glos mowiacy z przekonaniem:
-- A wiesz, ze nie przyszlo mi do glowy zeby przyniesc licencje... a przeciez wiedzialam, ze wybieram sie do specjalistycznego sklepu z materialami dla profesjonalistow.... Ale wiesz, ja moge zadzwonic do mnie do zakladu i ktoras z dziewczyn moze podac Ci numer licencji przez telefon...
I w tym momencie zaskoczylam sama siebie:)
Nie mam pojecia skad mi to przyszlo do glowy, bo przeciez nie moglabym zadzwonic do nikgo poza moja kolezanka, ktora robi akupunkture, ale juz dawno razem nie pracujemy. Stwierdzilam ze mowilo mi sie to jakos tak zupelnie automatycznie i w najgorszym wypadku musialabym poprosic Sheile zeby te banki dla mnie kupila. Ale ku mojemu zdziwieniu, widocznie moj przekonywujaco brzmiacy ton wywolal zaufanie, bo pani powiedziala:
-- Ach.. to nie jest takie konieczne... wiesz jak sie z tym obchodzic? prawda?
-- Alez oczywiscie, ja nawet wiem jak sie obchodzic z takimi zwyklymi bankami na ogien - odpowiedzialam szybko i rownie przekonywujaco.
Oczywiscie lgalam jak z nut.
Pani wskazala gablote, w ktorej lezaly roznego rodzaju banki i poprosila zebym sobie wybrala, ktore chce.
Podeszlam do tej gabloty, a tam baniek roznych roznistych do zasrania.
I takie normalne na ogien, i takie z jakiegos miekkiego tworzywa i takie na pistolet... do tego w roznych rozmiarach...
Zglupialam, zupelnie nie mialam pojecia, ktore wybrac.
Ale poniewaz w moim wewnetrznym przekonaniu banka, to powinna byc szklana, postanowilam ze te z tworzywa zupenie odpadaja. Dobrze tez, ze wczesniej naogladalam sie troche na you tube o tych bankach i np. dopatrzylam sie, ze bankami mozna tez robic masaze ciala, ale do tego banka musi byc szklana. No i stanelo na tym, ze zakupilam komplet, ktory ma rozne wymiary baniek, pistolet do odsysania powietrza i to wszystko jest w ladnej walizce, ktora jest o tyle wygodna, ze nie trzeba sie przejmowac, ze cos sie potlucze w czasie przechowywania.
Dodatkowo zupelnie nieswiadomie udalo mi sie zaoszczedzic $20.00 bo wybrany przeze mnie komplet mial promocje. Chyba przedswiateczna? ale nie pytalam:))
Powiedzialam pani, ktory komplet wybieram i ta wyslala kogos innego do magazynu zeby przyniosl.
Na szczescie mezczyzna, ktory przyniosl moje banki z magazynu, byl tez osoba, ktora sprawdzala czy zawartosc walizki jest w dobrym stanie i niczego nie brakuje, wiec szybko zerknelam, ze jest tam tez zalaczony dysk DVD z instrukcja i na wszelki wypadek zapytalam czy instrukcja jest tez po angielsku.
Byloby troche glupio gdybym to pytanie postawila kobiecie, ktora kilka minut wczesniej zapewnialam, ze ja mam pojecie o bankach i kiedys nawet stawialam takie z uzyciem pochodni:)
Bo pojecie o bankach to ja mam, ale jako pacjent, natomiast nigdy sie sztuki ich stawiania nie nauczylam.
Pan odpowiedzial, ze oczywiscie instrukcja jest w obu jezykach, zamknal walizke, skasowal i poszlam.
Tym sposobem stalam sie posiadaczka baniek!!!
Jak juz z moim lupem dotarlam do pracy to zadzwonilam do Wspanialego, ktory pracowal w domu prychajac i kichajac na wszystkie strony swiata i oznajmilam mu, ze wieczorem podda sie zabiegowi baniek.
-- A czy Ty masz pojecie jak to sie robi?!!
-- Metne, ale tu jest instrukcja...
-- Ale mnie nie poparzysz mam nadzieje?
-- Nie bo to sa banki bez uzycia ognia, zreszta poczytamy i zobaczymy jak to sie robi.
-- O to ja mam byc krolikiem doswiadczalnym?
-- Tak, ale czy to moja wina, ze przytargales paskudztwo do domu?
Boziu, jak on sie tych baniek bal:)) Bo musicie wiedziec, ze tutaj to jest zupelnie nieznana metoda leczenia poza wlasnie Azjatami i Arabami, ktorzy tez stosuja banki leczniczo.
Ale udalo sie i Wspanialy robi dzis za biedronke, ale co wazniejsze stwierdzil, ze czuje sie lepiej.
I tak ma byc!!!
A w obsludze banki sa tak latwe, ze mam ochote zrobic lapanke klientow z ulicy zeby tylko miec mozliwosc sie nimi bawic;)

36 comments:

  1. Tez chce takie banki! Tylko czy ja n=bum umialam tak przekonywujaco sklamac...

    ReplyDelete
  2. Ja mam do masażu takie bańki gumowe, w prześlicznym niebieskim kolorku.A wspomnienie z młodości, dot. stawiania baniek mam nieco psychodeliczne-zachorowałam 2 dni przed wigilią i lekarz zarządził bańki, a ja miałam zaproszenie na bal sylwestrowy do ówczesnego Urzędu Rady Ministrów. Gala okrutna, kieckę miałam z gołymi plecami a tu sine krążki po bańkach.Czas pomiędzy świętami a sylwestrem spędziłam na szukaniu jakiegoś szala pasującego do tej sukni(tafta w kolorze stalowym malowana w niebieskie coś tam). Rzutem na taśmę dostałam w sklepie jasno-błękitną taftę i z niej powstał szal, w którym przesiedziałam całą noc, twierdząc,że mi zimno.Ale bal był naprawdę super.Nie trudno odgadnąć co było dalej- znów wróciłam do łóżka i już grzecznie odleżałam swoje.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  3. evita--> Ja mysle, ze oni pytaja o te licencje bardziej proforma niz naprawde im na tym zalezy, ale mozesz sprobowac kupic on line. Mysle, ze sie uda:)

    ReplyDelete
  4. anabell--> Nie wiedzialam, ze tymi gumowymi mozna robic masaz, na you tube widzialam masaz ale szkalnymi. Czlowiek sie ciagle uczy czegos nowego:))
    Dobrze, ze Ci sie udalo dobrac cos na ten szal sylwestrowy, niedobrze, ze musialas mimo wszystko odchorowac:)

    ReplyDelete
  5. ach ta moda na bańki (bardzo dobrze zresztą!) ostatnio mnie, pozbawiającej sie bakterii w pecherzu tez zaproponowano bańki:) że niby gdzie ja je mam sobie zainstalowac? :)))))

    ReplyDelete
  6. Beata--> Podejedz do sprawy kreatywnie i bez oporow i pewnie cos wymyslisz:))

    ReplyDelete
  7. Star - wybacz, bede teraz pilnie uważać, żeby kotów na głowach nie pokazywaać:)

    ReplyDelete
  8. Beata--> Pokazuj, pokazuj, jeszcze mam tyle przytomnosci umyslu, ze nie boje sie wlasnego kompa:))) Ja wbrew pozorom odwiedziam kocie blogi bardzo czesto:))

    ReplyDelete
  9. Bańki miałam stawiane raz jedyny w życiu, jakieś 25 lat temu, licencji nie wydawali raczej na nie :). No i łgałaś w dobrej intencji!! zdrowia Wspaniałego.

    ReplyDelete
  10. Bańki... trochę to egzotycznie brzmi ;))) Naprawdę :) U mnie w domu takich cusiów nigdy nie
    było.

    Dana przechodzi na poziom wzorowej klientki :)))

    ReplyDelete
  11. Kachna--> Banki wracaja do lask, jak juz wyzej napisala Beata i naprawde jestem z tego zadowolona;)

    ReplyDelete
  12. granato--> Ty jestes prawdopodobnie za mloda, zeby pamietac lub znac banki, ale zapytaj rodzicow. Mysle, ze na pewno znaja. Wspanialy tez uwaza, ze to wyglada jak cos do tortur, ale sie poddal i dzis juz sie duzo lepiej czuje.

    Nie liczylabym na to z Dana;))

    ReplyDelete
  13. Porownujac rezultaty klasycznych szklanych podgrzewanych i "nowomodnych" gumowych - szklane dzialaja lepiej.
    Ale to te grzane ogniem, nie wiem jak te odsysane pistoletem.

    ReplyDelete
  14. czarownico--> Jest mi narazie trudno porownac, bo stawialam banki pierwszy raz w zyciu, wiec sie balam:)) I pewnie je za wczesnie zdjelam, ale byc moze ze sa slabsze, to pewnie wyjdzie z czasem jak bede miala wiecej okazji do stawiania;)) Te gumowe jakos do mnie zupelnie nie przemawialy, ale doswiadczenia z nimi nie mam zadnego. Ja sie tylko boje ognia, bo pamietam raz moja mama stawiala banki sasiadowi, ktory byl wlochaty i go podpalila:))) Na szczescie sasiad byl zawodowym strazakiem wiec nic sie nie stalo poza strachem mamy i jego zartami w przyszlosci:))

    ReplyDelete
  15. Do odwaznych i tych z ..... pewnoscia siebie!!! swiat nalezy.
    Usciski

    ReplyDelete
  16. Bym postawiła Tatce, bo kaszle okrutnie...

    ReplyDelete
  17. zgago--> Okazuje sie, ze nawet te 5 minut troche pomoglo, wiec nie jest tak zle. Banki sa o tyle fajne, ze masz kontrole nad tym jak mocno sie trzymaja, bo jak pompujesz to kontrolujesz. Mysle, ze nie ma roznicy miedzy tymi z pistoletem a tymi z ogniem. Przeciez w jednych i drugich wszystko zalezy od wytworzonej prozni. Te z ogniem wymagaja wiecej umiejetnosci zonglerskich:)) A te po prostu sa latwiejsze w uzyciu. Ja dalam Wspanialemu 3 pompki wczoraj i trzymalam je tylko 5 minut, bo jakos sie balam, a mimo to sa ciemne i trzymaly sie tak solidnie, ze nie pomoglo samo wyciagniecie cypelka na gorze, tylk musialam pociagac skore, zeby je zdjac.
    Jak tylko masz mozliwosc to stawiaj Tatkowi banki, bo to na pewno pomoze.

    ReplyDelete
  18. No tak, jedna jaskółka wiosny nie czyni... Ale już widać jakiś postęp :)))

    Co do baniek - rodzice faktycznie znają, ale chyba nie docenili, bo jam w życiu na własne oczy tegoż u nas w domu nie widziała...
    Narzędzie tortur :DDD

    ;)

    ReplyDelete
  19. Używam baniek chińskich, gumowych, świetne są... A relacje z klientkami... z czasem jak widać wprawiają w osłupienie, to pozytywne osłupienie :) Pozdrawiam pięknie!

    ReplyDelete
  20. A niech to kaczy kuper! Banki! Pamiętam jeszcze jak mnie rodzina wyciągała z łazienki (gdzie się zabarykadowałam) żeby banieczki ogniste postawic, wycie potępiencze podobno niosło się jeszcze kilka ulic dalej. Człowiek się naoglądał Potopu i pózniej miał wrażenie, że chcą mu jak Jędrusiowi naszemu boczków przypiec - wydawało mi się, że rodzina zwariowała. Tacy mili ludzie i nagle cos takiego! I te okrzyki "Trzmajcie ją mocno" "Ale wierzga" "Nogi! Niech jej ktoś potrzyma nogi!""Zwiążcie jej ręce" "Nadziejcie na pal"...no, może to ostatnie to juz nie ale w ogóle makabra:)
    Zdrówka dla chorych!

    ReplyDelete
  21. granato--> Wiec z tym pokoleniem Twoich rodzicow, czyli mniej wiecej moim pokoleniem to jest wlasnie tak, ze albo po doswiadczeniach bankowych poszlo w Big Pharme i oddalo serce i dusze kolorowym koralikom, albo po okresie buntu wraca do glowy po rozum i szuka baniek;)))
    Ja tez jak widac do tej pory nie mialam baniek, a wiec moj syn tez nie ma pojecia co to takiego jest, ale przyszla koza do woza i popitolilam po banki:)))

    ReplyDelete
  22. Margo--> W sprawie tych gumowych baniek, bo anabell pisala wyzej, ze nadaja sie do robienia masazu, a ja nie zapytalam jak to mozna robic, wiec moze Ty wiesz i mnie oswiecisz:)
    Z tego co widzialam na you tube to masaz polega na przesuwaniu juz przyczepionej czyli prozniowej banki po ciele. I sie zastanawiam jak mozna przesuwac taka gumowa banke, czy ona sie nie odlepi od ciala?
    A co do klientki, konkretnie Dany, to znam ja juz ok. 12 lat i nie licze na stala poprawe:))) Ten typ jest raczej mocno niereformowalny, a wszelka poprawa jest tylko chwilowa;)

    ReplyDelete
  23. Pieprzu--> Podobne sceny dantejskie odbywaly sie u mnie w domu jak mialam miec postawione banki:))) Boziu jak ja sie tego balam!!!!
    Ale teraz biorac zycie na rozum, wole banki niz lykanie swinstwa w postaci np. antybiotykow:)))

    ReplyDelete
  24. Przybywam i biorę się do lektury:)))
    To ja, Ilenka50:))))

    ReplyDelete
  25. ;) Ewidentnie święta idą :P i ludzie i klientki zaczynają ludzkim (bez)głosem przemawiać :) miłe są czasem takie zaskoczenia... :) inaczej byłoby nudno :)

    ReplyDelete
  26. Ilenko50--> Witam serdecznie!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  27. MM--> Mowisz, ze to juz efekt wigilijny? Ale Dana jest zydowka:))) Chociaz krowy fruwaja, cuda sie zdarzaja:))

    ReplyDelete
  28. Jeden z moich największych dziecięcych strachów dotyczył baniek. Jak byłam chora, to modliłam się tylko o to, żeby ktoś w mojej rodzinie nie wpadł na pomysł z bańkami. A skąd mi się to wzięło, nie mam pojęcia, bo u nas nikt ich nie praktykował! Więc ja się nie dziwię Wspaniałemu, że się bał, ja też bym się bała, o!:-) Ale miło się dowiedzieć, że nie taki diabeł straszny!:-)PS. Star, Ty kłamczucho! Licencja akupunktury, ha ha ha!:-)

    ReplyDelete
  29. Też bym się bała, bo ja bańki znam tylko z opowieści.
    Co do Dany, to podejrzewam, ze dokonałaś cudu i ja wychowałaś. Jestem pod olbrzymim wrażeniem!

    ReplyDelete
  30. zolwico--> Czyli Ty sie balas tak na wszelki wypadek:)) Wspanialy sie poddaje roznym moim eksperymentom;))) Ma chlop pod tym wzgledem zdrowie. A co do licencji, to sie nie dziw, bo w tym kraju potrzeba licencje zeby byc strozem nocnym.

    ReplyDelete
  31. Ilenko50--> Ja banki znam jeszcze z dziecinstwa. W sumie bylismy leczeni bankami, syropem z cebuli lub burakow i jeszcze innymi miksturami, ktorych nie pamietam. Moze dzieki temu jestem odporna na choroby? Licho wie;))
    A Dana, to jest jeden jedyny przypadek odporny na moje tresury, cala reszta klientek sama twierdzi, ze przeszly moja tresure. No coz widac musze jakos z ta Dana zyc;))

    ReplyDelete
  32. Tak sobie mysle, ze Wspanialy przezyje Twoje wszystkie zdrowotne eksperymenty:))))
    Znajac Ciebie, zapewne ozdrowieje, czy to beda banki, czy inne wymysly - najwazazniejsze, ze dziala!!!!
    Co do Twojej klientki, grubsza sprawa, moze jest w jakims szoku. Koniecznie napisz ciag dalszy:)
    Zycze Ci milego tygodnia:)

    ReplyDelete
  33. Ataner--> Wspanialy juz dzis pojechal do pracy, czyli efekt jest pozytywny. Zreszta sam wczoraj powiedzial, ze nie wierzyl, a jednak musi przyznac, ze to banki mu pomogly.
    Dana, na szczescie nie przychodzi teraz tak czesto jak dawniej gdy mieszkala w NYC, ale na pewno jeszcze nie raz o niej napisze, bo to jest egzemplarz nie do podrobienia:))

    ReplyDelete
  34. Mój Tata zawsze mi stawiał bańki, takie szklane z ogniem i na spirytusie czy denaturacie ten ogień się zapalało na takiej drucikowej nóżce z zaplątaną na końcu watką.
    I wprawdzie trochę się bałam, ale potem mi faktycznie odchodziło choróbsko, tyle że u mnie w domu panowało przekonanie, że bańki trzeba wyleżeć.
    A jak te Twoje czy Wasze? Każą leżeć czy można chodzić po?

    ReplyDelete
  35. iw--> U mnie w rodzinnym domu tez sie uwazalo, ze banki trzeba odlezec, trzymac w cieple i licho wie co jeszcze. Ja jestem zwolenniczka teorii, ze im wiecej swiezego powietrza tym wieksza odpornosc i mniej chorob. Wspanialy owszem w sobote byl w domu, ale i tak polecial na zewnatrz do skrzynki po poczte w samym sweterku. A juz w niedziele bylismy na zakupach i dzis jest w pracy. Jak to zadziala? Zobaczymy:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...