Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, January 4, 2012

Drugie dno

Jak juz pisalam od kilku dni przygotowuje sie na serio do operacji.
Wspanialy sie dziwi co tez takiego mozna przygotowywac, przeciez wystarczy pojechac, wrocic i lezec.
No niby tak... ale nie calkiem.
To tylko tak latwo wyglada z punktu widzenia Wspanialego, ktory jeszcze nie przezyl ze mna powaznej operacji stopy, a tylko jakies shockwave therapy, po ktorej wychodzilam o wlasnych silach, szlismy do restauracji na sniadanie a potem wracali pociagiem do domu.
Tym razem tez wyjde o wlasnych silach, nawet bez zadnych sprzetow podtrzymujacych w postaci kul, szczudel czy jak to sie tam nazywa, ale jednak bede musiala byc bardzo ostrozna z ta stopa, w koncu tu w gre wchodzi ciecie kosci.
Bede miala specjalnego buta pooperacyjnego i bede lekko kolowata po narkotykach, a przy tym latwo sie potknac czy cus i narobic balaganu. No i pierwsze trzy doby bedzie obkladanie lodem, ale to juz robota Wspanialego, natomiast po tych pierwszych trzech dniach on pojdzie do pracy, a ja musze sobie radzic sama. Z lazienka nie ma problemu, bo jest w sypialni, ale pojscie do kuchni to juz wyprawa, bo jednak musze przejsc przez cala chalupe, a to liczac od mojego lozka do kuchni blisko 40 metrow.
I tak sobie kombinuje, ze rano zanim Wspanialy pojedzie do pracy to bedzie musial wlac troche mleka do termosu z kawa i przyniesc mi do sypialni. Wystarczy to na pierwsze 2-3 godziny, ale juz nastepny termos kawy bede musiala zrobic sobie sama i w tym celu trzeba isc do kuchni. Przy tej okazji kombinuje wziac cos do jedzenia, zeby nie chodzic dwa razy:))
Lod do okladow bede trzymac w duzej zamrazarce, ktora jest blizej bo stoi w pokoju goscinnym.
Do lezenia juz wybralam poduchy z kanapy w livingroom, bo duze a wiec wygodniejsze, a stope musze caly czas trzymac w gorze. Male poduszki sie do tego nie nadaja, bo ograniczaja mozliwosc przekladania sie z boku na bok, a ja nie uleze spokojnie:)
Jak znam zycie to juz w piatek wieczorem bede narzekac, ze mnie boli dupa od lezenia.
Do kapieli musze miec specjalne oprzyrzadowanie, bo stopy nie wolno moczyc przez cztery do szesciu tygodni.
To sa wszystko rzeczy, o ktorych Wspanialy nie ma pojecia, a ja wiem, bo juz mam kilka operacji za soba.
Wiele z tych przydasiow mam w domu, ale pochowane chujwigdzie i trzeba je bylo znalezc.
Tak wiec znalazlam krzeselko do kapieli, trzeba go tylko wstawic do kabiny prysznica.
Mialam zamowic taki but z grubej gumy, ktory ochrania stope przed zamoczeniem, ale jak zaczelam szukac to znalazlam cztery sztuki plastikowych skarpet, ktore jeszcze kilkanascie lat temu uzywalam wlasnie w tym samym celu. Stwierdzilam wiec, ze nie ma potrzeby kupowac tego buta, bo cztery skarpety zalatwia sprawe, w koncu po kazdej kapieli wystarczy umyc i wysuszyc i skarpeta gotowa do powtornego uzytku.
Mam tez specjalna poduszke do lezenia, ktora ma zapiecie na velcro i nawet jak spie to latwo w tym trzymac oklad lodowy.
Pewnie sie smiejecie, ze tyle robie z tego problemu, ale wierzcie mi jak czlowiek juz wroci z takiej operacji i nie ma pojecia co jest potrzebne lub przydatne, to kazda najdrobiniejsza czynnosc moze byc koszmarem.
Pamietam jak po pierwszej takiej operacji mialam problem z kapiela, bo mielismy normalna wanne, do kotrej moglam wejsc i trzymac noge wywieszona na zewnatrz, ale wanna miala drzwi zamiast kurtyny, byla stosunkowo gleboka i nie bardzo mialam pojecie jak to zrobic.
Potomek wtedy nawet wpadl na pomysl, ze moze mnie wywiesic przez okno trzymajac za te chora stope i zadzwonic po straz pozarna zeby mnie splukali wezem.
Skonczylo sie na tym, ze na kilka tygodni zdjelismy drzwi od wanny i na szynie u gory zawiesili plastikowa kurtyne. Wlazenie i wylazenie z wanny bylo dodatkowym utrudnieniem, bo z jedna noga poza wanna to wcale nie jest takie latwe, jak czlowiek nie moze sie na tej nodze podeprzec.
Tym razem z pomoca przyszlo zwykle krzeslo postawione oparciem do wanny, o ktore moglam sie podciagnac do gory.
No trzeba sie bylo przy tym troche nagimnastykowac:)
Tak wiec od kilku dni jak tylko sobie cos przypomne to szperam i szukam w zakamarkach szaf i szafek za czyms co moze sie przydac. I tak przeszukujac szafke pod umywalka w duzej lazience, do ktorej to lazienki rzadko zagladam, bo ja korzystam glownie z tej ktora jest w sypialni, znalazlam troche ciekawych rzeczy.
A mianowicie dwa sloiki soli mineralnej z morza martwego, ktora to kupilam kilka lat temu do kapieli i o niej zapomnialam. Znalazlam kremy do rak, rowniez z calkiem przyzwoitej firmy, o ktorych istnieniu tez nie pamietalam, ale sprawdzilam jeszcze sa dobre.
Znalazlam lopatke do smarowania plecow kremem, z ktorej juz nie korzystam od wielu lat bo kupilam inna lepsza, ktora ma pojemnik na krem i nie trzeba kremu co chwile uzupelniac.
Znalazlam plastry przeciwbolowe, takie co to sie przykleja na bolace czesci ciala. Plastry juz stracily waznosc w grudniu 2008 roku, wiec juz najstarsi gorale nie pamietaja kiedy i przy okazji jakiego bolu zostaly zakupione. Jeszcze byly tam pachnace i nawilzajace kule do kapieli, kilka butelek z olejkami do masazu i pare innych drobiazgow.
Zywcem kopalnia przydasiow. Poupychalam te znaleziska w nowych, nazwijmy je "bardziej odpowiednich" zakamarkach i wieczorem pochwalilam sie Wspanialemu.
-- A gdzie to wszystko bylo? - zapytal zdziwiony jak juz skonczylam wyliczanke.
-- W szafce pod umywalka w "Twojej" lazience, wiesz ja tam nie zagladam.
I tu maz moj wspanialy zaczal od slow:
-- Zono moja kochana...
Jak tylko to uslyszalam, to wiedzialam, ze nie nalezy sie spodziewac niczego dobrego i chcialam go przymknac pocalunkiem. Nie bardzo sie to udalo, bo tylko mu przerwalam, a jak skonczylam calowac to uslyszalam reszte:
... wiesz ja sprzatam, ale umowa byla, ze szafkami to juz Ty sie bedziesz zajmowac.
-- Kryste!! Toz mowie, ze sie zajelam!!! - rzucilam oburzonym tonem.
Parsknal smiechem:
-- Taaaak zajelas sie... raz na siedem lat...
-- Lzesz jak z nut mezu moj drogi, bo sam fakt, ze te rzeczy sie tam znalazly swiadczy, ze zajmowalam sie ta szafka wczesniej przez wkladanie ich tam - wymadrzylam sie, a co:)
-- A serio, to gdzie sie to wszystko miesci w tym domu? Co chwile cos znajdujesz o czym zupelnie zapomnielismy, ze mamy. Jak to mozliwe? - zapytal po jakims czasie, wystarczajaco dlugim bo ja juz zapomnialam o co mu chodzi.
-- Widac te szafki sa gumowe, albo maja drugie dno - powiedzialam jak juz zalapalam o co biega.
-- Ja to sie co raz czesciej boje, ze ten dom ma drugie dno.
Moze to i prawda, a wtedy naprawde jest sie czego bac;)
Dzis w projekcie przygotowan udalo mi sie przekonac Wspanialego, ze nie musi ze mna jechac w piatek rano, a niech tylko po mnie przyjedzie.
On chcial ze mna jechac, tak jak jechalismy razem na shockwave therapy, ale to jest bez sensu, bo operacja potrwa pewnie ok. godziny wiec po co ma tam siedziec. Parkowac tam nie ma gdzie, wiec potem musialby wyjsc, zeby zlapac jakas taksowke i znow po mnie wrocic.
Wytlumaczylam mu, ze zamiast sie tak gimnastykowac i tracic niepotrzebnie czas, niech sie spokojnie wyspi a ja jak juz bede po operacji to zadzwonie i po mnie przyjedzie samochodem, jak juz bedzie na dole, to ja zjade winda i sprawa zalatwiona.
-- Ale ja sie bede denerwowal, bo jak bedzie duzy ruch na ulicach to moze mi to zajac dluzej niz pol godziny i ile Ty tam bedziesz czekac sama?
-- Skarbie, nie sama, bo bede na poczekalni z nozka w gorze na drugim krzesle tak jak zawsze sadzaja pacjentow po operacjach i moge sobie czekac, nigdzie mi sie nie spieszy. Nawet jak bedziesz jechal godzine to nie widze problemu.
Nie bardzo mu sie to podobalo, ale jak powiedzialam, ze to ja sie nie chce denerwowac jak on pojdzie po taksowke to wreszcie dal sie przekonac, ze czekanie jest dla mnie wiekszym komfortem.
Alleluja!!!
Jeszcze tylko zeby mi sie udalo go przekonac, ze przez te kilka tygodni powinien spac w goscinnym to juz bede cala szczesliwa. Ale w tym przypadku mam marne szanse, bo maz moj zdaje sie jest do mnie przyrosniety. Jeszcze tylko nie wiem w ktorym miejscu, ale do goscinnej sypialni isc nie chce za Chiny Ludowe.
Tylko on jeszcze nie wie, ze ja mam juz opracowana na to metode;)
Po prostu bede upierdliwa noca i sam sie wyniesie.

33 comments:

  1. Nie ma to jak "doświadczenie":)))
    Oby czas rekonwalescencji był dla Ciebie (dla Wspaniałego również w postaci tej nieszczęsnej gościnnej sypialni- może tam straszy?) przyjazny i byś szybko wybrała się na przyjemny spacer:) Trzymam kciuki:D

    ReplyDelete
  2. Tez trzymam kciuki, zwlaszcza za to, zeby sie udalo go wykopac do goscinnej sypialni. Dla jego wlasnego komfortu rzecz oczywista.

    ReplyDelete
  3. hhahah jak ja miałam złamaną noge to jakoś opracowaliśmy w końcu system spania i bez urazowego przytulania ;)

    ReplyDelete
  4. zatem wszystkiego dobrego, trzymam kciuki i życzę "spokojnego" i sprawnie zorganizowanego leżakowania po :))

    ReplyDelete
  5. dobrze że nie ma mnie w pobliżu bo bym, Ci lód rozmroziła ;)))

    I wiesz Star - może to pierwszy raz Wspaniałego -ale czy przypadkiem nie pierwszy raz Twój kiedy będziesz miała wsparcie dorosłego faceta? W singlowaniu z kategorii matka z dzieckiem najgorsze jest chorowanie (matki). Sądzę,że m.in z tego powodu masz tak dobrze dopracowaną logistyke. Krzsła przy wannie itepe. Mając chłopa na stanie - wsadzałby Cię do tej wanny. Ja pamietam że bywszy mężatką - miałam problem żeby sobie plaster nikotynowy na plecach przykleić. A będąc rozwódkę - przeszłam dwa poważne zabiegi - gdzie nie dość że sama zmieniałam sobie opatrunki jak wytrawna marusia sanitariuszka - to jeszcze tak żeby dziecko nie widziało - bo by przeżywało :)

    Masz pierwszy raz nową jakość pooperacyjną :)

    Jakby co - to skajpuj! Będę słowem wspierać :)

    ReplyDelete
  6. Heh - to już plan jak na wojnę, dopracowany w każdym szczególiku ;)
    I dobrze, trza takie rzeczy ustawiać pod siebie na ile się da...
    Wspaniały w gościnnej? ;DDD

    Trzymam kciuki

    ReplyDelete
  7. Po operacji kolana spędziłam 4 doby leżąc z nogami uniesionymi wysoko do góry i tylko w jednej pozycji- na wznak. Koszmar, wszystko mnie od tego bolało.Nie mogłam tylko pojąć dlaczego obie musiały być w górze, ale ponoć właśnie dlatego,żebym się nie kręciła i nie zniweczyła tego, co tą operacją chirurg osiągnął. No ale ja leżałam te 4 doby w szpitalu, potem jeszcze chodziłam o dwóch kulach,żeby nie obciążać tego stawu (3 dni), potem już o jednej przez 2 tygodnie, ale mogłam prowadzić samochód w ramach rehabilitacji.
    Trzymam kciuki za Twoją operację i ten czas po niej.Nie zadręcz Wspaniałego:)))
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
  8. O kurza stopa! To ci sie operacja szykuje. Będzie ok, sama zresztą napisałaś ze do wiosny będziesz jak nowa:)Wszystkiego dobrego!

    ReplyDelete
  9. ;) na stopy są takie buty gumowe?? :) super... kiedy ja nie mogłam moczyću kolana... to był problem ;p nie miałam buta na kolano :)
    Oby wsyzstko poszło dobrze! I dobrze, że masz już takie "doświadczenie"... mniej problemów będziesz miała i mniej nerwów :)

    Powodzenia :)

    ReplyDelete
  10. Sydonia--> Moze tam faktycznie straszy:))) chociaz nikt sie do tej pory nie skarzyl.

    ReplyDelete
  11. evita--> Serio mowiac to naprawde chodzi o jego komfort w tym przypadku, bo mnie to przez tydzien bedzie obojetne czy to dzien, czy noc, bede mogla spac kiedy mi sie zachce i gapic sie w tv kiedy nie bede mogla spac. A jak mi przyjdzie ochota na tv o 3 w nocy, to raczej jemu moze to przeszkadzac. No ale widocznie musi tego doswiadczyc na wlasnej skorze:))

    ReplyDelete
  12. chwilko--> Jak znam Wspanialego to sie wepnie pazurami w krawedz materaca i bedzie wisial, a wygonic sie nie da:))) O przytulaniu nawet nie ma mowy, ale on MUSI przy mnie BYC. Ot i cala filozofia Wspanialego:)

    ReplyDelete
  13. elfii--> Dziekuje:) Jakos damy rade:)

    ReplyDelete
  14. spt--> Jest duzo prawdy w tym co piszesz, po prostu potrzeba jest matka wynalazku:)) Chociaz w czasie mojej pierwszej operacji Potomek mial 18 lat i musze Ci powiedziec, ze jako sanitariusz sprawdzil sie doskonale. Chodzil przez 3 dni z timerem na szyi i co 30 minut regularnie zmienial lod on and off, nigdy nie musialam o nic prosic ani wolac, bo co chwile wchodzil i pytal czy mi cos potrzeba. Pomagal pokonac schody, a ze Potomek kawal chlopa to i bylo sie na kim oprzec:)) To prawda, ze oszczedzilam mu widoku nagiej matki i z ta wanna musialam sobie radzic sama, ale czasem mam wrazenie, ze synowie samotnych matek sa pod tym wzgledem bardziej wrazliwi niz mezowie.
    Zobaczymy jak Wspanialy zda egzamin;)

    ReplyDelete
  15. granato--> Zobaczymy co z ta goscinna wyjdzie;) Ale mam nadzieje, ze dla jego wlasnego dobra sie wyniesie. Napisalam wczoraj, ze bede szczegolnie upierdliwa w nocy, tylko nie przewidzialam, ze to nastapi juz ostatniej nocy. Dostalam jakiegos strasznego nerwobolu i nie moglam sie ruszyc, myslalam, ze mnie sparalizowalo i po kilku minutach prob wstania musialam go jednak obudzic. Szczesliwy nie byl, ale dal rade, 15 minut pozniej nawet udalo nam sie wspolnie sprowadzic mnie do pionu. Szlag, nie mam pojecia skad ten bol;//

    ReplyDelete
  16. anabell--> To lezenie jest wlasnie najbardziej przerazajace, co prawda bede mogla zmieniac pozycje, ale nie za czesto i nie za wiele:)) Wspanialego postaram sie oszczedzic, przyda sie jeszcze;))

    ReplyDelete
  17. Magda--> Bedzie dobrze, w koncu sie przygotowalam prawie na wszystkie ewentualnosci:) "Prawie", bo pewnie i tak sie cos zdarzy takiego na co nie jestem przygotowana, no ale to juz bedziemy walczyc z tym jak przyjdzie ten czas;))

    ReplyDelete
  18. MM--> Tak sa takie buty, prosze tu jest link:

    http://www.ourdoctorstore.com/mp/store/item.asp?ITEM_ID=352

    Jeszcze 15 lat temu dawali te skarpety, ktore sa wykonane z przezroczystego, mocnego plastiku i do tego jest gumowa opaska. Mysle, ze tym razem tez mi to wystarczy, bo opaske zakladam wyzej i wywijam brzeg "skarpety" tak zeby sie nawet kropelka wody nie dostala. Natomiast ten but wyglada mi jakos trudny do zakladania, wiec chyba latwiej bedzie ze skarpeta:)
    Jestem przekonana, ze maja tez cos na kolana, bo w koncu operacje kolan sa bardzo czeste, a pacjent musi sie jakos kapac.

    ReplyDelete
  19. nooo moj maz poczul sie bardzo niekochany, gdy przeziebiona sama spalam w goscinnym, no ale jak jestem chora, to mierzi mnie nawet wlasna skora na grzbiecie, a co dopiero inny ludz przy mnie, dzieki Matce Opatrznosci pobyty operacyjno-szpitalno-domowe odpracowalam ponad dwadziescia lat temu, raz a porzadnie, po tym jak w mojego fiacika 126 wjechala ciezarowka, trzy miesiace w szpitalu i trzy miesiace rea, i od tej pory smie twierdzic, ze wiem co to operacja :)
    najwazniejsze, zeby Tobie ta stope dobrze i czysto zoperowali, a potem tojuz miody beda :)

    ReplyDelete
  20. O żesz! To faktycznie przygotowania pełną parą! O tylu rzeczach na PO to ja bym chyba nie pomyślała wcześniej... Będę trzymać kciuki, żeby poszło sprawnie, a rekonwalescencja była miła, a nie nudna, i żeby tyłek tak bardzo nie bolał:-) A znając Wspaniałego, to on Ci życie w tym czasie osłodzi!:-)))))

    ReplyDelete
  21. marga--> Po takim wypadku to faktycznie masz doswiadczenie, ktorego nie zazdroszcze. Ale wazne, ze masz to juz za soba. Operacje bede miala robiona przez tego samego lekarza i w tym samym gabinecie gdzie robilam poprzednie wiec nie sadze, zeby tutaj byly jakies niemile niespodzianki, w koncu znam ich tam od prawie 20 lat i gdybym miala jakies zastrzezenia to bym nie chodzila:)

    ReplyDelete
  22. zolwico--> Ja jak w wojsku jak jest akcja to i musi byc stosowne przygotowanie:))

    ReplyDelete
  23. Dbaj o siebie, Star, bo ból nie wiadomo skąd to nic dobrego...

    Powodzenia!
    :)

    ReplyDelete
  24. To juz jutro! Wiec trzymaj sie dzielnie i szybkiej rekonwalescencji zycze (jestes tak przygotowana, ze bedzie to pikus) A Wspanialy, mam takie przeczucie, spisze sie na medal! PS Ja bede miala w lutym przeszczepiane dziasla (grafts) i juz trzese portkami, bo boli jak cholera i nie da rady nic jesc! Ale musze, bo mam powazna recesje dziasel, szyjki sie poodkrywaly i zeby zrobily sie wrazliwe. Raz juz to mialam robione w 2004 na jednej stronie i jest to makabra!

    ReplyDelete
  25. powodzenia jutro!!
    zastanawiam sie czy powinnam sie w koncu wybrac do jakiegos likorza, bo mnie moje paluchy bola coraz bardziej.. oj moze jeszcze troche przezyje.. ;]

    ReplyDelete
  26. Trzymam kciuki za bezproblemowy przebieg zabiegu i rekonwalescencji :)

    ReplyDelete
  27. I w takich przypadkach można docenić kawalerki, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki:D

    My praktykowaliśmy wstawianie plastikowego krzesla do wanny, na matę antypoślizgową - siadanie tyłem i nogi samoistnie zostawały na zewnątrz ;) Problem niejaki stanowiło znalezienie dość wąskiego krzesła by się zmieściło.

    Powodzenia!

    //iimajka

    ReplyDelete
  28. trzymam kciuki za Ciebie, moja Mama kilka lat temu miała operowane haluksy u jednej stopy i jeszcze przed operacją, zastanawiała się czy by aby obu naraz nie zrobić. Dochodzenie do siebie zajęło Jej pół roku, bo przez miesiąc miała druty wystające ze zoperowanych palców, przez kolejny miesiąc chodziła w specjalnym bucie, potem w kupionych specjalnie za dużych o 3 rozmiary kapciach (jednym) bo stopa ciągle spuchnięta, generalnie ciężko nazwać ruchy jakie wykonywała chodzeniem :))), bo ciężko Jej było ustać, co dopiero chodzić, generalnie najchętniej poruszałaby się w pozycji siedzącej. Ból całkowicie wybił Jej z głowy zoperowanie stopy numer dwa. Oczywiście haluksy odrosły.

    ReplyDelete
  29. Kachna--> Domyslam sie, ze Twoja mama miala robiony haluks metoda zeskrobywania (shaving) kosci dlatego kosc odrosla. Domyslam sie, bo nie wiem na pewno, ale taka wlasnie metoda miala robione haluksy moja ciotka w Polsce lata temu i oczywiscie w ciagu 3 lat kosci odrosly. Ta metoda powinna byc juz dawno zakazana. Ja mialam haluksy robione (pierwszy 17 i drugi 16 lat temu) i do tej pory nic nie odroslo i wiem, ze nie odrosnie, bo moje halusky byly robione inna metoda. Moj doktor wycina na dlugosci kosci taki trojkacik (jak pizza slice) i potem laczy kosc, ktora sie zrasta i jest prosta. I nie ma grzyba zeby haluks odrosl. Mam do tej pory haluksy jak niemowle. Po kazdej operacji chodze od samego poczatku oczywiscie w odpowienim pooperacyjnym bucie i jestem w domu tylko tydzien, w nastepnym tygodniu po operacji ide do pracy. Sama z wlasnej nieprzymuszonej woli uzywam laski przez pierwsze 2-3 miesiace po operacji, a robie to tylko dlatego, ze ludziom w pociagu czy na ulicach nie rzuca sie w oczy but pooperacyjny ale na pewno widza czlowieka z laska i automatycznie sie odsuwaja, sa ostrozni zeby nie nadepnac, nie kopnac czy nie popchnac niechcacy. Wiec laske uzywam nawet jak juz przestaje uzywac buta. Na poczatek chodze w obuwiu sportowym, bo to latwo sie zaklada, wiazania daja mozliwosc regulacji jak noga lekko spuchnie i sa wygodniejsze. Opuchlizna oczywiscie jest niejako normalnym zjawiskiem, ale ja dostaje od mojego doktora bandaze przeciwopuchliznie, robie oklady z lodu przez pierwsze trzy doby non stop (20 min on, 20 min off) i pozniej przez cale 3 miesiace kiedy tylko moge usiasc i zrobic taki oklad. Mam tez specjalna poduszke, w ktorej spie i mozna w niej latwo zapiac oklad lodowy, zeby nie spadal. Teraz mam juz w pracy dwa bandaze chlodzace, ktore jak wroce do pracy bede zawijac powyzej kostki, zeby nie dopuscic do spuchniecia. Takie bandaze po pierwszym uzyciu wklada sie do zamrazalnika (w pracy mam lodowke) i mozna je uzywac powtornie. Wierz mi nigdy nie mialam zadnych tego typu doswiadczen o jakich Ty piszesz.
    Skad wiec tyle operacji?
    Mam genetycznie fatalne nogi, mam sklonnosci do zmian kostnych w stopach ktore nasilaja sie z wiekiem. Podobnie jak zmiany arytretyczne w dloniach, na pewno nie raz widzialas starsze dlonie z pokrzywionymi palcami. Ten sam proces zachodzi w stopach i ja o tym wiem, bo widzialam jak to postepowalo w przypadku mojej mamy, wiec wiem, ze jak tylko cos sie zaczyna wychylac od normy to lece na operacje. Nie dopuszczam do bolu, nie czekam az sie pokrzywi bardziej, bo wiem, ze bardziej skomplikowana operacja to dluzsza rekonwalescencja, wiekszy bol i wyzsze ryzyko. Zreszta nie jest tajemnica, ze z wiekiem kosci nie goja sie tak szybko jak mlode. Moje operacje sa bardziej zapobiegawcze niz naprawiajace:)
    Aaa i moj doktor nigdy nie zrobilby operacji na dwoch stopach w tym samym czasie. Dla mnie to tez jest zbrodnia bo przeciez pacjent musi miec na czym sie podeprzec nawet jak siedzi na sraczyku:))
    Mam nadzieje, ze wyjasnilam.

    ReplyDelete
  30. Wyjaśniłaś bardzo dobrze, nie wiem jaką metodą były robione haluksy mojej Mamy, ale wiem że cierpiała straszne męki i bardzo było mi Jej szkoda, tym bardziej, ze sama jej tą operację załatwiałam. Rok po operacji spotkałyśmy moją znajomą mniej więcej w wieku mojej Mamy i Ona też była po operacji haluksów, ale prawdopodobnie tak robionej jak u Ciebie, bo kilka dni "po" już chodziła o własnych siłach i to w normalnych butach i z tego co wiem nic jej nie odrosło. Ja na szczęście nie mam skłonności do haluksów, nie chodziłam na obcasach tak jak Mama kiedyś, zdarza mi się to kilka razy w roku od wielkiego dzwonu. Do tej pory przypomina mi się Mama przemierzająca nasz dom w pozycji "na dupce" :)) nie jest to śmieszne, ale widok był komiczny, zresztą sama się z tego śmiała.

    ReplyDelete
  31. Kachna--> Chodzenie "na dupce" widzialam w wykonaniu mojej znajomej, faktycznie wyglada komicznie, ale smiac sie nie wypada;)) Ale ona po kilku dniach wypozyczyla wozek inwalidzki i dupka mogla odpoczac. Tak czy inaczej nie dziwie sie Twojej mamie, ze nie chce powtorki z rozrywki. A Ty masz szczescie, ze nie odziedziczylas tych sklonnosci, no i ze nosisz rozsadne buty. Twoja mama to moje pokolenie, a to pokolenie slynie z tego, ze krew tryskala z butow, ale rzucalo sie usmiech na twarz i maszerowalo na podboj swiata:)))

    ReplyDelete
  32. Cześć,
    napisz proszę co to za specjalne skarpetki pod prysznic. Będę miała zabieg na dwie stopy i szukam czegoś co pomoże mi wziąć prysznic bez moczenia ran......
    Pozdrawiam

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...