Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, January 2, 2012

Intensywnie

Mialo byc spokojnie i w zasadzie bylo przynajmniej w sylwestrowa noc, ale ostatnie dni spedzam pod znakiem intensywnych przygotowan do operacji.
Wydawaloby sie, ze nic nie musze, a jednak...
W pracy w piatek byl spory ruch, kto nie zdazyl przed swietami ten gnal przed Nowym Rokiem, a ja tez musialam kilka spraw uporzadkowac, w koncu w tym tygodniu pracuje tylko 3 dni, pozniej tydzien wolnego, a pozniej az do konca marca planuje pracowac tylko 3 dni w tygodniu.
Po pracy w piatek spotkalam sie z Susan i jej kolezanka-dziennikarka z Connecticut, a ta z kolei przyprowadzila ze soba corke i jeszcze dwie osoby. Zaczelo sie od drinka i mialam szczery zamiar wrocic do domu gdzie czekal Wspanialy.
Ale na szczerym zamiarze sie skonczylo, bo jakos nam tak dobrze bylo ze soba, ze po drinku poszlismy do mieszkania Su, ktore ona odziedziczyla tutaj po ojcu, tam wypilismy jeszcze po lampce wina i namowili mnie na wspolny obiad. Zadzwonilam wiec do Wspanialego i zameldowalam, ze w domu bede jak wroce.
W sumie wrocilam po 22ej ale bylo tak fantastycznie, ze sama sobie sie dziwie, ze nie dalam sie namowic na jeszcze jeden wyskok.
No ale w koncu jestem powazna zona, nie?
Wazne, ze udalo mi sie wrocic zanim Wspanialy wzial sie za zmiane zamkow w drzwiach, wiec malzenstwo zostalo uratowane.
Serio to nawet nie wiem czy on te moja nieobecnosc zauwazyl, bo ostatnio dobral sie znow do jakichs gier na komputerze i jest tym pochloniety calkowicie.
Sobota zeszla nam na slodkim lenistwie, bo nic nie musialam przygotowywac na nasz intymny scenariusz powitania Nowego Roku. Jedzenia ciagle mamy pod dostatkiem i juz patrzec na nie nie mozemy.
Swieta pod wzgledem zarcia sa wielce przereklamowane i generalnie, moim zdaniem pod kazdym wzgledem.
Oczywiscie nikt nie musi sie ze mna zgadzac, ale ja mam juz dosc, jakby sie dalo to chetnie wysiadlabym z tego pociagu, ale za szybko jedzie, a na glowke boje sie skakac.
W kazdym badz razie juz mnie nie rajcuja spotkania za stolem, chociaz zjesc dobrze i ugotowac od czasu do czasu lubie. Nie podniecam sie Nowym Rokiem, bo to moim zdaniem dzien jak kazdy inny, a tylko 3 miesiace zajmuje mi przyzwyczajenie sie do pisania odpowiedniej daty.
Owszem lubie popatrzec i zawsze to robie na tlumy, ktore co roku zbieraja sie przy tej okazji na Time Square. Za kazdym razem jestem szczesliwa, ze kiedys sama to zaliczylam i wiem, ze tak jak mnie tamta noc zapadla w sercu i pamieci, tak zapadnie setkom tych mlodych, ktorzy sie tam teraz zbieraja.
Jest to moim zdaniem cos, co jesli tylko czlowiek ma okazje powinien przezyc, ale niekoniecznie wiecej niz raz w zyciu. I ja ten moj jeden jedyny raz zaliczylam, teraz moge spokojnie zyc wspomnieniami.
A poki co pomocze dupe w jacuzzi, wypije szampana i poczynie starania nad robieniem dziecmi.
Na szczescie na staraniach sie konczy, bo w przeciwnym razie tez nie wiem czy tak chetnie bym sie na to pisala;) Tym razem mielismy przygode w jacuzzi, bo jakos nam sie pomerdaly szyki i ciezko bylo wyjsc.
A to dlatego, ze Wspanialy mnie tak rozsmieszyl, ze zupelnie stracilam wladze nad wlasnym cialem i on sie biedak nie mogl wygramolic.
Jak tak dalej pojdzie, to w przyszlym roku trzeba bedzie wziac ze soba telefon, co by bylo jak zadzwonic na 911 zeby nas jacys przystojni strazacy z tej wanny wycianeli.
Paluszki mi sie pogoily na szczescie, chociaz jeden jeszcze tak nie na 100% i ciagle staram sie go nie moczyc za wiele, no ale skoro do tej pory nie odpadl, to bedzie dobrze.
Wsumie poszlismy spac okolo 2:30 a na niedziele juz mialam plan zeby wyciagnac Wspanialego na dlugi spacer po zachodniej stronie Manhattanu.
I poszlismy, co prawda nie skoro swit, ale wyruszylismy z domu w poludnie, co jak na pierwszy dzien roku jest wystarczajaco wczesna pora.
Pojechalismy na Harlem czyli do 125ej ulicy i stamtad planowalam przejsc az do 72ej, ale sie Wspanialy zbuntowal. Moze nawet nie tyle on sam, co jego pecherz i juz od 112tej zaczal pytac:
-- Czy jest i gdzie szansa wyjsc stad na miasto?
-- Pewnie gdzies jest, ale przewiduje, ze pierwsza w okolicach 95 ulicy.
Bo ja nam ten spacer zafundowalam nie po parku, ale brzegiem rzeki, gdzie jest sciezka rowerowa i dla pieszych, a ta czesc jest oddzielona od parku i miasta dwukierunkowa droga szybkiego ruchu. Popatrzyl na mnie, przewrocil znaczaco oczami i westchnal gleboko.
-- Skarbie, przeciez uprzedzalam, ze to spacer dla zdrowia, a nie siedzenia w knajpach czy tez na lawkach.
-- Tak, ale nie uprzedzalas, ze trzeba sie zaopatrzyc w pieluche.
Gdzies po drodze przysiedlismy na kamieniu, bo takie wlasnie kamienne siedliska sa co jakis czas przy sciezce dla pieszych. Pogoda byla sliczna, cieplo, spokojnie, bezwietrznie, swieze powietrze... no bosko, gdyby nie szum przejezdzajacych samochodow;)
-- Kochanie, ale spojrz na jasna strone tej wyprawy - zaczelam i po chwili dodalam - Nigdy wczesniej nie byles na Harlemie.
-- Prawda, nigdy nie bylem.
-- A widzisz ile uroku dodaje do Twojego zycia...
Juz nie skonczylam bo parsknal smiechem, a mialam jeszcze dodac, ze jego zycie przede mna bylo pewnie nudne i malo kolorowe.
Nic nastepnym razem mu to przypomne, bo przeciez wiadomo, ze nastepny raz kiedys bedzie.
Jak juz dotarlismy do 95 ulicy, to oczywiscie nie bylo przepros musielismy wejsc w miasto.
Poszlismy cos zjesc, bo pora byla stosowna, wypic kawe i ja chcialam jeszcze wrocic na szlak, ale Wspanialy mi to wybil skutecznie z glowy. Moze i mial racje, ale co sie odwlecze....
Jak tylko bede mogla znow chodzic na dlugie spacery, to tym razem zaczniemy od 72ej i pokonamy ten brakujacy odcinek do 95ej.
Oto kilka zdjec z naszej wedrowki.
Widok na GeorgeWashington Bridge



Na rzece wybudowano takie pomosty gdzie mozna sobie pospacerowac, posiedziec, poczytac ksiazke, lub nawet poopalac sie latem jak ktos lubi:




Amatorow czytania na swiezym powietrzu nie brakuje nawet w dzien Nowego Roku, ale przy tak pieknej pogodzie to wcale sie nie dziwie:



Po drugiej stronie rzeki widok na New Jersey:





I to zdjecie zrobione pod slonce:



I tu juz koncowka naszego spaceru, czyli wejscie do parku a co za tym idzie do miasta:)




I tak zakonczylismy pierwszy w tym roku spacer, a dla mnie ostatni na jakis czas, prawdopodobnie do wiosny, bo mimo, ze bede chodzic, to jednak nie na dlugie spacery.
Ale nic to przyjdzie wiosna i bede jak nowa:))
A narazie szykuje sie do przebywania w domu samej przez pierwszy tydzien, bo jednak Wspanialy bedzie musial isc do pracy, a ja bede sobie musiala radzic sama. Najwazniejsze, ze przez pierwsze 3 dni bede miala opieke, a pozniej zostanie telewizor i komputer.
Dam rade :))

37 comments:

  1. Jestes bardzo dzielna! Ja bym umierała ze strachu, nawet kazdy poród próbowałam odwołać lub choćby przesunąć na inny dzień. Star kochana, bedziesz miec teraz duzo czasu by pisac co jest dobra wiadomoscia dla nas. Gdybys poczuła sie samotna zawsze mozesz na mnie liczyc - nie wpadne zeby podac ci kawe, ale korespondencja zawsze chetnie. Trzymaj sie dzielnie i wracaj szybko do sił!

    ReplyDelete
  2. Dasz radę, a co, masz nie dać? ;-)

    ReplyDelete
  3. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Bedzie dobrze, dasz rade! Jestes przeciez super-woman;) Nie zartuje.

    ReplyDelete
  4. Pewnie, ze dasz rade. Pisz sprawozdania.

    ReplyDelete
  5. Spokojnie, grunt, że masz już plan jak sobie poukładać codzienność :)
    Trzymam kciuki!

    Ps. Takie spontaniczne spotkania są super ;)

    ReplyDelete
  6. Socjo--> Dzieki kochana, jak masz Skypa to nawet mozemy pogadac:)) Pisac bedzie troche trudno lezac z noga w gorze.
    Nie umieram ze strachu, bo to zaplanowane i wiem na czym polega. Ale musze sie dobrze zorganizowac, bo jednak w tej chalupie wyjscie z sypialni po kawe do kuchni bedzie wyczynem;)

    ReplyDelete
  7. Moniko--> Wzajemnie Tobie rowniez najlepszego i moze sie wreszcie gdzies spotkamy w tym roku;) A do super-woman to mi daleko, albo i jeszcze dalej;))

    ReplyDelete
  8. evita--> A co u Ciebie? Ty tez planowalas jakies zabiegi zdrowotne i nic nie napisalas, a ja ciekawa jestem;)

    ReplyDelete
  9. granato--> To prawda, ze spontaniczne i nieplanowane spotkania sa czesto super:))

    ReplyDelete
  10. No kurna - sam soebie winien jestem - za rzadko TU goszcze, to potem mnie cos zaskakuje. Jak przeczytalem o przygotowaniach do OPERACJI to mnie zmrozilo, ale pogrebalem trochce w czelusciach bloga i juz wiem - prostowanie palucha. Star - trzymam kciuki.
    Usciski.

    ReplyDelete
  11. A i jeszcze cosik MUSZE dodac - znow nie wiedzac nawet od kiedy ta nowa starowa fotka w profilu jest i czy podlegalo to kiedys jakiejs dyskusji.
    FAJNA LASKA !!!! Pakt z diabolem jakimks zawarlas czy co? Lat Ci ubywa

    ReplyDelete
  12. mariniku--> Paktu z diabolem nie zawarlam, fotka na tyle mala, ze nie pokazuje szczegolow i robi dobre wrazenie:)))) Wiesz, taka zmylka;)
    A operacja to w sumie maly pikus, tyle, ze przygotowan od groma i ciut ciut.
    Buziaki:***

    ReplyDelete
  13. Oby sie wszystko szybko i dobrze goilo! Nikt nie lubi szpitali, ale nieraz trzeba sie "naprawic".
    A z tym jacuzzi i przystojna ekipa ratunkowa- to w zasadzie jest super pomysl, moze tez w czyms utkne? Tylko, ze nasze irlandzkie chlopaki nie sa tak bosko wygladajace, jak u was..:(
    Usciski!

    ReplyDelete
  14. Kilka lat temu zdecydowalam sie na operacje haluksow od razu na obie nogi i nie bylo to przyjemne, dotarcie do lazienki graniczylo z cudem. Tak jak piszesz najwazniejsze jest odpowiednie przygotowanie przed zabiegiem, a potem juz tylko szybki powrot do zdrowia.
    Dasz rade,powodzenia!
    Spacer cudowny, mne juz nosi i tesknia mi sie male wakacje. U nas dzis -20C, brrrr.

    ReplyDelete
  15. Aggie--> Po dwoch lampkach szampana to kazdy strazak jest przystojny:) Gorzej ze mna... :)))

    ReplyDelete
  16. Ataner--> Haluksy mialam robione juz dawno, przez tego samego lekarza, ale nie dwa na raz, bo on uwaza, ze trzeba zostawic pacjentowi jedna noge do skakania:))) I ja sie z tym akurat zgadzam. Zmiany w kosciach robia sie z wiekiem, wiec mimo, ze haluksy mam jak niemowle to od czasu do czasu cos sie gdzies wykrzywi i tym razem padlo na czubek duzego palca i drugi palec ten obok duzego. Nie chce czekac az zrobi sie z tego hammertoe bo wtedy operacja jest bardziej skomplikowana, wiec robie teraz jak tylko zaczely sie krzywic. W sumie nie przewiduje problemow, ale chce byc przygotowana na egzystowanie na jednej nodze przez tydzien:))
    U nas dzis tez zimno, chyba tylko 1C na plusie, brrrrrrrrrrr jeszcze jutro bedzie zimno, a potem ma sie znow ocieplic. Na szczescie jest slonecznie, wiec chce sie zyc:))

    ReplyDelete
  17. Przede wszystkim znów bardzo mnie ucieszyło zwiedzanie NYC przy Twej pomocy.Macie Tam możliwości rozliczne - do wyboru !! U nas też pogoda przystępna dla spacerów ( tzn.ciepło ) i ogromnie mnie zdziwił komentarz Ataner - takie zimno w Chicago??!
    Podziwiam Twą odwagę, ale sądzę, że dasz radę ...POWODZENIA !

    ReplyDelete
  18. Przyznam się, że zawsze, kiedy opisujesz wyprawę po NY, ja odpalam google maps i chodzę razem z Tobą. Mam słabość do tego miasta, choć spędziłam tam tylko chwilkę. Powodzenia!! I serdecznie dziękuję za maila pięknego :).

    ReplyDelete
  19. Kwoko--> Chicago jest bardziej na polnoc niz NYC, tam zwykle zimniej. A moje spacery chwilowo bede musiala zawiesic na kolku:)))

    ReplyDelete
  20. Dominiko--> Milo mi, ze sie odezwalas i ciesze sie, ze wtedy napisalas do mnie:) A NYC jakos zapada gleboko w pamieci, a czesto i w sercu;)

    ReplyDelete
  21. Witaj Stardust
    Zrobiliście sobie piękny spacer.
    To miejsce wydaje mi się oazą spokoju.
    Dziś trochę szaro,ale wiosną pewnie pełne zieleni.
    Podoba mi się to zdjęcie pod słońce ,no i oczywiście wiewiórka(bo to jest wiewiórka???).
    Pozdrawiam serdecznie i oczywiście trzymam kciuki.
    PS.Ortopeda powiedział mi również ,że bez operacji się nie obejdzie,ale na razie odwlekam decyzję:))

    ReplyDelete
  22. Jak dobrze ze Ty mozesz sobie na spacery z Wpanialym pochodzic:)Ja tego mojego gada nie moge nigdzie wyciagnac bo on ma zawsze jakies pilne sprawy remontowo-przemeblowalnicze w domu,a jak juz sie gdzies wybiera to musi to byc na drugi koniec swiata:))),ale dobre i to.
    Przynajmniej DZIEKI TOBIE nie zapominam jak wyglada NY:))

    ReplyDelete
  23. kto jak nie Ty Star ? :)

    trzymam kciuki :*

    ReplyDelete
  24. fajnie siedziec sobie na kanapie i zarazem pospaceowac po Njujorku, internet to potega :)

    spokojnej rekonwalescencji!

    ReplyDelete
  25. Teniu--> Jesli moge cos doradzic, to nie czekaj. Ja robie moje operacje na biezaco, ale mam kolezanke, ktora wlasnie czekala i teraz siedzi juz siodmy tydzien po operacji i jeszcze nie wiadomo kiedy dostanie zezwolenie na chodzenie. Z kazdym rokiem jest gorzej a co za tym idzie operacja bardziej skomplikowana, bardziej bolesna i bardziej ryzykowna. Zrobisz jak uwazasz, bo to Twoja decyzja, ale ja Ci tylko daje przyklad, ktory znam tu na miejscu.

    A co do miejsca naszego spaceru, to nie jest to oaza spokoju, bo niestety towarzyszy temu miejscu wieczny szum samochodow, na gorze w parku juz tego nie slychac, ale tu przy rzece niestety jak chcesz rozmawiac, to sie musisz zatrzymac:)) Ale wyglada fajnie i co wazniejsze to jest osobna sciezka rowerowa i osobna dla dreptajacych lub biegajacych.

    ReplyDelete
  26. Maga--> Ja mam na mojego jedno lekarstwo, bo jemu sie w wiekszosci przypadkow nie chce, ale jak mowie, zeby zostal w domu a ja sobie sama pojde, to natychmiast stoi w drzwiach:))

    ReplyDelete
  27. marga--> To prawda dzieki internetowi mozna zwiedzic swiat nie ruszajac sie z lozka:))

    ReplyDelete
  28. Jakaś dziwna ta rzeka... Nad normalną rzeką nie ma żadnych ścieżek ani pomostów do czytania ksiażek, tylko są zarośla, błoto, ewentualnie stare opony, kubły po farbie, gruz z remontu, worki po nawozach. Ech, ta Ameryka... ;)

    ReplyDelete
  29. Ove--> Masz racje, ta rzeka jakas taka amerykanska:))))

    ReplyDelete
  30. Och, Stardust, ja też czekam z utęsknieniem na wiosnę, chociaż - jak wiesz zapewne - zimy u nas tego roku niet...

    Nie będę się oczywiście dopytywać, co oznacza "straciłam władzę nad własnym ciałem", ale muszę tu przyznać: super zdjęcie!!!!! :)

    ReplyDelete
  31. Elu--> U nas sa takie szare wiewiorki:) Tez sie nie moglam przyzwyczaic na poczatku, bo kojarzyly mi sie ze szczurami:)))

    ReplyDelete
  32. anulla--> Ja tylko z powodu tej nogi czekam na wiosne, bo wtedy juz bede mogla chodzic na full speed, a tak to mi nie przeszkadza brak zimy. Chociaz u nas wczoraj i dzis temperatura spadla ponizej zera i nawet siegnela -7C co mnie zmrozilo:)) Ale jest slonecznie i pieknie, za sniegiem i mrozem nie tesknie.
    "Stracilam wladze nad cialem" oznacza, ze tak sie rechotalam, ze za nic na swiecie nie potrafilam zmienic pozycji coby ulatwic wyjscie Wspanialemu:))

    ReplyDelete
  33. Dzięki Stardust.
    Jestem pod stałą kontrolą ortopedy.
    Aktualnie mam wkładki do butów i gimnastykę.
    Moim problemem są ścięgna -zapadły mi się palce(2 i 3) u stopy,co powoduje skrzywienie największego palucha i powstawanie haluksa.
    Niestety boję się operacji i mam nadzieję,że płaskie obuwie,wkładka i gimnastyka uchronią mnie od niej:))
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
  34. Teniu, to juz Ty i Twoj ortopeda musicie zadecydowac co dalej. Pamietaj, ze bardziej skomplikowane operacje sa bardziej oplacalne dla lekarzy. Moze go popytaj o prognozy na przyszlosc. Moja kolezanka jak juz pisalam juz 7 tygodni skacze na szczudlach i sama jej operacja trwala 3 godziny. Ja bede chodzic bez zadnego wspomagania od samego poczatku, a tylko tydzien mam byc w domu i oszczedzac stope.
    Ale widze, ze u Ciebie to nie jest prosty przypadek zmian kostnych.
    Buziam:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...