Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, January 12, 2012

Pierwsze koty za ploty

Zaliczylam wczoraj piewsze wyjscie na swiat, pierwsza wizyte kontrolna, czyli jak w tytule...
Mam dzieki temu rozeznanie, ze niestety przygotowanie sie rano do wyjscia z domu nie jest takie latwe i zajmuje dwa razy wiecej czasu niz normalnie. Trzeba to bedzie wziac pod uwage przy wychodzeniu do pracy, ale skoro zdazylam do doktora na 10:15 to do pracy na 12ta powinnam zdazyc z palcem w dupie.
Chociaz ten palec w dupie mi do niczego nie potrzebny, a wiec nalezy sie spodziewac, ze bedzie jeszcze latwiej;)
No chyba, ze sie zakleszcze w kabinie prysznicowej i za cholere nie bede mogla wyjsc, to wtedy nie pozostanie nic innego jak czekac az Wspanialy wroci z pracy i mnie uwolni.
Bo wychodzenie z kabiny nie jest latwe. Mam krzeselko do siedzenia pod prysznicem, do kabiny wchodze bez buta, za to ochroniona plastikowa skarpeta, bo opatrunek nie moze zmoknac pod zadnym pozorem. Nie wolno mi postawic nogi bez buta na podlodze, a wiec moge ewentualnie lekko podeprzec sie na piecie.
Wszystko to jest do opanowania na sucho;))
Po kapieli kiedy siedzi sie mokra dupa na  rownie mokrym krzeselku i chce sie podeprzec mokra stopa na mokrej podlodze kabiny bez uzywania drugiej stopy... Hmmm... no umowmy sie, ze nie jest to tak proste jakby sie chcialo.
Do tego nie ma sie czego potrzymac, ani za co zlapac, oczywiscie mozna sie zlapac z rozpaczy za wlasny leb, ale to nie dziala.
Jedyne czego moge sie uczepic to brzeg umywalki i mam nadzieje, ze przez najblizsze 4 tygodnie nie wyrwe tej umywalki z korzeniami.
Pozyjemy, zobaczymy...
Doktore od stopiczki stwierdzil, ze wszystko wyglada bardzo ladnie, ja mu wierze na slowo, bo ja nie chce tej nogi widziec do czasu kiedy nie musze, czyli do czasu kiedy przejme nad nia opieke. W zwiazku z czym jak tylko wchodze do gabinetu i siadam na fotelu prosze o taka zaslonke, ktora zaslania widok na to co sie tam po drugiej stronie dzieje.
Dopoki nic nie boli i nic nie widze, jestem szczesliwa.
Jak juz doktor zakladal bandaze, to odslonil te zaslonke i zobaczylam, to co wystawalo zza bandaza, a bandaz tym razem dostalam czerwony. Poprzednio mialam niebieski ponoc pod kolor moich oczu, tym razem czerwony, bo dochtore mnie lubi wyjatkowo;)) I niech tak zostanie.
Dostalam znow pakunek skarpetek na zmiane i do zobaczenia za tydzien o tej samej porze.
Jeszcze w poniedzialek jak Wspanialy oznajmil, ze w srode wezmie sobie wolne zebym nie musiala tam sama kustykac, pomyslalam, ze w takim razie jak mam kierowce do dyspozycji to dobrze byloby gdyby udalo sie rowniez zaliczyc dodatkowa wizyte u znachora. Zadzwonilam zeby sie umowic, ale panienka stwierdzila, ze sroda jest tak zapchana wizytami, ze nie jest w stanie mnie nigdzie wcisnac. A to dlatego, ze w czwartek znachor wyjezdza i wraca do pracy dopiero w poniedzialek.
No coz, nie pozostalo mi nic innego jak zostawic numer telefonu z prosba, ze gdyby jednak ktos zrezygnowal, to ja na to jak na lato.
No i mialam szczescie:)
Juz o 13:30 panienka zadzwonila, ze zwolnilo sie jedno miejsce na 16:30 i czy jestem chetna. Oczywiscie, ze bylam chetna, kto by nie byl?
I tak ledwie sie porozbieralam po jednej wizycie, dobrze ze mialam czas na odpoczynek z okladem lodowym a juz o 16tej musialam sie na nowo ubierac i wychodzic.
Bo ubieranie sie tez jest bardziej skomplikowane niz normalnie:)
Nozesz nic nie jest tak jak zwykle, ale mozna sie do tego przyzwyczaic.
W sumie najwiecej problemu mialam ze schodami u znachora, bo sa dosc strome i cale wylozone wykladzina dywanowa, wiec musialam wyjatkowo uwazac.
Jak juz po skonczonej wizycie Wspanialy przywiozl mnie do domu, to mialam dosc ledwie zjadlam obiad i padlam. I nawet spac poszlam wyjatkowo wczesnie bo ok. 22ej.
Troche duzo atrakcji jak na jeden dzien.
Wspanialy stwierdzil ostanio, ze praca gospodyni domowej jest nie do przerobienia.
Do tej pory myslal, ze pewne rzeczy robia sie same, a teraz, okazuje sie, ze czego nie zrobi to nie znika, tylko czeka na niego. No i dobrze, ma szczescie, ze nie musi gotowac, bo w sumie jemy to co ja nagotowalam i zamrozilam wczesniej.
Do tej pory gotowal tylko dwa razy, bo raz zrobil krewetki scampi do makaronu i drugim razem, poniewaz nagotowal za duzo makaronu to zrobil lososia na parze, ktorego tez pozarlismy z resztka makaronu i dodatkiem pesto.
A jutro juz bedzie pierwszy tydzien zaliczony.

PS
Ok. miesiac temu, moze dwa, droga lancuszkowa odkrylam cudowny blog i dzis za zgoda autorki (dziekuje Ilenko) tenze blog bedzie w mojej linkowni pod haslem "Randki w ciemno" a tutaj jest bezposredni link.
Blog serdecznie polecam wszystkim, ktorzy lubia dobre pioro(?) czy tez raczej pisanie;)) bo Ilenka pisze z takim poczuciem humoru i taka zwada, ze az trudno oderwac sie od czytania. Ja przeczytalam caly blog w ciagu jednego weekendu i o malo nie osleplam, ale nie moglam przestac. Przyznam sie tez, ze od czasu odkrycia bloga zaczynam i koncze dzien wizyta u Ilenki. Dodatkowo polecam ten blog wszystkim "samym ale nie samotnym" bez wzgledu na plec, a dlaczego? Przekonajcie sie sami;)
Milego czytania!

26 comments:

  1. Popatrz no, dojrzał Ci chłopina!. Każdy z nich myśli,że w tym domu wszystko się robi od samego pomyślenia o tym. Wiesz, a może zredukujesz nieco to chlapanie się w wodzie , bo rzeczywiście, skoro nie masz żadnych uchwytów, to łatwo się wywalić.Może przełóż kapiółki na ten czas, gdy Wspaniały w domu?A masz chociaż matę antypoślizgową na dnie kabiny? Stardust, nie szarżuj, proszę Cię!
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A co by to bylo jakby tak trafilo na chlopa, ktory w ogole nic nie robi w domu?:)) Moj to i tak wiecej gada dla samego gadania, bo przeciez ja ani nie brudze przez to, ze jestem w domu, a sprzatanie i tak nalezy zawsze do niego. No ale widocznie chce byc szczegolnie doceniony:))
      Kapiolki i tak ograniczam do co drugi dzien, ale dam rade:)) Kazda nastepna kapiolka (bardzo mi sie to slowo spodobalo) jest latwiejsza:) Najgorzej bylo przy pierwszych dwoch, a juz w przyszlym tygodniu pewnie dojde do takiej wprawy, ze nie bede pamietac, ze mozna to robic normalnie:)) Pozdrawiam:))

      Delete
  2. Gdy czytałam o tej kąpieli, to przypomniało mi się, że tylko raz miałam podobne problemy z wychodzeniem z wanny, a to był ledwie jakiś strasznie bolący odcisk, który trzeba było usunąć. Brrr... Chociaż może się z tym równać jedynie branie prysznica kilka dni po porodzie - ze względu na spore spowolnienie ruchów (przynajmniej w moim przypadku). Życzę Ci powolnego redukowania biegów, czyli kolejnych minut w czasie wychodzenia z domu, przemieszczania się po domu, kąpieli i innych domowych spraw. A na blog zajrzę z ciekawości, skoro tak zachwalasz! Pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, czlowiek w takich sytuacjach jakos naturalnie zwalnia. Ja sie czasem sama do siebie usmiecham pod nosem, bo normalnie to zapitalam jak wariatka, a teraz krocze dostojenie "stuk, stuk, stuk puk" przez korytarz i mam gdzies, ze przejscie do kuchni po kubek kawy trwa 5 minut, albo nie zdazylam odebrac telefonu.

      Delete
  3. W końcu wyschniesz naturalną koleją rzeczy pod tym prysznicem (jeśli go zakręcisz) i wtedy wyjdziesz suchą nogą :))
    Na pewno szybko się zregenerujesz przy Twoim temperamencie i poczuciu humoru. Rozumiem, że pewnie Cię ciut nosi, a tu nie wszystko wolno. Kuruj się :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ewa, z tym wysychaniem to jest nie glupi pomysl:) Tyle, ze pozycja siedaca nie pozwala na wysychanie tylow, ale mozna sie zawsze po wyschnieciu przodow przerzucic przez krzeslo i suszyc dalej:)))

      Delete
  4. Dużo raźniejszy dzisiejszy post :)
    A niebieskie i czerwone bandaże to niezły patent na odwrócenie uwagi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki ze docenilas:))) Razniejszy, bo i ilez mozna pitolic o smutkach i lamaniu kosci, zwlaszcza jesli robi sie to lamanie na wlasne zyczenie:))

      Delete
  5. WIelkie dzieki za rekomendacje, juz zaczelam i cholernie trudno przestac. Ilenka uzależnia!

    ReplyDelete
  6. Socjo, milo mi, ze skorzytalas z mojego polecenia:) I dzieki, ze potwierdzasz:) Ilenka jest jak narkotyk!!! Z tym, ze legalny i bez skutkow ubocznych... no ewentualnie mozna sie nie wyspac przez kilka nocy z rzedu, ale warto;))

    ReplyDelete
  7. Cieszę się, że idzie ku dobremu:)

    ReplyDelete
  8. Była na rekomendowanym przez Ciebie blogu i nawet spotkałam znajomych, bo ja z bloxa przeszłam na bloggera:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No prosze, a ja nawet nie wiedzialam, ze Ty kiedys pisalas na bloxie:)

      Delete
  9. To mój, to mój blog. Stardust, bardzo dziękuję!!!!!
    I współczuje kłopotów. Ja w zeszłym roku byłam uziemiona przez złamaną nogę. Do dziś pamiętam jak się kapałam trzymają zagipsowaną nogę za wanną. Totalna jazda. W takich sytuacjach czlowiek uświadamia sobie jak mu dotąd było dobrze:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, z tym chwilowym "brakiem" oparcia w nogach to jak ze szczesciem:) Czlowiek czasem musi byc nieszczesliwy, zeby umial docenic kiedy jest szczesliwy:))

      Delete
  10. dzelna jesteś Star! i napisz mi - tak trochę zmieniając temat - co to są krewetki scampi? gatunek krewetek czy sposób przygotowania ?

    ReplyDelete
  11. Juz sie robi:) Rozgrzac maslo i odrobine oliwki na patelni, wrzucic posiekany czosnek. Jak czosnek zacznie ladnie pachniec, wrzucic surowe krewetki smazyc ok. 1 minute na jedna strone, az dostana ladnego koloru, dodac sol, pieprz, sok z cytryny i posiekana natke pietruszki.
    Palaszowac:))) Ja bardzo lubie z makaronem typu linguine, albo spagetti.

    ReplyDelete
  12. U mnie niestety też wychodzenie z kabiny prysznicowej nie jest łatwe. Strasznie wysoki brodzik...cóż począć, uważam jak mogę, ale gdybym miała jakiś konkretny uraz to trudno mi to sobie wyobrazić O.O

    ReplyDelete
  13. Myslalam, ze scampi jest po prostu rodzajem skorupiaka, a tu prosze - czlowiek cale zycie sie uczy :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem jak u Was, ale tutaj shrimp scampi to bardzo popularne danie, chyba glownie dlatego, ze mozna je przygotowac w ciagu kilku minut:)

      Delete
    2. W UK w ogole takiej nazwy "shrimp scampi" nie uzywaja, to amerykancki specjal :)

      Delete
  14. Antares--> Moj brodzik jest plytki, ale i tak odczuwam brak czegos co moglabym zlapac i sie wesprzec. Chociaz za kazdym razem idzie mi lepiej:) No i jest to latwiejsze niz wanna.

    ReplyDelete
  15. zrobięęęęę ! :) to takie niby proste - ale i tak leżysz ;) - wrzuć na gotuję bo musze, pls - będzie mi łatwiej odnaleźć jak się za to wezmę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ten przepis jest juz na Gotuje bo Musze, jak wejdziesz to kliknij w "owoce morza" i tam jest w notce bodajze "latwe i lekkie obiady" czy cos w tym stylu.

      Delete
  16. mimo przebojowości Twojego przebijania się z kontuzją przez codzienność - moja uwaga znów się skupiła na znachorze :)
    Dobrze mieć takiego speca, który ciało do ładu doprowadzi i umysł odciąży ;)

    Trzymaj się ciepło :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, znachor jest naprawde wyjatkowycm czlowiekiem:) A ja przyznaje, ze mam szczesie do spotykania wyjatkowych ludzi;)

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...