Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, February 26, 2012

Na tapczanie lezy len

Co prawda nie na tapczanie, ale na zmiane troche na kanapie, reszte na lozku, ale ze nic nie robi przez cale dwa dni to juz swieta prawda.
Lenistwo ogarnelo mnie juz w piatek, bo piatek byl paskudnym dniem pod wzgledem pogody. Padalo, a jak nie padalo, to jednak bylo ponuro i pochmurno, a przy takiej pogodzie to ja mam zerowa energie.
Jakos przetrwalam dzien pracy, ale jak tylko dotratlismy do domu, to w ciagu 30 min. juz witalam sie z lozkiem. W nocy z piatku na sobote, co prawda przestalo padac i wyszlo piekne slonce, ale rozhulal sie jakis wiatr okrutny. W zwiazku z czym jak tylko otworzylam jedno oko, stwierdzilam, ze nie ma sensu wstawac, bo i tak nie bedzie mi sie chcialo nigdzie wyjsc.
Dostalam do lozka sniadanie w postaci owsianki ze swiezymi jagodami i malinami, oraz oczywiscie kawe i tak mi zeszlo do poludnia.
Wspanialy w miedzyczasie biegal gdzies po okolicy, a to pralnia, sralnia i insze zakamarki, ktorych ja nawet nie znam. On tak ma, lubi sobie polatac, wiec nie narzekal.
W porze lunchu stwierdzilam, ze tak naprawde to nie jestem glodna i dalam sie namowic tylko na jablko.
Ale co robic z obiadem?
Sama mysl o wstawaniu i przygotowywaniu czegokolwiek przyprawiala mnie o zawroty glowy.
Wspanialy przeszukal zamrazarke i okazalo sie, ze mamy jeszcze meatballs z sosem.
Ugotowal makaron i tym sposobem byl obiad, tym razem zjadlam przy stole jak pol czlowieka.
Pol, bo caly czlowiek bylby przyzwoicie ubrany, a ja siedzialam jak wyrzut sumienia w gaciach od dresu i jakiejs t-shirt.
Jak tylko zjadlam i odsunelam talerz, przepraszam, zanioslam go do zlewozmywaka, a to jednak jakas praca jest, skierowalam sie z powrotem do sypialni.
-- Czy Ty idziesz do lozka? - dobieglo mnie w polowie drogi pytanie Wspanialego.
-- Tak.
-- Kobieto, jeszcze nie ma 19tej a Ty idziesz spac? Co Ty bedziesz robic w nocy?
-- Nie ide spac, tylko ide ogladac telewizje - wyjasnilam, ale bez wiekszego przekonania. 
Nie czarujmy sie, po pierwsze w tej telewizji na setki programow i tak nie ma co ogladac, po drugie wiadomo, ze jak wlacze telewizor, to nic nie widze, bo mi powieki przeszkadzaja.
Po pol godzinie przyszedl do mnie, siadl na brzegu lozka i zapytal:
-- A moze masz ochote na jacuzzi?
-- No moge miec, ale nie chce mi sie przygotowac.
-- To ja Ci przygotuje.
Jak juz zameldowal, ze jacuzzi jest gotowe to nawet wstalam i poszlam do lazienki.
Siedzial przy mnie i popijalismy nalewke czekoladowa.
Oczywiscie jak skonczylam to juz byla pora pojsc do sypialni.
Dzis rano pogoda byla piekna, slonecznie, cieplo i po wczorajszym wietrze ani sladu, zywcem piekny wiosenny dzien.
Zjedlismy sniadanie i Wspanialy powiedzial, ze trzeba pojechac po zakupy.
-- Naprawde? - zapytalam niedowierzajac.
-- Naprawde, nie potrzebujemy wielkich zakupow, ale jest kilka rzeczy, ktore musimy kupic.
-- Nie chce mi sie - stwierdzilam.
-- Nie chce Ci sie? Zobacz jaka dzis piekna pogoda..
-- No i co z tego, piekna pogoda byla do tej pory przez cala zime, a teraz powinna byc juz co raz czesciej.
-- Jak Ci sie nie chce, to moge pojechac sam, ale pomysl co trzeba kupic, oprocz tego co juz zapisalem.
-- Myslec tez mi sie nie chce.
Pojechal, ja laskawie wzielam prysznic. Szlag mnie przy okazji trafia, bo z powodu tej usunietej plamki nie moge pomalowac wlosow a wlasnie powinnam w ten weekend.
Z drugiej strony, jak mi sie nic nie chce, to moze i dobrze, ze mam przynajmniej konkretny powod.
Jak Wspanialy wrocil z zakupami to ja znow lezalam w lozku i bezmyslnie przeskakiwalam z kanalu na kanal.
Na lunch tym razem zjadlam kawalek sera brie z gruszka.
Przez caly dzien zrobilam salate, posiekalam zielenine, pomidory, ogorki, papryke i cebule, wymieszalam calosc, dodalam fete i uznalam, ze na wiecej wysilku mnie nie stac.
-- Co planujesz do tej salaty? - zapytal godzine pozniej Wspanialy.
-- Nie mam zadnych planow, ja moge zjesc sama salate.
-- To moze ja zrobie ludka kurczaka z grilla.
-- Swietny pomysl - przytaknelam ochoczo.
Wstalam znow jak pol czlowieka do obiadu i stwierdzilam z przyjemnoscia, ze jakie to ogromne szczescie, ze czlowiek moze sobie pozwolic na takie lenistwo, ze nareszcie nic nie musze, nigdzie mnie nic nie goni, nie mam zadnych obowiazkow i jak na cos nie mam ochoty, to po prostu nie robie tego.
Nawet nie mam wrzutow sumienia, jestem wypoczeta, a to najwazniejsze.

20 comments:

  1. Każdemu należy się taki weekend lenistwa:) My na to mówimy, że robimy sobie LB (czyli leżenie bykiem). A Ciebie pewnie dopadło przesilenie wiosenne i dlatego takiego niechcieja dostałaś:) Jest szansa, że za tydzień oprowadzisz nas po jakimś fajnym zakątku NY:) Osobiście bardzo bym prosiła o parę zdjęć, nie wiem jakiegoś typowego sklepu, albo pabu czy innych miejsc takich całkiem dla Ciebie zwyczajnych a dla nas "egzotycznych" ponieważ u nas takich nie ma.
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  2. myślę że weekend to taki "akuratny " czas na lenistwo dziś nawet jakbyś mogła już byś nie mogła leżeć tak mi się wydaje tzn wiem po sobie :D
    my w ten weekend też wszyscy "zamulaliśmy " jak to mówi mój Kubix każdy robił minimum a tylko dlatego że jeść się chciało a nie mieszka z nami Wspaniały ;-)
    i tez myślę że to przesilenie wiosenne :-)

    ReplyDelete
  3. Normalka, każdy tak ma co jakiś czas.Ale gdy mnie coś takiego dopadnie to wiem,że jestem zwyczajnie chora.I wtedy potrafię przespać jednym ciągiem 13-14 godzin, wstać na 5 minut i od nowa pospać przynajmniej 8-10 godzin. Oczywiście za każdym razem mój wpada w panikę.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
  4. "Leżeć i nic nie robić" :)))
    Bo czasem trzeba ;)

    ReplyDelete
  5. No i fajnie. Tak powinno być. Swoje już "odgoniłaś".

    ReplyDelete
  6. No, no, aż dwa dni! Ja mogę sobie pozwolić na jeden i to raz na jakiś dlugi czas, bo częściej to mi wstyd przed młodymi. Ale jak ich nie ma bo np są wakacje, to korzystam na całego i wreszcie mogę bez wyrzutów sumienia paradować w piżamie do wieczora. Ale nie przy ladnej pogodzie, bo mnie wtedy nosi i nawet nie lubie za dlugo w łozku siedziec - szkoda dnia! A brzydka pogoda to doskonale wytłumaczenie na wszystko - zycze ci milego odpoczynku dopoki aura sie nie zmieni.

    ReplyDelete
  7. Też pozwalam sobie czasem na takie weekendowe lenistwo, choć nie za często. I bardzo je lubię. Tym razem, mimo bólu głowy (ten wicher!) starałam się nadgonić zaległości w pracach domowych. I nie wyzłam na tym najlepiej - dziś trzeba do pracy, a głowa boli nadal...

    ReplyDelete
  8. Cyz nie cudowne?????
    Kocham takie dni i od czasu gdy jestesmi "sami na swoim" mam takich dni coraz wiecej. Nazywam to " przywilej wieku sredniego"
    Usciski

    ReplyDelete
  9. polenić się to dobra rzecz:))) I ja o tym dobrze wiem:)
    Nie można wciąż pędzić, jak to robi chyba większość z nas.

    ReplyDelete
  10. ależ to rozkosznie brzmi :) A Wspaniały to prawdziwy wspaniały - nie strzelił focha, tylko zrobił i jesc i kąpać i spać :D

    ReplyDelete
  11. No i tak ma byc, ze czasem czlowiek nic nie robi i to jest ok. Nalezy sie cieszyc, ze mozesz sobie pozwolic na takie nicnierobienie, bo pomysl, ze sa ludzie, co by nie mogli. A wiec wszystko w normie:)))) pozdrawiam

    ReplyDelete
  12. Lezysz? to lez .... moge sie polozyc kolo ciebie? ;) :D :D :D

    ReplyDelete
  13. Fajnie masz :)
    Takie dni to ja wyjatkowo rzadko, chyba ze chora jestem, to tak. Zauwazylam, ze rozmemlanie bardzo wplywa mi na nastroj - zwykle wiec jednak zbieram sie i wstaje, jeszcze starajac sie zmusic do niezaleznego od pogody spaceru, wtedy dopiero jest OK.

    ReplyDelete
  14. zazdroszcze tego leniuchowania
    i tego,że Twoj facet sam potrafi jechac na zakupy
    nie mysle nawet kiedy ja bede mogla tak nic nie robic bez wyrzutow ze strony meza czy dzieci..chyba dopiero jak dzieci dorosna i sie wyprowadza ;p...nie no moze przesadzam,moze sobie np.w nastepny weekend zastrajkuje :) pozdrawiam

    ReplyDelete
  15. też to czasami uprawiam. prawdę mówiąc jest bardzo potrzebne. w naszej domowej nomenklaturze zwie się barłożeniem. taki np cały weekend w piżamie i pod kocem. BOSSSSKI RELAKS :)

    ReplyDelete
  16. A sobie lez,malo to sie czlowiek w zyciu nadreptal:))

    ReplyDelete
  17. Marzy mi się takie nieróbstwo słodkie od trzech miesięcy... Niestety, zero szans!

    ReplyDelete
  18. I jeszcze masz Wspaniałego, który nigdzie Cię nie gania i do niczego nie zmusza - oto kwintesencja pozytywnego lenistwa!:-)))

    ReplyDelete
  19. Ten Twój mężczyzna to serio Wspaniały jest :))
    Co prawda jak mi się nic nie chce to mogę sobie pozwolić na nie-nie-robienie, ale niestety katering wtedy nieczynny...
    A do tego jeszcze jacuzzi przygotują wow! Mnie by się chyba w głowie poprzewracało od nadmiaru komfortu ;) hihii...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...