Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, March 14, 2012

Ciezki dzien

Mialam dzis ciezki dzien, ktory w zasadzie zaczelam o 4:30 RANO, gdyby ktos mial watpliwosci. A to tylko dlatego, ze na 10 mialam umowiona wizyte u mojego doktora. Zaczynam podejrzewac, ze on sie sam nie moze napatrzyc na te moje sliczne stopki teraz i tak najpierw co tydzien, pozniej co dwa tygodnie... no nareszcie tym razem mam przyjsc za trzy tygodnie.
A ja jak mam byc gdzies o 10tej to musze wstac najpozniej o 5tej.
Pierwsza kawa... druga kawa...
O teraz juz wiem jak mam na imie!!
W polowie terzeciej kawy juz mam pojecie po jaka cholere wstalam.
Po trzeciej kawie moge isc pod prysznic bez ryzyka popelnienia samobojstwa.
I zeby bylo jasne, pije te kawy powoli... w koncu to kawa a nie woda;)
Popijajac te kolejne kawy wykombinowalam, ze miedzy 14ta i 17ta nie mam zadnych klientek, to akurat odpowiednia pora na drzemke i z tym zamiarem udalam sie do doktora i pozniej do pracy.
O 14tej jak juz ulozylam sie wygodnie na lozku, poduszeczka, muzyka relaksujaca, swiatla pogaszone i zadzwonil telefon...
Szlag!! Moja Susan.
Odebralam.
-- Co robisz?
-- Wlasnie sie ulozylam i mam zamiar zasnac - odpowiedzialam zgodnie z prawda.
-- No chybas sie wsciekla, taka piekna pogoda, a Tobie sie zachciewa spac.
-- Susan miej litosc, ja wstalam o 4:30.. - zaczelam.
-- A na jaki chuj wstalas o 4:30?
-- Musialam isc do doktora na 10ta - wyjasnilam.
-- Oj tam w trumnie sie wyspisz, wstawaj i idziemy na lunch.
No i mnie namowila do grzechu.
Wstalam, wzielam aparat i poszlam w miasto.
Oto kilka fotek, bo teraz jestem tak padnieta, ze jakbym chciala napisac cos wiecej to chyba padne siekaczami na klawiature.












Fotki z okolic Time Square, szlam bowiem 7 Aleja od 39 Ulicy az do 57ej.
Potem jeszcze zrobilam dodatkowe ok. 5 ulic w poszukiwaniu knajpy na lunch, ale w drodze powrotnej juz zdecydowalam sie na subway.
Jednak te ok. 25 ulic wystarczy, a goraco bylo tak, ze mialam juz serdecznie dosc.
Jak widac po zdjeciach, tych nieprzygotowanych na taka pogode jest wiecej. Ja wystapilam dzis w rozpinanej bluzce z cienkiej flaneli i podwinietymi rekawami, oraz trzy gorne guziki rozpiete.
Bylo mi naprawde goraco, jak sie czuli ludzie w plaszczach i kurtkach, raczej wolalabym nie wiedziec.
Uciekam spac...

35 comments:

  1. żeby pojechać na 10 na spotkanie to ja potrzebuję 15 minut + czas dojazdu, a z tymi kawami nie wierzę, że działają pobudzająca (bo ile espresso można w końcu wypić) to tylko w głowie siedzi, tylko w głowie, równie dobrze, można by sobie wmówić, że szklanka wody mineralnej tak działa...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eulalio, nic nie dziala pobudzajaco, bo skoro wstalam to prawdopodobnie zyje, tylko ja tego zyciowego nabieram bardzo powoli. Przed poludniem raczej robie wszystko w zolwim tempie, potem juz jest inaczej. A po co mialabym sie spieszyc jak nie musze, skoro moge wstac wczesniej:))
      Kawa jest tylko rytualem i przyzwyczajeniem.
      Owszem pozar na pewno wprawilby mnie w ruch, ale troche szkoda chalupy:))

      Delete
  2. E, no mnie też zadziwia ta 4 :) Jeszcze żeby ten doktorek był do podrywania, to owszem - zabiegi upiększające typu mani, pedicure, balejażyk i cieniowanie... ;)

    No, tłumacz się- autobus masz o 8:45 ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, dojazd do doktora zajmuje mi 45min. do godziny w zaleznosci od sprawnosci komunikacji miejskiej. Ale tyle samo zajmuje mi dojazd do pracy i mimo to wstaje ok. 6tej zeby do pracy dojechac na 12ta.
      To juz taka natura;) Jak kiedys Wspanialy zanabyl bilety na samolot o 6tej to w ogole nie poszlam spac, bo sie nie oplacalo;))

      Delete
  3. A moim idolem jest gosc z ufoludkami :D

    Swoja droga podziwiam Cie za takie wstawanie. Ja, nocny marek i tak cudem sie pryzzwyczailam wstawac o 5.30 by zdazyc na 8 do pracy. Ale zeby o 4.30??? ?Toz to wola o zemste do nieba :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kamyku, mnie sie tez ten gosc podoba i wyobraz sobie, ze inne ludki co chwile prosili czy moga sobie z nim zrobic zdjecie;))
      Z tym wstawaniem juz wyjasnilam wyzej;)) Tak mam rano jestem wolniejsza od zolwia, wieczorem szybsza od rakiety:))

      Delete
  4. Miała rację - pogoda śliczna, nie spać, zwiedzać :)))
    Podziwiam, na mnie kawa nie działa wcale - znaczy lubię wypić, ale tyle się słyszy o jej właściwościach pobudzających, a mnie się po niej chce spać tak samo jak przed wypiciem :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmijo, nie wiem co dziala czy nie dziala;) Kawe uwielbiam i wyobrazam sobie zycia bez porannego rytualu picia kawy.
      Cisnienie mam nieboszczyka, wiec pewnie potrzebuje czasu, zeby zaczac zyc, a picie kawy tylko odmierza ten czas;)))
      To tak jak z cukrem, cukier wcale nie sprawia, ze kawa czy herbata nabiera slodkiego smaku. To mieszanie dodaje slodkosci, a cukier jest tylko potrzebny zeby bylo wiadomo jak dlugo mieszac;))

      Delete
    2. No prosze oto dowod na dlugie budzenie:)) Mialo byc oczywiscie, ze NIE wyobrazam sobie zycia bez porannego rytualu picia kawy.
      Gdzies mi sie zapodzialo "nie" bo jeszcze za malo kawy w organizmie;) za malo czasu uplynelo od wstania z lozka i pisze glupoty:))

      Delete
  5. Bardzo optymistyczne obrazy dla mnie:) Lubię gwar ulicy, lubię życie, ruch. Gdy inni wybierają zaciszne miejsce na odpoczynek, ja zawsze wybiorę takie, z którego inni uciekają;)
    Słońce fantastyczne, u mnie póki co niebieskie niebo i nim się muszę zadowolić. Słońce jakby przeciągnięte na drugą półkulę do Ciebie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, ja tez uwielbiam tetno zycia wielkich miast. Owszem czasem jest ciezko sie poruszc, bo zwlaszcza tutaj jest zawsze duzo turystow, ktorzy nie wiedza gdzie ida;) Ale lubie to!! A juz szczegolnie lubie jak mam czas wlasnie wyjsc na Time Square i siasc przy jednym z tych stolikow i obserwowac ludzi:))

      Delete
  6. U nas dziś wreszcie słoneczna wiosna :))) Czyli zaraz wychodzę połazić po Mieście ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Granato, na brak slonca w NYC nie mozna narzekac, nawet zimy sa sloneczne, ale ta temperatura naprawde wygonila wszystkich z domow;))

      Delete
  7. ale pięknie!!! żal nie skorzystać :)
    co do pobudzenia to polecają yerba mate (nie piję) lub zieloną herbatę (lubię i piję dużo), ale zdecydowanie wolę kawę :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alicjo, jak pisalam wyzej, mnie budzi czas, a kawa to tylko rytual. Uwielbiam kawe i pije ja przez caly dzien;) Nie odmowie kawy nawet o 22ej;)

      Delete
    2. świetnie rozumiem, kawa przed snem? proszę bardzo :) uwielbiam :) ja ze względu na ten czas właśnie tez powoli coraz wcześniej wstaję i coraz więcej czasu sobie daję rano. Pewnie troszkę biorę przykład z Ciebie, bo wiecznie przesiaduję w Twoim archiwum i czytam, czytam, czytam, piszesz w sposób który daje mi wspaniałą odskocznię od rzeczywistości, nigdy nie będę w stanie odpowiednio podziękować, więc pozwól że po prostu - dziękuję. A jeszcze czytać z kubkiem kawy w dłoniach - sama radość!

      Delete
    3. Alicjo, lejesz miod na moje serce z tym wczesniejszym wstawaniem i umilowaniem do kawy:)) Ze juz nie wspomne o czytaniu archiwum:**

      Delete
  8. Pora do wstawania faktycznie nieprzytomna.
    Ale takich temperatur to ja Wam zazdroszczę.
    Z tego jednego względu mogłabym zamieszkać w NY :)
    U nas nadal nieśmiała, chłodna, w większości zachmurzona wiosenka, która jest chłodna, ale dobrze, że już jest trochę ponad zero i brak zimy widać głównie po tym, że już w zasadzie wszędzie roztopił się śnieg.
    A śpij sobie na zdrowie! :)
    pozdrowienia!
    iw

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, zauwazylam, ze z wiekiem wstaje duzo wczesniej niz kiedys;) Po prostu jak sie obudze w okolicach 5-6tej to juz wstaje, bo zasnac z powrotem ciezko, a lezec z nadzieja na sen nie potrafie. Wszystko mnie boli:)) Wiec wstaje, a do zycia jestem gotowa 2-3 godziny pozniej;)
      Na szczescie nie musze nigdzie gonic. Jak pomysle, ze kiedys dawno w Polsce zaczynalam prace o 7ej to mi sie slabo robi;))

      Delete
  9. Brakuje mi czasami takiego gwaru, jak na Time Square...
    Moje pobudki wygladaja podobnie: wstaje, kawa, jedno oko, nastepna kawa, otwieram drugie oko, przy trzeciej kawie mozna zaczac zadawac pytania. Pewnie, dostaje speeda, jak musze, ale jak nie musze, to po co?
    Irish Pub widze pieknie udekorowany flagami na St.Patrick's- u nas szal zieleni siega zenitu. Spij smacznie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, dzieki:)) Juz niewiele brakowalo zebym poczula sie jak jakis eksponat muzealny:)))
      Na szczescie jestes TY!!!
      My ze Wspanialym staramy sie nawet nie rozmawiac przez pierwsza godzine po przebudzeniu, bo to bez sensu;))
      Na szczescie oboje budzimy sie dluuuugoooo;)

      A zdjecia Pubu zrobilam specjalnie dla mieszkajacych w Irlandii:))

      Delete
  10. jestem czwarty dzien na diecie na której - naprawdę nie rozumiem dlaczego - mam zakaz picia kawy. i zaprawdę powiadam, ze odstawienie kawy daje podobne objawy jak odstawienie fajek. własciwie MNIE NIE BYŁO - a dzisiaj dopiero wiem jak na pewno mam na imię :)

    ech. jak ja lubię NY :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, slowem to uzaleznienie. A niech Spt przylata do NY:)) sie poopierdalamy razem:))

      Delete
    2. Spt kiedyś na pewno jeszcze przylata - i już się nie moze doczekać :))) ale na ten rok ma już zaplanowany lans w Europie ;)

      Delete
  11. Spring is in the air :-) Słońce jasne i mocno świecące. W Warszawie też tak było do ok. 15:00, potem już jednak więcej chmur. Jednak u nas nie jest tak ciepło - jeszcze czuć zimniejsze powietrze. Ale wstawanie o 6 rano, gdy jest już jasno daje pozytywną energię. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, ale dzis juz szlag trafil lato i mi zmarzlo dupsko:))

      Delete
  12. No to ja zupełnie odwrotnie. Za dużo... za dużo tam wszystkiego... ludzi, reklam, domów. Gwar i ludzie powodują u mnie rozdrażnienie :( Chyba jesteś kawomanką czy jakoś tak. W żadnym wypadku nie przestawaj, bo w "głód" wpadniesz :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, a ja tak kocham ten ruch:))) Nawet jak gdzies wyjade na zadupie to po dwoch, trzech dniach juz mi brakuje. Zreszta mieszkam w sumie na zadupiu, bo w bardzo cichej dzielnicy, ale Manhattan to milosc mojego zycia.
      Picie kawy juz troche zminimalizowalam, bo byl czas, ze pilam az do dygotania serca.
      Zreszta, dlatego, ze pije duzo kawy to preferuje slabsza.

      Delete
  13. Mam nadzieje, ze mi sie tak nie zmieni sposob wstawania z czasem. Zawsze mi budzik dzwoni za wczesnie, ktora by nie byla. Ale od spionizowania sie do wyjscia jestem gotowa w pol godziny.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, tego sie nie da przewidziec. Byl czas, ze ja spalam do poludnia i nawet trzy budziki mnie nie budzily. A teraz sie budze i wstaje. Na brak snu nie cierpie, bo sobie zawsze moge dospac w ciagu dnia i kto wie, moze to nawet to dzienne dosypianie mnie tak rozregulowalo?

      Delete
  14. Mnie tez dzisiaj jakos tak sennie:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, bo szlag trafil slonce. Ja chyba dzialam na sloneczna energie, bo jak tylko nie ma slonca to juz jestem senna. Slonce jest mi potrzebne do prawidlowego egzystowania:))

      Delete
  15. O matko HUTO! 5 godzin wcześniej? To jak zaczynam zajęcia z jednym panem o 7,00 to musiałabym się wcale nie kłaść.Sypiam mało ale z przerwami - najpierw sen nocny 4 godziny, a potem musowy dzienny - 1-1,5. No ale u mnie nie da się inaczej, bo prowadzę zajęcia rano, a póżniej mam wyrwe i jadę o 15, ale do 21.30 muszę być sprawna umysłowo i fizycznie. A nie każdy potrafi 0 21 z uśmiechem na ustach stac przed ludzmi i odgrywac pantomimy. :)

    ReplyDelete
  16. Rozumiem. Tym bardziej że od kilkunastu dni mam same cieżkie dni:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...