Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, March 9, 2012

Migawki wspomnien

10 lat temu...

Siedze na prawie pustym peronie, czekam na pociag i zupelnie nie wiem o co chodzi. Nic mi tu nie pasuje, a jednoczesnie wszystko pasuje. Nie potrafie uporzadkowac mysli, doszukac sie sensu...
Wizualnie jestes zupelnie nie w moim typie... a jednak spedzilismy ze soba piec godzin (!!!)
Piec godzin na pierwszej randce?! A przeciez to randka w ciemno i gdyby nie fakt, ze musiales wrocic do NJ a ja do domu, to pewnie moglibysmy siedziec nastepne piec godzin i rozmawiac. Jest w Tobie cos takiego, co powoduje, ze zamieniam sie w sluch kiedy mowisz i otwieram, aby opowiedziec o sobie...
Komfort?
Ech... nic z tego nie rozumiem...
Pomysle o tym jutro...


Codzienne telefony, cotygodniowe spotkania, spacery, kolacje w moich ulubionych restauracjach.
Hah! Nareszcie mezczyzna, ktory moze jesc tak ostro jak ja i nie placze:) Mezczyzna, z ktorym moge chodzic na kolacje do tych samych restauracji, a nie ja do tajskiej, a on obok do wloskiej bo tajskie za ostre:))
Ciagle nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale chyba.. jest dobrze...


Za dobrze i za dlugo dobrze, wiec nie wytrzymalam, bo ja sie chyba boje dobrego i zerwalam z Toba.
Tak nagle i bez uzasadnienia, ot moje slynne "nie dzwon, nie pisz, nie zyjesz" i odlozylam telefon.
Potomek mnie opieprzyl:
-- Mamo zachowujesz sie jak kilkunastoletnia smarkula. I to Ty uczylas mnie szacunku dla ludzi? Nie wiem co jeszcze moge powiedziec, ale jestem zaszokowany... Tak sie nie robi!
Ja pierdykam!! Potomek ma racje.. tak sie nie robi...
Trudno... przeciez juz zrobilam..
 Moze jutro to jakos odkrece...
Odkrecilam, udalo sie.


Pierwsze wspolne swieta z moim zastrzezeniem, ze nie kupujemy sobie prezentow. Nie chce budowac zadnych zobowiazan... tak na wszelki wypadek...
Wlasnie w te swieta podarowales mi najcenniejszy prezent jaki kiedykolwiek w zyciu dostalam.
Puste metalowe pudeleczko z napisem "Kisses" na wieczku, a w srodku wklejona kartka z wydrukiem:
"To pudeleczko zawiera niezliczona ilosc pocalunkow. Jak jest Ci zle i swiat jest okrutny, wez jeden i pamietaj, ze ktos Cie kocha"
Nosze to pudeleczko zawsze przy sobie i chyba nigdy sie z nim nie rozstane...


Jednak dlugo nie wytrzymalam, kilka miesiecy pozniej zrobilam to samo.. zerwalam z Toba.
Tym razem wykorzystalam ten czas, a mialam go duzo, na siegniecie w glab siebie i wyszukalam ten lek.
Lek przed miloscia, lek przed bolem rozstania... w koncu rozstalam sie juz kilka razy z kims, kogo ciagle kochalam. Kazda dotychczasowa milosc konczyla sie bolem...
Nic dziwnego, ze sie boje.. nie mam innych doswiadczen...
Musze sobie to przepracowac..
Nam juz to nie pomoze, ale moze kiedys sie przydac mnie.. w innym przypadku... z inna osoba.


"Jesli taka jest Twoja decyzja, to bede musial ja zaakceptowac, ale gdybys chociaz wyjasnila dlaczego?"
Tyle napisales po szesciu tygodniach, tyle zmiescilo sie w tytule maila, wiedziales, ze wiecej nie przeczytam, bo nie otworze.
Zgodzilam sie na spotkanie i rozmowe.
Nie mam zadnych argumentow, ale pewnie cos wymysle.. zawsze wymyslalam to i teraz sie uda.


Dwie godziny spacerowalismy po parku i ja mowilam. Nie przeszkadzales ani slowem, sluchales...
Jestes cholernie cierpliwy, sama nie dalabym rady tak dlugo sluchac absolutnych bzdetow jakie wymyslalam na poczekaniu.. Ale wymyslalam, czepialam sie kazdego najmniejszego drobiazgu, ktory kiedys moglby byc argumentem do rozstania, odwrocilam kazdy kamien, przejrzalam kazde ziarenko piasku, ktore kiedys mogloby nas uwierac... pochodzenie, wyksztalcenie, religia (mimo, ze oboje nie praktykujemy zadnej religii), dzieci, roznice dochodow, kolor wlosow i chujwicojeszcze... gadalam i gadalam i nie mialam pojecia jak skonczyc.
Wreszcie skonczylam, bo kiedys musialam, nie chcialam sie powtarzac, chociaz kto wie ile razy sie powtorzylam lub sprowadzilam wszystko do jednego "nie bo nie".
Spojrzales mi w oczy i powiedziales:
-- Masz naprawde duzo fantazji, ale to wszystko co powiedzialas nie jest niczym wiecej niz bajka, nie ma w tym krzyty prawdy.
Siegnales do wewnetrznej kieszeni kurtki i wyjales cos.. kartke?...
Nie, to bylo nasze zdjecie zrobione na weselu mojej klientki..
Podales mi go ze slowami:
-- Nie wiem co Ty widzisz na tym zdjeciu, ale ja widze dwoje szczesliwych ludzi i wiem, ze nie moge zrobic wszystkiego za nas oboje, ale obiecalem sobie, ze ze swojej strony zrobie wszystko, aby nie pozwolic Ci tego szczescia zniszczyc.
Nie pozwoliles. Zatkalo mnie zupelnie, wszystko co powiedzialam wczesniej leglo w gruzach i tylko po policzkach poplynely mi lzy, ktore Ty osuszyles pocalunkami.
Tak wygladaja szczesliwi ludzie. Masz racje.


Pol roku pozniej postanowilismy zamieszkac razem.
Kryste jak ja sie tego balam!!!
Ale teraz juz wiedzialam, ze to strach bez podstaw, strach spowodowany wspomnieniami z przeszlosci, a przeciez w tej przeszlosci nie bylo Ciebie. Juz umialam sobie samej wytlumaczyc, ze nie mam prawa obarczac Ciebie winami tych, ktorzy byli przed Toba. To byly ich winy, nie Twoje.
Mimo to przez pierwsze trzy tygodnie jak maniaczka dzwonilam z rutynowym pytaniem:
-- Co chcesz dzis na obiad?
Po trzech tygodniach uslyszlam:
-- Prosze, przestan zameczac siebie i mnie, tak nie mozna zyc. Obiad nie jest wazny.
Kolejna prawda, obiad nie jest wazny do dzis, bo przeciez zawsze mozna zjesc cos, chocby to byla gruszka z serem.


Pamietasz jak chciales kupic pierscionek zareczynowy? Nic mi sie nie podobalo:) Nigdzie w zadnym sklepie nie mieli czegos, co bym chciala... to ciagle dzialala moja podswiadomosc podszyta strachem.
Wreszcie podjelam decyzje, zakup sfinalizowales juz beze mnie, a ja postanowilam wziac byka za rogi i 4tego kwietnia 2004 roku rano przy sniadaniu powiedzialam:
-- Odpowiedz brzmi "tak"... daj mi wreszcie ten cholerny pierscionek jesli chcesz miec spokoj.
Zaskoczylam Cie:) Pamietam Twoje zdziwienie:
-- Ot tak po prostu.. chcesz zebym Ci.. go... dal??
-- Jak koniecznie chcesz klekac, to prosze bardzo, ale nie musisz - odpowiedzialam ze smiechem.
Nie klekales, a chwile po tym jak wsunales piersionek na moj palec oboje tarzalismy sie ze smiechu.
W ten sposob odbyly sie zareczyny.


"Nie jestes mi do niczego potrzebna, potrafie zyc sam... - tymi slowami zaczales przysiege malzenska, ktorej slowa sam napisales, a dalej bylo - ... ale wnosisz w moje zycie tyle szczescia i radosci, ze pragne spedzic je wlasnie z Toba. Chce z Toba dzielic wszystko co los nam przyniesie. Chce aby nasze zycie razem bylo bogatsze w milosc, wzajemne zrozumienie i akceptacje. Obiecuje zawsze akceptowac i kochac Cie taka jaka jestes. Jednoczesnie chce Ci oddac siebie ze wszystkim co mam i kim jestem. Czy zechcesz mnie przyjac?"
Tak, tak, tak!!!


Jestes wierny slowom tej przysiegi codziennie od prawie siedmiu lat.
Jeszcze nigdy w zyciu nie spotkalam nikogo, kto naprawde akceptowalby mnie w pelni taka jaka jestem. Jestes jedynym czlowiekiem jakiego znam, ktory nigdy nie staral sie zmienic mnie chociaz odrobine.
Jestes jedynym czlowiekiem jakiego znam i znalam, ktory akceptuje nie tylko mnie, ale cala reszte swiata takim jakim ten swiat jest.
Jestes jedynym czlowiekim, ktoremu moge zaufac absolutnie, jedynym, od ktorego ciagle sie ucze, choc wiem, ze i tak nigdy nie dorownam.
Jestes nie tylko mezem, kochankiem, partnerem...
Jestes moim idealem doskonalosci.
I dzis w 10ta rocznice naszej pierwszej randki dziekuje Ci za to, ze jestes.
Za to, ze nigdy nie poddales sie w walce o nas, ze nie przekresliles naszej przyszlosci nawet wtedy kiedy ja to zrobilam.
Za to, ze juz wtedy, lata temu wiedziales wiecej i lepiej niz ja prawdopodobnie wiem teraz.


A ja ciagle pamietam ten moment kiedy wchodzilam do Moonrock Diner, a Ty wstales zeby mi bylo latwiej Ciebie rozpoznac. Jak podchodzilam blizej rozlozyles ramiona w powitalnym gescie, a ja weszlam w nie tak jakby to bylo wlasnie najbardziej odpowiednie dla mnie miejsce na ziemi...
I tak jest, Twoje ramiona to najbardziej odpowiednie i bezpieczne miejsce na ziemi jakie znam, tylko wtedy jeszcze o tym nie wiedzialam, ale chyba serce juz cos przeczuwalo..


Dziekuje Ci, ze jestes i prosze badz jak najdluzej, to dzieki Tobie wiem, ze milosc nie musi bolec, ze moze byc darem a nie wyrzeczeniem, ze moze pomnazac szczescie, zamiast go zabierac.
Kocham Cie moj wspanialy Wspanialy.

122 comments:

  1. Boze ,Stardust...jakie to piekne!Jestes niesamowita!Nie zazdroszcze Ci tego szczescia,bo ja tez mam Takiego Wspanialego,ale tego ,ze potrafisz tak niesamowicie pieknie o tym mowic!!Pozdrowka z Holy!Jola vd Heijning-B.

    ReplyDelete
  2. Boze ,Stardust...jakie to piekne!Jestes niesamowita!Nie zazdroszcze Ci tego szczescia,bo ja tez mam Takiego Wspanialego,ale tego ,ze potrafisz tak niesamowicie pieknie o tym mowic!!Pozdrowka z Holy!Jola vd Heijning-B.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jolu, dziekuje i milo mi widziec, ze jestes:)))

      Delete
  3. Wisisz mi paczke chusteczek :)
    Od drugiego akapitu lzy mi ciurkiem lecialy.
    Fantastyczna notka o fantastycznych ludziach :)
    Mysle, ze wielka szkoda w tym przypadku, ze Wspanialy nie zna polskiego i nie moze przeczytac...
    A swoja droga oboje jestescie Wspaniali :) I nie mow, ze Ty nie, bo ktos, kto potrafil przeskoczyc wlasne strachi, rozprawil sie z lekami - taki jest :)
    Dalszych 100 lat razem w szczesciu, Star :))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kamyk, bo najczesciej czlowiek sam stoi na drodze do wlasnego szczescia, wiec czasem trzeba odwalic te brudna robote i zaczac szukac przyczyn w sobie.
      Wspanialy mimo, ze nie zna polskiego to o tym wszystkim wie:) Bo ja sie juz nie boje przyznac do wlasnych win.
      Buziam:))

      Delete
  4. Ale się poryczałaaaaam!!!
    Pięknie to opisałaś, bo i uczucie Wasze piękne jest!
    Uściski dla Ciebie i Wspaniałego!!!

    ReplyDelete
  5. poryczałam się...

    ps. mam nadzieję, że mu to przetłumaczyłaś ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Eulalio, te notke mu przetlumaczylam i dostanie ja dzis wieczorem na obiedzie w tej samej Moonrock Diner, co 10 lat temu:))

      Delete
  6. Nie będę inna......łzy same lecą z oczu!!!!!
    Piękna notka

    ReplyDelete
  7. Star... jak Ty to mówisz???? Ja Cię pierdykam....Oby Wam się jak najdłużej i jak najlepiej, i w ogóle :)))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, postaramy sie, zeby tak bylo;)

      Delete
  8. Sie wzruszyłam.
    Kochani, wszystkiego naj na nastepne 10, albo wi wiecej lat

    ReplyDelete
  9. Bez slow..... bo te Ty sama najlepiej wyrazasz, ale cale tony goracych, szczerych usciskow dla Was dwojga.

    ReplyDelete
  10. Chyba (NA PEWNO) pierwszy raz w życiu rozpłakałam się czytając blogową notkę ! Star - tak się cieszę Twoim szczęściem! I to jest takie śliczne i wazne, że takie rzeczy się dzieją ! ŚCISKAM WAS PRZEMOCNO! :****

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, Tak, takie rzeczy sie dzieja i warto w nie wierzyc:****

      Delete
  11. Poryczałam się w pracy. i nawet nie jestem oryginalna ;)
    dzięki :) stu lat w szczęściu życzę wam najmocniej!

    ReplyDelete
  12. Jak dobrze, ze sie odnalezliscie! Gratuluje wam obojgu, zycze nastepnych szczesliwych lat razem i mam nadzieje, ze uczcicie ten dzien tak dobrze, jak tylko sie da! Sciskam serdecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Socjo, udalo nam sie:)) A dzis wieczorem idziemy na obiad do tej samej diner:) I mam juz wydrukowana te notke w wersji angielskiej dla niego.

      Delete
  13. Musisz być nieprzecietną kobietą, skoro mu tak zależało i zachował olimpijski spokój w obliczu takich szalonych zawirowań. Wspaniały człowiek. Ciekawe, jakie ma wady? :) Sto lat!

    A swoim talentem pisarskim wymiatasz :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, oboje mamy jakies wady, na pewno:) Tyle tylko, ze my ich juz nie widzimy, bo chyba milosc polega nie na wyszukiwaniu wad, ale na ich akceptacji.
      Oczywiscie mam na mysli male wady, bo sa jak wiemy wady, z ktorymi nie da sie zyc, a wiec i nie da sie ich zaakceptowac.
      Dziekuje serdecznie:)

      Delete
  14. Stardust kochana! Piękna miłość. Piękna. Wzruszyłam się bardzo. Wielu, bardzo wielu takich rocznic Wam życzę !

    ReplyDelete
  15. To to masz korowód dobrze Wam życzących, ale cholernie wzruszonych płaczek :) bo mnie też łzy poleciały ze wzruszenia, tak pięknie to opisałaś!
    Kolejnych lat w szczęściu Wam życzę :)

    ReplyDelete
  16. Oczywiście spod drążcych palców wyszła mi trochę niegramatyczna wypowiedź powyżej, ale niech jest już taka :)
    Niech Wam się szczęści jak najdłużej i wszystkiego Wspaniałego! :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, kochana, odczytalam jak mialo byc:) Przyznam, ze jak o tym wszystkim mysle to samej robi mi sie mokro w oczach. Tak niewiele brakowalo, zebym to wszystko zniszczyla.
      Buziaczki:***

      Delete
  17. Jestem,jestem i czytam regularnie.Troche mniej sie teraz udzielam,z powodu zaloby.4 miesiace temu zmarla mi mama,przez co zycie mi posmutnialo i troche sie zmienilo.Obecnie mam u siebie tate,gdyz nie chcialam go zostawic samego w Polsce po takiej stracie.Jest nam razem razniej i wygodniej z wielu wzgledow.
    A Tobie kochana Marylko zycze wspanialego wieczoru z Twoim Wspanialym Mezem!Przytulam Was do serducha cieplutko.Przez takich ludzi jak Wy swiat staje sie lepszy!:)))

    ReplyDelete
  18. Jestem,jestem i czytam regularnie.Troche mniej sie teraz udzielam,z powodu zaloby.4 miesiace temu zmarla mi mama,przez co zycie mi posmutnialo i troche sie zmienilo.Obecnie mam u siebie tate,gdyz nie chcialam go zostawic samego w Polsce po takiej stracie.Jest nam razem razniej i wygodniej z wielu wzgledow.
    A Tobie kochana Marylko zycze wspanialego wieczoru z Twoim Wspanialym Mezem!Przytulam Was do serducha cieplutko.Przez takich ludzi jak Wy swiat staje sie lepszy!:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jolu, tak mi przykro z powodu Twojej mamy:(( Dobrze, ze zabralas tate do Was. Przez ten pierwszy okres zmiana otoczenia na pewno pomoze mu przetrwac.
      Trzymajcie sie! Sle buziaki i usciski dla Was:***

      Delete
  19. Star, pieknie, no pieknie to napisalas. Wzruszylam sie. Wasze wspolne zycie tez musi byc bajka, tak mysle. Oby szczescie trwalo u Was na zawsze!:))))

    PS Poznalas Wspanialego jak moja corka konczyla 9 lat (dzis ma urodziny i konczy 19!!!) To jest bardzo szczesliwa data w kalendarzu:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, dziekuje i wszystkiego najlepszego dla corki!!!

      Delete
  20. Czytalam jednym tchem.
    Zycze Wam obojgu,wielu,wielu lat kontynuacji tego co jest...a jest pieknie:)

    ReplyDelete
  21. Szczęściaro,życzę Wam z całego serca wszystkiego co się szczęściem zwie.
    Miłego, ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, wiem, trafilo mi sie lepiej niz w totolotka:))

      Delete
  22. Cudnie.Bajka! I niech trwa ,i trwa ,i trwa.

    ReplyDelete
  23. Pieknie! Tez tak chce :)
    Wielu wielu lat razem Wam zycze, usciskaj Wspanialego a on niech odsciska Ciebie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rinonko, bedziemy sie sciskac przez caly weekend;)

      Delete
  24. dżizes Star pięknie ubrałaś swoje mysli w słowa ;-)
    niesamowite jaki masz dar pisania
    i wiesz szkoda że nie macie razem dzieci z tak wspaniałych ludzi były by megawspaniałe !! ( no kurde takie geny marnować może zastanówcie się co ?)
    oczywiście życzę Wam dużo zdrowia , zdrowia zdrowia

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, o malo nie spadlam z krzesla ze smiechu:))) Czy Ty masz pojecie ile my mamy lat???
      Ale nic to, moze sobie machniemy mala miniaturke wspanialosci przy okazji 20tej rocznicy;))))))))))))))))
      A za zyczenia serdecznie dziekujemy:***

      Delete
  25. I się poryczałam... Niech Wam nigdy nie zabraknie tej pięknej miłości...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, nie placz, bo Ci bedzie skorupka przeciekac;)))
      Dziekuje kochana, rowniez w imieniu Wspanialego:***

      Delete
  26. oesu, poplakalam sie. Piekne to co napisalas, tak jak piekna jest Wasza milosc. Wielu, wielu lat zycia razem Wam zycze! :)

    ReplyDelete
  27. Replies
    1. Mijko, dziekuje i buziaki dla Ciebie:**

      Delete
  28. Stardust, życzę Tobie i Wspaniałemu co najmniej jeszcze tylu szczęśliwych lat...:-))
    Ja i moim Kubą obchodzić będziemy we wrześniu 40 lat naszej znajomości ( obchodzimy tę rocznice co roku )...:-)))
    jeszcze raz wszystkiego co najlepsze - Hania

    ReplyDelete
    Replies
    1. Haneczko, 40 lat!!! Ty to dopiero trafilas jackpot!!!

      Delete
  29. Nie wiem czego Wam życzyć, bo w zasadzie wszystko co najważniejsze - już macie.
    Ściskam po prostu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pozytywko, to prawda, dopoki mamy siebie, to mamy wszystko:)) Buziam:*

      Delete
  30. czytam, czytam, jak zwykle spozniona i nie na czasie, az tu nagle łzy zaczynają mi płynąć i serce ściśnięte - przepięknie napisałaś, dziękuję i życzę wszystkiego najlepszego i oby piękny stan trwał jak najdłużej!

    ReplyDelete
  31. Slicznie napisalas! Wszystkiego dobrego!

    ReplyDelete
  32. Po takiej notce wraca wiara w miłość i ludzi :) Oby nadal Wam się darzyło, wszystkiego najlepszego !
    mp

    ReplyDelete
  33. Hej no, czytając ten tekst nie dochodzę do bynajmniej nie odkrywczego wniosku - jesteście siebie warci! :)
    Można Wam zazdroscić, można się cieszyć z Wami, mozna serdecznie pogratulować, że się znaleźliście, że odnaleźliście do siebie drogę.
    I przyjemnie tak choć z boku, w tym Waszym życiu uczestniczyć...
    Buziaki!

    ReplyDelete
    Replies
    1. *dochodzę :)

      Zapędziłam się z "nie" z wrazenia :)

      Delete
    2. Babo, no trafilo nam sie jak slepiej kurze ziarno:))

      Delete
  34. Czytałam dziś rano, nie było komenta, bo byłby łzawy. Teraz też by był. Więc tylko: ale to fajne:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Justm, u mnie jak w przyslowiu, do trzech razy sztuka:))

      Delete
  35. oj, Star, jak pięknie! wszystkiego dobrego z okazji rocznicy! a te całuski w pudełku, wow!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olu, tymi caluskami w pudelku mnie rozczulil na papke:)) Uwazam, ze to naprawde piekny pomysl. A teraz w pudelku sa malenkie cukierki (cos jak landrynki) bo skoro juz nosze to pudelko... A czasem czlowiekowi zaschnie i taki cukierek jest pod reka.

      Delete
  36. Piekne wspomnienia :) Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pagatku, wszystko dobre co sie dobrze konczy. Na szczescie nie udalo mi sie spierniczyc tego, a niewiele brakowalo...

      Delete
  37. Aż mi łzy poleciały! Piękne słowa, piękna notka, coś takiego każdy powinien przeżyć na własnej skórze. Kolejnych lat wspaniałości Wam życzę! :))

    ReplyDelete
  38. Pięknie! I niech tak będzie zawsze:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, mam nadzieje, ze juz tak zostanie:) Juz dosc mialam zyciowych zakretow.

      Delete
  39. ale pięknie napisane, bardzo zazdroszczą, ale i gratuluję :)

    ReplyDelete
  40. Najlepszego dla Was, niech zyje milosc!
    Ja dla odmiany jak zaczelam rżeć przy pierwszysh slowach przysiegi slubnej Wspanialaego, tak nie moge przestac ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, nasze malzenstwo zostalo zawarte nie z koniecznosci, ale z pragnienia, bardzo egoistycznie zreszta:)) Nikt tu nikomu nie jest potrzebny, ani ja jemu, ani on mnie, po prostu chcemy byc razem, chcemy byc malzenstwem mimo, ze nie musimy. Wiec mnie to akurat nie zdziwilo, bo na tym byla oparta decyzja malzenstwa.
      Ale Tatek mial dziwna mine jak to uslyszal:))
      Potem zalapal, ze wolna wola i pragnienie to wiecej niz potrzeba sprzataczki, praczki, czy drugiej pensji.

      Delete
    2. Moze tez powstrzymywal smiech?
      Bo to dosc przewrotny sposob powiedzenia komus, ze sie go kocha i chce sie z nim byc :)

      Delete
    3. Na pewno nie powstrzymywal smiechu, byl zaskoczony, to fakt. Natomiast sposob wcale nie jest przewrotny, tylko moze trzeba do tego dojrzec. Balabym sie mezczyzny, ktory mnie potrzebuje (mialam juz takich).
      My akurat spedzilismy bardzo wiele czasu na rozmowach na te tematy i w dalszym ciagu nie jestesmy sobie potrzebni, w dalszym ciagu potrafimy zyc jedno bez drugiego. Ale tez w dalszym ciagu wybieramy zycie razem.
      I to jest cala roznica, moze niewielka, moze zbyt subtelna dla innych zeby zrozumiec, ale dla nas zasadnicza.
      Nie wyobrazam sobie zycia w zwiazku, ktory jest zalezny od potrzeby.
      Potrzene to mnie jest tylko powietrze i woda.

      Delete
    4. Ekhem, a jedzenie? ;)

      Lapie subtelna roznice i rozumiem zastosowanie takiego akurat srodka stylistycznego, rozsmieszyl mnie po prostu anglosasko-ironiczny kontrast poczatku przysiegi Wspanialego z bardzo "sieriozna" klasyczna.

      Delete
    5. Jedzenie? :))
      Owszem, ale to juz potrzeba drugorzedna:)) Tak naprawde zeby zyc, czlowiek potrzebuje powietrza, bo przeciez caly czas oddycha;)
      Jedzenie i picie (w tym woda:P) sa juz potrzebami wynikajacymi z tych podstawowych;)
      Ja rozumiem ten Twoj wybuch smiechu, bo byc moze sama tak bym zareagowala 15 lat temu. Natomiast moja historia ze Wspanialym ma zupelnie inne podloze i co wazne zaczela sie w momencie kiedy oboje bylismy dorosli, oboje mielismy doswiadczenia przeszlosci, oboje tez mielismy juz za soba pewnien etap pracy nad samym soba. I ten ostatni czynnik nas chyba najbardziej zblizyl.
      Czlowiek szukajac partnera w wieku xx i majacy doswiadczenia przeszlosci zaczyna analizowac i wyciagac wnioski, zaczyna wlasnie szukac subtelnych roznic pomiedzy pozornie takimi samymi zjawiskami.
      Rozpracowalismy trzy nasze byle mazenstwa i wniosek byl jeden. W kazdym z nich dominowala jakas POTRZEBA, ktora wczesniej czy pozniej rozwalila malzenstwo.
      W dalszych analizach doszlismy do wniosku, ze malzenstwa trwaly dopoki spelnialy oczekiwania wzgledem potrzeb. Nie bede tutaj pisac calego wywodu, ale tym sposobem kolejnych analiz doszlismy do tego, ze aby zwiazek przetrwal to musi byc wolny od POTRZEB.
      Stad, jesli czytalas uwaznie, uwaga Wspanialego na moje ciagle pytania co chcesz na obiad? Ja tym pytaniem zaczynalam tworzyc potrzebe, ktora wczesniej czy pozniej moze odprowadzic do uzaleznienia.
      A to sa zupelnie nieistotne dla naszego zwiazku rzeczy. To nie wazne kto bedzie sprzatal, lub pral, to nie wazne czy bedzie obiad czy nie, to sa wszystko rzeczy, ktore kazdy z nas robil przed nie znajac osoby, ktora wybral na partnera. Czyli partner jest niepotrzebny do tego, zeby bylo uprane, czy ugotowane.
      Ba nawet do seksu partner jest niepotrzebny, bo przeciez kazde z nas mialo zycie seksualne przed.
      Jak juz wyeliminujesz wyszystkie POTRZEBY to zostajesz z wonlym wyborem i ten nareszcie jest wazny;))

      Delete
    6. Napieprzylam teraz bede wyjasniac:)) Za szybko myslalam piszac.
      Jedzenie i picie sa potrzebami drugorzednymi do oddychania, bo ten co nie oddycha juz nie potrzebuje ani jedzenia ani picia;)
      Chodzi mi nie wiek XX ale o majac xx lat, czyli w odpowiednim, swiadomym wieku.
      Musze dopisac, ze kazde z naszych poprzednich malzenstw zostalo zawarte z milosci i kazde "na zawsze", a wiec byly to bardzo podobne sytuacje, a jednak nie przetrwaly. I to stalo sie zrodlem naszych analiz.

      Delete
  41. gratulacje rocznicowe! co najmniej kolejnych dziesięciu, i dziesięciu, i dziesięciu, i sięciu...

    pięknie napisane, pięknie żyte. cieszę się Waszym szczęściem.

    ReplyDelete
  42. Serdecznie gratuluję!
    Z przyjemnością czytam o Waszym szczęściu - to mi przywraca wiarę w ludzi i związki!
    P.S. U mnie wciąż lęk, ale nie tracę nadziei ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, lek mozna opanowac (nie jest latwo, ale sie da) tylko najpierw trzeba go zlokalizowac:))
      Dziekujemy:))

      Delete
  43. pod kazdym komentazem moge sie podpisac, wiec tylko dodam to, co juz wczesniej pisalam - powinnas te latwosc opisywania stanow ( ducha i ciala), wrazen, zdarzen i emocji zdyskontowac. taki talent nie powinien ograniczac sie do blogu!

    a tak po za tym - wszystkiego najlepszego dla was obojga i oby tak dalej!

    :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Demon, dziekuje bardzo za tak wysoka ocene:) Widzisz do pisania ksiazek potrzebny jest nie tylko talent pisania, ale finezja slownictwa, a mnie jej brakuje. Tak w jednym jak i w drugim jezyku:)) W pierwszym juz zapomnialam, a w drugim jeszcze jej nie nabylam:)
      Zdaje sobie z tego sprawe.
      Za zyczenia oboje dziekujemy serdecznie:)

      Delete
  44. :)Bo prawdziwa miłośc istnieje:) Gratuluję Wam tych 10 lat razem. Niech się Wam szczęści:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, przedluzylismy kontrakt wczoraj:))) Mysle, ze nasze uczucie jest po prostu dojrzale, a to juz chyba sprawa wieku;) Nie czarujmy sie;))))

      Delete
  45. Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę pięknie to napisałaś... Może powinnaś pomyśleć o książce??? A swoją drogą głupia ta pierwsza żona Wspaniałego... Zostawić taki skarb? Widocznie, w przeciwieństwie do Ciebie, nie zasługiwała na Niego.
    A może przypomnisz nam w którym to rogu pokoju trzeba schować tę czerwoną kopertę? :)))
    Wszystkiego najlepszego dla Was obojga!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Krystynko, kazdy zwiazek jest inny, bo tworza go inni ludzie. Moi ex-mezowie tez nie byli zlymi ludzmi, po prostu nie sprawdzilismy sie w ukladzie ze soba. I tak samo pewnie bylo w bylym malzenstwie Wspanialego.
      Tak czy inaczej czasem mysle, ze Naszej Zonie nalezy sie ode mnie pomnik;))
      A czerowna koperte trzeba schowac w rogu relationship, czyli w rogu zwiazkow romantycznych w sypialni.

      Delete
  46. Nie ma co, pięknie umiesz pisać o uczuciach...
    Cieszę się bardzo Twoim szczęściem i życzę kolejnych rocznic pierwszej randki.
    Zazdroszczę tym bardziej, że u mnie kiepsko ostatnio...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kachna, przykro mi to slyszec, ale rozmawiajcie. Komunikacja, komunikacja i jeszcze raz komunikacja, to moim zdaniem podstawa. Z tym, ze trzeba mowic bez oskarzen i mowic o swoich emocjach, odczuciach i reakcjach. No i sluchac co druga strona ma do powiedzenia.
      Trzymam kciuki.

      Delete
  47. Poryczałam się :)
    Dużo szczęścia Wam obojgu :)

    ReplyDelete
  48. to prawda, bagaż doświadczeń często niezdrowo wymusza na nas zachowania, których tak naprawdę nie chcemy. Gdy coś się nie udało w przeszłości 'na pewno' spotka nas w przyszłości, a przecież tego nie chcemy i na wszelki wypadek odrzucamy nawet to, co może okazać się piękne. Często jednak nigdy o tym się nie dowiemy. To jest jakaś totalna bzdura, bo przecież tenże bagaż powinien nas uchronić przed powielaniem porażek pozwalając na dokonywanie właściwych wyborów.
    Dobrze, że nie będąc mu do niczego potrzebna, zgodziłaś się wnieść w jego życie to, czego nikt przed Tobą nie dokonał:) Na tym polega to czekanie i to doczekanie:)) Gratuluję i raduję się z Wami:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, tak to wlasnie jest, ze czlowiek przewaznie zamiast analizowac doswiadczenia i uczyc sie, to unika sytuacji:) Przez co najczesciej wiele traci. A przede wszystkim tworzy sie bledne kolo lub pasmo powielania tych samych bledow. Dobrze, ze wykorzystalam tamten czas na wewnetrzny remanent:))

      Delete
  49. Bardzo pięknie opisałaś swoją historię i naprawdę bardzo się cieszę, że szczęśliwie się kończy. Zdecydowanie jednak największe wrażenie zrobiło na mnie to jak szczerze przyznajesz się do swoich emocji i uczuć. Nie wielu ludzi lubi się do strachu przyznawać.
    Bardzo serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję że może wpadniesz na mój blog, lub moją stronę, gdzie mam historie które piszę - takie tam, romanse m/m

    ReplyDelete
    Replies
    1. AkFa, witaj:) Juz zajrzalam szybciutko na Twoj blog i wiem, ze wroce i bede czytac. A pewnie nawet przeczytam wszystko co do tej pory napisalas, na szczescie nie jest tego jeszcze za duzo, wiec dam rade:))
      Wiesz jesli chodzi o pisanie o uczuciach, to mysle, ze glownie boimy sie pisac o uczuciach, ktorych jeszcze sami nie rozumiemy na tyle zeby swiadomie nimi kierowac i w rezultacie to one kieruja nami. Tak jest w moim przypadku ze strachem. Byl czas, ze strach byl sila napedowa w moim zyciu i ciagle sie gdzies czegos balam, bardziej lub mniej swiadomie. W koncu zaczelam nad tym pracowac i teraz wiem, ze strach owszem, moze mi towarzyszyc, ale to ja mam moc kierowania nim.
      Nie wiem, czy to jasno napisalam, ale cos mi sie wydaje, ze Ty akurat zrozumiesz;)

      Delete
  50. Bardzo mi się podoba ten pomysł pisanej przez siebie przysięgi :) to takie intymne i cudne...
    Życzę Wam kolejnych takich lat :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MM, nie wiem czy w Polsce jest taki zwyczaj przysiegi malzenskiej wlasnymi slowami. Tutaj bardzo czesto pary oprocz regularnej formulki pisza wlasne przysiegi i jest to naprawde fajne, wlasnie jak napisalas, intymne:)

      Delete
  51. Bardzo się wzruszyłam i uśmiech nie schodzi mi z twarzy :))).
    Czy Wspaniały jest świadom tej notki?
    A może On też prowadzi bloga i napisał tak pięknie o Tobie?
    Wszystkiego dobrego i wielu szczęśliwych lat w zdrowiu!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dominiko, Wspanialy nie tylko ma swiadomosc, ze ta notka powstala, ale dostal ja wczoraj w wersji angielskiej jako pamiatke 10tej rocznicy:)
      Nie Wspanialy nie pisze bloga, ale lubi jak ja cos o nim pisze i potem mu opowiadam reakcje z komentarzy. Widocznie lechce to jego meska proznosc:))

      Delete
  52. I cóż tu jeszcze można dodać do tej pełni szczęścia? Już chyba nic więcej....
    Pozdrawiam Wspaniałego i ciebie

    ReplyDelete
    Replies
    1. Flosko, dziekujemy. A dodawac to chyba juz nic nie trzeba:)) Wlasnie przed chwila moj syn powiedzial, ze najlepsze co w zyciu zrobilam, to malzenstwo ze Wspanialym. A to dla mnie bardzo wysoka ocena;)

      Delete
  53. Tyle już osób wcześniej wyraziło swoje uznanie, a nawet wzruszenie przy lekturze tej notki na 10-lecie Waszej wspólnej historii...że trudno mi będzie, aby nie powtórzyć MOICH POPRZEDNIKÓW...
    Ostatnio jestem szczególnie płakśliwa ( nawet odczuwam dyskomfort w oczach w związku z tą łzawością ), więc się , oczywiście, spłakałam - ale to Twoja WIELKA WINA, że tak WZRUSZAJĄCO i PRZEJMUJĄCO opisałaś te dzieje Waszego związku - swoją niepewność, Jego nieustępliwość oraz CIERPLIWOŚĆ. Bo to ON, WSPANIAŁY, miał RACJĘ I ZASŁUGUJE na takie ciepłe piękne słowa Twojej notki. Moje gratulacje i pozdrowienia dla WAS !! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kwoko, bez wzgledu na to w ilu komentarzach zostalo juz napisane, to co sama chcialabys napisac, Ty zawsze znajdziesz odpowiednie slowa, zeby cos dodac od siebie:) I wlasnie to w Tobie niezmiennie podziwiam:)
      Dziekuje i pozdrawiamy wzajemnie:***

      Delete
  54. To wielkie szczęście móc tak napisać o swoim życiu.
    Ale to nie tylko prezent od losu, to także wzajemna troskliwość o swój związek, bo nic w życiu nie jest dane nam raz na zawsze.
    Wspaniałą/ nomen omen/ parę tworzycie. :)

    Gratuluję Wam tych pięknych lat i życzę jeszcze wielu wspólnych, równie udanych.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Polu, dziekujemy bardzo:)) I masz racje, to nie jest prezent od losu, to jest wynik wczesniejszych doswiadczen z lekcji zycia:)

      Delete
  55. Star... piękna jest Wasza historia. Nic więcej dodawać nie muszę ;)
    Szczęścia dla Was!!!!

    ReplyDelete
  56. Cieszę się, że istnieją na świecie ludzie, którzy się kochają i akceptują. Ja swojego męża spotkałam mniej romantycznie - w pracy - w tym roku mija nam 7 lat związku i 5 małżeństwa. Nie chcę zapeszać, ale mam poczucie, że jest i będzie bardzo dobrze. Bardzo lubię, gdy czasami nachodzi mnie takie fajne uczucie "jestem na swoim miejscu, w swoim czasie i czuję się świetnie". Staram się nim nie szafować, aby nie być zbyt pewna siebie :-) Pozdrawiam wieczorową polską porą.

    ReplyDelete
  57. Bardzo ładna historia i bardzo mądry człowiek. Dzięki Stardust, thanks Magnificent! Today I learnt sth important from both of you. Thank you :-))

    ReplyDelete
  58. stardust, dopiero dzisiaj przeczytalam i ciesze sie, ze tak sie zdarza, i ze Wam sie tak przydarzylo. usciski dla obydwojga.

    ReplyDelete
  59. Oooooooooo, jak pięknie napisane.... Bo i pięknie Wam się ułożyło... :)))

    ReplyDelete
  60. Podziwiam Cię za umiejętność tak pięknego opisu Waszych uczuć i przyznania się do własnych lęków. Wszystkiego dobrego Wspaniało paro :)

    ReplyDelete
  61. Piękna historia pięknej miłości :) :) Cieszę się, że wtedy przełamałaś się i spotkałaś się, żeby ostatni raz wytłumaczyć zerwanie... Miłość to chyba troszeczkę także pokonywanie własnych barier i własnej przeszłości, jak sądzisz? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mateusz, tak z perspektywy lat i doswiadczen mysle, ze milosc jest akceptacja. Akceptacja tak zalet jak i wad drugiego czlowieka, a do tego trzeba dojrzec. Trzeba najpierw umiec zobaczyc swoje wlasne wady i niedoskonalosci oraz je zaakceptowac, slowem pokochac siebie. Bez tego chyba nie sie daleko nie dojdzie;) Owszem przy pierwszych doswiadczeniach czlowiekowi sie wydaje, ze milosc to same wzloty, uniesienia i wszystko co piekne. Tak naprawde w codziennym zyciu tych wzlotow jest niewiele, a zycie jest wypelnione drobiazgami, ktore bywaja tez uciazliwe i niewiele maja wspolnego z zapartym tchem:)
      Tak, trzeba umiec spojrzec krytycznie ale i z miloscia najpierw na siebie samego, a potem przeniesc to spojrzenie na druga osobe.
      Nie wiem kto tu jeszcze zajrzy, bo w sumie dzis zaskoczylo mnie, ze jest jeszcze tyle nowych komentarzy, ale mimo wszystko napisze co chcialabym Ci powiedziec tak zupelnie prywatnie.
      Jestes bardzo wartosciowym czlowiekiem i zycze Ci z calego sreca zebys odnalazl swoja milosc, bo zalugujesz na nia w pelni, a moze i wiecej.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...