Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, March 3, 2012

Trzy siostry, trzy corki (2)

Domyslam sie, ze spodziewacie sie dalszego ciagu historii Eleny, ale tak naprawde to historia Eleny konczy sie tak jak ja opisalam w poprzedniej notce. Glowna bohaterka trzech siostr jest Christina, bo to jej historia jest najbogatsza w wydarzenia i to z nia mialam najlepszy kontakt.
Elena jest bardzo cicha i w sumie pewnie wiedzialabym o niej wiecej gdybym pytala, ale ja nie pytam, przynajmniej do czasu kiedy ktos sam nie zacznie mowic. Elena nie zaczyna rozmowy i na stereotypowe pytania typu "co nowego?" odpowiada rowniez stereotypowym "nic" a tylko czasem powiedziala, ze znow poznala kogos nowego, a po kilku tygodniach poinformowala, ze to juz jest koniec.
Mysle, ze Elena nie potrafila rowniez zainteresowac soba zadnego mezczyzny na dluzej.
Owszem nie miala problemu, zeby poznac kogos, bo jak pisalam to bardzo atrakcyjna kobieta, ale juz zeby utrzymac znajomosc, to byl problem.
Brakowalo jej czegos co ja nazywam blyskotliwoscia.
Chyba dlatego wlasnie zwiazki z wszelakimi macho mialy szanse sie utrzymac, bo w niej nie ma inicjatywy, to kobieta, ktora mezczyzna moze sobie wziac i lepic wedlug wlasnych potrzeb i widzimisie.
Natomiast mezczyzna nastawiony na partnerstwo, w ktorym kobieta potrafi przejac inicjatywe, wykazac jakas osobowosc, bedzie Elena znudzony juz po dwoch randkach i prawdopodobnie nie zaproponuje trzeciej.

Pierwsza z trzech siostr, ktora poznalam byla Christina, pamietam jakby to bylo wczoraj, bo tez bardzo rzadko zdarza mi sie, zeby na koniec serwisu klientka sie rozplakala rzewnymi lzami, a tak bylo w tym przypadku.
Christina przyszla na regulacje brwi, a wiemy, ze Greczynki potrafia miec bardzo geste, szerokie, wrecz krzaczaste brwi i najczesciej gdyby je puscic na zywiol to bylaby jedna ogromna brew, bo w wiekszosci przypadkow rosna razem. Jak zwykle przy pierwszej wizycie pytam klientke jak ona sama chcialaby miec te brwi zrobione. Christina stwierdzila, ze podobaja jej sie brwi innej mojej klientki, ktora Christina znala od lat, w zwiazku z czym poddaje sie mojej ekspertyzie.
Slyszlam juz nie raz takie oswiadczenia, ale zawsze staram sie wytlumaczyc dokladnie, a nawet pokazac, co i gdzie bedzie usuniete, zeby klientka miala pojecie jeszcze przed zabiegiem jakiego rezultatu moze sie spodziewac. No coz, nie kazdy ma taka wyobraznie i mimo, ze ja pokazuje dokladnie co i gdzie bedzie robione, to jednak rezultat moze byc szokujacy.
Tak wlasnie bylo w tym przypadku, czego moglam sie spodziewac, ale nie spodziewalam sie lez, a te polaly sie rzesiscie po policzkach Christiny. Na szczescie nauczylam sie juz reagowac w takich sytuacjach, wiec spokojnie wzielam ja za reke i powiedzialam:
-- Po pierwsze jestes nie zadowolona, wiec nie placisz...
-- Ale to nie o to chodzi, tylko co powie moja mama - przerwala mi.
-- Nie wiem co powie mama, nie znam Twojej mamy, ale zapewniam Cie, ze to wszystko co wlasnie usunelam odrosnie Ci w ciagu dwoch, gora trzech tygodni. A narazie tak jak powiedzialam nie placisz, bo ja nie robie pieniedzy na niezadowolonych klientach. Umowmy sie, ze jesli jednak zmienisz zdanie i uzyskasz aprobate mamy, to nastepnym razem zaplacisz.
Otarla lzy i poszla.
A ja dopiero wtedy dopatrzylam sie, ze cztery godziny pozniej mam nastepna nowa klientke o tym samym nazwisku tylko inne imie. No coz, pomyslalam, ze jest to pewnie siostra, ale skoro jedna juz byla tak bardzo nieszczesliwa, to pewnie ta druga w ogole nie przyjdzie i dalam sobie spokoj.
Ale druga przyszla i byla nia Elena.
Jak tylko weszla, to zapytalam czy wie, ze jej siostra byla tu wczesniej i opuscila salon zalana lzami.
-- Tak, wiem i wlasnie rozmawialam z nia i prosila zeby Cie przeprosic i zaplacic za nas obie, bo jak wrocila do pracy, to wszystkie kolezanki z dzialu zachwycaly sie jej brwiami i nowym wygladem. To ja chce to samo.
A wiec w przypadku Eleny obylo sie juz bez greckiej tragedii i od tamtej pory zostaly moimi klientkami, a nawet przyslaly najmlodsza Marthe i jeszcze wiele swoich kolezanek. Z czasem poznalam rowniez matke, ale o tym wszystkim w swoim czasie.

Kiedy poznalam Christine, ta akurat zerwala z chlopakiem, z ktorym spotykala sie od kilku lat, bo jak twierdzila "byl tylko prywatnym trenerem" a ona uwazala, ze stac ja na lepiej. I pewnie miala racje, bo przeciez nigdy nie jest tak dobrze, zeby nie moglo byc lepiej.
Christina bardzo solidnie przygotowala sie do zdobycia tego "lepiej", wlasnie dostala prace w jednej z najwiekszych instytucji finansowych swiata, co prawda nie bylo to zadne prestizowe stanowisko, ale postawila wszystko na prezentacje i pokazanie sie w odpowiednich kregach.
Pamietam jak przyszla kiedys i polozyla na krzesle torbe, ktora natychmiast przykula moja uwage, bo lubie duze torby, a ta byla nie tylko duza, ale i wyjatkowo elegancka.
-- Jaka ladna torba!! - zawolalam z zachwytem i glupio dodalam - gdzie kupilas?
-- To Gucci - odpowiedziala.
-- Ze, gu...co? - zazartowalam - ja pierdykam! To pewnie inwestycja rzedu pierwszej wplaty na dom.
-- No... nie tak zle to nie jest, kosztowala tylko $2000 ale to juz po przecenie.
-- Krystusie kobieto, czy Ty chcesz zebym zawalu dostala, ze mi takimi sumami rzucasz - zartowalam dalej, ale na serio to nie wyobrazam sobie wydania dwoch tysiecy na torbe, ktora bede nosic do pracy. Ale nie ciagnelam tematu, bo sama w zyciu nie wydalam na torbe wiecej niz chyba $150 i to tez uwazam, za rozpuste. Temat pociagnela za to Christina.
-- Widzisz Stardust, jesli dziewczyna chce wyjsc dobrze za maz, to musi zainwestowac w kilka drogich, markowych rzeczy, ktore przyciagna uwage. A ja chce wyjsc dobrze za maz.
Nie odzywalam sie, bo co ja sie tam znam, co prawda wyszlam za maz juz trzy razy, ale za kazdym razem kierujac sie sercem a nie rozsadkiem. Wyniki w tej konkurencji mam jakie mam i nawet moj obecny doktor jezdzi starym samochodem i kupuje rzeczy dostepne dla szerokich mas, wiec lepiej trzymac jezyk za zebami.
Christina jednak poszla za ciosem, co zaowocowalo w krotkim czasie poznaniem faceta z najwyszej polki w firmie. Oczywiscie facet byl wolnego stanu i mial tylko jedna wade.
Nie byl Grekiem, a Irlandczykiem, co w nomenklaturze rodzinnej zupelnie go dyskwalifikowalo jako kandydata na ziecia. Ale Christina postanowila sie tym nie przejmowac i znajomosc zaczela sie szybko rozwijac i wkrotce przerodzila sie w intymny zwiazek. Powaznym atutem Irlandczyka byly dochody siegajace kilku milionow rocznie, a to zupelnie zmienia postac rzeczy i moglo byc decydujacym argumentem w przekonaniu rodzicow.
Wszystko rozwijalo sie w/g planu Christiny, a przynajmniej ja tak myslalam, do czasu kiedy jakies pol roku pozniej Christina przyszla i juz od drzwi powiedziala:
-- Musze Cie o cos zapytac, nie bardzo mam z kim na ten temat porozmawiac, a do Ciebie mam zaufanie i wiem, ze mi madrze doradzisz.
-- A mama? - zapytalam, bo nie bardzo rwe sie do takiej odpowiedzialnosci.
-- Mama odpada. Znasz moja mame i pamietasz historie Eleny, moi rodzice nie widzieli nic zlego w zachowaniu tamtego typa.
No fakt, tu miala racje, wiec sie zgodzilam.
Christina zaczela mi opowiadac, jak to ona poniewaz mieszka w Brooklynie, jesli spotykaja sie Johnem to randki odbywaja sie na Manhattanie, bo John "nie bywa w Brooklynie" i najczesciej zostaja na noc w jego mieszkaniu. Troche uderzylo mnie to "nie bywa w Brooklynie" bo natychmiast przypomnialam sobie pewnego prawnika, z ktorym to lata temu ja sama odbylam dwie randki i wlasnie facet na moje stwierdzenie, ze mieszkam w Queensie powiedzial "ze on nie bywa w innych dzielnicach poza Manhattanem", a ja odwracajac sie na piecie powiedzialam "ze ja nie spotykam sie z ludzmi ograniczonymi".
Na tym zakonczylo sie moje randkowanie z prawnikiem z Manhattanu;)
Wiec to mnie natychmiast uderzylo, ale w koncu nie kazdy musi byc jak ja... i cale szczescie.
Natomiast problem Christiny polegal na tym, ze ona zaczynala prace godzine pozniej niz John, czyli moglaby sobie pospac te pol godziny dluzej i pozniej spokojnie wyszykowac sie do pracy. Ale John, budzil ja i zmuszal do wyjscia razem z nim, nie pozwalal, zeby zostala sama w jego mieszkaniu.
-- Wiesz moim zdaniem to troche dziwne i egoistyczne z jego strony. Co o tym myslisz? - zakonczyla swoja opowiesc.
Hmmm, co ja o tym mysle?
Mysle, ze facet jest kawal chuja, ale tego nie moglam powiedziec, a przynajmniej nie tymi slowami wiec zaczelam inaczej.
-- Moim zdaniem facet ma jakis problem. Badzmy szczerzy, Ty ufasz mu swoim cialem, a czego on sie boi? Czy on podejrzewa, ze go okradniesz? Co zabierzesz maszyne do parzenia kawy? Wyrwiesz umywalke z lazienki? Wiesz ja bym po prostu zapytala, bo nie jest to normalne, po tylu miesiacach intymnej znajomosci, ze on sie tak zachowuje.
-- Zamiast kombinowac i tworzyc swoje wlasne historie na podstawie domyslow, zapytaj. Masz do tego prawo - dodalam.
I z takim postanowieniem sie rozstalysmy az do nastepnej wizyty.

cdn.

25 comments:

  1. no kurde Star tak się nie robi !!!
    dawaj całą historię !!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, cala historia to jednak zajela ladnych kilka lat, a Ty chcesz, zebym jak tak siadla i opisala wszystko na raz;))

      Delete
  2. Star! Jesteś bez serca! Nienawidzę powieści w odcinkach i seriali - tasiemców! A tu się zanosi... Nie mam cierpliwości po prostu... :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tzj, ja Cie doskonale rozumiem, bo sama nie mam cierpliwosci. Ale chcesz, zeby mnie Wspanialy z domu wygonil:)) Wiesz, chlop w chalupie, wrzod na dupie!

      Delete
  3. Nie snilo sie filozofom, jakie scenariusze zycie czasami pisze... Podejrzewam brak happy endu w historii Christiny, niestety...

    ReplyDelete
  4. Patrz, czasami widzisz pary, ktore sie niszcza wzajemnie,sa nieszczesliwe,pokrzywdzone, ale ludzie sami pchaja sie w ten bajzel w wiekszosci przypadkow...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Casablanco, to prawda, zycie pisze najlepsze scenariusze. I prawda jest, ze ludzie sami sie pchaja tam gdzie nie powinni.

      Delete
  5. ... już się nie mogę doczekać co było dalej:).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ida, bedzie, bedzie dalej, prosze tylko o troche cierpliwosci:)

      Delete
  6. Mysle, ze facet mial cos do ukrycia - najpredzej chyba ze mial zone albo inna babe i bal sie, ze Christina zostawiona sama w mieszkaniu to odkryje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie, no futrzak innej kobiety nie da sie ukryc w domu:) Bez przesady. Zona tez nie wchodzi w rachube, w koncu pracowali w tej samej firmie.

      Delete
  7. Replies
    1. Anabell, no i bedzie dalej, ale przeciez nie wszystko na raz:))

      Delete
  8. star, w polsce w latach 90-tych popularne byly krotkie powiesci z gatunku "romance" czyli tzw. "harlekiny" ( od nazwy wydawnictwa harlequin specjalizujacego sie z tego typu tworczosci literackiej). moze pamietasz, a moze juz wtedy bylas w us. te "harlekiny" byly szalenie popularne. kobiety wprost zaczytywaly sie w nich. w b ylo w nich wszystko : milosc, zdrady, porwania, klamstwa, dramaty i "happyendy". mysle, ze z twoja latwoscia pisania bylabys rzeczywiscie star tego typu literatury. i wcale nie chce powiedziec, ze to byly jakies tandentne historie ( bo oczywiscie, to nie byla literatura "wysoka" ) , bo w wiekszosci byly, a twoje nie sa. chce powiedziec, ze tamte hiostorie byly bardzo popularne, bo czytelniczki identywfikowaly sie z bohaterami tych historii. twoje opowiadania tez maja ten walor "zyciowej prawdy". moze wiec powinnas obok swojej pracy zaczac pisac takie historie " zycia wziete"?. pomysl o tym. zacznij chocby w polskiej gazecie. uwazam,ze masz szanse na pare dolcow na boku :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Demon, ja wyjechalam pod koniec wrzesnia 1984 wiec w latach 90-tych juz mnie nie bylo, ale harlekiny pamietam tutejsze. Ponoc najbardziej popularne byly tutaj harlekiny w latach 70-tych. Tak zeznal Wspanialy, bo ponoc Nasza Zona sie nimi zaczytywala. Tak czy inaczej, ja sie nie nadaje do pisania nic wiecej niz blog:) Bo pisanie ma mi sprawiac przyjemnosc, pisanie na zarobek to juz stres. W dodatku, kto by to chcial publikowac? Polskie gazety, to nie sadze, zreszta nie mialam polskiej gazety w rece od ponad 10-ciu lat wiec nawet nie wiem co tam w nich jest.
      Ale dzieki serdeczne za komplement:))

      Delete
  9. Star, ty pisz w odcinkach, ale nie stawiaj cdn w tak ciekawym momencie! chociaż, pewnie w którym byś nie postawiła to byśmy i tak były niezadowolone. To już nawet mi nie odpisuj na komentarz, to zawsze będzie te 5min szybciej do nowej części opowieści! :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ucieczko, ja mam dzis zajecie z nowa zabawka, ktora mi Wspanialy wlasnie zakupi i wczoraj przytargal do domu:)) Zabawka jest z serii "kuchennych" wiec jestem cala w skowronkach:) I nie mam glowy do pisania dalej, ale moze wieczorem cos wyskrobie.

      Delete
  10. Nie pozwolic dziewczynie zostac w mieszkaniu, to jeszcze nic w porownaniu ze znanym mi przypadkiem wypraszania goszczacego tescia czy brata meza z domu przed 8 rano rano, kiedy domownicy wychodzili do pracy.
    Obcy nie ma prawa w domu sie krecic - a niby rodacy sa goscinni...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kurde, a ten tesc czy szwagier to wracac do domu tez mogli dopiero jak ktos z domownikow byl juz na strazy?:))
      Faktem jest, ze jak nas odwiedzila Spt, to owszem dalismy jej klucze od domu, zeby mogla sama decydowac o ktorej chce wyjsc czy wrocic, ale ona i tak wychodzila z domu ze mna i wracalismy wszyscy razem. Mysle, ze takie godziny jej tez akurat odpowiadaly, bo ja wychodzilam z domu o 11tej, a wiec nie za wczesnie, no i wieczorem spotykalismy sie wszyscy o 19tej na powrot do domu. Oczywiscie gdyby chciala to po to miala klucze, ze mogla przyjechac kiedy jej pasowalo. Nie wiem jaki jest sens zapraszania kogos skoro sie mu nie ufa.

      Delete
    2. Tak, wracac mogli dopiero kiedy ktos z domownikow byl juz w domu.

      Delete
    3. No to nie wiem co moglabym powiedziec. Bo wiesz siedze i mysle i tak mi wychodzi, ze Spt pewnie sie sama czula lepiej wychodzac i wracajac z nami, bo w koncu ona jest obca osoba. Wczesniej spotkalam ja tylko w sumie na godzine na zywo, a tak to znalysmy sie tylko z bloga. Prawdopodobnie ja tez zachowalabym sie podobnie bedac tego typu gosciem;) No ale z tego co Ty piszesz to rodzina zostala tak potraktowana. Nie bardzo mi to pasuje;/

      Delete
    4. To nie byla rodzina - to byli OBCY.
      U tamtych ludzi rodzina, to byli oni - ziec/maz, jego rodzice i rodzenstwo najwyrazniej nie.
      Wiem, ze ludzie sa rozni, my home is my castle i take tam, ale cos takiego sie nie miesci w mojej estetyce tez..

      Delete
    5. Acha, czyli rodzina to tylko ludzie, z ktorymi laczy jakis wycinek DNA, albo z ktorymi miesza sie body fluids:))
      No popatrz, a u mnie Spt to juz rodzina:)))

      Delete
  11. ograniczenie natychmiast dyskwalifikuje!

    ReplyDelete
  12. jA WIEM! jA WIEM czego on się boi. Zostawi kobietę w mieszkaniu i po powrocie - znajdzie babona w fartuszku, który rzuci mu się do gardła w drzwiach ze słowami "Co tak późno słowiczku! Obiad wysechł!", wycieraj obuwie zewnętrze, umyj rączunie i siadaj do obiadku, no już, już, już.Dziś jemy dietetycznie, przeciez przyszły ojciec moich dzieci musi zdrowo jeść! Troche tu przemeblowałam, i wyrzuciłam te sterty starych gazet i jakieś zatłuszczone karty z bejsbolowcami, taki duży chłopczyk chyba juz tego nie potrzebuje, co? A po obiadku pójdziemy na spacerek do moich rodziców...no chyba już czas!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...