Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, April 24, 2012

Absurdalnie

Takie zycie, absurd goni absurd i jeszcze absurdem pogania.
Przede wszystkim absurdalnie nie chce mi sie pisac, chociaz absurdalnie byloby o czym.

Scenka wielkanocna.
Siedzimy za stolem i nagle corka wyciaga telefon (oczywisice I Phone) i cos klika, Wspanialy patrzy niedowierzajac, bo jak to w towarzystwie nagle zachcialo jej sie gdzies dzwonic. Ona dostrzega pelen oburzenia wzrok rodzicielski i tlumaczy:
-- Chce sprawdzic jak dlugo jedzie subway od waszej stacji do Penn Station.
-- 15 do 20 minut - odpowiada Wspanialy.
-- Ale ja chce sprawdzic - upiera sie corka.
-- No tak co ja moge wiedziec? Ja tylko jezdze tym subwayem dwa razy dziennie... IPhone wie lepiej - murczy pod nosem Wspanialy.

Dwie godziny pozniej, corka znow cos klika.
-- Czy teraz moze szukasz ile krokow musisz wykonac zeby od stacji subway'a dojsc do Penn Station? - pyta Wspanialy.
-- Nie, sprawdzam jak T. ma dojechac na BQE od subway'a, bo przeciez to juz nie bedzie z waszego domu.
-- Ale przeciez ojciec juz mi powiedzial, prosto pozniej skrecic w lewo przy Astoria Blvd i tam juz sa wskazowki na BQE - wtraca poirytowanym glosem T.
-- Ale ja sprawdzam na GPS - odpowiada Y.
-- Czy jak wieczorem wychodzisz z lazienki to tez sprawdzasz na GPS jak dojsc do lozka? - pyta Wspanialy.
A mnie sie absurdalnie nie chcialo odezwac, bo i po co?

Naczytalam sie wiadomosci i mowie do Wspanialego:
-- Czy Ty masz pojecie, ze w Arizonie jak tylko kobieta pomysli o seksie to juz prawdopodobnie jest w ciazy?
-- Co Ty wymyslasz? Przeciez to absurd.
-- Teoretycznie tak, ale nie w Arizonie.
-- Nic nie rozumiem - stwierdza Wspanialy.
-- Nie rozumiesz, bo nie czytasz, nie obserwujesz. A tymczasem w Arizonie wymyslili nowe prawo wg ktorego ciaza zaczyna sie ok. dwa tygodnie wczesniej.
-- Jak to mozliwe?
-- Ano mozliwe, bo oni tam wpadli na pomysl, ze ciaza zaczyna sie w dniu ostatniej miesiaczki.
-- Przeciez to absurd.
-- Fak, ale kto rzadzi Arizona? Kto mieszka w Arizonie?
-- No tak, to juz mniejszy absurd - kiwa glowa Wspanialy.
Na szczescie nie wybieram sie do Arizony, bo byc moze znalezli tam tez sposob na ciaze po menopauzie.

Skoro juz o ciazy mowa, to w grudniu nasza Aviva bedzie miala braciszka lub siostrzyczke i bardzo nas ta wiadomosc ucieszyla. Kolejny absurd polega na tym, ze zaciazeni rodzice chca o tej wiadomosci poinformowac Tatka na zywo, jak przyjedzie z wizyta w maju, a ja absurdalnie mam najwiekszy problem z utrzymaniem jezka za zebami;)
W czasie ostatniej rozmowy w niedziele juz sie dwa razy ugryzlam w jezor.
Moze dam rade.






28 comments:

  1. Coś mi się widzi, że córka podobna do mamuśki.:)))
    Gratulacje dla rodziców Avivy,dla was też. Ojej, będziesz podwójną babcią!!!
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja to mysle, ze ona ostatnio za duzo podrozuje i telefon stal sie kompanem absolutnym:)) Ja to widze tez po niektorych klientkach, ze juz nie potrafia rozmawiac tyklo klikac. Jak tak dalej pojdzie, to zaniknie mowa;)

      Delete
  2. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  3. W Polsce też ciążę liczy się najczęściej od pierwszego dnia ostatniej miesiączki ;-) Co do używania telefonów, iphonów itd - nie ogarniam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Owszem - i nie pomaga nawet podanie dokładnej daty aktu, dzięki któremu doszło do zapłodnienia- jeśli miesiączka skończyła się miesiąc czy dwa później, bo i tak bywa, to i tak liczą od niej :D a ponoć plemniki zyją tylko kilka dni...

      Delete
    2. Takie liczenie ma jeden cel, utrudnianie aborcji. W Polsce aborcja jest chyba nielegalna, wiec pewnie chodzi jeszcze o cos innego. Ale u nas aborcja jest legalna do 20 tygodnia ciazy, czyli jak sie kobitka zorientuje troche pozniej to juz jej w Arizonie dolozyli nastepne dwa tygodnie no i sie do aborcji nie kwalifikuje. W Arizonie wlasnie glownie o to chodzi, o czym oczywiscie nikt nie mowi jasno i otwarcie.

      Delete
  4. W tej Arizonie postanowili liczyć czas trwania ciąży wg daty porodu, a tą często oblicza się właśnie od pierwszego dnia ostatniej menstruacji. Ale to mniejsza....weź mnie oświeć KTO MIESZKA W ARIZONIE.... bo kurcze, nie wiedząc nie łapię żartu

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to nie byl zart!!!! Ostrzegam, zanim Star Ci sama wyjasni o co chodzi z ta Arizona LOL

      PS ale mozesz tego nie wiedziec jak jestes nie "tutejsza"

      Delete
    2. Zante, Arizona to czerwony stan, czyli republikanski, to takie Moherowo po polsku. Wiesz nikt tam nie cierpi na nadaktywnosc szarych komorek;))
      A liczenie od pierwszego dnia ostatniej menstruacji jest bez sensu, bo jesli nawet sa jakies przypadki zajscia w ciaze w czasie menstruacji to raczej sa to zupelnie odosobnione ewenementy. Ale jak pisalam wyzej, jak kobieta ma 20 tygodni na dokonanie aborcji to jak jej 2 z tego utna, jest szansa, ze nie zdazy.
      Dobrze, ze ja sie nie wybieram do Arizony, bo kto wie mogliby mi wmowic niepokalane poczecie:)))

      Delete
    3. Jak ładnie potraktowałaś moherowo....z dużej literki;-))))))
      Czerwony? Ale nie oznacza, jak rozumiem komunistyczny tylko przeciwległy biegun.
      A z liczeniem to się zgadzam, w kwestii np prawa do aborcji (pewno właśnie tam im o to chodzi) We wszystkich innych sytuacjach, gdy trzeba np obliczyć termin porodu to precyzyjniejsze jest liczyć od ostatniej menstruacji.

      Delete
  5. absurdy absurdami, ale dobrze, że wieści dobre ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chwilko, wiesci sa ogolnie dobre, chociaz jest tez jedna nie dobra wiesc. Ojciec naszej synowej mial udar w niedziele wielkanocna. Jest na razie na rehablitacji i mamy nadzieje, ze wyjdzie z tego w jak najlepszym stanie.
      Ale takie jest zycie.

      Delete
  6. Replies
    1. Ade, wcale nie papla, bo sie w pore ugryzlam w jezor:)) Mam nadzieje, ze jakos te dwa tygodnie dam rade wytrzymac;)

      Delete
  7. Ciesze sie, ze sie malpy wybiegaly:))))))))

    Gratuluje! No jest sie z czego cieszyc Star:)Dziadkom - wiecej nawet niz rodzicom.

    No a nie od dzis wiadomo, ze swiat jest pelen absurdow:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, to prawda, ze dziadki sie zwykle najbardziej ciesza, a przynajmniej maja najwiecej powodow do radosci bez zobowiazan;))) A oni mysle, ze tez dobrze zaplanowali, bedzie 2 lata i 3 miesiace roznicy, to calkiem fajna roznica.

      Delete
  8. do maja kochana to Ty wypaplasz jak nic !!!
    albo język stracisz :D:D:D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, nie moge wypaplac!!! Jeszcze tylko musze przetrwac dwie rozmowy, wiec moze jakos wytrzymam.
      No i juz truje Wspanialemu, zeby zorganizowal wizyte z dziecmi w pierwszy weekend pobytu Tatka, bo przeciez w domu tym bardziej moge sie "poslizgnac":)))

      Delete
  9. Fajnie, że już jesteś . Masz rację- do Arizony za żadne skarby nie jedź, bo Ci jeszcze bliźniaki wmówią

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, na szczescie juz bylam w Arizonie to teraz sobie moge odpuscic:)) I to bylam w wieku mocno produktywnym:)))

      Delete
  10. No i co ja mam napisać? Absurdalnie by wypadało;)
    Kiedyś byłam świadkiem rzucania klątw na GPS, bo urządzenie nie okazało się 'wszystowiedzące'. Jego użytkownik jechał ze Śląską do Mikołajek na Mazury i dojechał kilka godzin później niżby jechał ze zwykłą mapą, co oczywiście świadczy nie najlepiej także o kierowcy. Polska to nie Ameryka, w niektóre miejsca jeździ się bez filozofowania - standardową trasą:)
    Życie jest naszpikowane absurdami, ale mam wrażenie, że ludzie często sami na nie pozwalają.
    Gratuluję przyszłego członka rodziny:)
    I ciesze się, że ochłonęłaś i wróciłaś:) Tęskniłam.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, dziekuje:))
      Co do corki, to jest przerazajace jak szybko czlowiek sie uzaleznia od techniki. Ona od trzech lat jest wiecej w podrozach niz w domu. W jakims sensie rozumiem, ze wyjezdzajac gdzies czlowiek korzysta z tego urzadzenia zeby odnalezc droge, sprawdzic, ale bedac na miejscu?
      Normalnie mnie zatkalo, bo oboje ze Wspanialym przemierzamy te droge subwayem codziennie w te i z powrotem czyli w sumie 4 razy, a ona wierzy bardziej informacji z IPhona.
      Dla mnie dodatkowo jest zupelnie niezrozumiale takie dobrowolne poddanie sie i rezygnacja z okazji do myslenia.
      No ale ja juz tak wielu rzeczy nie rozumiem, ze nie ma sie co dziwic;))

      Delete
    2. wiesz, przerażające jest to, że człowiek stworzył technikę, by ułatwić sobie życie, a tymczasem technika zawładnęła nim jak żywy i rozumny byt. Technika zaczęła jakby żyć swoim własnym życiem i próbuje człowieka ubezwłasnowolnić, co niestety, często staje się faktem. I mam wrażenie, że człowiek chce być tak dobrowolnie ubezwłasnowolniony. Technika odbiera nam jakby rozsadek. Wiem po sobie, że internet muszę mieć dostępny 24h, nawet jeśli miałabym nie siąść przy komputerze nawet na chwilę. Musi byś, bo inaczej czuję się osaczona, jakbym nie miała kontaktu ze światem. Pociesza mnie jeszcze to, że póki co mam tego swiadomość, ale kto wie...
      :)

      Delete
    3. Ivo, mam bardzo podobnie z internetem:) i tez mnie to przeraza. Mysle, ze czlowiek z natury jest stworzeniem leniwym i stad bierze sie to uzaleznienie, a juz rzadzacy swiatem i technologia wiedza jak to wykorzystac i sobie nas podporzadkowac.
      A my jak te owieczki.... ;/

      Delete
  11. U nas Arizona to takie wino klasy jabol, które swego czasu spopularyzowała telewizja, robiąc reportaż o degustatorach. Po "Arizonie" różne rzeczy można wymyślić, także ciąże przed poczęciem. To dlatego tam tak macie ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, bardzo mi sie podoba Twoja wersja rozwiazania zagadki:)))

      Delete
  12. iPhony - a raczej ich posiadacze prywatnie doprowadzają mnie do gorączki... zawsze jest tak samo, jak w twoich historyjkach Stardus... no kogo bym z iPhonem nie spotkała, to normalnie - Stardust's story - będę to teraz nazywać...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...