Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 14, 2012

Piatek 13-ego

Nigdy nie bylam przesadna, zadne drabiny, ani czarne koty nie robily na mnie wrazenia, pomijajac fakt, ze koty generalnie robia na mnie wrazenie. Zawsze mocno ujemne:) ale poza tym nie mam zadnych zboczen typu pechowych dni itp. Dlatego tez jak mi moj doktor zaproponowal wyciaganie szpilki ze stopy na piatek 13ego kwietnia to wskoczylam w to na glowke, bo i czemu nie?
W roku panskim 2001 mialam zreszta z tym samym doktorem, ktoras tam z kolei operacje stopy rowniez w piatek 13 kwietnia z ta tylko roznica, ze wtedy to byl Wielki Piatek i bylo to w czasie Passover.
Wszystkie wiec znaki na niebie i ziemi wskazywaly, ze rocznice nalezy uczcic godnie.
A godnie moze byc tylko konkretna wizyta przeznaczona na wyjecie szpilki.
Szybko wypocilam list do klientek, w ktorym oglosilam piatek jako Pin Removal Day, na wypadek zeby nie dzwonily i nie przeszkadzaly.
W srode zadzwonila do mnie pielegniarka z pytaniem, czy jestem przygotowana na piatkowa wizyte.
-- Oczywiscie, ze jestem! A czy po Waszej stronie sa jakies problemy?
-- Nie, nie wszystko jest w porzadku, tylko wiesz to taki rytualny telefon potwierdzajacy, ze pamietasz zeby przyjsc na czczo, zebys zmyla lakier z paznokci...
-- Rachel, ale ja tylko szpilke mam miec wyjeta?
-- Tak, tak, ale przeciez dostajesz przy tym znieczulenie i wszystko przebiega tak jak przy operacji.
-- Ale doktor mowil mi, ze caly zabieg trwa nie dluzej niz 10 minut, to po co to wszystko?
-- No tak, zabieg trwa gora 10 minut, ale przeciez nie bedzie Ci tego palca cial na zywca.
Poddalam sie, bo na zywca faktycznie nie chcialam.
Tym razem mial mnie odebrac Potomek, bo przepis wyraznie mowi, ze jak pacjent mial podane znieczulenie to ktos go musi odebrac, padlo na Potomka.
W piatek rano przypomnialam sobie, ze nie zmylam lakieru, wiec zabralam sie za zmywanie, przy czym serce mi krwawilo, bo to calkiem swiezy lakier byl, no ale...
Potomek dzwonil trzy razy z tysiacem pytan:
-- Podaj mi adres.
Podalam. Za pare minut znow dzwoni:
-- O ktorej mam przyjechac?
-- Przyjedz na 13ta.
-- A o ktorej Ty masz tam byc?
-- Ja mam byc o 12tej.
-- To przyjade tez o 12tej.
-- Nie wyglupiaj sie, przeciez to nie Ciebie maja ciac tylko mnie, a to troche potrwa.
Ledwie wyszlam z pod prysznica znow zadzwonil:
-- To moze ja przyjade na 12:30
-- Synu, nie zartuj. To jest dzien operacji i pacjenci po operacji zajmuja po dwa krzesla, tam nie ma gdzie nawet usiasc.
-- Ale ja nie chce zebys na mnie czekala.
-- Kurde latwiej mnie poczekac, bo przynajmniej troche oprzytomnieje po znieczuleniu. I prosze nie dzwon juz, bo ja musze sie jakos przygotowac do wyjscia.
Troche glupio obsobaczyc czlowieka jak on sie tak troszczy, ale ja chyba naprawde nie lubie nadmiernej i zbytecznej troski. Juz nie dzwonil, wiec podzialalo.
Odstawilam fryzure, rozejrzalam sie po chalupie, cos bym zjadla, ale co?
Wiem, ze wymagaja zeby czlowiek przyszedl na czczo tylko dlatego, zeby nie rzygal w razie czego. No widocznie sa tacy co przy znieczuleniu tak reaguja, ja nie.
A przynajmniej do tej pory nie... ale jakby przyszlo do rzyganka, to trzeba zjesc cos co bedzie przyjemne zarowno w odwrocie jak i w czasie jedzenia.
Otworzylam lodowke i zaczelam sie rozgladac.
Kanapka ze schabem... jajka... platki sniadaniowe z mlekiem... sernik...
O tak, sernik wybitnie bedzie dobry tak w jedna jak i w druga strone, ukroilam kawalek i pozarlam. Oczywiscie w towarzystwie trzeciej kawy:)
Zostalo jeszcze tylko dwie male porcje... w koncu i tak ktos musi ten sernik zjesc.
Jak tylko przyjechalam to zarzucono mnie tysiacem pytan:
-- Nic nie jadlas? Nic nie pilas?
-- Nic ( w koncu sernik to nie jedzenie)
-- A o ktorej jadlas ostatni posilek?
-- Kobieto nie pytaj o ktorej, bo nie wiem o ktorej ja nie mam zwyczaju patrzec na zegarek jak jem tylko na talerz. Jadlam wczoraj i to powinno wystarczyc.
Uslyszala to pielegniarka, ktora jest bardziej ze mna obyta, podeszla zabrala papiery od tej pierwszej ze slowami:
-- Daj, ja zalatwie ze Star caly ten wywiad.
Potem jeszcze byly pytania typu palisz? pijesz alkohol? Na to drugie odpowiedzialam pytaniem "to zalezy kto stawia? jak ja to nie pije, jak wy to i owszem z checia".
Ale Rachel jest juz przyzwyczajona do moich wystepow, wiec przyjela to z usmiechem.
Samo przygotowanie do tego zabiegu trwalo cos ok. 40 minut, mierzenie cisnienia, zawijanie, odwijanie, mycie, zabezpieczanie i chujwicojeszcze.
Wreszcie dostalam glupiego jasia i juz mi bylo dobrze:)
Zazyczylam sobie te szpilke na pamiatke, dostalam w ladnym opakowaniu w postaci malenkiego woreczka ziplock. Szpilka ma dlugosc 15 milimetrow i jest w ksztalcie malego haczyka.
Na koniec zrobili mi jeszcze zdjecie i czulam sie tak normalnie, ze naprawde moglam spokojnie jechac do domu bez zadnej opieki, ale oczywiscie Potomek juz czekal.
Przyjechalismy do domu i palec zaczal mnie napierdalac.
Niestety to znieczulenie bylo naprawde niewielkie i mialo krotkie dzialanie.
Pierwszy raz w historii moich operacji wzielam tabletke przeciwbolowa i powedrowalam do lozka.
-- Co Ci zrobic do jedzenia? - zapytal Potomek, bo on pewnie myslal, ze ja jednak pojechalam na czczo.
-- Zrob mi kanapke ze schabem i pomidorem.
Zjadlam, on pojechal, a ja pol godziny pozniej pomyslalam sobie, ze skoro cierpie, to przeciez nalezy mi sie ta reszta sernika. Wstalam, wzielam talerz i widelec i pozarlam wszystko co zostalo.
Teraz juz moglam spokojnie cierpiec:))
Dzis juz nie boli, ale znow jest wszystko od poczatku upierdliwe, bo nie moge moczyc tego palca, wiec musze zabezpieczac przed wejsciem pod prysznic i tak bedzie az do zdjecia szwow.
No coz i tak lepiej teraz niz pozniej.
Chociaz szkoda mi tego weekendu, bo pogoda jest tak piekna, ze dzis caly dzien przesiedzialam na tarasie, a jutro ma temperatura ma dojsc do 26C. Pewnie znow wylegne na taras na caly dzien, bo jednak przez te pierwsze 3 dni kiedy to wszystko jest swieze to nie bede nigdzie wyruszac.
Wspanialy przejal znow obowiazki domowe, co akurat jest mi calkiem na reke;)
Podajac obiad zapytal:
-- Masz ochote na piwo do obiadu?
-- Ochote to mam, ale nie, raczej nie chce.
-- A dlaczego?
-- Bo nie powinnam pic alkoholu przez pierwsze kilka dni...
-- A bylas na czczo na zabiegu?
-- Eee tam na czczo...
-- A co jadlas przed zabiegiem?
-- Sernik, bo sernik to przeciez nie jedzenie.
-- No, a piwo to przeciez nie alkohol!!
-- Dobrze mowisz, daj to piwo, ale tylko polowe butelki.
-- No widzisz, jakby ktos chcial powiedziec, ze piwo to jednak alkohol, to i tak wypijesz tylko pol alkoholu.
Grunt to miec na wszystko odpowiednia teorie.

36 comments:

  1. O!!jak to dobrze,Star przypomnialas mi o piwie,ide sobie nalac:)Wypije za Twoj palec,albo pojde na calosc i za cala noge:)
    Na zdrowie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, pij za zdrowie "wasze i nasze" oraz za kazda inna okolicznosc i okazje))

      Delete
  2. To i ja wypiję - ale tylko smirnoff ice, czyli też jakby nie alkohol, no nie za bardzo. Oby ci się ładnie goiło. Oraz twoj punkt widzenia po prostu uwielbiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alez oczywiscie, ze smirnoff to NIE alkohol:)
      Bo mnie po smirnoffie leb napitala przez tydzien:)a po alkoholu nigdy:))

      Delete
  3. wszystko można co nie można - tylko z wolna i z ostrożna ! ;)))

    ReplyDelete
  4. jak czegoś nie wolno to należy szybko ;-) też wyznaję tą zasadę :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, o tym, ze szybko nie wiedzialam, ale zapamietam:))

      Delete
  5. Opis szpileczki troszkę mnię;-) poruszył, ale najważniejsze, że już masz nową nogę

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, to naprawde szpileczka:) Kiedys mialam 5cm szpilke:) Tylko tamta wystawala na zewnatrz i nie potrzeba bylo ciecia zeby wyjac.

      Delete
    2. Nie, no jasne! Nie oszczędzaj mnie! Dawaj więcej szczegółów....o ja pierdykam ;-))))))))

      Delete
    3. Haha a ja myslalam, ze jestes odporna na takie opisy:)) Ja moge czytac, dopoki nie widze, a nawet widziec moge, dopoki krew sie nie leje:)))

      Delete
  6. To "bycie na czczo" przed każdym zabiegiem to mnie też nie pasuje.Bo gdy jestem głodna to natychmiast mnie mdli, z głodu po prostu.A trzynasty to chyba nie taki zły dzień, ja się urodziłam właśnie trzynastego, tyle tylko,że wtedy był to wtorek.Po tej laparoskopii pęcherzyka żółciowego to myślałam,że zdechnę właśnie z głodu-w końcu biedny doktor, zniewolony moimi jękami i narzekaniem pozwolił mi jeść.Dobrze, że już nie masz tej szpilki.Dojdziesz szybko do "normalności", jestem tego pewna.
    Miłego,;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja wlasnie dlatego nigdy nie chodze na takie zabiegi na czczo, bo moge zemdlec z glodu. Co dziwne, to jak jestem w domu moge nie jesc i nic mi nie jest, ale jak wiem, ze musze isc na badanie krwi czy jakis inny zabieg, to musze zjesc cokolwiek, chocby jednego krakersa, bo zemdleje:))) Sila podswiadomosci.

      Delete
  7. Przy następnym serniku będę pamiętała, że to nie jedzenie:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pewnie, ze pamietaj, to jest przydatne:))

      Delete
  8. No pewnie, że piwo to nie alkohol!! Gdyby tak było, to 3/4 mojej rodziny byłoby alkoholikami!;-) No, niech Ci noga zdrowieje, grzej się na tarasie i delektuj piwkiem, należy Ci się po tej szpili:-)

    ReplyDelete
  9. O matko :) to ja nie jem jednego posiłku!!! Bo dla mnie kawa i małe co nieco liczy się jako posiłek... :)

    Trzymam kciuki za nogę :) powodzenia i duużo cierpliwości :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MM, no wychodzi na to, ze czasem oszukujemy;) Bo dla mnie normalnie kawa i banan to tez posilek:)))

      Delete
  10. Replies
    1. Elu, jak to ladnie zabrzmialo:) Tak naukowo:)))

      Delete
  11. czyli grunt to mieć zdrowe podejście:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, jak sie juz nic innego nie ma, to zdrowe podejscie jest bardzo cenne;)

      Delete
  12. Ja też nigdy nie byłam na czczo, kawę musiałam wypić nawet jak szłam na pobieranie krwi. Kawę robię odruchowo rano, więc po pierwszym łyku gdy uświadamiałam sobie, że mam być na czczo machałam (wirtualnie) ręką i piłam kawę z rozkoszą dalej:).
    Wypiłam wczoraj piwo za to żeby nóżka dobrze i ładnie się goiła.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kawa to pierwsza rzecz po jaka siegam zaraz po obudzeniu, bez kawy nie ma zycia:)) Ale tez nigdy nawet nie przyszlo mi do glowy, ze jak czlowiek wypije kawe to juz nie jest na czczo:))

      Delete
  13. Ja to jestem taki cykor, że na pewno poszłabym na czczo :-) Podziwiam za zdrowy rozsądek i własne podejście do sprawy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To Ty masz jak Wspanialy:)) On tez poszedlby na czczo, mimo, ze bez kawy nie ma pojcia jak ma na imie:)

      Delete
  14. Na taka wizyte tez bym cos przekasila i nie pekala ale np przed badaniem krwi to sie stosuje do wymogu i nic nie jem, bo w koncu chodzi tu o rzetelny wynik;) W czwartek mam USG i musze sie za to opic hektolitry wody aby pecherz byl pelny, o matko, to gorsze niz bycie na czczo!

    ReplyDelete
  15. Zdecydowanie nic bym nie przełknęła.

    ReplyDelete
  16. Podziwiam Twój spokój i przygotowanie do tego zabiegu - ja chyba jestem trochę mniej odporna na ból. Ale gdyby trzeba było w słusznym celu, to bym oczywiście wytrzymała i też chciała być przygotowana na wszystko.
    Ale z tym jedzeniem to jesteś agregat - ja bym chyba jednak wolała nie zjeść, na szczęście z nerwów nie mam apetytu, za to potem! :)))
    pozdrowienia, zdrowiej szybko.
    U nas padało przez cały dzisiejszy dzień, temperatura 8 stopni i wieje.
    Brrrr!

    ReplyDelete
  17. A ja się znów nie mogłam dostać... Nie cierpię zycia na czczo!

    ReplyDelete
  18. Witaj Star.
    Przekorna z Ciebie dziewczyna:))
    Co jednak się nacierpiałaś to nacierpiałaś.
    Mimo ,że doskonale zdawałam sobie sprawę z Twoich przeżyć,to muszę się przyznać ,że czytając parskałam co chwilę śmiechem.
    Oni to z Tobą się mają, Star: Oj mają.))
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...