Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, May 2, 2012

Konkretnie

-- Nic ostatnio nie mowisz o Twoim blogu? - zapytal z nienacka Wspanialy kiedy wracalismy subwayem z pracy.
-- No nie mowie, bo nie ma co mowic.
-- Jak to? Chyba nie przestalas pisac?
-- No nie, ale chyba przestane..
-- Nie mozliwe!!! Dlaczego?
-- Mam problem.
-- Ech, tyle to ja wiem, powiedzialbym nawet, ze masz wiecej niz jeden problem - rozpromienil sie nagle.
-- Malpiszon!!
-- Malpa!!
-- Fuck you!
-- Teraz? Owszem tez bym chcial, ale to chyba nie jest najodpowiedniejsze miejsce... chyba mozesz poczekac az dojedziemy do domu?
Jak juz wymienilismy uprzejmosci, to jak zawsze skonczylo sie atakiem smiechu. Ja kiedys umre przy nim ze smiechu, ale to nawet dobre, bo jak tak zastygne, to bede miala w trumnie radosny wyraz twarzy. I do pieca tez powedruje usmiechnieta.
Za chwile znow sie przyczepil tego bloga, bo on wyjatkowo lubi jak ja o nim pisze, wiec od czasu do czasu sie upomina o relacje. Prozne toto do wypeku!!
-- Nawijaj z czym masz problem?
-- Z byciem mila...
-- Nie no przestan, ja na serio pytam?
-- Toz ja na serio odpowiadam "mam problem z byciem mila"
-- A ktos tego od Ciebie oczekuje?
-- Yhy, na to wylgada.
-- Jaja se robisz! - zakrztusil sie smiechem.
-- Se nie robie zadnych jaj, mowie powaznie i ja mam z tym problem. I jeszcze mam problem jak trzeba ludziom wspolczuc, jak trzeba nie daj buk skladac zyczenia i ogolnie mam problem i chyba przestane pisac - wyrzucilam z siebie na jednym oddechu.
Spowaznial, poglaskal sie po brodzie dajac znak, ze mysli powaznie i po chwili powiedzial:
-- No tak, wspolczuc to Ty nie potrafisz, bo albo cos robisz, albo nie, a na odleglosc to sie raczej niewiele da zrobic. Ale skladanie zyczen? przeciez to proste.
-- Jakie tam proste? przeciez wiesz jak ja skladam zyczenia?
-- No wiem, od 10 lat przy kazdej okazji slysze "ciagle jeszcze zycze ci dobrze" i to mi w zupelnosci wystarcza. Zreszta nie tylko mnie... - dodal po chwili.
-- Wiem, ze Tobie i wszystkim tutaj dookola wystarcza, mnie tez wystarcza bo sie nie lubie glupio powtarzac. Tak naprawde to ja calej ludzkosc z niewielkimi wyjatkami zycze dobrze i bylabym cala szczesliwa, gdyby swiat uznal to za naturalne i raz po wsze czasy mialabym z glowy.
-- A kto mowi, ze musisz sie powtarzac?
-- Ech... Ty nic nie wiesz, ale inni ludzie to sobie zycza "zdrowia, szczescia, pomyslnosci, pociechy z dzieci... "
-- A jak ktos nie ma dzieci? - wpadl mi w slowo.
-- To mu sie zyczy pociechy z wnukow - parsknelam smiechem i dodalam - to trzeba mu zyczyc sukcesow w pracy, pieniedzy, lekkiej smierci i chujwiczegojeszcze.
-- Hmmm przyznaje, ze to troche glupio... no ale przeciez mozesz tak pisac, nie?
-- Moge, oczywiscie, ze moge. Tylko wtedy to nie jestem ja, rozumiesz? Zobacz, za kilka dni bedzie nasza rocznica slubu i juz sie boje o tym napisac, bo odpowiadac na zyczenia tez nie potrafie...
Uff.. jakas niedorobiona jestem...
-- E tam niedorobiona, jestes konkretna i cale szczescie dla mnie.
-- A to jeszcze nie wszystko, bo w koncu okazji do skladania zyczen jest na szczescie niewiele. Ale co zrobic jak ludzie mi wspolczuja?
-- Wspol-czu-ja!? A czego Ci wspolczuja?
-- No na ten przyklad, napisalam, ze wzielam tabletke przeciwbolowa po wyjeciu szpilki to ktos napisal, ze cierpialam i oczywiscie mi wspolczuje z powodu tego cierpienia..
-- Ale.. bol to nie jest cierpienie! Zwlaszcza bol, ktory moze usmierzyc jedna tabletka!
-- Ja tez tak mysle, ale widocznie... sie nie znam.. i wlasnie na takie komentarze nie wiem jak odpowiedziec...
-- Ty to moze wylacz komentarze...
-- Pierdolisz skarbie. Pisanie bez komentarzy to zupelnie nie ma sensu, cala frajda polega na komentarzach, na wymianie zdan, to jest cala radosc.
-- To juz nie wiem co powiedziec...
-- Czulam, ze dojdziesz do tego... ale jeszcze Ci powiem, ze Tobie tez ludzie wspolczuja.
-- Mnie!!! A czego to MNIE wspolczuja??
-- A chocby tego, ze ja jestem taka zimna suka, co to zamiast zaplanowac wizyte Tatka, to sie nad Toba zneca. Ooooo!!! Widzisz?
Podrapal sie po lysiejacej glowie i po chwili powiedzial:
-- A pisalas juz, ze ja sie w Tobie zakochalem w momencie kiedy zobaczylem, ze jestes konkretna? czyli innymi slowami taka "zimna suka", co to potrafi nazywac rzeczy po imieniu a nie owijac w bawelne domyslow?
-- Nie pamietam, ale byc moze, ze nie pisalam...
-- To napisz, bo to bardzo wazne! Ja juz mialem opiekuncza zone, ktora kontrolowala kazdy moj krok i manipulowala wszystkim dookola. Nigdy wiecej!

No to pisze:)
A bylo tak.
Na bodajze drugiej randce, kiedy rozmawialismy tak ogolnie o randkowaniu, o poznawaniu ludzi i o tym jak to dorosli ludzie graja w kotka i myszke na zasadzie domyslow. Mowilismy o kobietach typu "chcialaby ale sie boi" o mezczyznach, ktorzy udaja i mowia wszystko co uwazaja kobieta chce uslyszec, tylko po to zeby ja zaciagnac do lozka, a potem znikaja. I wlasnie w czasie tej rozmowy powiedzialam:
-- A mnie sie caly czas marzy, ze spotkam faceta, ktory ma na tyle odwagi, ze powie prosto z mostu "mam ochote na seks z Toba i nic wiecej" I buk mi swiadkiem taki facet ma ogromne szanse, bo przeciez szukanie partnera, szukaniem, a ktos musi zadbac o hormony.
Podobno to wlasnie w tym momencie Wspanialy postanowil, ze "tego babska nie wypusci z rak".
I trzyma do tej pory, ku mojej nieopisanej radosci:)

78 comments:

  1. Obawiam się, że tak konkretnych i czytelnych facetów jest niewielu. Większość uważa, że trzeba bajek naopowiadać, a w efekcie wychodzi bez sensu, bo bajki bywają ładne i można się nabrać. A jakby bajek nie opowiadał, tylko wprost powiedział, o co chodzi, to wiadomo byłoby na czym stoimy, a wtedy można podejmować decyzje. Jak są rzetelne dane :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Elu, to fakt, ze takich facetow jest niewielu, ale czy to aby nie nasza wina? Bo my tak lubimy te bajki i komplementy i potrafimy wyc do ksiezyca bo on powiedzial ze "mam ladne oczy". W morde jeza, on to mowi kazdej kobiecie i nie ma na swiecie kobiety, ktorej nie mozna by tego powiedziec, wiec nad czym tu sie roztkliwiac:)))
      To my ich takich tworzymy.
      A co zrobiloby 90% kobiet, gdyby facet zachowal sie tak jak napisalam? Albo odwrocilyby sie na piecie, albo daly mu z liscia. A tylko pewnie 10% zazadaloby zaswiadczenia lekarskiego, ze jest bezpieczny:)) Bo to jest wazne!

      Delete
    2. Tak. A ważne rzeczy trzeba wiedzieć :)

      Delete
    3. Na waznych rzeczach opiera sie swiat:)

      Delete
  2. Ooo tak! A raczej: oooo NIE! Nie ma takich facetow. Oni wszyscy gotowi na zwiazki i tylko o tym marza! Przynajmniej wszyscy tak mowia. A tak naprawde to kazdy wie o co chodzi;))))

    A Ciebie Star dobrze rozumiem, bo tez nie cierpie przesadnej "slodyczy" i tego towarzystwa wzajemnej adoracji. Wiesz? Moze pisz na koncu takiego postu, gdzie mozesz sie spodziewac slodkich achow i ochow, ze np prosisz o nieskladanie zyczen:) A tak w ogole mysle, ze po tym poscie kazdy sie ugryzie w jezyk:)))))))Przynajmniej Ci, co potrafia czytac ze zrozumieniem;)hehehe

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, w calym moim zyciu spotkalam 3 (slownie trzech) konkretnych facetow, wiec sie zdarzaja, ale naleza ciagle do rzadkosci:)

      W sprawie drugiej, jeszcze nie wiem co zrobie, ale naprawde mam ostatnio niechec do pisania, bo liczylam na to, ze po prawie 4 latach to juz sie wiekszosc przyzwyczaila, ze nie jestem lukrowa;))
      Cos wymysle, dzieki za podpowiedz, bo to jest rozwiazanie, ktore moze sie przydac:))

      Delete
    2. A ja remontuje i chyba coś przegapiłem? Jakie komentarze Cię Star popchnęły do desperackich pomysłów? Proszę o wskazówkę:) Konkretną - lubię konkrety.

      Delete
    3. Res, w tym wypadku konkrety oznaczalyby wskazywanie palcem, a tego nie zrobie:)) Musisz wybaczyc, ale za to jestem ciekawa sprawozdania z remontu:))

      Delete
  3. ja Ci nie współczuję, bo przyznam, że od momentu kiedy Cię czytam nie znalazłam powodu do współczucia. Nigdy nie współczuję osobie, która jest szczęśliwa, radosna i radością zaraża, czasem wkurzona przez otoczenie na otoczenie, która nie jest cierpiąca i która, jak sadzę, sama też nie widzi powodu do współczucia i tego współczucia nie oczekuje.
    Byłoby mi bardzo smutno, gdybyś przestała pisać, bo Twój blog jest jednym z moich ulubionych, których czytanie jest stałym punktem niemal dnia. Oczywiście mam nadzieję, że z pisania nie zrezygnujesz.
    Pozdrowienia dla męża:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, bo cierpienie to naprawde duze slowo. Mam wrazenie, ze Ty mnie wlasnie rozumiesz:) Biore zycie na wesolo i z radoscia, powaga i wpolczucie wpedzaja mnie do grobu. Kiedys zastanawialam sie jak sobie radza te osoby chore na raka, ktore pisza blogi i maja komentarze pelne glaskow i miziaczkow.
      Nie chce przestac pisac, ale chce zeby pisanie sprawialo mi radosc inaczej nie moge:)

      Delete
    2. Myślę, że piszą dla tych głasków i miziania- to jest im potrzebne do przetrwania i z wyrażanego współczucia czerpią swoją siłę.
      Inni nie piszą, nie mówią, bo współczucie ich rozwala jeszcze bardziej.
      Jeszcze inni chcą racjonalnego wsparcia, konkretnej rady. może przykładów innych, którym się udało.
      Nie czytam takich blogów i spieprzam od nich najdalej, bo czuję się wobec tych ludzi bezradna, niezręczna, głupia, czasem nieczuła lub podła. Zwyczajnie nie umiem się znaleźć wobec cierpienia innych

      Delete
    3. Każda chora osoba potrzebuje czego innego. Dla jednych właśnie współczucie jest zbawienne, a inni współczucia nie oczekują, bo kojarzy im się z litością. Ja współczucia nie lubię, ale też zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo rozmawiać z chorym, niektórzy współczują bo to jakby dyżurne zachowanie. Obyś nigdy nie musiała tego sprawdzać.
      Życie samo w sobie jest radością wg mnie, wystarczy Ciebie czytać, by zrozumieć czym radość jest:)

      Delete
    4. Zante, ja czytam blogi ludzi chorych, chociaz robie to w bardzo nieregularny sposob, czyli raz od wielkiego dzwonu wpadam na taki blog i wtedy czytam od A do Z. Jest mi to potrzebne dla zrozumienia psychiki ciezko chorej osoby i wiem, ze kazdy reaguje inaczej. To mnie najbardziej zaskakuje w sumie, bo ja akurat naleze do tych co to chcialabym, zeby w takiej sytuacji ktos dal mi kopa w dupe i pociagnal za uszy do gory. Dlatego wlasnie czytam, zeby sie przekonac i nauczyc, ze nie wszyscy sa jak ja.
      Mimo to znalezc sie tez nie potrafie, bo ja chyba z natury generalnie szukam czegos pozytywnego. A kazde slowo jakie bym nie wymyslila jest nieadekwatne do sytuacji i tego co czuje osoba chora. I tu wlasnie w przypadku przewleklych chorob uwazam slowo "cierpienie" ma sens, bo taka choroba to cierpienie, tak psychiczne jak i fizyczne. Cierpienie to moim zdaniem przewlekly stan, na ktory czlowiek nie ma wplywu.
      Ja moje operacje sobie wymyslam i robie, bo chce, to jest moj wybor, a wiec nawet gdyby skutkiem tego wyboru byl bol to jest tylko bol. Nie mozna tu moim zdaniem mowic o cierpieniu.

      Delete
    5. Ivo, wiem doskonale, ze jestem naprawde szczesliwa, ze nie musialam zadnej choroby doswiadczyc na wlasnej skorze. Tak jak napisalam wyzej do Zante, dlatego czasem czytam, bo chce wiedziec co na ludzi dziala. I masz racje kazdy reaguje inaczej, kazdy czerpie wsparcie z czegos innego, dla jednego bedzie to traktowanie jak zupelnie zdrowego czlowieka, inny chce zeby sie swiat nad nim pouzalal. I zaden z tych sposobow (i pewnie dziesiatki innych) nie jest ani lepszy ani gorszy, kazdy spelnia to samo zadanie tylko inna droga.
      Nie wiem, moze kiedys los mnie doswiadczy i bede wtedy prosic o glaski i mizianie, wszystko jest mozliwe i wcale takiej sytuacji nie wykluczam. Ale ja nie chce tego miziania i glaskow stosowac na marne, tam gdzie sa naprawde niepotrzebne.
      Jestem akurat z tych osob, co jak bedzie potrzeba to na pewno o nie poprosze:)
      Byc moze ktos mnie wtedy odesle do tej notki, biore to pod uwage, licze sie z tym i ten ktos bedzie mial racje.
      Mimo to jestem ostrozna w doborze slow, bo one moim zdaniem maja moc i kreuja nasza rzeczywistosc.
      Ale to juz temat na osobna notke:)

      Delete
    6. Star-> pewnie, że można dyskutować o tym, co słowo dokładnie i precyzyjnie znaczy. Słowo "cierpienie" rozumiem podobnie jak Ty, bo to dla mnie złożone zjawisko i ból fizyczny, długotrwały powoduje ból duszy, tworząc razem cierpienie. Wiesz, z przykładem z Twoją własną i na życzenie ciętą nogą, to tak do końca zgodzić się nie mogę. Bo czy spada na kogoś czy ktoś idzie sobie dać coś porżnąć dobrowolnie to skutek może być ten sam: z jakiegoś powodu nie goi się takie coś jak powinno, co łączy się z długotrwałym bólem i po jakimś czasie dochodzi do tego psychiczne umęczenie bólem - cierpienie gotowe

      Delete
    7. Zante, oczywiscie, ze gdyby sie moja noga nie goila, albo jeszcze lepiej wdala sie gangrena, to skonczyloby sie amputacja i wtedy mozemy mowic o cierpieniu:))
      No ale ja od poczatku chodzilam, do pracy poszlam po 10 dniach, nie musialam brac nawet tabletek przeciwbolowych wiec gdzie tu cierpienie? :))
      A fakt, ze robie takie rzeczy "na zyczenie" i to ja nie ktos inny ustala termin to ma moim zdaniem ogromne znaczenie. Bo skoro to wszystko mam pod kontrola, to moge sie przygotowac na wszelkie ewentualne mozliwosci, przygotowanie psychiczne jest bardzo waznym czynnikiem moim zdaniem. Ktos kto ulegl wypadkowi i musi miec jakas operacje z tym zwiazana, nie mial tego komfortu psychicznego zeby sie przygotowac na nastepstwa.
      Wiem na 100%, ze osobiscie odczuwam bol z zaskoczenia gorzej niz taki do ktorego mialam okazje sie przygotowac.
      To troche jak z ciaza;)) Po to trwa 9 miesiecy, zeby kobieta miala wystarczajaco czasu przygotowac sie do samego porodu technicznie, psychicznie i pod katem bolu.
      Ja rodzilam w wieku niepelnych 22 lat, bez lekarza, bo akurat poszli na cesarke, a wiec porod odbieraly tylko pielegniarnki. Jak lekarz wrocil i powiedzialy mu, ze juz jest po wszystkim to mial troche dziwna mine, ale jak dodaly, ze "ona moze rodzic zawodowo" to sie usmiechnal:)
      No ale ja do tego tez sie przygotowalam i bol mnie nie zaskoczyl:))) Tak samo przygotowuje sie do innych bolesnych okazji:) Jak ma bolec, to znaczy, ze musze robic wszystko aby nie bolalo dlugo, potem zeby bolalo minimalnie i to wszystko mozna sobie w glowie poukladac;)

      Delete
    8. Masz absolutną rację. Mnie tylko chodziło o to, że konieczność czy dobra wola prowadzi na stół operacyjny, to żaden przypadek nie wyklucza cierpienia.

      Delete
  4. Hm... nawet sporo czasu zajęło mi przemyślenie co o tym myślę;-)))))))))))))))...nie starczyło mi więc czasu na poprawną konstrukcję zdania, bez powtórzeń;-))))
    No i Ci powiem, że jak ja bym miała ochotę na faceta, a on, bez ogródek i pierdolenia o księżycu rzucił: "mam na Ciebie ochotę tu i teraz" to bym, że tak powiem, weszła w temat jak w masło. Gdyby jednak facet nie robił na mnie żadnego wrażenia (nie mówiąc o sprzeciwie) to po takim tekście by usłyszał mniej więcej: "czułam, że z ciebie palant jest" .... i to by było na tyle ;-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahaha:) My akurat rozmawialismy na ten temat pod katem sytuacji w jakiej sami sie poznalismy, czyli przez portal na internecie. Wiesz ludzie tam wypisuja cuda, co niektorzy posuwaja sie nawet tak daleko, ze wklejaja nie swoje zdjecie, chyba na zasadzie, ze sasiad/ka wyglada lepiej niz ja:)) I to moje powiedzenie odnosilo sie do takiej wlasnie sytuacji, ze po jaka cholere ludzie w wieku po 40tce traca czas na obiadki, spacery za raczke po parku, jesli chodzi im tylko i wylacznie o seks?
      Czy nie latwiej, prosciej i szybciej powieedziec "mam na ciebie fizyczna ochote i to tu i teraz". Bo wiesz jak sie ma 17 czy nawet 27 lat to moze jeszcze ta zabawa w podchody jest urokliwa;) No ale jak juz krolewna przestala calowac zaby i wierzyc w Mikolaja to chyba mozna nazwac rzeczy po imieniu. To tylko kwestia odwagi, odpowiedzialnosci za slowa i czyny, a ludzi po 40tce powinno byc na to stac.
      Same okolicznosci moga byc rozne, bo mozna to uslyszec od faceta na ktorego same mamy ochote, ale tez od takiego ktory nas zupelnie nie rajcuje, lub nawet od takigo, ktorego najpierw nalezy wyslac pod prysznic, do fryzjera i obciac tasakiem pazury:)))
      A wtedy oczywiscie odpowiedz moze byc rozna;)

      Delete
    2. Że łatwiej, prościej i szybciej to wiadomka ;-), ale nikt tak pięknie się nie oszukuje jak człowiek sam siebie. Szczególnie kobiety. Lubią być w swoich oczach takie porządnickie;-)) zdobywane;-)) i wcale nie takie łatwe ;-))))
      Ale przedostatnia linijką to mi zobrzydziłaś ostatnią kanapkę kolacyjną i Synuś bardzo się ucieszył, że Mu się trafił taki gratis, bo przy słowach "...tasakiem pazury..." dostał ją ode mnie ......ble..........

      Delete
    3. Zante, to wszystko sa realia zyciowe;) Ja mam bzika na punkcie zadbanych mezczyzn, moj maz uzywa kremy, ma zawsze ladnie wypilowane paznokcie i kilka razy w roku poza obrobka wlasna stop chodzi na fachowy pedicure. Ja jestem z tego dumna, a wiele kobiet uznaloby to za zniewiescialosc, bo dla nich prawdziwy mezczyzna to beka po piwsku i rozwala skarpety po chalupie. Moj sie tak nie zachowuje, jesli gdzies przytrafia sie rozwalone czesci garderoby to na 100% jest to moja garderoba, niestety;))

      Delete
    4. Na szczęście coraz mniej kobiet, a co ważniejsze, coraz mniej mężczyzn uważa, że porządnie wyglądające dłonie, stopy to objaw zniewieścienia.

      Delete
  5. To mamy podobnie, też jestem do bólu konkretna, z życzeniami - jak akurat wpadnę na bloga i ktoś pisze, że ma urodziny, to pożyczę, ale to tyle.
    Nie przywiązuję wagi do okazji, są ważniejsze rzeczy w życiu :)
    I też wolę mówić i słyszeć wprost, nie cierpię się domyślać. :)
    I są na szczęście mężczyźni i w ogóle osobniki płci obojga, którzy mnie kochają albo uwielbiają właśnie z tego powodu.
    Więc nie przestawaj pisać nie daj buk!
    A i tak nikomu nie dogodzisz :) w 100%, więc lepiej myśl o sobie, i żeby to Tobie sprawiało radość to pisanie.
    A reszta świata sobie jakoś z tym poradzi.
    Zresztą wiem, że to właśnie mniej więcej miałaś do powiedzenia w tym poście :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iw, ja tez jak wchodze na blog, gdzie notka wymaga zlozenia zyczen, to potrafie to jakos z siebie wydusic:)) Najczesciej pisze "najlepszego", bo i co mam wiecej pisac? Ja od zawsze mialam z tym problem i mam do tej pory. Jak daleko siegne pamiecia to wszystkie zyczenia sa oklepane i powtarzane od szablonu tylko okazja sie zmienia.
      I to mnie cofa, to oklepanie. Nie moge sie zdobyc na nic oryginalnego w stosunku do osoby, ktorej de facto nie znam, nigdy nie widzialam i najprawdopodobniej nigdy nie zobacze. Podobnie ze wspolczuciem... Zupelnie inaczej to wyglada w realnym zyciu, ale znow zaczynam wkraczac na teren ewentualnie nastepnej notki:))

      Delete
  6. No tez mazs dylemat.Star,to Twoj blog i jak masz ochote kogos opierdolic to opierdol,jak masz ochote polechtac czyjes ego to lechc i przestan sie zastanawiac.
    Wszystkich i tak niezadowolisz a my ciebie lubimy wlasnie za to ze piszesz bezposrednio i prosto z mostu.
    Kazdy jest idywidualny i o to chodzi,trzeba byc soba.
    Zreszta ja nie lubie ludzi,ktorzy w twarz ci swiergola a jak sie odwrocisz to masz w plecach noz.
    Wal smialo wszak prawdziwe cnoty krytyk sie nie boja:))))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, wszystko sie zgadza, tylko gdzie tu prawdziwa cnote znalezc:)))

      Delete
  7. Wszystkich nie zadowolisz. Jesteś sobą i taką Cię lubię (o ile to ma jakieś znaczenie). A Twój Wspaniały to prawdziwy Mężczyzna, a nie facet (jakoś ten wyraz ma dla mnie dupkowaty wydźwięk. I na litość boską, nie waż się przestać pisać. Gdzie będę latać po duchowe wsparcie (dużo mamy wspólnego) i pośmiać się, jak znikniesz?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, tez mi "facet" nie lezy, a czemu uzywam? Nie mam pojecia, moze dlatego, ze nie kazdy mezczyzna jest mezczyzna? i na niektorych "facet" lepiej lezy? :)) Albo gostek?
      Chyba mi sie ostatnie szare komorki lasuja...

      Delete
    2. No facet i gostek, jeszcze ewentualnie dupek, kiedy już powoli widać dno. Może być jeszcze ćmok, ćwok i mamlas- Wyraz mężczyzna mam zarezerwowany dla tych wyjątkowych na plus :) Zjedz żurawinę- rarytas :))))

      Delete
  8. No to ja Ci zycze:))..... zeby tak Cie trzymal ( i Ty Jego!!!) do konca swiata i odrobinke dluzej.
    Usciski dla Was Dwojga

    ReplyDelete
    Replies
    1. Udalo Ci sie Inko:))) Ale to fakt, ze pod tym wzgledem dobralismy sie jak w korcu maku:))) Walimy prosto miedzy oczy i konczymy smiechem. Nigdy nikt nie ma pretensji.

      Delete
  9. Widziałam Twój komentarz o tym cierpieniu, chyba u Ivy, ale nie myślałam, że aż tak Cię sytuacja przygasi... Pisz, pisz tak jak to Ty umiesz, właśnie tak jak teraz prosto z mostu, że nie lubisz, że nie należy pewnych rzeczy do Ciebie pisać i wymagać i przypominaj o tym co jakis czas :D
    Bo pewne słowa automatycznie budzą pewne reakcje - ot konwenanse tego wymagają i ludzie po prostu czują się zobowiązani. Chcą być mili, bo Cię darzą sympatią i już! A że czasem się nie trafia - no wiedza potrzebna :)

    Swoimi postami dajesz większości z nas tyle uśmiechu, że byłoby okrutnym wręcz tego uśmiechu pozbawiać, nie pisać ;)

    Serdecznie pozdrawiam Wspaniałego, a dla Ciebie uściski!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, konwenanse, sranse... dzieki tym konwenansom ludzie nie potrafia nazywac rzeczy po imieniu i w rezultacie porozumiewac sie:))
      Sama jak sie przyjrze tak dokladnie to naduzywam niektorych slow, np. uwielbiam. No w morde jeza ja wszystko uwielbiam, a moze bym tak cos po prostu lubila?
      Musze nad tym tez popracowac.

      Delete
  10. Niby konkretna jesteś, a marudzisz.Ja np. współczuję tylko konkretnie, bo robię to wtedy, gdy znam sytuację z autopsji. Życzenia- gdybym Tobie coś zle życzyła, to nie zaglądałabym tu i nie obijała sobie paluszków na klawiaturze:)) Nie wiesz co odpisywać na życzenia- pewnie ogólne "dziękuję" jest wystarczającym podziękowaniem, wg mnie. Nie wiesz co życzyć -tym, którzy u Ciebie często bywają i prowadzą swe własne blogi to z pewnością wiesz co życzyć- po prostu wszystkiego najlepszego. A propos temperamentu kobiet- dzielimy się na ciepłe krowy i zimne kozy. Należę do tej drugiej kategorii.I też nie lubię gdy mnie ktoś czaruje tylko dlatego,że ma ochotę na seks.
    Miłego,.;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, dzieki za kubel zimnej wody, bo masz swieta racje, ze marudze teraz:))
      Widzisz ja juz wczesniej wspominalam i wysylalam sygnaly, ale widocznie nie dotarly, albo trzeba je od czasu do czasu powtarzac;)
      Nie wiem czy pamietasz, jak pisalam, ze juz jako 7 letnie dziecko nie umialam miziac i glaskac. A konkretnym na to przykladem byl fakt, ze moja mama byla wtedy chora, co pozniej zakonczylo sie operacja. Moj starszy brat siedzial, trzymal ja za reke i mizial i plakal.
      Ja nie mizialam bo juz ich widok mi dzialal na nerwy, tylko w drodze ze szkoly wypisalam wszystkich lekarzy, ktorych tabliczki mijalam (lacznie z weterynarzem). Przyszlam do domu polozylam kajet z tymi przepisanymi tabliczkami na stole i powiedzialam "idz do lekarza i przestan plakac".
      No ten typ tak juz ma:))
      Podpisano - ciepla krowa:)))

      Delete
    2. no i napisałam Ci komentarz i mi wcięło, w skrócie:
      - porada: rób wpisy "uprasza sie o niemizianie" i "nie składać życzeń - grozi wybuchem" przy konkretnych notkach
      - jak wczoraj poszukiwałam zgubionego telefonu, to kolega mówił:" no nie żartuj sobie, to nie jest śmieszne", co było nawet lepsze niż współczucie :D
      - zimne suki są cool, same też jestem ciepłą krową vel zimną suką, to tylko widziane pod innym kątem to samoz wierzę ;)
      - uprasza się o pisanie, gdyż jesteś u mnie na pierwszym miejscu w Blogi zakładce
      Pozdrowienia... i wszystkiego najlepszego, dla Ciebie, męża, syna, wnuczki... hihihi

      Delete
    3. Zielona, o malo co Twoj komentarz by mi umknal w tlumie:)) Ale jestes!!!
      Szukanie telefonu nie jest smieszne - kolega wybrnal dyplomatycznie:)
      Jest juz nowa notka, czyli pisze:)))
      Buziam:***

      Delete
  11. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  12. Nie czytam nigdy komentarzy. Może to i błąd. Za cholerę nie wiem bowiem o co chodzi. Ale kiedys ktos powiedział o mnie zimna sucz i się przejęłam na chwile. Ale potem se pomyslałam, a co tam, lubie siebie zajebiście, wiec moge być i sucz. Niemniej jednak na fali przejecia tematem podzieliłam sie nowo nabytą wiedzą o sobie z małzonkiem. A on niezmiernie zdumiony moim przejeciem wyznał, ze dlatego własnie się ze mną ozenił. Tyle, ze zamiast powyższego okreslenia uzyłby raczej: twarda, konkretna i szczera do bólu.
    Właśnie dlatego lubię cię czytać - bo lubisz siebie i swiat. Ja też tak mam i lubie takich ludzi. Więc chuj tam, że ci wspólczują i inne takie. Nie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agulaw, a ja czytam komentarze:) Czytam, odpowiadam na nie i chyba dzieki temu wpadam w takie rozterki, bo jak odpowiedziec na komentarz, z ktorym sie nie zgadzam i nie urazic autora?
      No niestety wyglada na to, ze traktuje tego bloga jak moj dom i skoro goscie przyszli to nie ide sie kapac, czy nie biore sie za sprzatanie tylko dotrzymuje im towarzystwa.
      A przeciez bywam na blogach, zostawiam komenarze i uznaje za zupelnie naturalne, ze gospodyni nie odpowiedziala:))
      Paranoja, zerszta moja wlasna paranoja, ktora sobie sama wychodowlam.
      Za ZIMNA SUCZ sie nie obraze:)))
      Uwazam zimna sucz za wyjatkowo udany komplement.
      Ale przy okazji, czy moglabys podac namiary na Twojego bloga, bo z ciekawosci klikam w nicka i nic nie znalazlam:((

      Delete
  13. Jestem konkretna, a i kilka razy słyszalam o sobie "zimna suka" (niby w dobrym znaczeniu tego słowa), i takich ludzi konkretnych też lubię. Nie znoszę kombinowania, małych kłamstewek, czarowania i bycia milym dla wszystkich bo tak wypada.
    Ponoc faceci boja sie takich silnych i konkretnych kobiet -cos w tym chyba jest...
    Wspaniale się dobraliście ze Wspaniałym :)
    no i żeby Ci nie przyszło naprawdę do głowy przestać pisać!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kachna, zmina suka jest fajna:)))
      Mnie sie bardzo podobalo jak Pieprz napisala, ze "powialo Arktyka":)) Fakty sa konkretne, faktow nie da sie zmienic, one nie sa ani cieple, ani zimne, one po prostu SA.
      Tez nie znosze kombinowania i takiej "towarzyskiej dyplomacji" wole zeby mnie ktos szczerze zjebal niz nieszczerze komplementowal.
      Czy mezczyzni sie boja silnych i konkretnych kobiet?
      Tak, ale w wiekszosci przypadkow jest to macho ze sztucznie nadmuchanym ego, a nie mezczyzna, ktory zna poczucie wlasnej wartosci.
      Ale to chyba nawet nie zalezy od plci, bo w sumie jesli czlowiek wie kim jest i jest z tego zadowolony, to nie musi sie bac, ze go ktos inny straci z piedestalu;))

      Delete
  14. Bliźniaczko moja Luba! Też nie cierpię składać życzeń, zwłaszcza pół-obcym. I czasem sama siebie nazywam zimną suką, bo ja też z tych konkretnych. I, o ile się nie mylę, raczej Ci nigdy nie współczułam, bo nie widziałam powodów. Współczuć takiej żwawej babie?!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, jak milo wiedziec, ze Ty tez masz problem z zyczeniami:)) Ja nawet pamietam ten stress z dziecinstwa przed kazdymi swietami, oplatek, jajka i zyczenia.
      Zawsze mi oplatek przylgnal do podniebienia, jajo zatkalo gardlo i juz sie rozum lasowal z niedotlenienia... wuj i ciotka czekaja na zyczenia, a ja mialam paraliz.
      I dlatego mnie szlag trafia, ze to sie za mna wlecze nawet teraz... ;)

      Delete
  15. ale nie przestaniesz chyba pisac? Bo ten pomysł jest głupi. A jak ktos nie rozumie co piszesz, to jego problem. p.s. bardzo by mi brakowalo twojego bloga, a i Wspaniały jak widac tez go lubi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pomysl przestania jest glupi, przyznaje bez bicia, bo sama sie do tego przyzwyczailam:) Zamkniecie bloga tez nie wchodzi w rachube, bo jakos mnie nie rajcujca zamkniete blogi, mam kilka w linkowni i nawet zapominam odwiedzic, bo sie nie odswiezaja samoczynnie, wiec automatycznie leza gdzies na dnie. No i czy ja chce takiej intymnej zaleznosci? Raczej nie, ja osobiscie sie do tego nie nadaje.
      Cos wymysle:))
      Wspanialy lubi jak cos sie dzieje, a ze sam ma nudna prace, to lubi jak ja mu cos tam opowiadam. A jak juz opowiesc dotyczy jego, to jest w siodmym niebie;))

      Delete
  16. Kochani, wrocilam pozno i padam, ale jutro sie zamelduje z odpowiedziami:))

    ReplyDelete
  17. A ja sobie pomyslałam jeszcze, ze ludzie konkretni w byciu i szczęśliwi takich samych przyciagają do siebie. Już patrząc tylko na tego bloga - poczytałam na chybił trafił komenty pod notkami z różnych lat. I strasznie się niektórzy wkurwiają na Twoje widzenie rzeczywistości. Ale to w sumie ich problem.
    Ja mam za sobą i przy sobie nieustannie cierpienie mojego niepełnosprawnego dziecka. Teoretycznie. W praktyce jestem szczęsliwa i lubię zyć i moje dziecko też lubi. Mimo wszystko bardzo wiele zalezy od nas samych.I nie lubie podziwu, ze och jak ja sobie radze. Takie zycie dostalam, mam je i sie nim ciesze. Drugiego miec nie bede - zycia- wiecc zyje z radoscia. I kropka. Nad czym tu sie rozwodzic.

    ReplyDelete
    Replies
    1. No i juz Cie kocham!!! Mam dokladnie takie samo podejscie. Nie wiem jak dlugo czytasz mojego bloga, ale pisalam kiedys o mojej (niezyjacej juz) kolezance Justynie. Justyna byla sparalizowana od pasa w dol, poruszala sie na wozku i byla na 80% uzalezniona od pielegniarek, rodziny i znajomych. Ilez w tej kobiecie bylo radosci zycia!!! Opisywalam wlasnie jak w towarzystwie jakis nowy czlowiek dopytal kogos dlaczego Justyna jest na wozku, a jak dostal odpowiedz to sie caly zachwycil i wreszcie powiedzial do niej cos w rodzaju "nie moge sie nadziwic, ze jest pani tak radosna osoba a jednoczesnie tak bardzo chora" Na co Justyna z usmiechem odpowiedziala "bardzo mi milo, ale kto panu powiedzial, ze ja jestem chora? ja jestem tylko sparalizowana" Bo chory w/g Justyny to byl ktos kto mial katar:) zawsze mowila "ty wiesz ile taki z katarem musi sie namachac chusteczka przez caly dzien? a ja to sie ewentualnie zesram w sposob niekontrolowany".
      Umiejetnosc widzenia dodatnich aspektow w najbardziej negatywnej sytuacji to jest wlasnie to czego nauczylam sie od Justyny i bede jej za to wdzieczna do konca zycia. I tak nalezy brac kazde zycie, ale my robimy dramat z gowna:)))
      O matko utylam, o matko nie moge dostac odpowiednich kozaczkow, o rety zrobila i sie ZMARSZCZKA!!! No koniec swiata z byle gowna:)))

      Delete
    2. Ponad rok czytam. Odkad zaczelismy sie zastanawiac na wyjazdem do NYC. Niestety ubezpieczenie niepelnosprawnego dziecka w USA nas przeroslo, wiec padlo na twoich sasiadow - Kanade. Jedno mam zycie, wiec je wykorzystam i posmakuje jak sie da.
      Jak znajde chwile to poczytam bloga wstecz.

      Delete
    3. Oj tak z niepelnosprawnym dzieckiem w Ameryce, ciezka sprawa. Ale Kanada to juz zupelnie inna bajka.

      Delete
  18. uwielbiam Wspaniałego !!! mam nadzieję że odwiedzie Cię od zamiaru zaprzestania pisania !!!
    musisz pisać bo ja Twoje powiedzonka przekazuje dalej ostatnio "przytulić się do swojego gówna " :D:D:D robi furrorę
    składać życzenie mogę ale już mniej trawię jak ktoś mi składa szczególnie jak przez cały rok ma mnie w odwłoku a w urodziny "musi" być miły blech

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, zapewniam Cie, ze sa ludzie (znam osobiscie), ktorym na niczym wiecej nie zalezy jak na kartce swiatecznej:)) Moze byc elektroniczna, moze byc wypelniona wierszykiem, ktory ni chuja nie pasuje do adresata, byle BYLA. Na nieszczescie mam taki typ w zyciu realnym.
      Krew mnie zalewa, a typ tak ma:))

      Delete
  19. O kurczę - Star - to ja przepraszam za te wszystkie moje życzenia! No - naprawdę - chciałam tylko szczerze przekazać znak, że Cię lubię, że jesteś mi bliska duchowo i że Cię wyróżniam (przez te życzenia) w pewien sposób, bo do kogoś, kogo nie lubię albo jest mi obojętny, nie piszę i nie składam. To co? Udawać, że nie ma żadnych urodzin, rocznic? Omijać i nic nie pisać wtedy? To dopiero było by chyba nieszczere!
    Czepiasz się. Przyjmij zawsze życzenia mężnie na klatę i nie marudź. A ja spróbuję się dostosować (albo i nie);)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      tzj, przeczytaj jeszcze raz i zobaczysz, ze moj problem z zyczeniami polega bardziej na nieumiejetnosci skladania zyczen niz ich przyjmowania.
      A poza tym to jestem w pracy i nie bede miala teraz czasu, ale pozniej napisze Ci maila i wyloze kawe na lawe:)))
      Narazie tylko przypomne, ze z Twoich kartek jeszcze mnie nigdy nie zaatakowal nikt na krzyzu i nie walnela po uszach kosciolkowa muzyka. O!!!

      Delete
  20. Star- przeczytałam jeszcze raz wszystkie wpisy... nie likwiduj bloga.. nie waż się nie pisać...( sory, jeżeli to zabrzmi nie ten teges) jeżeli ktoś w miarę rozumny czyta... to eh... nawet nie wiesz, ile wiedzy o ludziach i ich zachowaniach w różnych sytuacjach Twój blog niesie... Tej prawdziwej i potrzebnej wiedzy... :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, nie zlikwiduje, bo byloby mi szkoda, w koncu to kawalek mojego zycia, niepelny, ale za to prawdziwy:))

      Delete
  21. hahahhahahaha mnie skladac zyczen nie musisz, wspolczuc tez ci nie wspolczuje, jak cie cos boli to .."wez pigulke".... jak ktos mi pisze w komentarzasz ...pozdrawiam... to tez mi sie wydaje bez sensu bo samo to ze juz wchodzi do mnie, jest dla mnie pozdrowieniem no ale co tam niech sobie pisza, a taki problem jak ty masz to zaden problem, co najwyzej dylemat ;)co prawda nie podczytuje cie reguralnie bo nie mam na to czasu ale wchodze od czasu do czasu zeby sie posmiac, pisanie sprawia ci przyjemnosc wiec pisz :) :) :) mnie sie podoba ze jestes odporna na krytyke i obracasz wszystko w zart choc byc moze daje ci to czasami do myslenia, no i dobrze ;) ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Lewym, no wlasnie to "pozdrawiam" tez jest dla mnie troche dziwne, bo podobnie jak Ty zakladam, ze jak gdzies bywam czy ktos bywa u mnie, to obie strony robia to z sympatii, z przyjemnoscia.. Ja nie wiem, ale wychodzi na to, ze krotkiej notki napisac nie potrafie, ale za to chetnie obcinalabym slowa, ktore ja uznaje za oczywiste:))
      Obracam wszystko w zart nie tylko tutaj, ale i w zyciu, bo tak latwiej i przyjemniej, zycie moim zdaniem naprawde nie jest tak bardzo powazne jak my myslimy:))
      Poza tym mozna wiele przekazac wlasnie na wesolo i do mnie tak latwiej trafia, na powaznie to niejednokrotnie wypadaloby sie obrazic, a zart to zart:))

      Delete
  22. Witaj Star.
    No to sobie poczytałam.
    A głosu w tej sprawie zabierać nie będę.
    Pozdrawiam serdecznie Ciebie Star i Wspaniałego:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, i rozumiemy sie bez slow:) Dziekuje:))

      Delete
  23. Bądź sobą i nie wymyślaj. No! Buziaki gwiazdko :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Margarithes, musze byc soba, bo inaczej nie potrafie:)) :***

      Delete
  24. Ha! Ty sobie możesz nie wiedziec, co odpisywać na niektore komentarze i życzenia (jak nie wiesz, to nic nie odpisuje, proste), ale pomysł z zarzuceniem pisania bardzo mi się nie podoba i uważam, że jako Twoi czytelnicy (bezczelnie wygłoszę to zdanie w liczbie mnogiej) mamy prawo domagać się kontynuacji bloga - to tak na przyszłość, bo już doczytałam wyżej, że nie zamierzasz kończyć:-))) No. To chyba tyle. Aaaaa!! I pozdrów Wspaniałego!:-))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zolwico, to co napisalas to najwyzszy stopien dyplomacji, zwlaszcza w ostatnich dwoch slowach:)))
      Wspanialemu przekaze, a czemu nie:))

      Delete
  25. Matko, ile czytania.I post świetny i komentarze wiele wnoszą;)
    Ponieważ jest gorąco a Gżegżołka ząbkuje, co objawia się marudzeniem,więc troszkę mam mózg zlasowany, ale może coś tam sklecę;)
    Ja Cię dopiero poznaję, więc pewnie czasem chlapnę nie w ten deseń, ale - nigdy nie lubiłam życzeń bo trzeba (zwłaszcza w zakładzie pracy słodkie minki , a na co dzień nóż w plecy)
    - jak kogoś lubię wystarczy życzę -najlepsze życzenia, czy samego dobra (wiadomo,że życzy się jak najlepiej)Dziękować wielce nie trzeba - anabell ma rację- zwykłe dziękuję wystarczy
    - nie umiem kłamać "bo wypada" -gdy umierała ciocia na raka, kuzynka mówiła jej,że wyniki krwi się poprawiły(!),gdy wyszła ciocia powiedziała mi,że chce,żeby to już się skończyło.Pewnie niektórzy pomyśleli,że jestem okrutna, ale powiedziałam jej ,że to niedługo.
    Życie jest krótkie, raz dane -cieszmy się nim!
    A Ty pisz!!:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misko, nie bede sie powtarzac, bo i tak czytalas, ale odniose sie do klamstwa.
      Mam dokladnie takie samo zdanie. Ludzie w takich przypadkach najczesciej klamia, bo brakuje im samym odwagi, zeby pogodzic sie ze smiercia. Tak mysle.
      A tymczasem kazde zycie konczy sie smiercia i chyba nawet kazdy umierajacy wie, ze to juz niedlugo.
      Nie ma w tym zadnego okrucienstwa, moim zdaniem, a jest za to duzy szacunek do osoby, w Twoim przypadku do cioci.

      Delete
    2. Oj, teraz dopiero dotarlo do mnie, ze bede musiala pamietac, zeby pisac do Ciebie Misiu, bo ze wzgledu na barak polskich znakow ta Miska, jest miska:))

      Delete
    3. hehe, nie przewidziałam!Co tam, u Ciebie mogę być Mis...ka;)

      Delete
  26. Boszsz... ile napisali!
    Cieszę się, że nie lubisz składania formalnych zyczeń. Nie bedę musiał tego robić :) Ze wspolczuciem to juz w ogole nie mam problemu, znaczy nie wspolczuje Ci, ze Ci cos tam z palcem robili i to bolalo. Bo to nieciekawe jest :) Za to rozmowy ze Wspanialym sa ciekawe. Mozesz mu zacytowac, bedzie mial dopieszczona proznosc :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove i bardzo mnie cieszy, ze potrafisz czytac selektywnie i rowniez selektywnie komentowac.
      Ja tez jak nie wiem co napisac, to nie pisze:)

      Delete
  27. Strasznie Ci współczuję tych wszystkich życzeń! ;) Wybacz, nie mogłam się oprzeć...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aneta, to moze jeszcze raz postaraj sie powoli przeczytac ten fragment:

      "Se nie robie zadnych jaj, mowie powaznie i ja mam z tym problem. I jeszcze mam problem jak trzeba ludziom wspolczuc, jak trzeba nie daj buk skladac zyczenia i ogolnie mam problem i chyba przestane pisac - wyrzucilam z siebie na jednym oddechu."

      Czy teraz juz rozumiesz na czym polega moj problem z zyczeniami?
      NIE z odbieraniem
      Tylko ZE SKLADANIEM

      Jest roznica?
      Chyba tak, przynajmniej ja ja widze.

      Delete
    2. This comment has been removed by the author.

      Delete
    3. Pożartować chciałam w kontekście powyższych komentarzy, stąd oczko. Wyluzuj.

      Delete
  28. Jak zwykle spóźniona....

    Star, jak się cieszę, że to napisałaś! Nie znoszę tych życzeń wzajemnych, tych 'wirtualnych głasków', pocieszania.

    Nigdy Ci nie współczułam, Wspaniałemu też nie, bo niby czego???? Wam to można najwyżej zazdrościć ;>. A palca se dałaś pokroić na własne życzenie, o ile pamiętam ;>

    ReplyDelete
    Replies
    1. Melissa, a ja sie ciesze, ze nie jestem sama:))
      Zyczenia, pocieszania, wspolczucia jak jeszcze do tego dolozyc tych co sie obrazaja, to juz zupelnie nie wiem w jakim swiecie zyje:)))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...