Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, May 3, 2012

Wola nieba, z nia sie zawsze zgadzac trzeba

Material do dzisiejszej notki przyszedl wczoraj w postaci klientki.
Klientka jest jedna z "nowszych", bo bywa u mnie dopiero cos ok. 5 lat, ale to wystarczajaco dlugo, zeby mnie poznac, bo do tego zwykle wystarczaja 2-3 wizyty.
Amy (klientka) jest mocno zaciazona, bedzie rodzic za miesiac, dokladnie ma termin na 3 dni po moich urodzinach, a wiec raczej juz na 100% mozemy powiedziec, ze bedzie mala Blizniaczka, bo dziecko jest dziewczynka.
Amy nalezy do osob placzliwych, co na mnie dziala jak plachta na byka, bo owszem rozumiem placz, jego potrzebe i oczyszczajaca moc. Ale placz bez powodu, taki dla samego placzu.
No z tym to juz jest mi nie po drodze.
A Amy potrafi plakac z roznych powodow, a najczesciej bez powodu. Nie plakala jak wychodzila za maz trzy lata temu, natomiast "placzki" sie zaczely jak dwa lata temu kupili dom w nienajlepszej dzielnicy Brooklyna. Decyzja co do lokalizacji byla bardzo moim zdaniem logiczna, bo dzielnica na dzien dzisiejszy nalezy do "takich sobie", ale jeszcze 15 lat temu byla jedna z najbardziej niebezpiecznych, co swiadczy o tym, ze sie zmienia i to w pozytywnym kierunku.
Domy sa tam ciagle tanie, wiec warte inwestycji a zmieniajaca sie demografia i dynamika dzielnicy przyciaga mlodych, o czym Amy wiedziala, bo dyskutujac na ten temat podjeli decyzje kupna.
Wszystko bylo fajnie dopoki transakcja kupna byla na etapie dopracowywania i negocjacji, ale jak juz podpisali ostatnie papiery, to Amy przyszla do mnie z placzem.
-- Co sie stalo?
-- O matko! Kupilismy dom.
-- Nie rozumiem, kupiliscie dom, ktory od kilku miesiecy probowaliscie kupic, sprawa wreszcie dobiegla konca, a Ty placzesz. Czemu?
-- Bo ja sie boje tam mieszkac - wyszlochala.
-- Acha, boisz sie tam mieszkac... a nie balas sie wczesniej? Dopiero teraz jak juz klamka zapadla to Ty nagle odkrylas, ze boisz sie tam mieszkac?
-- No wiesz... tak troche to liczylam na to, ze moze nie dostaniemy pozyczki... i bedziemy szukac dalej.
-- A mowilas mezowi o swoich watpliwosciach i strachu?
-- Tak, ale... Larry mnie przekonal, ze dzielnica jest co raz lepsza i za kilka lat to juz bedzie calkiem dobrze... On ma racje, ale ja sie bojeeee...
-- A czy on wie, ze sie teraz boisz jak juz wszystko zalatwione.
-- Wie, ale mowi, zebym przestala... bo teraz juz za pozno.... i naprawde nie ma sie tam czego... baaac - zawyla znow z cala sila nowych zapasow lez.
-- Dobrze, a mozesz mi konkretnie powiedziec czego sie boisz?
-- Nie wieeeem.... ale sie bojeeee - wyla juz na calego rozmazujac makijaz po twarzy.
-- Jesli nie wiesz, to... czy to znaczy, ze tak samo balabys sie mieszkac w kazdej innej dzielnicy?
-- Nie wiem, moze tak... moze nie...
-- Glupia sprawa, bo jak sie boisz to chociaz powinnas wiedziec czego, to moze pomysl czego sie boisz a w miedzyczasie zabierzemy sie do pracy.
Zabralam sie do roboty, Amy lezala w miare spokojnie.
W koncu przemowila:
-- Ja sie boje, bo to jest dom dwurodzinny i my bedziemy mieszkac na dole a gore wynajmiemy.
-- Ciagle nie wiem czego sie boisz. Boisz sie wynajac lokatorom?
-- Nie bo to w sumie nasi znajomi, ale ja sie boje mieszkac na dole..
-- To moze mieszkajcie na gorze, a dol dla lokatorow.
-- Nie, bo dol jest wiekszy i oni nie maja dzieci, a my chcemy miec dziecko.
-- Dobra, rozumiem, a czego sie boisz na dole? przynajmniej ze schodow nie spadniesz - zaczelam zartowac dla rozladowania sytuacji, bo juz widzialam, ze jest na nowo bliska placzu.
-- Tak, ale na dole, to ktos moze przyjsc, okrasc... zamordowac...
-- Faktycznie, moze... Ale wiesz co? Ja mieszkalam na ostatnim, szostym pietrze jak moje mieszkanie zostalo okradzione, czyli na gorze tez kradna. A zwykly zlodziej, ktory kradnie dla szybkiego zysku, to raczej nie chce sobie brudzic rak krwia wiec przyszedl w czasie kiedy nikogo nie bylo.
-- Naprawde?!?! - az siadla na lozku ze zdziwienia i pewnie strachu.
Potwierdzilam i opowiedzialam jej historie mojej kradziezy.
-- I co? Wyprowadzilas sie z tego mieszkania?
-- Tak, wyprowadzilam sie, ale dopiero jakies 5-6 lat pozniej.
-- O rety!! I nie balas sie tam mieszkac?
-- No wiesz moglam sie bac i nawet umrzec ze strachu, a moglam sie nie bac i zyc spokojnie tak dlugo jak musialam. Wybralam to drugie, bo moim zdaniem nie bylo zagrozenia zycia. Tak samo uwazam w Twoim przypadku nie ma zagrozenia, tylko Ty sama wymyslasz historie. Mozesz przeciez isc na posterunek policji i sprawdzic rekord przestepstw przez ostatnie lata.
-- Juz bylam, trzy razy... raz z Larrym a potem dwa razy sama, bo musialam jeszcze sama sprawdzic.
-- No i co?
-- Jest przecietnie, nic szczegolnego.
-- Czyli nie masz sie czego bac, prawda?
-- No prawda - westchnela gleboko.
I tym sposobem wyperswadowalam jej nieuzasadniony strach przed mieszkaniem na dole.
Mieszka tam juz ponad 2 lata i jest spokoj, zadnych incydentow, przyzwyczaila sie do powrotow z pracy, czesto poznym wieczorem. Nawet w ciazy juz nigdy nie wspomina o zadnych lekach zwiazanych z domem, czy tez mieszkaniem na dole. Oczywiscie przeszlam chrzest bojowy z placzkami pod tytulem "ciaza", bo znow sie bala jak to bedzie i co to bedzie i czy ona sobie poradzi, czy bedzie dobra matka... litania niekonczacych sie pytan i kazde jedno bylo dobrym powodem do placzu.
Doszlo nawet do tego, ze Larry kiedys zadzwonil do mnie (w zyciu nie widzialam czlowieka na oczy) z podziekowaniem za przemawianie jej do rozumu:)
Przyszla wczoraj jako ostatnia klientka dnia, spoznila sie 7 minut, co uznalam za normalne w przypadku malej "slonicy" otworzylam drzwi, a ona zaczela przepraszac:
-- Oj przepraszam, spoznilam sie, ale mnie ostatnio tak ciezko sie pospieszyc...
-- No spoznilas sie - potwierdzilam zgodnie z prawda, nie zdajac sobie sprawy, ze wywolam tym nowy atak i nagle slysze pociaganie nosem i lament:
-- Ale to wiesz nie musimy wszystkiego robic, ja i tak chce przyjsc jeszcze raz zanim urodze...
-- Poczekaj, ale czemu Ty placzesz znow? przeciez 5 minut spoznienia nie jest powodem do placzu! Jestes moja ostatnia klientka, mnie sie nigdzie nie spieszy i spokojnie mozemy zrobic co mamy zaplanowane.
Powiedzialam to wszystko przechodzac z poczekalni, gdzie ona zostawiala torbe, do pokoju zabiegowego, wiec nie patrzylam co sie dzieje az tu slysze glosne szlochanie.
Kurde, cos sie chyba stalo!!!
Odworcilam sie patrze, a ta ryczy jak bobr!
-- Holly shit! Ty naprawde placzesz! Cos sie stalo? Bo przeciez chyba nie o te durne 5 minut?
-- Nieee... tylko ja dzis zrobilam pomylke w pracyyyy...
Zglupialam, ale szybko staram sie ogarnac sytuacje.
-- No dobra, zrobilas pomylke w pracy. Nie Ty pierwsza, nie ostatnia... czy ktos Ci zwrocil uwage?
Zagrozil zwolnieniem?
-- Nieee.... ale to taka glupia pomylkaaa... a nawet trzy glupie pomylkiiiii... - wyje na caly regulator.
-- OK glupia pomylka, a nawet trzy glupie pomylki - powtorzylam jak papuga - ale nikt Ci nie zwrocil uwagi, nikt nic nie powiedzial, to czemu ryczysz?
-- ... bo jak mozna bylo zrobic takieee... glupie pomylki??? co ja... jestem glupiaaaaa....
Najchetniej przelozylabym przez kolano i dala po dupie, ale nie moge wiec powiedzilam:
-- Nie jestes glupia. Zrobilas tylko glupie pomylki, to nie znaczy, ze Ty jestes glupia, a tylko teraz sie zachowujesz glupio, ale to juz inna sprawa.
Przestala wyc i juz za chwile lezala na lozku.
Jak skonczylysmy to nagle powiedziala:
-- Dziekuje Ci bardzo.
-- Nie ma sprawy - usmiechnelam sie nie podnoszac glowy od wypisywanego rachunku.
-- Ale ja Ci dziekuje, ze na mnie nakrzyczalas.
Ooo teraz podnioslam glowe.
-- ???
-- Jak na mnie krzyczysz, to ja potem nie marudze Larry'emu. Wiesz, on mi tlumaczy to samo co Ty, tylko on na mnie nie krzyczy i ja mu dluzej marudze.
-- Haha on na Ciebie nie krzyczy, bo z Toba spi! Gdybym ja z Toba spala to tez bym nie krzyczala, ale ktos musi, prawda?
-- Tak, ktos musi mnie sprowadzic do pionu od czasu do czasu. Dobrze, ze jestes.
-- Zawsze! Do Twoich uslug! - odpowiedzialam ze smiechem.
No i chce czy nie, wyglada na to, ze jak 10 czerwca 1954 roku z gory spuszczali desant nowych niemowlakow, to ktos z aniolow zrobil odliczanke:
-- Siala baba mak, nie wiedziala jak... a chlop wiedzial, nie powiedzial i raz, dwa, trzy, od krzyczenia bedziesz ty - padlo na mnie.
Taka karma.

PS
Do spraw, ktore wyplynely przy okazji poprzedniej notki kiedys wroce, ale to wymaga wiekszego uporzadkowania mysli, bo tematy sa ciekawe.
Narazie tylko chce zeby bylo jasne, ja sie na nikogo nie obrazilam, ani nikomu nie mam za zle, ze reaguje inaczej niz ja. Ja wiem, ze jestem pierdolnieta, ale dobrze mi z tym:)
Chce tez, zebyscie Wy wszyscy o tym wiedzieli, bo wtedy latwiej zrozumiec takie a nie inne moje zachowania i reakcje.

59 comments:

  1. zwykle nie mam cierpliwosci jak mi ktos buczy za uchem i wrzeszcze. ale ja ogolnie wrzeszcze. jedni placza, ja wrzeszcze. Ewentualnie ide sie wyzyc i kopie (na zajeciach z krav maga, nie ze przypadkowych ludzi ;))
    jak to ze tu jej nie utuklas jest, to ja nie wiem! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rinonoko, bo tak naprawde to gdzies tam gleboko, pod tym calym tluszczem siedzi we mnie bardzo cierpliwa baba:)))
      Ja krzycze bez podnoszenia glosu. Moj syn dawno temu powiedzial, ze ton w jakim mowie powoduje marskosc watroby:))) i juz na pewno nie daje szansy na sprzeciw;)
      Slowem: grzecznie, cierpliwie ale dosadnie, czyli suka w bialych rekawiczkach:)))
      Pieknosci portrecik sobie wymalowalam:D

      Delete
  2. Haha, a bierzesz dodatkową stawkę od psychoterapii? :)
    Ja też jestem płaczek - jakos od dwóch lat szczególnie nie umiem zahamować łzawienia, jak ktoś wlezie na trudny temat - to jest okropne i nieopanowane :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Babo, ja placze glownie z radosci, wtedy tak sie ogromnie ciesze, ze lzy same ciekna po policzkach. Placze tez ze wzruszenia i tu naprawde niewiele trzeba, bo potrafie sie wzruszyc ogladajac nie tylko lzawy film, ale i wiadomosci:))
      Placze jak komus sie dzieje krzywda i czuje bezsilnosc.
      Natomiast nigdy nie placze nad soba i tym co dotyczy mnie. Jak cos sie dzieje nie tak w moim bezposrednim kregu to dostaje wewnetrznego kopa i zapitalam tylko kurz idzie;)

      Delete
    2. Powyższe powody też dobre :D A już jakiś chór dziecięcy... o mamo :D

      Delete
    3. Dzieci zawsze wyciskaly ze mnie lzy, a juz jak urodzilam moje wlasne to ryczalam na okraglo:)) Teraz to sie nazywa szok poporodowy czy cusi w tym stylu, wtedy nie bylo tak madrze nazwane, ale plakalo sie tak samo:)

      Delete
  3. Chciałabym tak móc sobie popłakać z byle powodu!To chyba świetnie rozładowuje każde napięcie. Współczuję jej mężowi, naprawdę.
    Miłego, :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Anabell, ja tez czasem mysle, ze przydalby mi sie taki oczyszczajacy placz. Ni diabla nie rusza mnie...;/
      Chociaz ostatnio plakalam tak "prawie" bez powodu jak Ina (Ina's paradise - blog) zamiescila te notke:
      http://inasparadis.blogspot.com/2012/04/jednym-glosem.html
      wchodzilam jak maniak, sluchalam tej piosenki i ryczalam jak bobr. Wlasnie w takich sytuacjach jestem placzka.
      A maz Amy sie przyzwyczai i za nastepne kilka lat nawet pewnie nie zauwazy, ze ona ryczy, tak to zwykle bywa niestety, ale otoczenie wyksztalca sobie odruch obronny dla ratowania wlasnego organizmu.
      Podobnie dzieci przyzwyczajaja sie do krzyku rodzicow, a rodzic drapie sie w lepetyne i zastanawia czemu po dziecku splywa jak jemu juz braklo decybeli:))

      Delete
  4. "nowsza" bo bywa u mnie dopiero 5 lat hahaha uwielbiam Cię za takie kwiatki :D:D:D
    co do płaczu Star to mnie musiałabyś przełożyć przez kolano :-) ( najlepiej Wspaniałego hihihihi) bo jak pożegnałam się z Mamą a to już 2,5 roku tak ryczę z byle powodu (na filmach ,jak sto lat śpiewają ,jak widzę że komuś dzieje się krzywda i wcale ale to wcale mniej nie sikam bo jest teza że jak ktoś dużo płacze to mniej sika ;-)
    ale schiz nie mam typu boję się tudzież jestem głupia no i jak ktoś mi na odcisk nadepnie to ja mordę drę i walczę jak lwica tyle że czasem taka miętka się robię
    ( a u kosmetyczki zazwyczaj ryczałam jak mi lewą brew depilowała ale jak przeszła na wosk to już dzielna jestem ;-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, w wymienionych przez Ciebie sytuacjach wyje jak zawodowy wyjec:)) Wlasnie wyzej (odpowiedz dla Anabell) napisalam jak wylam sluchajac piosenki u Iny, ale to jest wycie ze wzruszenia. Sa takie sytuacje, ktore poruszaja do glebi i czlowiek nie potrafi zapanowac, a nawet nie chce zapanowac, bo jakos samo sie placze;)
      To uwazam jest placz "z powodu" natomiast to co Amy odstawia to jest "placze i nie wiem dlaczego".

      Delete
  5. Jesssssu. Jak ja nie cierpię takich bab! Skąd bierzesz dla swojej klientki tyle tolerancji?? Żarłabym tynk ze ścian, bo taka klientka rycząca z byle czego, już by drugi raz do mnie nie przyszła oraz opowiedziała koleżankom, że jestem złym człowiekiem. A już po tekście, że jak u mnie się wyryczy, to mniej mężowi marudzi to bym chyba nawet do rękoczynów się posunęła.
    Od dziś mówię o Tobie święta Star

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, oj tam zaraz swieta;))) Nie mow tak, bo jeszcze sie znajdzie ktos, kto bedzie chcial ukrzyzowac:P tak dla sprawdzenia swietosci:))
      Wiesz, gdybym pracowala jak dawniej w kolchozie pod nazwa Estee Lauder to juz bym zagryzla. Teraz jestem sama, nie mam malych dzieci z problemami, maz do rany przyloz, tez niekonfliktowy, to taka Amy to dla mnie okazja do pogadania i cwiczenia logiki, zeby mi nie zardzewiala.
      Ja nawet w jakis pokretny sposob lubie takie klientki, bo stanowia odskocznie od rutyny. Moje zycie jest naprawde nudne i bezstresowe, porzygac sie mozna... gdyby nie taka Amy czy inna piczka:))

      Delete
    2. No Twoja motywacja wyrozumiałości dla Amy mnie powaliła, święta Star ;-)))
      Daleka droga przede mną, jeśli chcę Cię dogonić w kochaniu ludzi....;-)))

      Delete
  6. Albo powinna się leczyć. Albo leczyć powinni się wszyscy, którzy decydują się na kontakt z tą babą. Moim zdaniem nie da się z nią dłużej wytrzymać. Podziwiam Twoja cierpliwość.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilenko, dziecko ja wyleczy. Na poczatek bedzie wyc z przerazenia przy kazdej zmianie pieluchy a potem dostanie w dupe i zacznie myslec. Widzialam juz podobne przypadki i teraz czasem pytam "co sie stalo z ta dawna.... ktora na wszystko plakala?" w odpowiedzi najczesciej slysze "nawet mi nie przypominaj, bo trudno uwierzyc, ze kiedys taka bylam". Zycie jest najlepszym nauczycielem;))

      Delete
    2. Za wczesnie kliknelam;) w ostatnim zdaniu powinnam dodac "mnie nauczylo cierpliwosci".

      Delete
  7. ad PS. dla mnie jest jasne jak słońce!

    A co do Twojej klientki. No biedna jest, że wcześniej nie trafiła na osobę, która bezbłędnie ją zdiagnozowała i krzykiem ulecza:)
    Ja np. nie zamieszkałabym w domu parterowym wolnostojącym jednorodzinnym, ale na parterze domu wielorodzinnego - owszem:) Dlaczego? Proste - też boje się różnych zagrożeń, których precyzyjnie pewnie nie potrafiłabym wymienić, ale np. złodzieja, mordercy. Mniej zdarzeń losowych np. pożaru. Gdy idę spać zawsze otwieram okno/balkon, a na dole jest włączony alarm. Gdyby dom był parterowy nie byłoby to możliwe. Poprzedni dom miałam własnie parterowy, ale po zawale coś się we mnie zmieniło i nie mogłam w nim dłużej mieszkać, dlatego sprzedaliśmy i zbudowaliśmy drugi. Też jestem nieco zboczona, ale... nie płaczę;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, leki sa najczesciej nieuzasadnione i trudno nawet z nimi dyskutowac. Ale TY WIESZ czego sie boisz i nie zdecydowalabys sie na mieszkanie na parterze.
      Ona niby wie, ale daje sie przekonac, podejmuje wspolna decyzje a dopiero potem ryczy, bo nie potrafi stanc twarza w twarz ze swoimi nie tylko lekami, ale brakiem konsekwencji.
      A cos mi sie wydaje, ze jestem jedyna osoba w jej otoczeniu, ktora zamiast tulic i glaskac zadaje konkretne pytania i prowadzi do odkrycia absurdu.

      Delete
    2. wydaje się, iż można jej pomóc, bo skoro Ty masz wpływ na nią, to znaczy, że odpowiednie zachowanie jej otoczenia też by miało. Tylko czy otoczenie wie o tym? I czy ona chce pomocy od tego?

      Delete
  8. Z cudzym placzem łatwiej sobie poradzić niż z własnym, podobnie jest z udzielaniem rad. W ogóle zycie innych ludzi jest prostsze niż nasze i bardziej czytelne.

    No i proszę, co my tu mamy - dyskretnie przemyconą informację o urodzinach, które juz nieduzym bawem. I co? mamy pamiętać przez miesiąc? ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ove, masz 100% racji, ze latwiej. Tylko wiesz, lata temu kiedy mialam problemy to siadalam przed lustrem i dokladnie tak jak teraz z Amy, zadawalam sobie pytania, czesto naprawde trudne pytania. I ten proces jest jeszcze trudniejszy niz radzenie sobie z cudzym placzem, bo sam siebie nie oszukasz i mozesz drazyc az dojdziesz do dna. Ktos inny moze w pewnym momencie powiedziec "stop, odpowiem co odpowiem dla swietego spokoju, bo mam dosc".
      Jak masz do czynienia z wlasnym odbiciem w lustrze, to wiesz ze klamiesz;)
      Robilam to wiele razy, inni chodza na terapie, mnie nie bylo stac, poza tym terapeute tez mozna oszukac;)
      Czasem sa sytuacje, ze znow "gadam do lustra". Przpracowalam sobie w ten sposob wiele rzeczy w moim zyciu, nie bylo latwo, ale zrobilam to i jestem... no... nazwijmy to zadowolona:))

      A urodziny, to wiesz i tak sa zawsze odtrabione tak w wirtualu jak i realu, bo ja lubie bardzo moje urodziny:)) Popatrz, nawet rok podalam, bo z tego tez jestem dumna:)))
      Nie pamietaj, sa wazniejsze rzeczy do pamietania, ja sie sama przypomne w odpowiednim momencie, masz to jak w banku:P

      Delete
  9. Miałam do czynienia z różnymi uczniami, nauczycielami, studentami, rodzicami, że się uodporniłam . Kasuj za terapię, bo Ci świetnie idzie.
    A co d PS- jesteś pier…ta? To dla mnie jesteś w głębokiej normie – mojej normie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jaskolko, jestem pierdolnieta (nie boj sie tego slowa, w naszym wieku wolno:P) i jest mi z tym zajebiscie do twarzy, wiec juz tak zostanie:))

      Delete
  10. Ja tez placze w sytuacjach takich, jak Ty. Wesole/Smutne filmy, ludzka krzywda, radosc ot takie tam. Wzruszam sie z byle powodu Placze nawet na Idolu jak nastepny kandydat zostanie wyeliminowany. No, po prostu mi smutno, bo sie przywiazalam i tyle. Ale ze strachu??? Nigdy, przenigdy nie plakalam w swoim, no nie tak krotkim juz, zyciu! Ta klientka to z tych, co to wlasnego cienia sie boja. Nie cierpie takich typow, na ale skads sie biora. Moze to kwestia wychowania? Biedne to jej nienarodzone jeszcze dziecko. Nie ma nic gorszego niz taka trzesaca sie wiecznie i nadpobudliwa matka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, to mamy podobnie z wyjatkiem tego Idola;) Ja w tv ogladam tylko polityke i kulinarne, wszystko inne moze nie istniec.
      Amy sie wyrobi, bo ona jest z kategorii "rokujacych nadzieje", wierz mi bywaja przypadki naprawde
      "niereformowalne" do takich nalezy Dana, o ktorej juz kilkakrotnie pisalam. A nawet Dana przez te 12 lat sie troche wyrobila;)) chociaz ona ma wieczne "nawroty".

      Delete
    2. Star, tak, tak "wyrobi" sie, przestanie plakac z powodu ciazy, czy 7 minutowego spoznienia a zacznie placzki z innych powodow;))))Pewnie powodow nigdy dla niej nie zabraknie. No chyba, ze Ty i jej maz tak jej dacie do wiwatu, ze sie bedzie kontrolowac hehe

      Delete
    3. Moniko, to jest naprawde material rokujacy nadzieje:) Zauwaz, ze na 5 lat znajomosci plakala tylko jak kupli dom i jak zaszla w ciaze. Nie bylo zadnych sensacji z okazji zamazpojscia, zmiany pracy, a to swiadczy o tym, ze nie ryczy przy kazdej okazji. Serio, to te ciazowe placzki mozna spokojnie uzasadnic zachwianiem rownowagi hormonalnej.

      Delete
  11. Suka w białych rękawiczkach, tak o sobie powiedziałaś?:))...to, ja tez bym chciała się taką z czasem stać, na razie cierpię na deficyt cierpliwosci i nadwyżkę wrednego tonu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Magda, tak powiedzialam bo taka jest prawda:) Na deficyt cierpliwosci tez kiedys cierpialam, ale to minelo wraz z praca nad soba. Wredny ton zostal, bo uznalam, ze jest przydatny:)

      Delete
  12. Mam wrażenie, że ta kobieta pozostała w rozwoju na etapie małej dziewczynki.
    Każdemu się czasem zdarzy popłakać, szczególnie kiedy ma powód.
    Ale takie płacze bez powodu to zupełnie niedojrzałe.
    Kiedy na mnie ktoś próbuje nawarczeć, a mnie łzy stają w oczach, ostatnio powtarzam sobie, że:
    - Jestem dorosłą osobą i poradzę sobie w sposób dorosły z tą sytuacją."
    U mnie pomaga, może jej podpowiedz :)
    pozdrowienia!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, ta kobieta, ledwie sama skonczyla 30 lat kilka miesiecy temu. Jesli Ty majac troche wiecej jeszcze sobie przypominasz, ze jested dorosla osoba to i ona ma szanse:))) Pamietajmy, ze nie wszyscy sa po 40tce, albo jeszcze lepiej po 50tce i my tez nie bylysmy wiele lepsze w jej wieku;)

      Delete
  13. Lubie to, ze jestes pierdolnieta.
    A twoja poprzednia notka sklonila mnie do przejrzenia pierwszy raz komentarzy i stwierdzenia, ze są niemal rownie ciekawe jak twoje notki. I do paru przemyslen jeszcze, ale to innym razem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Agula, milo mi:)) Pierdolnieci sa szczesliwsi:))

      Delete
  14. Star terapeutka dla emocjonalnie niedojrzałych klientek:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nivejko, tak "terapeuta chalupnik" zawsze to lepiej niz "ginekolog chalupnik" :)))

      Delete
  15. Na każdego działa co innego, na nią widać ustawianie do pionu za pomocą ochrzanu :)). Miejmy nadzieję, że jeśli jej samo nie przejdzie to zacznie leczyć tę płaczliwość bo wszyscy wokół niej ześwirują ;P
    Ehhh...Iluż ludzi nie wie że mają problem i mogą go rozwiązać...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Antares, czas pokaze, bo wiadomo, ze ja nie lekarz i moge sie mylic, ale na ile ja znam, to ona z tego "wyrosnie", bo ta dziewczyna ma tez mocne strony, to nie jest taka piczka zasadniczka podlana strumykiem lez. Sa sytuacje, kiedy Amy wie czego chce i jak do tego dazyc. I mysle, ze ta mocniejsza strona z wiekiem zacznie nabierac sily.

      Delete
  16. Gdyby to było tylko w ciąży to bym zrozumiała - wiem, co mówię -ryczałam przy oglądaniu BAJKI!!Ale tak normalnie to ...kobieto masz święta cierpliwość;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, w ciazy chyba raczej nie plakalam, ale popadalam w rozne dziwne emocje, ktorych normalnie nigdy nie odczuwalam poza tym okresem. Za to jak juz urodzilam to przeryczalam pierwsze 4 miesiace prawie nonstop. Widok kazdego dziecka (nie tylko mojego) to juz byl wystarczajacy powod do lez:))
      Do konca zycia nie zapomne jak bardzo sie balam, ze mu zrobie jakas krzywde zupelnie nieswiadomie, a jednoczesnie nie pozwolilam nikomu dotknac nawet czubkiem palca;)))

      Delete
  17. Wow Star jesteś z roku mego Taty tylko dwa dni młodsza:) Tatuś ma urodziny 8 czerwca. To tak na marginesie:) Lubię twoje konkretne podejście do życia, ja też d czasu do czasu lubię jak mnie Mąż do pionu postawi:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwdola, pozdrowienia dla Taty prosze przeslac od wariatki z NYC:)) Bliznieta to dobre ludzie som;) chociaz to moje konkretne podejscie do zycia to wplyw Skorpiona;))

      Delete
  18. A mój Sołtys 16.06 - też Cholera!;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, Blizniaki to choleryki, ale przynajmniej nie jest z nimi nudno:))

      Delete
  19. Och... ta pani się po prostu lituje nad sobą, chyba ją ktos wsadził na pozycję "bidna, mała, a świat przeciwko niej" - współczuję gorąco i jej i tym co dookoła.
    Zastanowiłam się kiedy sama płaczę, a więc nie płaczę z powodu problemów, sytuacji podbramkowych, stresu, strachu itp. Ale...płaczę na niektórych reklamach (dokładnie jak w Głupim i Głupszym), łkam jak bóbr kiedy naszym wręczają medale, ślimtam niesamowicie kiedy pokazują, że jeden człowiek poświęca się dla innych, że robi coś wyjątkowego, w sytuacjach takich tam intymnych, na koncertach i na fotelu u dentysty. A jak się na mnie krzyczy to płaczę więcej:))
    U mnie bliźniaków dookoła mnostwo, razem z moim ojcem i przyjaciółkami.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu, to slimkamy w takich samych sytuacjach. I jeszcze dodatkowo sie slimacze przy hymnie amerykanskim (polskiego nie slyszalam juz wiele lat, wiec nie wiem czy jeszcze dziala).
      Placzesz wiecej jak sie na Ciebie krzyczy, a ja zauwazylam, ze wiekszosc placze wiecej jak sie ich przytuli, poglaszcze, to juz jest makabra:)
      Masz widze niezle wysypisko Blizniakow w bliskim towarzystwie, na nude chyba nie narzekasz;)

      Delete
  20. 12 dni wcześniej anielskie odliczanko wypadło na mnie....

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zgago, to byla chyba odliczanka sezonu:))

      Delete
  21. oj. ponieważ mam etap SIĘ BOJĘ a nawet miewam NAPADY PANIKI - przydałoby mi się wpaść do Pani na jaką regulację i schłodzoną margaritę. potrzebuję ROZSĄDKU co przyjdzie do mnie z zewnątrz bo mój się juz zakręcił :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Spt, nie moze tak byc, zeby Ci sie rozsadek zakrecil akurat w czasie kiedy ja jestem czasowo zakrecona i chcialabym zeby doba miala 50 godzin a nie nedzne 24.
      To moze napisz, co?
      A jak nie, to pamietaj, ze i tak wszystko sie kiedys odkreci.

      Delete
  22. Witaj Star
    Ty może o tym jeszcze nie wiesz ,ale jesteś bardzo dobrą,cierpliwą kobietą.Nie każdego byłoby stać na wysłuchanie tych narzekań.Z Ciebie prawdziwa terapeutka.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Teniu, to dopiero od 10 lat ta cierpliwa sie gdzies usadowila we mnie, wiec to chyba z czasem przychodzi;))

      Delete
  23. ha! wiedziałam! wiedziałam, że jesteś bliźniakiem! bo bliźnięta są najfajniejsze, nie? pozdrawiam - urodzona 9 czerwca ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. The road, no juz mozemy zakladac klub Blizniakow:)))
      Wyobraz sobie taka scene. To bylo kilka miesiecy po moim przyjezdzie do Stanow. Juz nie pamietam dokladnie w jakim urzedzie, ale trzeba bylo wypelniac jakies papierzyska. Wypelnilam moje szybko i podeszla do mnie kobieta (mniej wiecej rowiesniczka) z pytaniem czy ja mowie po polsku i czy moge jej pomoc, na co ja oczywiscie sie zgodzilam.
      No i piszemy, ja pytam ona odpowiada i piszemy:)
      (Ja)- Data urodzenia?
      (Ona) - 8 czerwca xxxx roku
      (J)- Ale numer! Ja mam urodziny 10 czerwca.
      (O)- NIEMOZLIWE!!!!!!!!!!!!!!!!!
      (J)- MOZLIWE, bo tak mam.
      (O)- O RETY!!!! Moj maz sie urodzil 10 czerwca!!!
      Tez mnie wtedy zatkalo:)))

      Delete
    2. a co powiesz na taka historie: urodzilam sie w dniu 40 urodzin mojej matki :D przynajmniej zadna z nas nie zapomni o urodzinach tej drugiej ;)

      Delete
    3. The road, no tak tego sie nie da przegapic:))

      Delete
  24. Nie lubię i ciężko mi znieść taki bezpodstawny płacz ;), potrafię wysłuchać i doradzić, ale takie zawodzenie wyprowadziłoby mnie z równowagi.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kachna, Ty chyba jeszcze nie czytalas mojego bloga, bo to bylo zaraz na poczatku, pisalam o takiej kolezance, ktorej wreszcie amputowalam kolezenstwo, bo mnie szlag trafial.
      Klientka, ktora przychodzi raz na miesiac czy nawet 6 tygodni na 30 - 45 minut, to moze sobie pomarudzic, te 7 minut:))) Ale gdybym miala kogos takiego na codzien, to na pewno juz byloby po znajomosci:))

      Delete
  25. Straszna beksa z tej Amy, o rany! Skalamalabym gdybym napisala, ze nie rycze od czasu do czasu, bo rycze.
    Placz na mojego p. dziala jak plachta na byka, on np. nie wie jak sie zachowac w takiej sytuacji, ja zreszta mam podobne odczucia.
    A placz z byle powodu dorowadza mnie do szalu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ataner, wiekszosc mezczyzn nie wie co robic jak baba sie mazgai:)) Larry tez tlumaczy, bo jakie ma inne wyjscie, zwlaszcza treraz jak ona w ciazy, ale z czasem mu to przejdzie i nawet nie bedzie slyszal:))

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...