Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, June 1, 2012

Kochajmy nasze dzieci

Tak sie zlozylo, ze ostatnio sporo pisalam o homoseksualizmie i dzis jest znow okazja.

Radosna okazja, kolejny krok do przodu.
Pisalam juz, ze mimo iz w osmiu stanach Ameryki zwiazki miedzy ludzmi tej samej plci sa legalne i powszechnie akceptowane, to jednak na mocy Aktu DoMA nie maja one takich samych praw jak malzenstwo. Pisalam tez, ze wlasnie teraz po zajeciu stanowiska przez prezydenta Obame w kwestii malzenstw homoseksualnych, podpisalam petycje w tej sprawie, bo uwazam, ze jest to wielce niesprawiedliwe dla zwiazkow jednoplciowych. Dlaczego malzenstwa heteroseksualne maja prawo do korzystania z przywilejow federalnych i stanowych, a malzenstwa homoseksualne w imie DoMA nie maja tych praw.
Wlasnie wczoraj Sad w Bostonie uznal Akt DoMA za niezgodny z Konstytucja USA!!!
Duze to osiagniecie, czy male?
To zalezy, z ktorej strony patrzymy, narazie male, ale to pierwszy klocek domina, a skoro upadl pierwszy to wiem, ze pojda za nim inne. Pierwszym osiagnieciem bedzie uznanie tych samych praw dla malzenstw homoseksulnych jak i heteroseksualnych przynajmniej w tych stanach, gdzie osobnicy tej samej plci moga zawierac malzenstwa.
To juz duzo, a wierze, ze niedlugo bedzie wiecej.
A narazie w zwiazku z Dniem Dziecka mam apel, jak w tytule kochajmy nasze dzieci bezgranicznie i bezwarunkowo, bez wzgledu na to kim sa.
Kochajmy nawet wtedy kiedy wyrastaja na innych ludzi niz nasze o nich marzenia lub wyobrazenia.

Gleboko polecam wszystkim ten film.

Film o milosci i jej braku, o milosci nie tylko ludzkiej, nie tylko rodzicielskiej, ale i boskiej.
Jestem matka jedynego syna, ktorego bardzo kocham.
Teraz po obejrzeniu tego filmu wiem, ze gdyby byl gejem kochalabym go jeszcze bardziej.

43 comments:

  1. Mocno zabrzmiało....oburzysz się na mnie, ale nie wydaje mi się byś mogła kochać bardziej. Tak samo, bez różnicy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zante, nie oburze sie, bo kto jak kto, ale Ty wiesz, ze ja na oburzaniu sie zle wychodze;P
      Pewnie masz racje, ze nie da sie kochac bardziej, ale nie znajduje odpowiedniejszego slowa na okreslenie tego co chcialaybm powiedziec.
      Kazdy rodzic, a moze tylko matki maja zamontowany na stale System Ochrony Dziecka. Ochrony przed porazkami, przed bledami i dodatkowo ochrony przed zlem jakie moze czychac za zakretem zycia. I o to ostatnie mi chodzi.
      Wyobrazam sobie, ze gdyby moje dziecko bylo homoseksualista/tka to majac swiadomosc, ze jest odrzucane przez czesc spoleczenstwa staralabym sie to nadrobic. Kochajac niejako "z nawiazka" za tych wszystkich, ktorzy rania glownie dlatego, ze sa ignorantami.

      Delete
    2. Szerokie wyjaśnienie..... już rozjaśnia do imentu co miałaś na myśli. Więc teraz cofam, że bardziej nie można;-)))))))))))))))

      Delete
    3. Czasem skrot myslowy wymaga rozwiniecia:)))

      Delete
    4. Hmmm... A ja podtrzymuję, że kochać bardziej nie można ;) prędzej można świadomie częściej to okazywać...

      Delete
  2. dzieki za ten film Star. duzo emocji mnie kosztowal, ale mysle, ze warto go obejrzec...

    ReplyDelete
    Replies
    1. To ja Tobie dziekuje, ze go obejrzalas. Ja tez ogladalam "na raty", bo inaczej sie nie dalo, obraz mi sie rozmazywal przez lzy.

      Delete
    2. I żeby facet pisał: ja też... Normalnie, wstyd mi... ;) [żartuję :)] Film oglądałem jeszcze w marcu... Zastanawiałem się, jak zachowałaby się moja Mama, gdybym wyoutował się (dokonał coming outu) nie w wieku 29, lecz np. 19 lat... Czy nie byłaby jak Mary Griffith... Zaraz pewnie powiesz, że to niemożliwe, że na pewno by tak nie postąpiła... Chyba nie, ale na początku przechodziłaby etap wyparcia i zaprzeczenia faktom, nadziei że się jednak zmienię...

      Szkoda, że Bobby odebrał sobie życie... Nawet w tej chwili się popłakałem, przepraszam.

      Delete
    3. Mateusz, tak jak powiedziala to jedna z osob w filmie, zadna matka, zaden rodzic nie jest zadowolony z tego, ze syn czy corka sa homo. Ale wiekszosc rodzicow na szczescie potrafi to jakos oswoic, pogodzic sie z tym. W koncu milosc rodzicielska jest silniejsza, a przynajmniej powinna byc, bo w przypadku Bobbiego ta milosc zostala skierowana w zla strone.

      Delete
  3. I właśnie zorganizowałaś mi dzisiejszą nockę z tym filmem:)
    A oglądałaś "Wszystko w porządku?" Tak dużo się mówi o wychowywaniu dzieci w związkach homoseksualnych, myślałam, że ten film zaspokoi moja ciekawość, jaki wpływa na dzieci ma dorastanie właśnie w takim modelu rodziny. Wymieniony przeze mnie film nie zaspokoił mej ciekawości. Czy znasz coś o podobnej tematyce?
    I piękne życzenia na DD. Przede wszystkim akceptujmy i nie zapominajmy, że dziecko to człowiek i ma swoje prawa...przede wszystkim do bycia sobą, choć niekoniecznie musi to być zgodne z oczekiwaniami rodzica.
    Pozdrawiam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie znam "wszystko w porzadku" ale juz odszukalam i zaraz zaczynam ogladac. Jak skoncze to sie odezwe, bo temat na pewno interesujacy.

      Delete
    2. Galopku, obejrzalam film i nie widze w nim nic co mogloby swiadczyc przeciw wychowaniu dzieci przez pary homoseksualne. Zapewniam Cie dokladnie taki sam dramat przezywaja dzieci w rodzinach heteroseksualnych jesli jedno z rodzicow zdradzi drugie. Kwestia poszukiwania dawcy spermy tez jest moim zdaniem zjawiskiem naturalnym, wiekszosc dzieci adoptowanych kiedys chce poznac biologicznych rodzicow. I skutki tez sa rozne.
      Nie znam filmow o podobnej tematyce, bo ja w ogole jakas nie filmowa jestem, a Modlitwe dla Bobbiego obejrzalam, bo ktos polecil na swoim blogu.
      Swoja droga dziekuje za polecenie Wszystko w porzadku, bo naprawde bardzo mi sie ten film podobal.

      Delete
    3. W filmie te dzieciaki są już duże...chciałabym film, który pokazywałby ich dzieciństwo,szczególnie chłopca, który jest wychowywany przez dwie matki i bez ojca ( nie chodziło mi, że kobiety mają w związku problemy, bo tak jak pisałaś w rodzinach hetero też one są)...film również uważam za udany :)
      Pozdrawiam :)

      Delete
    4. Rozumiem. Trudno mi sie wypowiedziec, bo teoretycznie to wiele dzieci jest wychowywanych przez jedno z rodzicow, na skutek rozwodu czy smierci drugiego rodzica. Sa dzieci wychowywane w domach dziecka, zupelnie bez rodzicow, a tylko pod opieka opiekunow z urzedu, dla ktorych de facto jest to praca i nawet nie powinni sie angazowac emocjonalnie. Mysle, ze to wszystko zalezy od indywidualnych okolicznosci. Tak samo jak ta sama para rodzicow posiadajaca troje czy czworo biologicznych dzieci moze wychowac troje na porzadnych ludzi a jedno bedzie kryminalista, tak samo moze sie to zdarzyc w przypadku rodzicow tej samej plci. Bywaja ojcowie, ktorzy sa przez wieksza czesc zycia dziecka nieobecni np. marynarze i matka musi wychowac syna, bo przeciez nie ma mozliwosci wyslac go z ojcem. Nie sadze, zeby tu mozna bylo ustalic jakies reguly, kazdy przypadek trzeba rozpatrywac idnywidualnie. I statystyki beda prawdopodobnie bardzo podobne tak w rodzinach homo jak i hetero.
      buziam:**

      Delete
  4. Nie mogę teraz oglądać tego filmu, bo padam na pysk po całym tygodniu. :-( W relacjach z synami stawiam na miłość, choć czasami targają mną zgoła inne emocje - ale pewnie też dlatego, że są związane właśnie z miłością matczyną...

    ReplyDelete
    Replies
    1. KO, jak bedziesz mogla to obejrzyj jednak ten film. Milosc nie zawse jest interpretowana i kierowana we wlasciwy sposob i tu sie zaczyna problem. Matka w tym filmie tez kocha... a mimo to.

      Delete
    2. Dokładnie... To jej miłość doprowadziła jego życie do tego, co się stało... (tj. tak jak napisałaś, ona naprawdę kochała syna).

      Delete
  5. straszne jest to, że religia ogłupia permanentnie, a mimo to wciąż tak wielu ludzi jest religijnych w cywilizowanych krajach. Jeszcze bardziej straszne jest to, że chłopcy i dziewczęta, którzy przyznają się do swoich preferencji seksualnych, powszechnie uznawanych za 'inne', jakby sami sobie wypalali piętno i naznaczali siebie jako 'gorszych'. ('Miłosierdzie' tzw. boże rzeczywiście nie zna granic!) To piętno tak ciąży na nich, iż nie są w stanie z nim żyć. Od braku wsparcia najbliższych do tragedii jest malutki krok. Potem jest już na wszystko za późno. Co z tego, że matka się przebudziła, gdy już syna straciła. Co z tego, że innym pomagała, a nie potrafiła wesprzeć własnego dziecka. Nie przemawia za bardzo do mnie to, że czyni dobrze dla podobnych ludzi do jego syna, bo czyni po czasie.
    Film nie dla mnie, bo za bardzo przeżywam każdą głupią i niedojrzałą miłość rodzicielską, ale obejrzałam. Trzeba takie filmy oglądać i oswajać się z tą tematyką na wszystkie możliwe sposoby, bo podobne sytuacje mogą zdarzyć się każdemu z nas.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, film jest ciezki, to prawda. Obejrzalam, bo bardzo chcialam, ale przyznaje, ze zrobilam to w czesciach.
      Wiesz, ja mam wrazenie, ze to nie homoseksualisci wypalaja sobie pietno. To pietno jest wypalane przez ludzka niewiedze i ignorancje, czesto przez rodziny i to jest najbardziej przykre.
      Homoseksualista rodzi sie w heteroseksualnej rodzinie, od malenkiego dziecka bedac wychowany w warunkach hetero, nie zna innego modelu rodziny. W momencie kiedy zaczyna dojrzewac dostrzega, ze cos jest z nim/nia nie tak i tu zaczyna sie problem. Jesli dodatkowo takie dziecko wie, bo wczesniej mialo okazje slyszec negatywne opinie na temat homoseksualizmu wypowiadane przez swoich najblizszych, nie pozostaje mu nic innego jak ukrywanie sie.
      Mysle, ze Ty tez pamietasz, bo ja pamietam jak ciezki jest okres dojrzewania, jak ciezko poradzic sobie ze zmieniajcym sie cialem, jak ciezko nadazyc za wlasna psychika, jak ciezko wreszcie miescic sie w ramkach spolecznej akceptacji. To jest wiek, kiedy mlody chlopak czy dziewczyna za wszelka cene chca byc tacy jak ich rowiesnicy, to wlasnie dlatego zaczynaja sie czesto pierwsze doswiadczenia z papierosami, alkoholem, teraz narkotykami i rowniez pierwsze doswiadczenia seksualne.
      Robi sie to wszystko po to, zeby sie nie wyrozniac.
      Latwo jest sie wpasowac w te ramki jesli jest sie heteroseksulanym, ale homoseksualni maja duzo gorzej. Oni musza sobie poradzic z faktem, ze sa inni, najczesciej nie maja nikogo komu moga zaufac, zeby sie zwierzyc bez zagrozenia, ze zostanie sie odrzuconym.
      Jak ciezko jest przezyc odrzucenie przez przyjaciol, kolegow i kolezanki ze szkoly tak 1000 razy ciezej jest przezyc fakt, ze odrzucic moze rodzina, ojciec, matka, rodzenstwo. Rodzi sie wtedy poczucie bycia gorszym, poczucie winy, ze nie jest sie w stanie dorownac oczekiwaniom najblizszych... Czasem mysle, ze jestem w stanie wyobrazic sobie co czuje taki mlody czlowiek, ale wiem, ze to nie prawda. Tego nie mozna sobie wyobrazic, to mozna tylko przezyc.
      Troche inaczej tez podchodze do tej matki, ktora co prawda nie umiala pomoc wlasnemu dziecku, a teraz pomaga innym.
      Rozumiem, ze ta kobieta obwinia siebie za smierc syna, znow probuje sobie wyobrazic jak to musi byc ciezko.
      Bez wzgledu na to co by teraz nie zrobila, nie moze cofnac czasu i juz nic nie przywroci synowi zycia.
      Jedyne co moze zrobic, aby jego smierc nie poszla na marne, to wlasnie pomagac innym.
      I moim zdaniem, dobrze ze to robi.
      Fakt, po czasie, w przypadku Boobiego, ale nie za pozno dla innych i to jest wazne w mojej ocenie.
      Na koniec, masz racje, taka sytuacja moze sie zdarzyc kazdemu z nas. Homoseksualisci rodza sie w heteroseksualnych rodzinach, a wiec moze to dotyczyc kazdego.

      Delete
    2. Ups, pominelam w tym wszystkim sprawe religii. Moim zdaniem problem z wiekszoscia religii i kosciolow polega wlasnie na tym, ze interpretuja Biblie z punktu widzenia winy, kary i co za tym idzie nienawisci.
      A tymczasem Bog ma byc miloscia.
      Jesli Bog jest miloscia, to kocha kazdego czlowieka, rowniez geja i co do tego nie mam zadnych watpliwosci.
      No ale ja jestem niewierzaca.
      Ech...

      Delete
    3. Co do boga, ponieważ wg mnie jest li tylko wytworem ludzkiej wyobraźni, ten temat dla mnie osobiście nie ma znaczenia, ale, jak napisałam, dla milionów jest podstawą... (nie)myślenia.
      Co do piętna, rzecz jasna, że nie homoseksualista, w którym winy nie ma, ale chore, nietolerancyjne, niedouczone, złe etc. otoczenie go napiętnuję. Pisałam w kontekście tego, że przychodzi taki czas, iż homoseksualista dusi się ze swoją innością, bez względu na konsekwencje ma potrzebę ogłoszenia/przypomnienia światu, że jest człowiekiem, kocha, czuje, chce być kochanym i wtedy ujawniając całą prawdę o sobie często wypala sobie na czole - 'tak, jestem gejem/lesbijką i nic/nikt tego nie zmieni' - co staje się, i wcale nie tylko przysłowiowym, gwoździem do trumny. Dosłownie. I w takim ujęciu jakby sami siebie otagowują. Milcząc nadal byliby uznani za swoich, za 'normalnych'. Hipokryzja staje się jakby społeczną cnotą. Świat stacza się.
      ------------
      Generalnie jestem oszczędna w słowach - pisanych i mówionych, a dyskusja poprzez komentowanie, jakkolwiek ciekawa, niestety nie jest łatwa. Często skróty myślowe użyte przez autora powodują odebranie jego myśli w odmiennym kontekście niż zamierzony.
      Miłej soboty:)

      Delete
    4. i jeszcze wrócę do matki - oczywiście lepiej robić cokolwiek, niż nic nie robić. Ale ta śmierć nie powinna mieć nigdy miejsca i winię za nią w szczególności ponosi własnie ona. Tej winy nic nie przykryje. Ja nie jestem miłosierna. Oczywiści jest to wyłącznie moje zdanie.

      Delete
    5. Ivo, czytam i widze, ze myslimy tak samo, tylko z innej strony:)) To jest wlasnie niedoskonalosc slowa pisanego.

      Przy okazji, bo jak juz jest okazja, to ja wykorzystam;)
      Widzisz ja bylam wychowana w rodzinie katolickiej, wiec we mnie gdzies tam siedzi pewnie "cien" tego. Pozniej jak juz sie ze tak powiem wyzwolilam, to przeszlam przez faze spirytualizmu, a to tez wiara w COS, co w jakims sensie kieruje porzadkiem swiata. Mozna to sobie roznie nazywac, Sila Wyzsza, Bog, czy... no nie wiem... krzeslo?
      Tak czy inaczej, bardzo czesto mi sie zdarza, ze uzywam slowa "Bog" wlasnie w takim kontekscie.
      Nawet jesli ja sama nie wierze w istnienie Boga, jako tego pana z dluga broda, ktory rezyduje na ktorejs chmurce, to skoro sa ludzie, ktorzy wierza a wiara mowi, ze "Bog jest miloscia" nie moge pojac skad w tych ludziach tyle nienawisci.
      Buziaki:***

      Delete
    6. myślę, że ludzie wychowani tak jak Ty, a potem obierający słuszną dla sobie drogę światopoglądową - inną od tej wpajanej od małego, niestety są skażeni zakorzenionymi w nich niektórymi elementami dawnej wiary. Myślę, że ze skutków indoktrynacji nie można się wyzwolić całkowicie. Sądzę, iż o wiele łatwiej jest mi być niewierzącą, niż Tobie. To co dla mnie jest naturalne, oczywiste, oparte na rozumie, racjonalnym podejściu do świata, wg mnie może nigdy takim nie być dla osoby, która z wiary doszła do niewiary. Mam nadzieję, że rozumiesz co mam na myśli?
      Wiele osób upatruje w ateistach całe zło świata. Nie rozumiem tego, bo dla nich sam człowiek jest jakby mniej ważny (a nawet nie jest ważny) od religii/wiary. Ja potrafię dostrzec w wierzącym - człowieka, wiedząc, że wśród nich jest też tyle kanalii... Nie generalizuję. Wierzący często patrzy na ateistę jak na jakieś zjawisko nie z tej ziemi. Sama nieraz poczułam to.
      Buziaki:)

      Delete
    7. Alez oczywiscie, ze rozumiem i przyznaje Ci racje. W koncu pierwsze 17 czy 18 lat zycia przezylam jako osoba moze nie tyle gleboko wierzaca co praktykujaca. Tak naprawde wierzaca to bylam chyba do ok. 12-tego, moze 14tego roku zycia. Potem nastapil okres kiedy skonczyla sie wiara, ale dla "swietego spokoju" szlam do kosciola, bo tego oczekiwala rodzina.
      Wiesz troche glupio jest sie sprzeczac pod tym katem z wlasna babcia, ktora sie kocha;)) Dlatego jak sie rozeszlam z mezem (22 lata) i babcia mi co niedziele powtarzala, ze powinnam isc do kosciola to zawsze mowilam "moze w nastepna niedziele". Ale przeciez moj syn przystapil do skaramentu I Komunii kiedy ja mialam 30 lat i tez bylam w kosciele.
      Tak naprawde to dopiero jak wyjechalam z Polski moglam sobie pozwolic na bycie soba w sposob satysfakcjonujacy mnie a nie "zeby nie sluchac gadania":)
      Oczywiscie, ze w czlowieku to gdzies siedzi i nawet jak sie nie wychyla w sposob swiadaomy, to wyglada od czasu do czasu zza rogu podswiadomie.
      Ja tez nie generalizuje, zdaje sobie sprawe, ze tak wsrod wierzacych jak i niewierzacych sa ludzie, a ludzie to nie tylko dobrzy ludzie ale i kanalie:))
      Wiara nie czyni czlowieka w zaden sposob lepszym od innego czlowieka.

      Delete
    8. "Rodzi sie wtedy poczucie bycia gorszym, poczucie winy, ze nie jest sie w stanie dorownac oczekiwaniom najblizszych."

      Ależ mnie bezbłędnie rozgryzłaś... :(

      Delete
    9. [[Mateusz]] jestem matka, bylam kiedys dzieckiem takie emocje sie pamieta;)

      Delete
  6. Obejrzałam, zryczałam się jak durna (nie mów nikomu, bo się wyda ;) ).
    A tak zupełnie na poważnie, nie wiem jak jest w USA, ale ja, mając 24 lata i obecnie studiując z 20-latkami w tym roku raz już usłyszałam od jednego kolegi, jak to by gejów wieszał na drzewach, a od drugiego - w odróżnieniu od tego pierwszego - głęboko wierzącego, że on nic do nich nie ma, ale wywiózł by ich wszystkich na wyspę, co by sobie tam wymarli.

    Za każdym razem, jak słyszę coś takiego, włos mi się jeży na głowie. Ja rozumiem obawę przed odmiennością, ale skąd do jasnej cholery ta cała nienawiść? I to właśnie ona przeraża mnie o wiele bardziej, niż to, że ktoś jest homoseksualistą.

    Strasznie to refleksyjne. Ale kurcze po tym filmie, to się inaczej nie da jednak...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ruda, glupota i ignorancja sa bezgraniczne, a wiec sa wszedzie. Moze nawet jutro wstawie filmiki z wypowiedziami dwoch pastorow z North Carolina na temat homoseksualizmu. Wlos sie jezy nie tylko na glowie.
      Tez nie wiem skad sie bierze ta nienawisc, wiem natomiast gdzie jest podgrzewana. Tez nie widze zadnego zagrozenia w homoseksualizmie, widze za to ogromne zagrozenie ze strony ludzi, ktorzy sa zdolni do takiej nienawisci.

      Delete
    2. Jeśli się mogę wtrącić jako ten najbardziej NIEobiektywny ze wszystkich... I właśnie dlatego trzeba o tym mówić, także tutaj, w Polsce. Skoro ludzie boją się diabła w szafie, to trzeba ją otworzyć i pokazać, że to nie diabeł, tylko piękne drewno pod wpływem wilgoci/temperatury hałasuje. Skoro ludziom wydaje się, że można wszystkich homoseksualistów gdzieś wywieźć i przez to nie urodzi się żaden nowy gej lub lesbijka, to trzeba o tym mówić i rozmawiać, w rodzinie, wśród znajomych... Jeśli tak dużo w moim kraju gejów i lesbijek musi się ukrywać, bo sam się ukrywam, to trzeba albo ujawnić się (w pełni rozumiem tych, którzy nie mają tej odwagi; ostatnio ujawniłem się pierwszej Osobie i doskonale wiem, ile wymaga to odwagi i stresu), albo Inni Dobrzy Ludzie powinni mówić za nich. Dzięki, Stardust!

      Delete
  7. Jedna znana mi osoba kiedys powiedziala cos, co mnie z kolei zjezylo wlosy wszedzie - ze chcialaby, zeby jej syn (niejedyny) byl gejem, bo jedyna kobieta, ktora gej kocha jest jego matka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czarownico, coz moge powiedziec? Tez ciekawy przypadek, ale mysle, ze psychiatria zna takich wiele. Sa przeciez rodzice, ktorzy wspolzyja ze swoimi dziecmi. I TO jest dopiero (moim zdaniem) zboczenie.

      Delete
  8. Dziękuję Star.... zryczałam się jak bóbr, obejrzałam w całości... na zawsze pozostanie w mej pamięci. Nie dane mi jest (jak do tej pory) macierzyństwo, ale uważam, że miłość rodziców do dziecka powinna być bez względu na wszystko i ponad wszystko. Sobota upłynie mi na tzw. dumkach o życiu...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwdola, dziekuje, ze obejrzalas:) Rzadko mi sie zdarza, zeby polecac ksiazki czy filmy, ale ten jest uwazam wyjatkowy.

      Delete
  9. "Nawet jesli ja sama nie wierze w istnienie Boga, jako tego pana z dluga broda, ktory rezyduje na ktorejs chmurce, to skoro sa ludzie, ktorzy wierza a wiara mowi, ze "Bog jest miloscia" nie moge pojac skad w tych ludziach tyle nienawisci.
    Buziaki:***"

    Też starałem się to zrozumieć, ale od jakiegoś czasu przestałem i uznałem to za kolejną rzecz, której nie jestem w stanie ogarnąć.
    Film mnie mocno przycisnął i zauważyłem, że robię się coraz bardziej miękki przy cięższych tematach. Już myślałem, że nie dam rady obejrzeć do końca.
    Nie wiem dlaczego, ale przyszła mi do głowy druga grupa ludzi, która jest nie mniejsza i też często chowa się ze swoim problemem we własnych mieszkaniach. Myślę tu o ludziach niepełnosprawnych, tak fizycznie jak i psychicznie, i określenie niepełnosprawni uważam za bardzo umowne, ale inne mi nie przychodzi do głowy, choć mam świadomość, że sam bywam nieraz bardziej ograniczony od tych ludzi. O tych ludziach też wiemy mało choć trochę jakby to się zmienia na szczęście.
    Matka z tego filmu robi jedną bardzo ważną rzecz, nie tkwi w błędzie i szuka odpowiedzi. Jak wiadomo, "errare humanum est", ale prawdziwym problemem jest tkwienie w błędzie.
    Dzięki Star za film.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jerzy, dziekuje za mily komentarz:)
      Nie wiem jak wyglada sprawa niepelnosprawnych teraz w Polsce. Ale pamietam, ze te prawie 28 lat temu jak przyjechalam do Stanow to uderzylo mnie, ze tutaj niepelnosprawni tak umyslowo jak i fizycznie sa widoczni. Fakt, ze np. jest ciezko poruszac sie na wozku inwalidzkim w nowojorskim metrze, bo tylko niektore stacje, te ktore zostaly niedawno prze- lub rozbudowane maja windy, ale tak poza tym to praktycznie osoba korzystajaca z wozka ma mozliwosc wszedzie sie dostac. Podobnie z niesprawnoscia umyslowa, ludzie i dzieci z syndromem Downa, autysci sa widoczni. Teraz to juz dla mnie normlane, ale na poczatku dziwil widok 12 osobowej grupy takich ludzi wsiadajacych do pociagu czy autobusu tylko pod opieka jednej osoby. Podobnie zreszta z gluchoniemymi, czy niwidomymi, tych drugich bardzo czesto spotyka sie w srodkach lokomocji miejskiej w wiekszosci przypadkow z psem-opiekunem.
      Mam klientke, ktorej corka urodzila sie gluchoniema, teraz ma chyba 14 lat. Od kilku lat chodzi do normalnej szkoly i radzi sobie bardzo dobrze, dodatkowo uprawia rozne sporty, ma pelne czynne zycie.
      A przeciez jeszcze jak ja bylam dzieckiem, to wstyd nawet przyznac, ale wytykalo sie takich palcem. Nic dziwnego, ze moi sasiedzi trzymali swoja corke w domu ogrodzonym wysokim plotem, zeby jej nawet nikt nie widzial.
      Przykre to jest, ale czlowiek bywa okrutny.
      Dobrze, ze to sie zmienia.
      W Polsce znam (wirtualnie) kobiete, ktora samotnie wychowuje syna na wozku inwalidzkim i ostatnio wyczytalam na forum, ze chlopiec uczeszcza do szkoly gastronomicznej. Takie przyklady ciesza i dobrze, ze jest ich co raz wiecej.
      Milego weekendu:)

      Delete
  10. W Polsce też bariery architektoniczne są usuwane dość skutecznie jak słyszę i trochę widzę, ale ja mam na myśli tych ludzi, którzy z tych dobrodziejstw nie mogą skorzystać, bo nikt do nich do domu nie dotarł i nie powiedział im, że Świat tez do nich należy. To chyba tą samą kobietę znamy. Pewnie jeszcze z WŻ :)
    Miłego weekendu też życzę Tobie i Wspaniałemu :)

    ReplyDelete
  11. W Polsce też bariery architektoniczne są usuwane dość skutecznie jak słyszę i trochę widzę, ale ja mam na myśli tych ludzi, którzy z tych dobrodziejstw nie mogą skorzystać, bo nikt do nich do domu nie dotarł i nie powiedział im, że Świat tez do nich należy. To chyba tą samą kobietę znamy. Pewnie jeszcze z WŻ :)
    Miłego weekendu też życzę Tobie i Wspaniałemu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, mowimy o tej samej osobie:) I teraz dopiero wiem kim jestes:)) Milo, ze tu zagladasz.
      Masz racje, bariery architektoniczne jest latwiej usunac i pokonac, trudniej jest zmienic mentalnosc i nastawienie ludzi.
      Dziekuje za zyczenia i wzajemnie milego!

      Delete
  12. Nie zgodzę się jedynie ;) z ostatnim Twoim zdaniem: "gdyby [syn] byl gejem kochalabym go jeszcze bardziej". Po pierwsze, to byłoby nie w porządku, bo powinnaś kochać tak samo, bez względu na orientację, niepełnosprawność, zainteresowania czy charakter. Po drugie, tak coś czuję, że masz Dobre Serducho i już bardziej kochać nie można :), ale ciiii nie pokazuj tego Mężowi, bo jeszcze będzie o mnie zazdrosny :P ;) :D :D :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mateusz, haha ja to "kochanie bardziej" wyjasnilam w odpowiedzi na komentarz Zante, bo tak wlasnie czuje;)
      A mezowi chocbym pokazala, to i tak nic nie zrozumie, bo on nie zna polskiego. A poza tym, to moj maz wie, ze ja jestem cichym samozwanczym ambasadorem rownosci homoseskualistow:)) I o Tobie tez juz wie i podobnie jak ja, zyczy Ci wszystkiego najlepszego:))

      Delete
    2. Well, give Him big hugs from a young gay guy living in Poland :) I've got many relatives all over the States, perhaps one year there will be an occasion to meet when I manage to visit your country. Would you like to meet someday? :)

      Delete
    3. Holly crap!!! I didn't come here for a few days, sorry:(
      Of course I would LOVE to meet you!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...