Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, June 4, 2012

Uwaga ta baba kopie

Nie moglam spac, bo mnie Wspanialy nastraszyl wieczorem, a ja jestem tchorz, wiec jak sie nasluchalam glupich opowiesci to mi sie potem snia jakies straszydla. Tak juz mam, ze jak zasypiam z czyms ciezkim, to cala noc zmarnowana.
Wstalam o 4:40, wiem to srodek nocy, ale jak sie juz przebudzilam i zobaczylam, ze Wspanialy wstal to uznalam, ze nie ma sie co meczyc i tez wstalam.
-- A Tobie co? Poduszka za twarda, czy koldra za krotka - powital mnie zdziwionym glosem Wspanialy.
-- Ani koldra, ani poduszka, to Twoja wina.
-- Moja wina? ze niby co?
-- Naopowiadales mi strasznych rzeczy i nie moglam spac.
-- Zartujesz chyba, jakie to straszne rzeczy byly? Sama prawda.
-- Niech Ci bedzie, ze prawda, ale po cholere mnie ta wiedza potrzebna? Wolalabym zyc w nieswiadomosci.
Bo Wspanialy mi wczoraj naopowiadal jak to w jedzeniu nie da sie uniknac zjadania zalazkow zycia roznych owadow i robactwa.
W morde jeza!!! Jeszcze mnie teraz wszystko swedzi jak sobie przypomne, a wyobaznie posiadam, wiec cala noc snilo mi sie jedzenie z lazacym i fruwajacym robactwem.
Brrrrrrrrrrr....
O 9:30 mialam umowiona wizyte u mojego znachora (chiropractor dla niewtajemniczonych) wiec uznalam, ze nie ma sie co cackac tylko trzeba zaczynac zycie, bo jak wiemy z moim zrywem do zycia z rana jest raczej slabiutko. Sam fakt, ze wstalam nie znaczy, ze zyje i wiem kim jestem, ta swiadomosc przychodzi po kilku godzinach.
Pogoda paskudna, lato szlag trafil i akurat jak mialam wychodzic z domu to zaczelo padac.
Trudno, nie cierpie chodzic z parasolka ale jak nie ma innego wyjscia to musze.
U znachora, jak tylko padlam pyskiem na lezanke, to mi sie blogo zrobilo i zanim sie zorientowalam to juz spalam. A znachor ma taki zwyczaj, ze chodzi od pacjenta do pacjenta i zaczyna od trzymania za stopy.
Ja mam laskotki, o czym znachor wie, wiec nawet latem musze przynosic skarpetki, bo nie daj buk nikomu nie wolno dotkac mojej golej stopy pod spodem.
Dzis tez mialam skarpetki i spie sobie jakby nigdy nic i nagle ktos moja stope dotyka, a jak hop i... kopnelam znachora:) Glupio mi sie zrobilo, wiec ja go przepraszam, ze kopnelam, on mnie przeprasza, ze sie nie zorientowal ze spie. Wyprzepraszalismy sie do woli i jakos dalej poszlo.
Wrocilam do domu i zabralam sie za jedna z kuchennych szafek, bo jak wiemy, Wspanialy sprzata, ale szafki to moja dzialka. A ze ja len patentowany, to sobie tak wykombinowalam, zeby sie nigdy nie narobic to od czasu do czasu robie jedna szafke, lub dwie szuflady, a to znow jakas szafe i jakos to idzie bezbolesnie. Szafka nieduza, bo waska, ale dosc gleboka i na szczescie  ma tylko 3 polki, ale za  to pod samym sufitem. Naskakalam sie na drabinke i z drabinki.
I jak tak skakalam to do mnie dotarlo, ze przeciez nie mialam w planie dzis zadnych szafek porzadkowac, to bylo wyraznie podswiadome dzialanie pod wrazeniem wczorajszych opowiesci i snow.
Lepiej nie bede o tym myslec, bo jednak dzis chcialabym sie wyspac.
Tylko co z ta pogoda???
No ja przepraszam, ale czerwiec a tu zimno i deszczowo;/
Dzis bylo tylko 17C jutro ma byc minimalnie lepiej, ale caly tydzien zapowiada sie tak byle jak, do 22C.
Czyzby nas natura chciala ukarac za ta lagodna zime bez jednego platka sniegu?
Zupelnie mi sie to nie podoba...
Jutro mam ciezki dzien, no moze nie ciezki, ale dlugi to lepiej pojde sie z lozkiem przywitac.

22 comments:

  1. Cholero Ty! I po jakiego diabla mi tu o tych robalach brrrr

    ReplyDelete
    Replies
    1. Evita, to sobie wyobraz jak ja sie nasluchalam tego na noc:)

      Delete
  2. nie narzekaj na pogodę, bo co ja mam powiedzieć, gdy w >>> Noc Kultury z soboty z 2/3.czerwca było tylko... 3 stopnie! Nie poddaliśmy się i dokulturalnialiśmy się do 1:00:))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ivo, 3 stopnie!!! OK, juz zamykam paszcze:)) Ale jestes dzielna, ze sie nie poddalas!!

      Delete
    2. no co Ty, od czerwca do czerwca czekam, by tę - kolejną - noc pełną zabaw przeżyć. Taka ilość młodych ludzi, krzyk, radość, muzyka, improwizacje etc. to mnie kręci:))) Nawet gdyby minus był to byśmy poszli, bo to także dla nas:)

      Delete
  3. Mnie tez... sie nie podoba!!! Zimno i u nas. Ludziska nagrzeszyly i oto rezultat....
    Zycze sloneczka, ciepelka i samych radosci

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inko, to znaczy na calym swiecie cos sie spitolilo. Ale chyba przetrwamy;)) Buziaki i rowniez slonca zycze.

      Delete
  4. Ja po terapii wstrząsowej -odcinek Indiany z robalami (brrr) -( mój wrzask w kinie sprawił,że Sołtys poważnie zastanawiał się nad oświadczynami:)!!!) jakoś teraz podchodzę do żyjątek spokojnie.A pajączki wręcz lubię;)
    Ale żeby znachora kopać? niu niu :))
    Zimno i u nas! Psiakość!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Misiu, to niezle dalas w tym kinie:))) Ja sie pajakow tez nie boje i takie pelzajace robale owszem sa obrzydliwe, ale nie atakuja z nienacka. Najgorsze to te furwajace dla mnie, bo nigdy nie wiadomo skad sie to pojawi i gdzie przyatakuje:)

      Delete
    2. no, ja tylko bzykające unieszkodliwiam - czym się da!

      Delete
  5. To teraz salata bedzie pod nikroskopem myta:),albo nie,kiedys sobie ogladalam wode z kranu pod mikroskopem,oj dluuuuugo pilam wode tylko mineralna:))))).Dobrze ze tej mineralnej nie wzielam pod lupe ,wtedy jak nic uschlabym z pragnienia:)
    Nie przeszkadzaja mi robaczki w trawie ,ale swiadomosc ze moglabym jakiegos gonokoka polknac AAAAAAAAAA!!!!!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Maga, salata salata i tak nawet jak kupie te myta to tez wiruje i przegladam kazdy listek. Ale chodzi tez o takie "ukryte" robactwo np. w produktach z maki. Nie widac tego a jest. Bleeee...

      Delete
  6. A ja tam obsesyjnie boje sie/brzydze....myszy!Robaczki mi nie takie straszne za to wczoraj w garazu przeleciala mi malutka myszka pod nogami (mieszkamy kolo rezerwatu przyrody i mamy duzo tzw "wild life")i tak zaczelam wrzeszczec i skakac jak kto psychiczny!Mialam podobne problemy z zasnieciem, bo sobie te myszke wyobrazalam lazaca po mnie jak spie! Ja nie wiem jak ludzie moga miec myszy w domu i spokojnie w nim spac???

    ReplyDelete
    Replies
    1. Moniko, mam to samo z myszami. Kiedys juz chyba pisalam, ze mielismy mysz kilka lat temu, to sie o malo nie wyprowadzilam. Do mojego biura (tam sie mysz pokazala i zostala zlapana) nie wchodzilam przez miesiac;))) Wspanialy wreszcie nie mial wyjscia i musial znalezc te dziure, przez ktora sie dostala i zamurowal. Od tamtej pory jest spokoj.

      Delete
  7. :) mam nadzieję, że ten długi dzień był bardzo miły :) bez strasznych informacji :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. MM, dzien byl calkiem przyzwoity, chociaz zaczal sie przygoda w autobusie, ktora jeszcze mnie trzepie jak pomysle, ale napisze o tym moze jutro. Chyba nie da sie tak calkiem bez emocjonalnych wrazen;))

      Delete
  8. no ktoś kiedyś badał ile robaczków połykamy w ciągu życia :-)
    sama pamiętam przypadek jak na karuzeli krzyczałam do kumpeli " Ania kakaja ty ptica i ona chcąc odpowiedzieć otworzyła paszczę i połknęła jakieś latające stworzenie :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zmorko, 10 lat temu spedzilam lato na motocyklu z kumplem i mialam kask z szyba na cala twarz. Jak wracalismy z wycieczek to mi skora cierpla jak mylam kask i widzialam czego nie polknelam dzieki tej szybie;)))

      Delete
  9. Brrrrrrrrrr... u nas też zimno. palę w kominku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzis juz bylo troche lepiej, ale to ciagle malo. Na szczescie zapowiadaja ladny i cieply weekend. Zobaczymy.

      Delete
  10. Iii tam! Chemia w strawie gorsza...

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...