Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 8, 2017

Wrzuc na luz i napij sie wina

Taka rade dostalam od nowo poznanej ciotki mojego meza zaraz na poczatku Tatkowej imprezy.
Ale nie mozna zaczynac opowiesci od srodka, wiec wracam do poczatku.
Jadac do Tatka mielismy juz pelny bagaznik roznych rupieci, glownie dekoracji, papierowych talerzy, dwa rodzaja kubkow (do zimnych i goracych napojow), troche elementow dekoracyjnych, ktore zamowilam wczesniej, na wszelki wypadek spakowalam tez kilka kuchennych gadzetow dla ulatwienia sobie zycia.
Ale na miejscu bylo rowniez wiele jeszcze do zalatwienia.
Na poczatek nasz Jubilat zachowywal sie przyzwoicie, czyli sie nie wtracal, a nawet zapytany czy ma jakies specjalne zyczenia odpowiadal:
-- Nie, zrobicie jak chcecie i na pewno bede zadowolony. 
Zyc nie umierac, tak wiec pojechalismy po pozostale zakupy typ obrusy i inne duperelementy. Nawet co do jedzenia nie mial zadnych oczekiwan, ja co prawda chcialam skrzydelka na ostro, bo to popisowe danie Buffalo, ale Wspanialy mnie szybko odwiodl od tego zamiaru.
-- Skrzydelka przy starszych ludziach i dzieciach to kupa balaganu. Jak wiesz musimy tez po imprezie posprzatac sale i ja nie mam zamiaru zbierac kosci po podlodze ani tejze podlogi myc. 
Przyznalam mu racje i skonczylo sie na pizzy oraz kanapkach do tego trzy rozne salatki, wiadomo tort i kupa ciastek upieczonych przez jedna z zaprzyjaznionych kobiet.
Z tym, ze oczywiscie tych kanapek i pizzy zamowilismy w ilosciach nie do przejedzenia, bo ludzi bylo jak sie okazalo tylko 68 osob a kanapek Wspanialy zazyczyl sobie 74 sztuki, natomiast pizzy az 96 kawalkow.
Nic to, wazne, ze nie braknie pomyslalam i umowilismy dostawe zarcia na godzine 15ta, bo impreza miala sie zaczac o 14tej wystepem trzech spiewaczek.
Salatke usiekalam rowniez w ilosci hurtowej, czyli malego wiaderka:)

Oto zdjecie salatki juz w dniu imprezy jak sobie grzecznie czekala w lodowce:


Wyglada to calkiem skromnie dopoki Wam nie powiem, ze ten pojemnik miesci 18 litrow:)
W dniu imprezy Junior i Meaghan przyjechali o 11tej zeby pomoc w dekorowaniu sali. Na szczescie na nich zawsze mozna liczyc i poszlismy wszyscy na dol. Roboty bylo troche, bo jednak trzeba bylo przestawic czesc stolow, nakryc je itp. itd.
Ledwie zabralismy sie do roboty jak pojawil sie Tatek.
Siadl i zaczal "doradzac" co mnie oczywiscie wkurwilo:))
-- Tato, idz na gore, zdrzemnij sie, obejrzyj cos w telewizji.. - probowalam grzecznie zasugerowac, ale niestety nie zadzialalo.
A ja nie chcialam go tam miec, mimo, ze impreza nie byla niespodzianka to uwazam, ze jednak jakis drobny element zaskocznia jak dekoracja sali jest calkiem na miejscu.
-- Ale co ja bede tam sam robil? Nie chce mi sie spac. 
Wreszcie sie wkurwilam do bialosci i stwierdzialam, ze jak bede potrzebowac doradcy to kogos zatrudnie i to na pewno nie bedzie on. O dziwo wstal i skierowal sie do wyjscia.
-- A moze on sie obrazil? - zapytala Meaghan.
-- Nie przejmuj sie, jak sie obrazil to sie odobrazi a my robmy to co mamy robic. 
I tak szybciorem przestawilismy stoly, nakryli obrusami, ustawili na kazdym jakies tam sztuczne kwiatki, ktore i tak sa na wyposazeniu sali, wiec nie bardzo bylo co z nimi zrobic, a przydaly sie idealnie do przywiazania balonow i tak w ciagu nie calej godziny sala wygladala tak:








Na kazdym stole ustawilysmy miske z preclami i chipsami, bo to niestety popularne wsrod tamtejszych ludziow a i chcialam, zeby mieli cos na zab w czasie koncertu.
Taki byl plan, po prostu nie chcialam zeby ludzie krecili sie po sali za jedzeniem w czasie koncertu.
Niestety nie zawsze plan dziala tak jak czlowiek by chcial, ale o tym potem.
Teraz ja musialam isc na gore, zeby sobie narysowac troche urody i sie przebrac.
Tatek siedzial w swoim fotelu, cmoknelam go w policzek i zapytalam:
-- Gniewasz sie? 
-- O co? 
-- No, ze Cie tak wygonilam... 
-- Nie... nie gniewam sie, ale ja chcialem zobaczyc jak to wyglada... no wiesz chcialem w tym uczestniczyc... 
-- Narazie to nie ma tam nic dla Ciebie, bedziesz uczestniczyl jak przyjdzie pora. Zapewniam Cie, ze bedziesz najwazniejszym uczestnikiem. 
-- No, ja wiem... ale... 
-- Ale? Zawsze jest jakies ale. Pamietasz 10 lat temu nic nie wiedziales i wszystko bylo dobrze. 
-- No tak, ale 10 lat temu to byla niespodzianka... 
-- Wiem, teraz nie jest, co nie znaczy, ze musisz wszystko wiedziec.. 
-- No dobrze, co ja sie bede z Toba sprzeczal i tak wiem, ze wszystko zrobicie najlepiej - nareszcie sie poddal.
I w tym momencie przyszedl na gore Wspanialy, bo on jeszcze musial wziac prysznic i sie przebrac.
Jak tylko poszedl do lazienki to Tatek zaczal na nowo:
-- To ja teraz pojade na dol... 
-- A po co? 
-- Bo jak Wy oboje jestescie tutaj to tam nikogo nie ma... 
-- Nieprawda, jest Junior i Meaghan. 
-- Ale oni nie znaja wszystkich gosci i jak ktos przyjedzie wczesniej to co bedzie? 
-- Na Boga jeszcze nie ma 13tej, nikt nie przyjedzie tak wczesnie, a po za tym to Junior i Meaghan moga nie znac gosci ale oboje mowia po angielsku, wiec zawsze moga zapytac. 
Na szczescie w tym momencie Wspanialy wyszedl z lazienki, wzielam go za fraki i pociagnelam do tatkowej sypialni.
-- Co Ty chcesz ode mnie? - zapytal zdezorientowany.
-- Nie boj sie nic z tych rzeczy, ktore Ty chcesz - rozesmialam sie - Tylko blagam zrob cos z ojcem. 
-- Co sie dzieje? O co chodzi? 
Kuzwa jak oni nigdy nic nie lapia w locie...
-- Nic sie nie dzieje, on sie upiera isc na dol, a ja nie chce zeby tam byl jak przyjedzie Dough z tymi spiewajacymi kobietami i zaczna rozstawiac sprzet, bo to zepsuje cala niespodzianke jaka jest ten koncert. A ojciec sie upiera, ja juz nie mam argumentow, najchetniej przywiazalabym go do tego fotela. 
Zalapal.
Poszedl do Tatka i kategorycznie stwierdzil, ze ten nie ma prawa wstepu na sale nie wczesniej niz na 5 minut przed oficjalna godzina rozpoczecia imprezy.
I juz byl spokoj.
Niestety na 20 minut przed 14ta ja zjechalam na dol i byl tam juz Dough, ktory mi oznajmil, ze z powodow niezaleznych od niego spiewajace panie owszem przybeda ale z polgodzinnym opoznieniem.
I tak to caly moj misterny plan wzial w leb.
Tatek wkroczyl na sale posilkujac sie swoja nowa zabawka (balkonikiem) na dwie minuty przed 14ta. Tak naprawde to ten balkonik jest mu niepotrzebny (jeszcze) bo doskonale radzi sobie z laska, a ponoc "miewa dni, kiedy laska nie spelnia zadania" no to dostal balkonik i sie cieszy. Balkonik zostal wyposazony w dzwonek rowerowy i Tatek jest juz caly w skowronkach:))
Chociaz tyle... odetchnelam z ulga.


Tuz przy wejsciu jego przyjaciele przyozdobili go tym kapeluszem. Koszulke okolicznosciowa, specjalnie na 90te urodziny dostal od Juniora i Meaghan.
A tak sie prezentuje kapelusz z bliska:


Kapelusz jest prezentem od grupy przyjaciol, z ktorymi Tatek jezdzi do kasyna i jak widzicie ma dookola pozatykane pieciodolarowki, to jest fundusz wspomagajacy na wycieczki w kasynie:) Jest tego bylo nie bylo dokladnie $90 wiec na jedna wyprawe na pewno mu wystarczy.
Przyznaje, ze to byl fantastyczny pomysl i bardzo mi sie ten kapelusz spodobal.
Oczywiscie przez to opoznienie spiewaczek, cala impreza mi sie wykoleila. Na poczatku zrobilam jeszcze kilka zdjec:





W sumie to te wszystkie zdjecia zrobilam w czasie wystepu, ktory sie podobal nie tylko starszym ale i najmloszym uczestnikom uroczystosci:



A tak wygladaly panie piosenkarki:


A tu juz pozujace z niebowzietym Tatkiem:



Jak juz na sale wjechalo jedzenie to mi sie wszystko wysmyknelo spod kontroli i wtedy wlasnie nowopoznana ciotka Wspanialego z Florydy powiedziala do mnie:
-- Wrzuc na luz i napij sie wina. 
Poszlam wiec grzecznie za jej rada i nawet troche dalej bo poprosilam Juniora, ktory wlasnie pojawil sie w zasiegu mojego wzroku zeby powiedzial Meaghan, ze potrzebuje wspomagania:)
-- Nie rozumiem, jakiego wspomagania? - zapytal Junior.
-- Ty moze i nie rozumiesz, ale Meaghan na pewno wie o co chodzi wiec tylko jej powiedz. 
I wiadomo za chwile u mojego boku pojawila sie Meaghan gotowa do dzialania.
Poszlysmy wiec "za stodole" i zapalily siano:))) niewiele bo tylko dwa dymki, ale to wystarczylo.
Po takim wspomaganiu juz mi bylo tylko dobrze i wszystko jedno co sie dzieje.
Dopiero jak podeszla do mnie kuzynka Wspanialego Nancy z meldunkiem, ze juz towarzystwo gotowe do tortu to ruszylam dupe:)
A tak wygladal tort, ktory byl dzielem wlasnie Nancy:




Na zdjeciu powyzej po lewej stronie ciotka Mary ta od dobrych rad i po prawej sasiadka Tatka Bonnie, jedyna osoba z budynku zaproszona na oficjalna impreze.

A tu Wspanialy z kuzynka Nancy, ktora piecze doskonale torty:


I oczywiscie ja z brodatym kumplem Tatka, bo ja lubie brodate :)))
\

I tak mimo mojej utraty kontroli nad caloscia ponoc sie wszyscy doskonale bawili:)))
Tylko szkoda, ze dalam dupy jako fotograf, ale nie ma rzeczy nie do naprawienia i Wspanialy juz wystosowal maila do wszystkich uczestnikow z prosba o wyslanie nam zdjec jakie maja.
Zbierzemy to wszystko i nagramy Tatkowi CD ze zdjeciami jako pamiatke.
A potem byla czesc nieoficjalna, bo zarcia zostalo strasznie duzo, wiec zaprosilismy ludzi z budynku i kolejna czesc imprezy trwala przez nastepne dwie godziny. Tym sposobem pozbylismy sie nadmiarow a nawet mielismy pomoc w sprzataniu sali, bo ludzie z wdziecznosci pomagali jak mogli.
Nastepnego dnia jak juz wspomnialam w poprzedniej notce Tatek swietowal w kasynie, a mnie dostalo sie z tej okazji kolejne zdjecie. Troche wyglada zmeczony co nie przeszkadzalo mu do poznej nocy grac w pokera. Ten to ma zdrowie:)))


W czasie cotygodniowej rozmowy telefonicznej w niedziele stwierdzil, ze swietowanie zakonczyl w czwartek. I tak dobrze, ze to tylko szesc dni swietowal a nie np. dziewiec jako symbol 90tych urodzin.
I jeszcze na koniec Wspanialy po rozpakowaniu samochodu po powrocie do domu:


Nastepna taka impreza za 10 lat!!!



64 comments:

  1. Star!
    Masz farbę na włosach???

    fajna imprezka:)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie Rybko, od czasu kiedy zachorowalam nie mam i raczej na 100% nie bede miala farby:)

      Delete
  2. Widze, że impreza się udała.
    Tatkowi jeszcze raz 100 lat, a tak niewiele Jemu już do nich brakuje!!
    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeszcze nastepne 10 lat i bedziemy swietowac setke:)) Juz mu obiecalam, ze znow urzadze impreze.

      Delete
  3. Nie no, Wspanialy ma odjechana koszulkie! Z jeszcze bardziej odjechanym nadrukiem! Prezent od Ciebie? :)))
    No i czego sie denerwowala? Niepotrzebnie, bo nie tylko impreza swietnie sie udala, ale trwala dluzej niz ktokolwiek przewidywal. Jak porzadne polskie wesele. :)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. A pewnie, ze ja mu kupilam te koszulke:))) Przeciez sam by jej nie kupil;)
      No denerwowala sie, bo ja jestem control freak:)))

      Delete
  4. Znaczy, że było super! Tatek niezmordowany, ma nadzwyczajną kondycję, tylko pozazdrościć! Kapelusz urodzinowy boski!. Bardzo podoba mi się Twoja sukienka, w ogóle to fajnie wyglądasz. Chciałabym dożyć wieku Tatka w takiej kondycji
    Ostatnio oglądałam na którymś z filmów dokumentalnych Buffalo i od razu stwierdziłam, że bardzo miło wygląda zwłaszcza z lotu ptaka.To jest taki cykl dokumentalny na Planete +, pt."Świat z góry". I myślę, że powinno Wam się tam całkiem fajnie mieszkać.
    Buziam;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tatek ma naprawde swietna kondycje na ten wiek. A mala Aviva na koniec imprezy stwierdzila "tez bym chciala miec takie urodziny jak skoncze 90 lat":))) a przeciez na koniec tego miesiaca skonczy 7 wiec takie plany to naprawde dalekosiezne. Buffalo mi sie podoba, ale zachwycona nie jestem, duzo bardziej mi sie podobaja tamte okolice, znaczy polnocno-wschodni kawalek stanu Nowy York. Ale o tym w nastepnej notce.

      Delete
  5. Superimpreza, Jubilat jak stare wino, im starszy, tym lepszy, Ty jak podlotek, a Aviva - WOW :) Szkoda, że nie możemy zapoznać naszych wnuczek ze sobą, pewnie byłby świetny tandem, choć Aviva wygląda na grzeczną dziewczynkę, a moja to diablica... Jeszcze raz serdeczności dla Jubilata. No i podziw i szacun dla Ciebie, nigdy bym czegoś takiego nie ogarnęła :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Jedzo, Aviva jest grzeczna, szczegolnie w takich sytuacjach. To Josh jest raczej jak nakrecony, ale tu przyznaje, ze zachowywal sie tez grzecznie mimo, ze mial wylane i wszystko bylo na NIE:)) Widac taka uroda chlopcow w tym wieku.

      Delete
  6. Replies
    1. Oj, zleci, zleci masz racje. Tylko sie zastanawiam skad ja wezme energie i ile siana bedzie musiala mi Meaghan zaaplikowac:)))

      Delete
  7. Replies
    1. Brytusiu, ten kapelusz naprawde zrobil furrore:))) Wszyscy ogladali i robili fotki.

      Delete
  8. Wszystko super, ale kapelusz i koszulka od Ciebie najbardziej super :)
    A teraz napij się wina ;)
    :*

    ReplyDelete
  9. Wspaniały ma poczucie humoru, co u ludzi i psów bardzo cenię, a jego koszulka to cymes:)
    Tatek wygląda wspaniale, nie dałabym 90-tki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Repo, koszulke Wspanialemu sprawilam osobiscie JA, bo przeciez sam by nie wpadl na tak genialny pomysl:))) On sie tylko pyta czy naprawde musi ja nosic:P Ba!!! Pewnie, ze musi!!!

      Delete
  10. Star, jesteś niesamowita! Teraz odetchnij, wino wskazane:)
    A Tatek super! Niech Mu zdrowie sluzy i humor dopisuje!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Odpoczywalam po tym przez tydzien:))) Bo ostatnie noce przed impreza to nawet nie spalam, bo mi ciagle sie cos przypominalo i wstawalam zeby zapisac. Ja naprawde musze odpuscic, wszyscy mi to mowia, no i jak nawet nowa ciotka zauwazyla to znaczy, ze cos jest na rzeczy:))

      Delete
  11. Wielkie serce ,Star .Sałatki i pizza doprawiane miłością ,to musiało się udać!
    A winka tak ,trzeba się koniecznie napić,dla zdrowotności.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Winko naprawde bylo mocno wskazane:)) Tyle, ze z tych nerwow i niewyspania to po lampce i minimalnej dawce "ziola" zupelnie mi bylo wsio rybka:)))

      Delete
  12. Fajnie to zorganizowałaś.
    Przez Twoją sałatkę zrobiłam się głodna.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Musze sie pochwalic, ze salatka byla naprawde super. To jest zupelnie nieznane w tutejszych kregach, wiec na poczatek jakos tak sie ostroznie przygladali i omijali. Ale jak sie wreszcie ktos odwazyl sprobowac to juz poszlo jak w maratonie. Oczywiscie, ze zostalo ale naprawde niewiele biorac pod uwage, ze bylo tego az tak duzo. Junior juz dzwonil z pretensjami dlaczego nie robie tej salatki czesciej.
      No nie robie, bo komu sie chce tyle siekac;) Obiecalam mala ilosc na nastepne z nimi spotkanie.

      Delete
  13. Impreza imponująca, a Ciebie podziwiam za takie świetne przygotowania. Niektóre kobiety to po prostu mają w małym palcu, jak Ty. Wyglądaliście na bardzo zadowolonych i szczęśliwych, szczególnie Tatko, więc wszystko udało się wyśmienicie!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwus, dziekuje. Ja sie staram jak moge, ale naprawde Krolowa Organizacji Imprez to jest Lailapeak, jakie ona ma pomysly i jak sa dopracowane w najmniejszych szczegolach to mnie sie w glowie nie miesci.

      Delete
  14. Star pięknie wyglądasz! :) Musze sprawić mojemu mężowi taką koszulkę jak ma Wspaniały!! :D
    Jestem pod ogromnym wrażeniem imprezy, którą zorganizowałaś. Wszystko wygląda fantastycznie! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Laila, koszulke kupilam gdzies on line, wiec jak sie rozejrzysz to pewnie znajdziesz:))) Uznalam, ze musi facet wiedziec, ze ma zajebista zone:))) Ty masz pojecie jaka furrore on robi w tej koszulce:)) I jak nie daj buk idzie sam to wszyscy pytaja "a gdzie ta zajebista zona?" :)))

      Delete
  15. Niesamowite, miec 90 lat i tak wspaniale wygladac, teraz zaczynam rozumiec ze Tatek ma tak duzo energii i zyje tak aktywnie, i wcale nie wyglada na zmeczonego (jak piszesz), podziwiam i gratuluje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Widocznie ten rocznik jest nie do zdarcia:))

      Delete
  16. Żebym mogła to dzisiaj w pracy zdecydowanie zastosowałabym się do "wrzuć na luz i napij się wina", oj na pewno by pomoglo, na pewno...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sonia, ale pomysl, moze Ci sie zmiesci do torebki mala piersiowka :))

      Delete
  17. To sianko mnie szczegolnie zainteresowalo... hmmm... Kiedys dziecka swoje prosilam zeby jakie okruchy zalatwily, to powiedzialy ze nigdy w zyciu. Takie dziecka mam, wyrodne jakies. Tak ze przynajmniej Tobie sie dobra synowa trafila :-)))
    Powiem szczerze, ze na zdjeciach to Tatek wyglada jak starszy brat Wspanialego, tylko pozazdroscic, najlepszy dowod ze aktywnosc poplaca.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Iwona, moj Junior siana nie tknie nawet 12-metrowym kijem. Jak pierwszy raz dalam sobie dymka w jego obecnosci to myslalam, ze mnie wzrokiem zabije:))) Teraz sie juz przyzwyczail, a synowa ze wzgledu na czeste i silne migreny ma zawsze przy sobie, co nie znaczy, ze korzysta w nadmiarze, ale na wypadek wypadku ma:) I sie obie smiejemy, ze to nasza terapia wspomagajaca:)))
      Szczerze? to Wspanialy ma wiecej zmarszczek niz Tatek:)) ale to ponoc przeze mnie wiec sie nie odzywam :P

      Delete
  18. Wyprawiłam mojemu ojcu 85 urodziny, na których zastrzegł sobie, że 90-te zorganizuje sam :) Obiecałam się nie wtrącać :) Ale nie wiem czy wytrzymam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wiem jak trudno jest wytrzymac dlatego nie obiecuje:)) Ale skoro obiecalas to sie chociaz postaraj:)

      Delete
  19. Wspaniała impreza! Tatek wygląda bardzo młodo - nigdy bym mu 90 nie dała.Fajnie, że mu sie podobało wszystko, że taki zadowolony i ciekawy wszystkiego jak dziecko - w koncu o to przeciez chodziło.
    Pięknie wygladasz, Marylko. Szczupło i zdrowo. A jak sie czujesz? Odpoczęłaś do syta?
    Tak, trzeba umieć wrzucic na luz (choć to czasem niełatwe, zwłaszcza kiedy człowiek jest perfekcjonistą i lubi gdy życie pokrywa sie z planami na nie).
    Ściskam Cię mocno, kochana! I pozdrowienia mentalne przekazuję Tatkowi i Wspaniałemu. A wesołego kapelusza tatkowego chyba nigdy nie zapomnę!:-)))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Olenko, dziekuje:** Czuje sie dobrze, tylko energia juz nie ta, ale to chyba raczej wiek niz skutki choroby, albo jedno i drugie:))) Nie wiem, nie zastanawiam sie nad tym wiele. Wiem, ze potrzebuje wiecej odpoczynku niz dawniej wiec odpoczywam. Tym razem byloby latwiej gdyby nie fakt, ze juz nastepnego dnia po imprezie, ktora bylo nie bylo zakonczyla sie tuz przed 22-ga, musielismy wyjechac w daleka podroz. Siedzenie w samochodzie przez tyle godzin tez meczy, dlatego sie nie spinamy na szybkosc tylko robimy wiele przystankow, zeby chociaz rozprostowac kosci.
      Kapelusz naprawde zrobil furrore :)))

      Delete
  20. I tego Wam wszystkim życzę! Wyglądacie pięknie i tak radośnie, impreza umeczylaby mnie po kokarde,wiec wyrazy podziwu dal Was!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przyznaje, Dorko, ze bylam zmeczona. W sobote przed tatkowa impreza mielismy urodziny w gronie jego przyjaciol, na ktore oczywiscie bylismy zaproszeni. Nie zabawilismy tam dlugo, bo musialam siekac te salatke. W nocy nie moglam spac bo ciagle ukladalam wszystko w glowie:)))
      A potem impreza i nastepnego dnia wczesnie rano wyjazd do NYC.
      Troche tego duzo i gesto jak na moje zdrowie i odpornosc fizyczna:))

      Delete
  21. Jak na mój wiek to Ty Star wspaniale wyglądasz, nie ujmując nic Jubilatowi /Jego kondycja i wygląd godny pozazdroszczenia/. Nie dziw się że Tatko tak się rwał do pomocy. Dopiero niedawno dotarło do mnie że to nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go, go , go... Tak że trzeba wrzucić na luz. Powiem Ci perfekcjoniści mają przechlapane, wiem coś o tym z "własnej autopsji" :-).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Alex do perfekcjonistki to mi daleko w kazdej innej dziedzinie, ale przyznaje, ze takie imprezy lubie planowac i lubie jak sie wszystko dzieje wg mojego planu. Moze to nawet nie perfekcjonizm ale potrzeba kontroli, tak przynajmniej twierdzi Wspanialy i chyba ma racje:)))

      Delete
  22. Ponadrabiałam zaległości..... i z podziwu wyjść nie mogę, ale ten Tatek ma kondycję... jak Wspaniały ma taką kondycję po nim....to nie da ci odsapnąc do 90-tki przynajmniej....hehe..:) Pozdrawiam Star cieplutko..;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Sznupcia!!!!!!!!!!!! Wlasnie wczoraj o Tobie myslalam, dzis pacze jest nowy post u Sznupci... Mysle sobie nic tylko telepatycznie przywolalam Sznupcie do porzadku.
      Zagladam, zagladam, zagladam... i zagladam....
      A tam nic............:((
      Ide teraz jeszcze raz, ale ostrzegam, jak tam znow nic nie bedzie to komus sie dostanie;))))
      Nie bede wskazywac palcem komu :P

      Delete
    2. :) chciałoby się powiedzieć....nie miała baba kłopotu to jej dali laptopa..;P :P :)
      No , ale wiem, że jak nie drzwiami, to oknem do mnie wlazłaś..:) hehehe..:)

      Delete
    3. Sznupka nie medrkuje, bo nawet dzis jak klikne w tytul notki w mojej linkowni to sie ciagle nie otwiera. Mysle, ze to wina tego, ze tytul notki zlewa sie z tytulem bloga i to jest caly problem.
      Odnosnie laptopa to wyobraz sobie, ze na stacjonarnym to zupelnie nic nie potrafie, moge tylko kurz zetrzec ze stacjonarnego:))) Jak bym miala sie poslugiwac myszka to raczej by mnie orzucilo od komputerowania po wsze czasy:)))) Nie potrafie i juz... zawsze mialam laptopa:))))
      Tak czy siak wazne, ze Ty jestes i ze ja wlazlam :)))

      Delete
  23. Życzę Twojemu Tatkowi, aby dożył stówy na karku;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Tomasz, jak na niego patrze to widze, ze takie zyczenie ma realna szanse spelnienia.

      Delete
  24. Nadal zazdroszczę Tatkowi, że był w stanie zapełnić tę salę bliskimi. Coś czuję, że moje pokolenie będzie świętować 90tki na Facebookach, wirtualnie, w 70HD i wirtualnych goglach na twarzy. Oby tylko coś wymyślili do tej pory, żeby chociaż można tort polizać jak w realu.
    Wszyscy wyglądacie pięknie i radośnie, szkoda tylko Star, że jednak nie skorzystałaś z okazji mając Wspaniałego w garści...:-) jeśli wiesz o czym ja mówię. A wiesz z pewnością:-)Buźka!
    Teraz mi się chce sałatki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pieprzu tez sobie pluje w brode, ze taka okazje przegapilam... a moglo byc tak... tantrycznie:)))

      Delete
  25. Star, to wszystko baaardzo wzruszające...! A najbardziej to, jak bardzo podobna Jesteś do swojego Taty :))

    Pozdrawiam serdecznie ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kochana, to nie moj Tata, to moj Tesc :))
      Dzieki i buziam :***

      Delete
    2. no przecież Teść to też rodzina! stąd to podobieństwo ;)))))

      Delete
    3. Tyz prowda, a nawet swinto prowda :))))

      Delete
  26. Noooooo,musze przyznac ze zajebiscie sie udalo wszystko,nie wiem co tam Ci sie posypalo ale na zdjeciach nie widac;))
    Pozazdroscic Tatkowi kondycji ,wyglada rewelacyjnie.Tatkowe pokolenie to jakies ze stali jest,i to nierdzewnej;)

    Milo i to bardzo Ciebie widziec ,wygladasz swietnie i tak trzymaj.
    A ziolo to sobie chyba na ogrodku posieje,tak na wszelki wypadek gdyby cos dolegac chcialo :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzieki Maga :) Jak Ci juz to ziolo wyrosnie i zakwitnie to przyjade :)))

      Delete
  27. Rewelacyjna impreza Star!!!Poklony i gratuluje za super organizacje(rymło sie nawet 😁)
    W zyciu nie dałabym Tatkowi 90 lat!!!!Moze co kolo 70-tyle.
    Pomysl z kapeluszem-bosssskiii!!!😊
    Sałatkę cudnie udekorowalaś,nie brak Ci wyobraźni :-)To byla taka nasza tradycyjna,czy ichsiejsza?
    Bardzo ładnie sie prezentowałaś:-)Godna Żona Wspanialego 😊
    :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziekuje Owocku:) Salatka byla nasza polska, zamiast amerykanskiej potato salad, ktora jest wyjatkowo do dupy nie podobna:)) Tyle, ze do majonezu dalam zmiksowane awokado, smietane, musztarde i troche oliwki. Ot tak zeby to nie byl sam ciezki majonez, stad ten lekko zielony kolor. A dekoracje wymyslilam w ostatniej chwili, bo jakos mi sie tak ubzduralo w glowie, ze bedzie fajnie wygladac. No i nie powiem nawet mi to chbya ciekawie wyszlo:)))

      Delete
  28. Niebywale wyzwanie logistyczne, te tatkowe urodziny! I dalas rade :) ilosc salatki nieco mnie przerazila. Wzorek na niej cudny ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ilosc salatki mnie tez przerazila:)) Jakos tak mi sie lekko siekalo, Tatek i Wspanialy pomagali w czym tylko mogli i nagle okazalo sie, ze nie ma tego w czym wymieszac:))) Dobrze, ze przewidujaco przywiozlam brytfanne do pieczenia indykow, ale i ona byla za mala do mieszania. Wspanialy pojechal do knajpy gdzie zamowilismy jedzenie i dali mu taki duzy pojemnik plastikowy. Tak wiec mieszanie mielismy z glowy a ten bialy z uszami udalo nam sie kupic, Tatek stwierdzil, ze mu sie przyda, no to ma:)))

      Delete
  29. Chyle czola, Star. Mnie takie przedsiewziecia przerazaja i chyba nigdy bym sie nie podjela organizacji.. :)

    Sianko mnie rowniez rozwalilo. Musze siostrze podsunac pomysl, bo ona wlasnie cierpi na migreny, a skoro to pomaga, to co ma sobie, kochana, odmawiac.. :)

    Bardzo fajnie wygladala impreza, i ten pomysl ze spiewaczkami - jestem pewna ze trafiliscie z tym w 10! :)

    Salatka jarzynowa wyglada smakowicie. Potwierdzam, ze amerykanie zazwyczaj sa baaardzo pozytywnie zaskoczeni smakiem, bo tez zazwyczaj spodziewaja sie tradycyjnej salatki ziemniaczanej, a dostaja jej wersje lux (w najskromniejszym opisie). Ale sama tez nieczesto robie, wlasnie ze wzgledu na to, ze duzo siekania. Ostatnio na Wielkanoc stwierdzilam, ze sobie ulatwie zycie i bede wszystko siekac krajalnica do jajek.. i skonczylo sie na kupowaniu nowej krajalnicy, bo poprzednia nie wyrobila na jablkach.. ;)

    Co to bedzie za impreza na 100 urodziny!! :) :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kas, sianko pomaga nie tylko na migrene:)) Jak nie moge spac to tez mi zalatwia sprawe, dlatego nie pozwalam sobie na wiecej niz dwa dymki, po trzech-czterech zasypiam jak niemowle:)) No i co wazne uspokaja, przynajmniej na mnie tak dziala, z nerwowego wariata wrzuca mnie na luz:))

      Salatke juz obiecalam mojej synowej na najblizsze spotkanie, bo bardzo jej posmakowala, ale to juz bedzie niewielka ilosc, wiec sie nie boje zwlaszcza po tej ogromnej, ktora zrobilam. Ale na pomysl krajalnicy do jajek nie wpadlam:)))) Mam taka krajalnice, ktora kroi kostke o boku 5mm ale rzadko z niej korzystam, bo i tak najpierw trzeba te wszystkie warzywa i owoce pokroic w plastry o grubosci 5mm wiec w sumie to i tak duzo roboty. Jak juz siadlam do krojenia to machalam jak zawodowy Ninja:))))

      A pomysl spiewaczek to byl prezent od Tatkowego chrzesniaka, Dough sam jest muzykiem i ma swoje wlasne recording studio w Buffalo. I to wlasnie on sprezentowal Tatkowi ten wystep. To byl chyba najbardziej udany prezent, Tatek byl wzruszony i wszystkim sie wystep bardzo podobal.

      Delete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...